Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Mateusz Żabka 22 sty 2013, 02:29
mianowicie gdzie?


Zapraszam do zapoznania się z tym: http://www.psychiatriapolska.pl/uploads ... 3_2009.pdf

Skupmy się w tym momencie na SPECT, jako badaniu ukazującym przepływ krwi w tkankach mózgu.
Wynik tej pracy naukowej, wskazuje na występowanie zmian na poziomie organicznym, pod postacią upośledzonego ukrwienia pewnych obszarów mózgu, w przebiegu różnych zaburzeń psychicznych.
Proszę, abyście to o czym teraz napiszę, potraktowali z przymrużeniem oka. Ponieważ ja również, nie mam żadnych naukowych dowodów na stawiane przeze mnie hipotezy - i nie ukrywam tego.
Ale postarajmy się uruchomić wyobraźnię ;)

SPECT wskazuje na zmiany organiczne w przebiegu depresji, nerwicy i zaburzeń odżywiania.
PET również wykazuje zmiany, ale to temat innej pracy naukowej. Jeśli założymy, że którekolwiek z tych zaburzeń jest wynikiem zmian na poziomie makro, to postawmy sobie pytanie: jak na poziom makro mogą wpłynąć zażywane przez nas leki? One wpływają na niektóre receptory chemiczne, rozsiane po całym mózgu. Na ich wychwyt zwrotny, wyrzut, proces monoaminoksydazy itp. Niwelują objawy chorobowe poprzez zwiększenie tego, zmniejszenie tamtego... Ale moim nie wpływają na zaciemnione obszary mózgu w takich badaniach jak SPECT. Do czego zmierzam?

Moim zdaniem, w przebiegu depresji, nerwic i wielu innych zaburzeń psychicznych, wtórne lub pierwotne zmiany organiczne pod postacią zaburzeń krążenia krwi, wchłaniania glukozy lub całościowego działania komórek nerwowych - są kluczem do zrozumienia mechanizmu powstawania i leczenia tych zaburzeń.

Uważam, że współczesna nauka powinna skupić się na tworzeniu nowych, zdrowych połączeń nerwowych, zamiast wpływać na stare i "dopakowywać" je kolejną porcją neuroprzekaźników. Wówczas żaden receptor pojedyńczych komórek nerwowych nie będzie miała prawa downregulować czy upregulować ani w żaden inny sposób popsuć nam życia. To będzie prawdziwym leczeniem, a nie niwelowaniem objawów choroby.

Wiem, to brzmi jak scenariusz filmu S-f. Ale już udowodniono, że chociażby sport, nauka języków czy inne aktywności fizyczne lub psychiczne, zwiększają ilość istoty szarej w mózgu i potrafią działać przeciwdepresyjnie. Problem w tym, że na takich metodach nikt nie zarabia...
"Nie można swej przeszłości wyciąć, jak wycina się nieudany kadr filmu" - Antoni Kępiński
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:12
Lokalizacja
Szczecin

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Skipper 22 sty 2013, 02:37
jak to nie! ja dzisiaj kupilem sobie skakanke! dopamino, pompuj sie a jak nie to sztucznie cie napompuje!

-- 22 sty 2013, 02:47 --

co do metody - zapomnialem o jej istnieniu! po sesji sobie zapodam cos takiego....btw, a po stumulancie tez sie liczy ;p?
Heroina: 50mg 1-1-1
Acyklowir: 25kg 0-1-1
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
169
Dołączył(a)
27 kwi 2011, 20:32
Lokalizacja
Toruń

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Mateusz Żabka 22 sty 2013, 02:51
jak to nie! ja dzisiaj kupilem sobie skakanke! dopamino, pompuj sie a jak nie to sztucznie cie napompuje!


