Czy leki uzależniają? Wątek zbiorczy.

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 26 paź 2008, 18:44
To jest dość śliska sprawa. Z jednej strony warto mówić wszystko i nie cenzurować. Z drugiej strony ktoś przeczyta, że przy braniu np. seronilu zapada się na grypę, wyrasta nowotwór nerek, wypadają rzęsy i ma się wrzody na żołądku, uwierzy i przez to przerwie leczenie. Na dodatek od stresu rzęsy naprawdę wypadną, wrzód się zrobi i będzie tylko oczekiwanie na tego raka.

Nie warto straszyć roztrząsaniem jakichś niesamowitych historii. Takich opisów na każdy temat można znaleźć mnóstwo. Kto wie - może nawet podsycanych przez osoby mające w tym jakiś interes.

PS. Nie wiem co tam było - nie zdążyłem chyba zobaczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 26 paź 2008, 21:16
Dobrze - nie ma co straszyć. Choć akurat ja osobiście to bym chętnie przeczytał. Choć bardziej z ciekawości co znowu ktoś za paranoiczne teorie powymyślał :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Czy leki uzależniają?

przez Rozkminiacz 27 paź 2008, 13:10
Hmm, czyżby mnie coś ominęło:) Co do moich postów - nie będę już "straszyć" (choć wydawało mi się, że to prędzej informowanie o potencjalnym ryzyku). Zacznę z innej beczki. Opiszę to na swoim przykładzie. Brałem paroksetynę przez rok. Przez ten czas miałem raz czy dwa okresy, gdy nie brałem leku np. tydzień - nie miałem czasu z powodu pracy iść do psycha etc. Pierwszy raz zdarzyło się to po jakichś 4 miesiącach. Nie miałem żadnych objawów ubocznych, może poza zmniejszoną energią. Gdy włączyłem lek - wszystko wróciło do normy. Za drugim razem jak zdarzyła się taka sytuacja (po pół roku), to już po dwóch dniach niebrania leku dopadły mnie objawy odstawienne - m.in. zawroty głowy,zaburzenia koordynacji ruchowej, objawy grypopodobne, których nigdy nie miałem. Po niecałym roku zauważyłem, że już wystarczy pominięcie jednej dawki leku, bym dostawał zawrotów głowy i innych irytujących objawów. Moje pytanie więc jest takie - czy to przypadkiem nie rozwijająca się zależność fizyczna wytworzyła ten mechanizm? Swoją drogą "krecią robotę" to uważam, że prędzej robią ludzie, którzy bagatelizują takie informacje. Namiestnik - możesz podać jaki to interes miałby ktoś w publikowaniu takich informacji na temat kłopotów z lekiem? Zakładanie forum gdzie ludzie wzajemnie się wspierają w radzeniu sobie z problemami jakie rodzi odstawienie leku to też po to "żeby sobie popisać" :) Ja nie jestem nastawiony na straszenie kogokolwiek. Zdaję sobie sprawę, że lek pomaga ludziom etc. Tylko, że udawanie, że problemu nie ma i zaklinanie rzeczywistości przez negowanie takich informacji, których pełno w internecie jest moim zdaniem nieporozumieniem....
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 paź 2008, 22:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 27 paź 2008, 13:56
Nie nie - informowanie o potencjalnym ryzyku to jak mamy prawdziwe przypadki a nie jakieś z kosmosu :)

Ten lek nie POWINIEN wywoływać fizycznej zależności. Może ew. psychiczną. Ale jak to jest z lekami - różnie jest - to nie cukierki. Najważniejsza sprawa, żet nie jest placebo (dla większości ludzi - bo na niektórych może prawie nie działać).

Aj interesów jest mnóstwo. :) Można wiele grup znaleźć którym się to nawet finansowo opłaci.

Założenie wątku gdzie ludzie będą sobie pomagać w odstawieniu leku jest myślę jak najbardziej ok. Tylko oby w nim nie straszyć innych, że ktoś słyszał nie wiadomo co. Bo takie właśnie straszenie powoduje, że wkręcamy sobie, że z nami też będzie źle i.....


