Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

przez monalisa69 04 lut 2013, 07:01
refren napisał(a):Ale po odstawieniu narkotyków człowiek wraca do realnego życia, więc czemu leki miałyby Cię zmienić na zawsze?

Ponieważ byłam szprycowana przez długi okres czasu, gdzie wyłączył we mnie cały humanitaryzm i nie czuję, aby to powracało? Może nie na zawsze, daj Boże, jeśli potrwa to tylko chwilę i będę w stanie zaoferować komuś siebie.
refren napisał(a):Jeśli będziesz się czuła bardzo źle, to zawsze możesz brać leki w małej dawce. Nie zawsze jest wybór "wszystko albo nic", czasem trzeba znaleźć złoty środek. Przetestowałam na sobie powolne odstawianie, po każdej obniżce czekałam parę miesięcy, aż mi się wyrówna samopoczucie do tego, co było na większej dawce. U mnie się to sprawdziło.

W tym rzecz. Że ja czuję się cudownie. Oprócz fizycznych objawów, można powiedzieć, że nie wystąpiły żadne psychiczne. Wręcz nie widzę różnicy. Nadal jestem mocno uodporniona na to co się wokół dzieje. Zdystansowana, jak po praniu mózgu. Jedyne czego obawiałam się po odstawieniu to nadmieniane 'zderzenie z rzeczywistością' i jej realnymi problemami. W moim przypadku to bujda.
Tak bardzo nienawidzę siebie z okresu brania leków, że chciałabym wymazać wszystko. Wszystkie akcje, reakcje (a raczej ich brak), nieludzkie podejście do spraw ważnych. Jak mogę myśleć o powrocie do leków? Nawet w najmniejszym stopniu? Spłukałam je w kib*lu. To by było na tyle.

To o czym mówisz - na przykład brak emocji, chęć żeby poczuć cokolwiek, nawet ból - nie musi być efektem tego, że brałaś leki, podobne objawy są na przykład w borderline.

Czyli co, długotrwała zła diagnoza, cały rok męczarni w pi*zdu i kolejna recepta? Tak to rozumiem. Czy raczej wpadłam z deszczu pod rynnę i teraz należy przyjmnować leki na coś wywołanego innymi lekami (bo nigdy wcześniej takie objawy nie występowały)?

Jeśli nie bierzesz leków, to polecam bardzo suplementy - omegę 3 i magnez.

Biorę cały czas, bardziej w nadzieji, że przestanie mi się wszystko trząść i zapanuję lepiej nad stresem. Piję do tego ziołowe herbatki i łykam tabsy na sen (oczywiście na bazie ziół, bo kategorycznie odmówiłam wizyty u psychiatry. brakuje mi tu tylko środka na sen, bez którego nie będę w stanie zasnąć przez kolejne 10lat :) )

Taka jestem zbuntowana i anty? Przepraszam bardzo, ale miałam całkiem sporo czasu od momentu, w którym odstawiłam na 100%. I dalej tkwię w przekonaniu, że chora będę zawsze. I najgorsze jest ta samoświadomość. Byle obniżenie nastroju, ah, zapali się czerwona lampka pt. 'to na pewno nawrót choroby'. Tylko dostałam po dupie. I nawrót choroby prędzej zamaskuję marihuaną i pójdę po pomoc do miłego pokoju zwierzeń, niż zdam się na dopasowywanie choroby do dostępnych leków.
Swoją drogą, czy ktoś kiedykolwiek miał sprawdzany poziom np wytwarzanej serotoniny, że ktoś uznał, że jest jej za mało i trzeba ją koniecznie sztucznie dostarczyć?
Mama zawsze powtarzała, że to my panujemy nad naszym ciałem i umysłem. Szkoda, że tak późno zaczęłam jej słuchać i poszłam z prądem nowodostępnej pomocy.
Broń Boże, nie chcę robić z siebie wyznacznika nieudanej farmakoterapii. Jeśli komuś się udało bez żadnego wpływu na osobę- cieszę się. Jednak szkoda, że ten temat nie pojawił się, zanim zaczęłam cieszyć się z każdej zwiększonej dawki i nowej pigułki szczęścia. A cieszyłam się, oj cieszyłam. Jak dziecko w sklepie z mordoklejkami.
Kiedyś myślałam, że będzie różowo. Całkowicie niedoinformowana, bo i kto miałby mnie poinformować? Farmaceuta? Producent?
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
23 lut 2012, 21:11

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez refren 04 lut 2013, 14:50
monalisa69 napisał(a):Czyli co, długotrwała zła diagnoza, cały rok męczarni w pi*zdu i kolejna recepta? Tak to rozumiem. Czy raczej wpadłam z deszczu pod rynnę i teraz należy przyjmnować leki na coś wywołanego innymi lekami (bo nigdy wcześniej takie objawy nie występowały)?


No nie, tylko podałam przykład, że takie rzeczy się zdarzają niekoniecznie od leków, tylko w różnych zaburzeniach. W depresji na przykład też występuje zobojętnienie. Tak mi mówili kiedyś w kółko lekarze :)

Nie wiem jaką masz diagnozę, z pewnością lekarz miał jakieś powody, żeby ją postawić.

Sama miałam tyle różnych diagnoz, że przestałam przywiązywać do nich wagę - choć to jest oczywiście prostsze, kiedy się dobrze czujesz.
Przeszłam przez masę najdziwniejszych stanów i mogę tylko powiedzieć, że wszystko prawie jest odwracalne - łącznie ze zobojętnieniem, brakiem odczuwania. Były takie okresy, że czułam się jak kawałek drewna - żadnych emocji, siły do życia, motywacji. W końcu minęło.