Zaraz się okaże, że po moich postach firmy sportowe odnotują większe obroty niż farmaceutyczne :shock: ;)

Ze swojej strony pragnę dodać jeszcze jedno...
Ponad 50 lat temu psychiatria masowo okaleczała ludzi zabiegiem lobotomii przedczołowej. Pominę fakt, że ostatnio czytałem artykuł o wielkim powrocie tej metody w Chinach. Dzisiaj jednak środowiska naukowe powszechnie krytykują te praktyki. 50 lat temu psychiatrzy byli lobotomią oczywiście zachwyceni...

Mam nadzieję, że za kolejne 50 lat nasze dzieci również skrytykują to, co dzieje się obecnie. Liczę na to, że powstaną skuteczniejsze metody diagnozowania i leczenia chorób psychicznych, oparte na dużo nowszej technologii. Chciałbym dożyć tych czasów ;)

A na koniec coś podbudowującego:




Dobranoc.
"Nie można swej przeszłości wyciąć, jak wycina się nieudany kadr filmu" - Antoni Kępiński
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:12
Lokalizacja
Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Skipper 22 sty 2013, 14:20
http://www.youtube.com/watch?v=DD-QQ8_U ... e=youtu.be - tutaj kolejny przyklad skutkow ubocznych - smiertelnych notabene ....wypowiedz odnosi sie do sprawy Stasia - w uwadze ostatnio bylo i wypowiadala sie bystra pani spycholog ;] ech, żrycje gruz psychologowie i hejterzy maruhynaed
Heroina: 50mg 1-1-1
Acyklowir: 25kg 0-1-1
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
169
Dołączył(a)
27 kwi 2011, 20:32
Lokalizacja
Toruń

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

przez monalisa69 22 sty 2013, 15:06
Trwałe zmiany. Mam nadzieję, że to tylko hipochondria i że to z czasem minie. Ale po odstawieniu czuję się fizycznie wykończona. O ile z emocjami sobie radzę, to nie jest tak, jak było na początku, przed sertraliną. Byłam wrażliwa, empatyczna, czuła. Terazz nie czuję niczego szczególnie jeśli chodzi o innych ludzi, od których łatwo się uzależniałam. Taki chłód. Zastanawiam się tylko, kto będzie w stanie podjąć to ryzyko i zaprzyjaźnić się z tak obojętną osobą.
Jakby ktoś wcześniej powiedziałby mi, że bardzo długo, bądź, o zgrozo, na stałe zmieni się moja osobowość, nie leczyłabym się aż rok. Ba, nawet nie wykupiłabym pierwszej recepty.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
23 lut 2012, 21:11

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Mateusz Żabka 22 sty 2013, 15:53
monalisa69 od około 6-ciu miesięcy nie przyjmuję żadnych leków psychotropowych.
Wcześniej był to 3-letni rajd w poszukiwaniu "pigułki szczęścia".
Chłód który opisujesz, u mnie dodatkowo miesza się z uporczywą prokrastynacją.
Taki mini-zespół amotywacyjny. Wiesz, że powinnaś coś zrobić, ale nie możesz się do tego pozbierać.

Pocieszający jest fakt, że te objawy mają tendencję do bardzo powolnego zanikania.
Komórki nerwowe w naszym mózgu muszą się najwidoczniej zregenerować i na to potrzebują dużo czasu.
Mam tylko nadzieję, że leki nie pozostawiają trwałych blizn... Niemniej jednak z zagojoną blizną da się żyć, gorzej z otwartymi ranami.
"Nie można swej przeszłości wyciąć, jak wycina się nieudany kadr filmu" - Antoni Kępiński
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:12
Lokalizacja
Szczecin

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 sty 2013, 16:26
Mateusz Żabka , a co skłoniło Cie do poszukiwania "pigułki szczęścia". Choroba ?,a może ...
-" eksperyment wykonany , lecz niestety nieudany", i teraz jesteś czysty .
Jak jednak oceniasz swój dzisiejszy stan z tym sprzed leczenia? Lepiej , gorzej , a może...
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Mateusz Żabka 22 sty 2013, 16:58
co skłoniło Cie do poszukiwania "pigułki szczęścia". Choroba ?,a może ...