Kumpela miała kiedyś tak fatalny dzień, że szok. Bo zapomniała rano wziąć leku. Poprostu przerąbane. Żeby było ciekawiej brała lek o dłuuugim czasie półtrwania - więc to było nawet fizycznie niemożliwe by tak zadziałało. Takie informacje ją tylko drażniły. Przecież ona CZUŁA!. Zawsze panicznie bała się odstawienia, albo, że zabraknie jej leku albo coś takiego. Jak się wieczorem okazało, że jej się pomyliło, że jednak wzięła poranną dawkę leku - objawy ustąpiły jak ręką odjął.

Rozumiesz teraz skąd się wiele z tych objawów bierze i dlaczego trzeba chronić ludzi przed straszeniem? Więcej tych problemów jest bo ktoś przeczytał, że podobno ktoś inny coś tam... niż prawdziwych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Czy leki uzależniają?

przez kasia000 27 paź 2008, 14:51
namiestnik cieszę sie ze tu jesteś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
kasia000
Offline

Re: Czy leki uzależniają?

przez Rozkminiacz 27 paź 2008, 18:06
namiestnik napisał(a):

Kumpela miała kiedyś tak fatalny dzień, że szok. Bo zapomniała rano wziąć leku. Poprostu przerąbane. Żeby było ciekawiej brała lek o dłuuugim czasie półtrwania - więc to było nawet fizycznie niemożliwe by tak zadziałało. Takie informacje ją tylko drażniły. Przecież ona CZUŁA!. Zawsze panicznie bała się odstawienia, albo, że zabraknie jej leku albo coś takiego. Jak się wieczorem okazało, że jej się pomyliło, że jednak wzięła poranną dawkę leku - objawy ustąpiły jak ręką odjął.

Rozumiesz teraz skąd się wiele z tych objawów bierze i dlaczego trzeba chronić ludzi przed straszeniem? Więcej tych problemów jest bo ktoś przeczytał, że podobno ktoś inny coś tam... niż prawdziwych.



Nie, totalnie nie rozumiem...Chłopie, przecież ty mówisz o objawach czysto nerwicowych,depresyjnych-samonakręcaniu się, natrętnym myśleniu, dołowaniu się. Objawy psychiczne i NIC więcej. Ot ktoś o słabej psychice przeczytał coś i się zdołował etc. Co to ma wspólnego ze schorzeniami układu nerwowego związanymi z braniem SSRI powiedz mi? Pernamentne zniszczenia - uszkodzenia pamięci krótkotrwałej, anorgazmia, brak libido, zawroty głowy, spłycenie emocjonalne opisywane przez ludzi wzięło się z wkręcania sobie:) Interesów jest mnóstwo powiadasz, ale jakich konkretnie? Tego nie mówisz. Przecież większość uszkodzeń neurologicznych o jakich ludzie piszą i tak jest nieweryfikowalna - nie do udowodnienia w sądzie. Układ nerwowy to przecież nie samochód, który podepniesz na stacji diagnostycznej pod skaner, na którym wyskoczy lista usterek. Więc w jakim celu miałoby tak wielu ludzi pisać o tym? Za takie rzeczy i tak koncerny farmaceutyczne nie dostaną w d... No chyba , że byli pacjenci robią to z nudów i dlatego że mają "jakiś interes":)

Edit.//Amon

Ale zaraz ,zaraz, wiem-przecież to "paranoiczne", "z kosmosu", nieudowodnione etc. Albo, że wszystkie leki mają skutki uboczne więc nie ma się co się czepiać.Napiszesz też, że to wymyślone, jakiś wielki spisek i ogólnie bzdury. W końcu jak nie widziałem na własne oczy to nie uwierzę. Ja biorę i jest spoko, więc wszyscy pewnie tak mają....
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 paź 2008, 22:44

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 27 paź 2008, 18:28
Czego konkretnie nie zrozumiałeś?

A czy te przypadki cudów niewidów które pokazujesz to nie jest właśnie psychika? A nie prawdziwy wpływ odstawienia leku?