Najgorsze jest myślenie, że coś się z Tobą stało na trwałe - bo to tylko Ci dowala depresję i trudniej odzyskać radość życia. pełnię przeżyć, koncentrację. Jeśli myślisz, że coś jest nieodwracalne, to programujesz swoją psychikę, żeby nie zdrowiała. Czasem po prostu trzeba czasu, żeby skutki kryzysu czy nawet wywołane lekami minęły, a czasem terapii, albo jednego i drugiego. Na pewno odrobiny optymizmu, choć to bardzo trudne.

-- 04 lut 2013, 13:54 --

A nie masz zdiagnozowanych jakichś zaburzeń psychotycznych, skoro brałaś rispolept ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 04 lut 2013, 15:12
Refren , ja to myślę , że każdy ma swoją PRAWDĘ.
Nie sposób przekonywać Monalise 69 ,że robi / zrobiła źle ,,,a teraz dąży do samodesktukcji pijąc tylko ziołowe herbatki. Tak samo Twoja i moja Prawda mają wartość i Najgłębszy SENS tylko w odniesieniu do naszego własnego życia i jeszcze do odpowiedniego Czasu w tym życiu.
Co powiesz zaawansowanemu heroiniście , ( który obiektywnie zmierza ku śmierci) ,skoro sam wybrał taką drogę i liczy się z wszelkimi konsekwencjami ,,,ale za jedna chwilę haju dałby sie pokroić tępym nożem? To jego wybór , może na dzisiaj ,,,JEDYNY!.
Tez miałem okresy ,że nie za bardzo byłem na TAK z lekami psychotropowymi ( pomimo lat już ich użytkowania) ,aby znów do nich powrócić. Każdy ma swoja drogę i swoja Prawdę. Chętnie wysłucham Ciebie i Monalise69 ,ale nie muszę kupować waszych opowieści > Myślisz ,że Ona mnie przekona ,bym nie brał proszków , skoro na dziś są mi nieodzowne? Nie ma szans! Po prostu Dziewczyna przedstawia tu swoja Prawdę ,która warto wziążć pod uwagę...
A reszta ?
...reszta niech się dyma!!!
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9009
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez refren 05 lut 2013, 01:39
Masz rację, Kalebx3, że każdy ma swoją prawdę, albo inaczej swoją historię, tym samym nie wiemy czy monalisa69 dąży do autodestrukcji.

Moja prawda jest chyba taka, że najważniejsze to być w takim stanie, żeby móc pracować czy uczyć się, spotykać się z ludźmi i doświadczać czegoś nowego - bo te rzeczy zadecydują czy się będzie zdrowieć. Jeżeli bez leków nie można tego osiągnąć, to nie warto. Żeby się uniezależnić od leków, trzeba się dobrze czuć, a żeby się dobrze czuć i pójść do przodu, trzeba czasem brać leki - taki paradoks. Byle nie w takiej dawce, że zmulą bądź oszołomią tak, że też się nie da żyć. Byłam przez 1,5 roku w takim stanie - niby się czułam nieźle, nie miałam dotkliwych objawów, ale nie robiłam zupełnie nic, żyłam jak we śnie i czas przeciekał mi przez palce. Kompletny marazm.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

przez monalisa69 11 lut 2013, 06:41
refren napisał(a):Masz rację, Kalebx3, że każdy ma swoją prawdę, albo inaczej swoją historię, tym samym nie wiemy czy monalisa69 dąży do autodestrukcji.

Przepraszam, coś mnie ominęło? AUTODESTRUKCJA?
Że niby jak to działa, podświadomość płata mi figle i pragnie 'spalić wszystkie domy, miasta'? Jeżeli autodestrukcją nazywa się tu dążenie do takiej wrażliwości, jak sprzed bajzlu z pigułkami, obudzenie się i powrót do stanu, w którym kochało się własną osobę, za to co robi i ile z siebie daje? Tak, autodestrukcja, jak nic. Szczególnie, że czuję efekt. Mały, ale czuję. Uczę się przeżywać sytuacje na nowo. Moje ciało kompletnie zapomniało reakcji na pewne bodźce; pewnie gdybym nie spotkała odpowiedniej osoby w odpowiednim czasie leżałabym teraz i kwiczała z bólu. Ale spotkałam. Uczę się tęsknoty. Wzruszenia. Empatii. Bólu porażki. Nie ma nic cudowniejszego, niż czuć to wszystko. Życie bez tego było zimne.
Pozdrawiam i życzę, żeby nikt nie trafił do tego wątku jako warzywko, które straciło siebie. PEACE
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
23 lut 2012, 21:11

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez refren 12 lut 2013, 21:22
Monalisa69, trzymam za Ciebie kciuki. "Życie jest najlepszym terapeutą" - tak napisała Karen Horney i to jest bardzo optymistyczne.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

przez Ryfka 28 lut 2013, 20:24
Nana 13 Ja już jestem 2 lata bez Alproxu i czuję się podobnie jak Ty! Nic mnie nie cieszy i wszystko wykonuję odruchowo jak robot. Ale czasami pojawia mi się odruch czułości i mam takie przebłyski czystej świadomości więc widzę jakąś iskierkę nadziei. Ale kiedy będę taka jak przed braniem tego gówna to niewiem.
Offline
Posty
287
Dołączył(a)
15 sty 2013, 17:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do