... głupota i naiwność. W dziale "Witam" opisałem mniej więcej mój przypadek - witam-walcz-cych-o-lepsze-jutro-t40925.html

Generalnie: wychodzę ze szpitala z zaleceniem dalszej terapii, najpierw indywidualnej a następnie grupowej. Jednak olewam psychoterapię, ponieważ czuje się cool na Paroksetynie. Dopóki nie pojawiają się u mnie jej skutki uboczne. Myślę sobie, że zmienię lek i tak rozpoczyna się moja przygoda.

W pewnym momencie to ja dyktowałem lekarzom co mają mi przepisać... Obudziłem się jakieś trzy lata później. Z ręką w nocniku.

Jak jednak oceniasz swój dzisiejszy stan z tym sprzed leczenia? Lepiej , gorzej , a może...


Zapomniałem o osobowości przedchorobowej. Wiele z jej pozytywnych cech zanikła. Ciężko wyrokować na ile zmieniły mnie leki, a na ile inne czynniki zewnętrzne. Niemniej jednak po odstawieniu leków poczułem się lepiej, choć nie twierdzę, że wszystko ze mną w porządku. Ale nie będę dalej brnął w psychofarmakologię. Wolę pomyśleć o NLP, psychoterapii, a być może jeśli ktoś się tego kiedyś podejmie - sesji z użyciem LSD.

Paroksetyna pomogła mi w krytycznym momencie. Ale ten moment był źle wykorzystany.
Z perspektywy czasu myślę nawet, że poradziłbym sobie wtedy bez niej, pod warunkiem natychmiastowego wprowadzenia innych form pomocy.
"Nie można swej przeszłości wyciąć, jak wycina się nieudany kadr filmu" - Antoni Kępiński
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:12
Lokalizacja
Szczecin

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 sty 2013, 17:55
a być może jeśli ktoś się tego kiedyś podejmie - sesji z użyciem LSD.

Jak myślisz , czy będzie to przyjemne przeżycie ? A może totalny zjazd w dół bez trzymanki.
Na takie doświadczenia trzeba być przygotowanym. Swego czasu też szukałem oświecenia w świętych Grzybkach.
Skończył sie bardzo nieciekawie. Przeraziłem się swoich demonów, zesrałem sie ze strachu.
Jesteś gotowy?
Leki są bezpieczniejsze,,,
a o przeżyciach mistyczno -uzdrawiających to tylko fajnie sie gada,
Powiesz ,że to powinna byc sesja pod czujnym okiem Terapeuty . Ale kto i gdzie cos takiego zapewni.
Nikt! Wiesz o tym dobrze . No ,może w Kanadzie ,ale daleko tam i trzeba znać język, poza tym drogo.
Odpuść sobie mrzonki...
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Mateusz Żabka 22 sty 2013, 18:11
Kalebx3 Wcale nie nastawiam się na przyjemne przeżycia :smile:
Myślę, że moim głównym lękiem jest irracjonalny lęk przed śmiercią. To oczywiste, że pod wpływem LSD będzie chciał mną zawładnąć. I właśnie dlatego potrzebne są dobre warunki i świetny przewodnik, aby utrzymać wszystko pod kontrolą. Nie twierdzę, że jest to w 100 % bezpieczne (czasem taki trip może wywołać np. PTSD), ale wyniki badań Alberta Hoffmana i Stanislava Grofa były bardzo obiecujące. Myślę, że zderzenie z naszymi lękami, pod pewną kontrolą i prowadzeniem terapeuty, mogłoby pomóc w ich ujarzmieniu i pełnym zrozumieniu ich przyczyn.

Oczywiście, w naszym kraju nie ma człowieka któremu powierzyłbym moje zdrowie psychiczne i obdarzył wystarczającym zaufaniem. Najbliżej chyba w Holandii. Nie mam też żadnej pewności, że nie wycofałbym się w ostatnim momencie. Ale mam wrażenie, że ciekawość i chęć walki zwyciężyłyby.