To co piszesz to właśnie w głównej mierze wkręcanie. Ludzie niewiadomo co sobie wyobrażają i potem to czują. Masz przypadki problemów o których piszesz po odstawieniu leku?


Co do dokumentacji - czy ja choć raz napisałem, że muszę widzieć na własne oczy? Wystarczy dokumentacja medyczna a nie niesamowite historie mówione sobie przez ludzi albo tworzone przez pismaków. Jekyll i Hyde nadal są w modzie.

Masz gdzieś jakąkolwiek dokumentację medyczną tego przypadku o którym mówisz? Albo choć dane pozwalające odnaleźć ją? Bo z dużą dozą prawdopodobieństwa obstawiam, że taki przypadek ma się nijak do rzeczywistości*.


Nie przesadzaj ani w jedną ani w drugą stronę. SSRI ani SNRI ani IMAO ani TLPD to nie są cukierki. I jeżeli będziemy je brać niepotrzebnie to możemy zrobić sobie więcej szkody niż pożytku.

*) Leki SSRI - do których należy paroksetyna (prozac type - co to za określenie? czy wenflaksyna też się zalicza? a cito?) są lekami ogólnie wpływającymi na napęd. Mamy więcej siły. Więcej nam się chce po nich. Jest jakieś prawdopodobieństwo, że ktoś kto planował morderstwo a był w depresji co nie pozwalało mu działać, po podaniu leku zareagował PRAWIDŁOWO i zrealizował swe NIEDOBRE cele.

Tak samo można powiedzieć, że kawa prowadzi do morderstw, bo ktoś już może by poszedł spać, ale napił się kawy, odzyskał siły i jednak dopiął swego i zamordował kogoś.

Zrozum, że to jest normalne i wskazane działanie tego leku. Ma dawać mobilizację i siłę do realizacji wyznaczonych celów. W skrajnych przypadkach do tego by rano choćby wstać z łóżka. Jeżeli kogoś cele są nieakceptowalne społecznie to ten lek w cudowny sposób nie przestanie działać na taką osobę.

Nie ma przypadków agresji po tym leku. Są przypadki wcielania tej agresji w życie. Są przypadki diagnoz gdy lekarzom wydawało się, że ktoś jest bezpieczny dla siebie i otoczenia a nie był.

Jeżeli ktoś nie może oderwać się od myśli by kogoś zabić to lepiej poprostu mieć go na obserwacji, a jak się nie da - to podawać mu depresanty (nie anty - to inna grupa leków). Najlepiej na tyle dużo by spał cały czas i nie wstawał. Nie zrobi wtedy nikomu krzywdy.

---- EDIT ----

Dodam jeszcze, że przytaczając takie cuda straszysz innych. A Ci inni będą się wkręcać i bać. Trzeba przestrzegać, ale nie straszyć.

Aspiryna też bywa niebezpieczna. Ile ludzi uratujesz strasząc wszystkich przed nią? By nie brali ci co muszą? I co powiesz tym którzy w wyniku straszenia odstawili i podupadli na zdrowiu? Albo zaczęli się wkręcać przez takie cuda na kiju i męczy ich stres? Tych którym zaszkodzisz będzie setki razy więcej niż tym których pomożesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Czy leki uzależniają?

przez Rozkminiacz 28 paź 2008, 01:43
Cytat:

"A czy te przypadki cudów niewidów które pokazujesz to nie jest właśnie psychika? A nie prawdziwy wpływ odstawienia leku?

To co piszesz to właśnie w głównej mierze wkręcanie. Ludzie niewiadomo co sobie wyobrażają i potem to czują. Masz przypadki problemów o których piszesz po odstawieniu leku?"


Jakbyś się wczytał w historie forumowe przy odstawianiu to byś zobaczył, że większość tych ludzi trafiła na takowe forum z przypadku-szukając odpowiedzi na pytanie co się z nimi dzieje, nie zaś PO PRZECZYTANIU takich informacji. Drobna różnica nieprawdaż?
Co do mnie - jestem 3 miechy po odstawieniu i dalej mam problemy m. in. z koncentracją i pamięcią. Widzi to mój szef w pracy (spadek aktywności i zapominalskość), moja dziewczyna etc. No, ale cóż ja poradzę na te moje wkręty:) Dalej też mam jakieś dziwne skurcze mięśni (zwłaszcza gdy leżę;nigdy czegoś takiego nie miałem), irytujące objawy grypopodobne (jeszcze 3 h temu miałem bóle mięśni, beznadziejny poziom energii etc.). i inne. Wytłumacz mi - jak można sobie "wyobrazić " drastycznie obniżone libido, albo zawroty głowy (jeśli ich się nie znało wcześniej) ? Bo czegoś tu nie rozumiem :) Te "cuda niewidy" to przypadki ludzi, którzy mają problemy z lekiem i chcą problem nagłośnić by przestrzec innych - to jest ich interes. Ot co. Zebrała by się ich pokaźna armia, dlatego nie ignoruję takich opinii w przeciwieństwie do ciebie. Ty czerpiesz swoją wiedzę tylko od lekarzy(raczej nie łykających tych tabletek)? Ja stawiam na ich użytkowników (choć liczę się też oczywiście z docami-w końcu swoje też wiedzą). Swoją drogą dziwi mnie twoja zwalająca z nóg pewność siebie, że to ich wymysły etc. Wydaje się ,że chcesz tu powiedzieć ,że znasz ich lepiej niż oni sami? W ogóle to odstawiałeś kiedyś paroksetynę? Wiesz o czym mowa?

Co do przypadków opisanych na stronce "wyeditowanej" :) przez modka to powiem tak - dla mnie sam fakt wypłaty niezłej sumki dla ofiary o czymś świadczy. Przykładów by mnożyć. Co do udokumentowania - co to oznacza dla ciebie? Sprawa była opisywana w mediach , był proces, sprawca nie żyje. Masz tu pomysł na dokumentację? Bo trochę nie rozumiem.....

A do działania SSRI na napęd-dobrze wiem o czym mowa. W końcu brałem "x" czasu te leki. Tym się zwłaszcza one różnią od TLPD, które w głównej mierze mają sedatywne działanie. Zgodzę się , że spora ilość akcji typu próby samobójcze etc. (udane lub nie) właśnie polega na tym , że lek jeszcze nie działa, ale już napędza. Czy to jednak nie kontrowersyjne, że antydepresant, który ma leczyć takie problemy, indukuje je? Dla mnie tak. Zauważ, że takie sprawy zwykle nie nabierają rozgłosu, bo nieświadomi bliscy, znajomi mówią-ot cierpiał na depresję, no to skończył ze sobą. Z grubsza rzecz ujmując z TLPD takich problemów (jak i związanych z odstawianiem) jest rząd wielkości mniej.

Nie zgodzę się jednak ,że tego typu akcje jak impulsywne zachowania, agresja, przemoc , akty samobójcze etc. "wychodzą" tylko z głęboko skrywanych myśli pacjentów. Owszem-dzieje się tak w większości przypadków. Problem w tym ,że w trakcie badań na ZDROWYCH ludziach biorących SSRI, także zaobserwowano wystąpienie myśli samobójczych, czy to przy odstawianiu czy manipulacji dawki(nie wspominając o chorych). Zauważ, że w przypadku manii(zaindukowanej przez lek czy to przy rozpoczęciu terapii, czy przy zwiększaniu dawki), człowiek z reguły nie kontroluje tego co robi- swoich zachowań( dlatego też CHAD jest sklasyfikowane jako choroba psychiczna zresztą) . Nie dziwne zatem, że zdarzają się przypadki, że ludzie robią w takim stanie impulsywne, chore rzeczy. Jak bierzesz seroxat to pewnie sam zauważyłeś, że po tych lekach raczej się działa niż myśli:) Nawet FDA o tym pisze, że SSRI indukują takie zachowania, (czasem bez przesłanek w postaci wywiadu takich stanów u pacjenta).Linków zamieszczać nie będę bo zaraz i tak zostaną zdelowane. Zresztą każdy zainteresowany jak poszuka, to i tak znajdzie.