No i oczywiście wszystko spoko, ale benzo pod ręką...

-- 22 sty 2013, 17:19 --

Zwróć jeszcze uwagę jakie zmiany zachodzą w ludziach pod wpływem przeżycia śmierci klinicznej. Temat interesujący, jazdy podobne.
"Nie można swej przeszłości wyciąć, jak wycina się nieudany kadr filmu" - Antoni Kępiński
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:12
Lokalizacja
Szczecin

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 sty 2013, 19:47
Temat interesujący, jazdy podobne.

Chyba jednak niepodobne.
Wiesz u mnie lęk po grzybkach był taki ,że nawet 5 relanium nie pomogły, zupełnie jakbym ich nie wziął. (dodam ,że paczkę relanium mam na pół roku, więc tolerka spoko mała). Musiałem, ratować się Buprenomorfiną , ta dała radę.
Poprzysiągłem sobie wtedy ,że już nigdy wiecej takich akcji . Lęk jeszcze z tydzien mnie trzymał i wróciły ( na ten tydzień ) dawno zaleczone fobie.
Kwasa , to sobie możesz wziążć ot tak ,może coś rozkminisz ,ale czy to będzie Prawda , czy jakieś Twoje zprojektowane pragnienia? Już kilka takich oświeceń po kwasie miałem z których gówno wyszlo... choć trzeba przyznać ,że było milo i przyjemnie podczas. Ja nie wiem sam ,dla mnie to nie Treapia takie LSD.
Niedługo w pażdzierniku zacznie się sezon grzybowy ...znajdziesz 40 sztuk, zjesz,, ,ale pomyśl ,czy tak prosty zabieg uleczy całą Twoją osobowość. może da w najlepszym wypadku jakiś wgląd ,ale do uzdrowienia daleka droga.
Groff mógł robić sobie eksperymenty ,ale czemu jakoś na stałe nie weszły One do klasyki Światowej Psychiatrii?Nie zostały zaakceptowane w Psychoterapii , tylko trzeba się męczyć na Trzeżwo?Czemu ? Znowu kasa?
T
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Mateusz Żabka 22 sty 2013, 20:07
Groff mógł robić sobie eksperymenty ,ale czemu jakoś na stałe nie weszły One do klasyki Światowej Psychiatrii?Nie zostały zaakceptowane w Psychoterapii , tylko trzeba się męczyć na Trzeżwo?Czemu ? Znowu kasa?


Nie wykluczam tego.
Ale proponuję nie robić tutaj gigantycznego offtopa.
Temat o terapii przy pomocy LSD to temat rzeka.

-- 22 sty 2013, 20:09 --

Temat interesujący, jazdy podobne.


Chyba jednak niepodobne.


Jeszcze sprostuję. Miałem na myśli same halucynacje. Ich treść może być oczywiście różna.
"Nie można swej przeszłości wyciąć, jak wycina się nieudany kadr filmu" - Antoni Kępiński
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:12
Lokalizacja
Szczecin

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

przez monalisa69 26 sty 2013, 00:23
Mateusz Żabka napisał(a):
Jak jednak oceniasz swój dzisiejszy stan z tym sprzed leczenia? Lepiej , gorzej , a może...


Zapomniałem o osobowości przedchorobowej. Wiele z jej pozytywnych cech zanikła. Ciężko wyrokować na ile zmieniły mnie leki, a na ile inne czynniki zewnętrzne. Niemniej jednak po odstawieniu leków poczułem się lepiej, choć nie twierdzę, że wszystko ze mną w porządku. Ale nie będę dalej brnął w psychofarmakologię. (...)

Paroksetyna pomogła mi w krytycznym momencie. Ale ten moment był źle wykorzystany.
Z perspektywy czasu myślę nawet, że poradziłbym sobie wtedy bez niej, pod warunkiem natychmiastowego wprowadzenia innych form pomocy.