A co do aspiryny - szanse na to że ludzie będą wytykać takie leki są chyba nikłe bo wpływu psychicznego one nie mają .A znaczących efektów ubocznych chyba też nie. A SSRI chyba jednak tak - to różnica. To leki, które kontrolują emocje więc winny być pod lupą i ich wpływ nie winien być bagatelizowany. A zatem opinie ludzi ich biorących chyba też, prawda?Dla mnie to tyle w tym temacie. Wypowiadać się więcej nie będę. Dyskutować z tobą Namiestnik też nie zmierzam-no offence mate, ale dla mnie to bezcelowa przepychanka. Wydajesz się ignorować i negować zdecydowaną większość argumentów. Jeśli kogoś przeraziłem to przepraszam. Nie miałem w tym interesu.

Pzdr
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 paź 2008, 22:44

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 28 paź 2008, 05:47
Jakbyś się wczytał w historie forumowe przy odstawianiu to byś zobaczył, że większość tych ludzi trafiła na takowe forum z przypadku-szukając odpowiedzi na pytanie co się z nimi dzieje, nie zaś PO PRZECZYTANIU takich informacji. Drobna różnica nieprawdaż?


A na jakiej podstawie tak sądzisz? Robisz badania medyczne na podstawie wypowiedzi z forum?


Co do przypadków opisanych na stronce "wyeditowanej" :) przez modka to powiem tak - dla mnie sam fakt wypłaty niezłej sumki dla ofiary o czymś świadczy. Przykładów by mnożyć. Co do udokumentowania - co to oznacza dla ciebie? Sprawa była opisywana w mediach , był proces, sprawca nie żyje. Masz tu pomysł na dokumentację? Bo trochę nie rozumiem.....


Dane, adres, dokumentacja medyczna. Proszę o takie przykłady które da się sprawdzić. Jasne - można pobawić się w detektywa i szukać. Ale to Twoja rola prawda? Ty chcesz tu przekonać ludzi. Media wypisują takie niesamowitości czasami, że włos się jeży na głowie. Faktycznie - fakt wypłaty odszkodowania to coś. Może nie medyczne - ale na jakiejś podstawie to wymyślili prawda? Możemy wniknąć w taki przypadek. Pokaż identyfikator sprawy, gdzie była, tak by można zadzwonić i SPRAWDZIĆ.

Czy to jednak nie kontrowersyjne, że antydepresant, który ma leczyć takie problemy, indukuje je? Dla mnie tak.


Hmmmm znaczy chciałbyś by działał natychmiast? Baaa.. Każdy by chciał. Droga wolna - możesz pracować nad nowym, lepszym lekiem. Jak zrobisz coś lepszego to czekają Cię laury i sława. Tymczasem nie mamy nic lepszego w większości przypadków.

Nie zgodzę się jednak ,że tego typu akcje jak impulsywne zachowania, agresja, przemoc , akty samobójcze etc. "wychodzą" tylko z głęboko skrywanych myśli pacjentów. Owszem-dzieje się tak w większości przypadków.


Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Bo tak się wydaje?

Spoko - możesz nie dyskutować - przecież nikt nie zmusi. Jak narazie nie przedstawiłeś udokumentowanych przypadków a tylko kupę paplaniny na ten temat.


Dobrze piszesz, że SSRI zwiększa napęd. Taka właśnie jego rola.


Na koniec zostawiam Twój przypadek. Bo ten jest jakiś namacalny. Nie zasłyszany jak potwór z Loch Ness. Piszesz
Co do mnie - jestem 3 miechy po odstawieniu i dalej mam problemy m. in. z koncentracją i pamięcią. Widzi to mój szef w pracy (spadek aktywności i zapominalskość), moja dziewczyna etc. No, ale cóż ja poradzę na te moje wkręty:)


A jesteś pewien, że to objawy odstawienne? Może poprostu depresja wróciła? A raczej ujawniła się dalej? To typowe objawy. Oprócz brania leków pracowałeś nad sobą? Chodziłeś na terapię? Jeżeli te objawy pozwalają pracować to może nie warto wracać do leku a zająć się dobrze terapią u psychologa?

Piszesz jak można sobie wyobrazić spadek libido. Cóż - to bardzo związane z psychiką akurat. Ale nie bardzo rozumiem - po odstawieniu Ci spadło? Czy jak zacząłeś brać? To często spotykany skutek uboczny brania leku, jakiś czas utrzymuje się po odstawieniu - nikt tu nic nie zataja. Spytaj psychologa natomiast jakie to, że sobie mówisz, że masz spadek libido ma skutki.

Wiesz - jeżeli te objawy utrzymują się tak długo to warto się tym zainteresować. Bez zbędnych emocji, by nie popaść w hipochondrię, ale nie olewając też sprawy. A co mówi lekarz na to? Napisz nam więcej jak się czujesz.

Takie pytanko mi się nasuwa - czy potrzebnie brałeś ten lek? Bez niego nie radziłeś sobie?
Niestety prawda jest taka, że lekarze lubią iść na łatwiznę. A niektórzy wręcz stosują zasadę, że wizyta bez wypisanej recepty się nie liczy. Nie mówię by bronić się rękami i nogami pred lekami. Czasami są naprawdę potrzebne. Jednak nie warto brać bez zastanowienia. Ja sam biorę.

Są jeszcze dylematy typu - komuś bardziej by pomogła psychoterapia. Ale 2 wizyty w tygodniu po 70 zł to ponad 500 zł na miesiąc. A lek kosztuje kilkadziesiąt zł. To niestety ta gorsza strona medalu - wybiera się leki bo nie ma pieniędzy na bardziej wskazane w takim przypadku leczenie, lecz droższe.
Łatwiej też dostać receptę na refundowany ssri za 10 zł niż dostać się na refundowaną wizytę do psychoterapeuty za friko.
NIESTETY.

Ty czerpiesz swoją wiedzę tylko od lekarzy(raczej nie łykających tych tabletek)?


Absolutnie nie tylko. :)

Swoją drogą dziwi mnie twoja zwalająca z nóg pewność siebie, że to ich wymysły etc. Wydaje się ,że chcesz tu powiedzieć ,że znasz ich lepiej niż oni sami?


Pewność siebie? :) Oj źle mnie odebrałeś. Ty jesteś pewien, że wszystko co przeczytasz gdzieś w necie to prawda a jej jedynym wytłumaczeniem są skutki uboczne. Tak przynajmniej przekonujesz. A ja Ci zadaje pytanie na jakiej podstawie tak sądzisz?
Nie neguję, że są skutki odstawienne ani to, komu się zdarzyły. Nie wierzę jednak w każde słowo z netu. W szczególności w niesamowite historie typu ssri to kokaina, etc. Chyba, że za tymi słowami będzie krył się sens, logika, dowody - to warto je czytać.

Trzeba zachować obiektywizm. Stanąłem tu po stronie słabszego i byłem adwokatem leku. Nie obciążaj go skutkami których zazwyczaj nie wywołuje. Nie uczestniczmy jak owce w czyjejś nagonce. Takie nagonki właśnie powodują tylko gorsze samopoczucie biorących.

Gdyby ktoś (Ty, ktoś inny) napisał coś w stylu:
"Leki są najlepsze. Odradzam terapię u psychologa. Wystarczy wziąć tabletkę i problemy same się rozwiążą. Nie ma żadnych skutków ubocznych"

to wierz mi - zapytał bym tak samo - czy masz jakieś dowody na to by tak sądzić i mieszać wszystkim w głowach?

Zaznaczę wyraźnie - NIE jestem zwolennikiem brania leków na każdą przypadłość. Przede wszystkim trzeba pracować nad sobą. Najlepiej z pomocą odpowiedniej osoby do tego przeznaczonej. Leki tylko mają wspomagać w tej pracy jeżeli bez nich sobie nie radzimy.