Tak sobie siedzę z papierosem i popijam meliskę już któryś tam dzień (a może któryś tydzień?) i utrwalam się w przekonaniu, że może i było krytycznie, ale zdecydowanie lepiej bym wyszła na tygodniowych wakacjach, kursie modern jazz czy psychoterapii, niż na wizycie u psychiatray.
Najgorsze w tym momencie jest to, że wszyscy mówią mi, że źle robię. Mama, wychowawczyni, przyjaciółka, która też korzysta z pigułek szczęścia. Podjęłam ryzyko odstawienia, powiedziałam sobie, że albo jest to najlepsza decyzja w moim życiu, albo najgorsza. I pójdę na dno.
Nawet mój psychiatra nie wie, że odstawiam. Jedyne co wiem, że ja już tam nie wrócę. Nawet rozszalałe tętno, bezsenność, ''chwiejność nastroju z przewagą depresyjnego'' nie są w stanie mnie tam zaciągnąć.
Co zabawniejsze, zaczęłam odstawiać, bo bardzo długo czułam w sobie siłę i potencjał. Zaczęłam wierzyć, że zmieniłam prawie wszystko co było do zmiany. Robiąc rachunek sumienia, w ciągu roku straciłam prawie wszystko. Długotrwałą przyjaźń, szacunek do siebie i kawałek moralności, nawet zdrowie straciłam. Zyskałam jedynie możliwość funkcjonowania, bez ataków lękowych (które bez leków wracają non stop, ale to było do przewidzenia, bez psychoterapii raczej z tego nie wybrnę) i fobii. Co mi po tym, jak dobre pół roku dryfowałam jak na haju, gdzieś między euforią a hipomanią, zrobiłam tyle głupich rzeczy, do których aż wstyd się przyznać.
W moim przypadku na zawsze zostaną blizny, ale dotyczą one w głównej mierze tego, co zrobiłam, kiedy straciłam własną tożsamość i długotrwale pielęgnowane wartości.Nie wiem czy można zaliczyć to do plusów czy minusów, w każdym bądź razie częściej ogarnia mnie racjonalny strach, o to co dalej. Nareszcie w moim życiu znajduję aspekt, który wszyscy mogą zrozumieć, a ja jestem w stanie podać argumenty, nie opis tego co czuję.
Odstawiam już w sumie 2 miesiące, ostatnio rzuciłam się na głęboką wodę i przestałam brać. Dolegliwości fizyczne są tak przygniatające, jak wtedy, kiedy zaczynałam swoją 'przygodę'. Ale cóż, nareszcie coś czuję. I dopiero teraz mogę powiedzieć, że jestem silna, bo jestem w stanie znieść do wszystko i pisać esej na forum. :)

Mam 18 lat, a jedynym moim problemem w tym momencie jest to, czy kiedykolwiek moja osobowość będzie równoznaczna ze słowem 'ja'.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
23 lut 2012, 21:11

Trwałe zmiany w organizmie po braniu leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez Mateusz Żabka 26 sty 2013, 02:18
Mam 18 lat, a jedynym moim problemem w tym momencie jest to, czy kiedykolwiek moja osobowość będzie równoznaczna ze słowem 'ja'.


Głęboko w to wierzę...

Spotkałem kiedyś człowieka, który leczył się na depresję lękową przez kilka lat. Nie pamiętam dokładnie który SSRI przyjmował (prawdopodobnie Sertrę), ale to była ta grupa leków. Po odstawieniu pigułek stwierdził jedną, ciekawą rzecz. Mniej więcej postaram się przetoczyć jego słowa z pamięci:

"To takie g**no, które powoli i podstępnie zmienia twoją osobowość. A gdy już to g**no spuszczasz w kiblu, dopiero wówczas ujawnia prawdziwy efekt terapeutyczny. Stwierdzasz, że lepiej mieć lęki i depresję niż być sztucznie uśmiechniętym warzywem na leku"

Nie skomentuję tego :roll:
"Nie można swej przeszłości wyciąć, jak wycina się nieudany kadr filmu" - Antoni Kępiński
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:12
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do