Nie bójmy się też powiedzieć, że coś jest nie tak jak upłynęło już sporo czasu, a efektów nie widać. Albo efekty są - ale nie takie jakich oczekujemy. TRZEBA ROZMAWIAĆ.


Jeżeli Twoim przesłaniem jest - "nie bierz leków jak nie musisz" to jak najbardziej się przyłączam.

Ale jeżeli zakazujesz brania leków tak jak Świadkowie Jehowy zakazują np. przetaczania krwi to będę przeciw. Też nie jestem za przetaczaniem krwi bez celu. Ale jak najbardziej za jeżeli jest to potrzebne.


Pozdrawiam i życzę by wszelkie złe efekty jak najszybciej ustąpiły.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez jaaa 30 paź 2008, 00:34
z ciekawosci usunelicie watek ten po angielsku co byl? o odstawienu lekow?

ja jestem mega happy bo ani za 1 ani za drugim nie mialam zadnych skutkow ubnocznych odstawiania-Citalec ,i na sen Mirzaten ,.lerivon;)
zadnych:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Czy leki uzależniają?

przez SpawnLQX 30 paź 2008, 00:41
Uzaleznienie psychiczne to bardzo indywidualna kwestia wiec nie jest to jakas kwestia dyskusyjna...
Ze wszystkim trzeba uwazac i niczym sie specjalnie nie cieszyc bo kazda sybstancja to pomoc a nie sposob na zycie...
Jesli ktos uzaleznia sie psychicznie i nie jest w stanie tego opanowac to szczerze mowiac jest slabym frajerem... taka prawda...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
30 paź 2008, 00:12

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez Mikaa 31 paź 2008, 22:50
witam
ja mam bardzo słaby organizm - jeśli chodzi o leki, biorę max 2 miesiące i zaczyna mnie głowa boleć - myślę ze to właśnie objaw uzależnienia

---- EDIT ----

witam
ja mam bardzo słaby organizm - jeśli chodzi o leki, biorę max 2 miesiące i zaczyna mnie głowa boleć - myślę ze to właśnie objaw uzależnienia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
13 mar 2008, 20:58

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 08 gru 2008, 15:26
ja wlasnie poczulam skutki uzaleznienia przez ten weekend...... :(
niezdazylam w piatek odebrac recepty na zomiren i niestety ten weekend byl dla mnie prawdziwym pieklem. sama niewiem jak go przezylam, to sie nieda opisac co dzieje sie w organizmie gdy zabraknie mu tego specyfiku, ktory biore juz od 3 lat......
wiem jedno, nerwice trzeba jakos leczyc, ale zadna metoda niejest doskonala, i zgadzam sie, ze uzaleznienie to sprawa indywidualna, trzeba sie chyba pogodzic, ze nerwica gdy dopadnie czlowieka, bedzie z nim przez cale zycie, przynajmniej ja tak sadze, co z tego ze leki pomoga, kiedy uzalezniaja, i znowu trzeba przechodzic katusze, zeby je odstawic, a co za tym idzie, wiadomo, bez lekow, tez niedobze, nerwica i lęki powroca, wiec znowu siegniemy po nie i tak w kolko.....
moze psychoterapia, ale jak dla mnie na krotka mete, a prawda jest taka, ze leku na nerwice po prostu niema, tzreba nauczyc sie z nia zyc, tyle nam pozostaje......... :(
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Re: Czy leki uzależniają?

Avatar użytkownika
przez cassis 09 gru 2008, 13:14
Rozkminiacz napisał(a):Powiedz to ludziom, którzy po kilku latach brania , mają problemy z zejściem z dawki 20 mg na 15 mg:) Czytałem o przypadkach, gdzie takie zejście trwało rok czasu bo objawy odstawienne były koszmarne.


ufff, jestem na 5 mg od dawna, to może nie bxie problemów
w kazdym razie róznica u mnie między 20 a 10 mg niewielka a zejście niezauważalne
to mam szczęście, tak? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
10 cze 2008, 21:16
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do