Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez agonista 06 wrz 2012, 14:05
rzucasz jakas teze a potem jej zaprzeczasz

Cytuj:
.Jednak gdy spotyka nas np smierc bliskiej osoby i w wyniku ,,dołka'' dochodzi do rozwinięcia somatycznych objawów wówczas już za póżno na samą terapię
No nie. Dół jak to określasz to nie depresja .Tak jak przeziębienie nie jest śmiertelnie grozne to nieleczenie może przejść w zapalenie płuc a to może doprowadzić do niewydolności krążeniowo oddechowej .Tak samo z dołem i następującą depresją .Psychoterapia skuteczna będzie dotąd dokąd trwa dół .Zacznie się depresja jest za póżno na wyleczenie terapią ,chociaż mozna ją kontynuować .Tylko co z niej skorzystaszw takim stanie.
Offline
obserwowany
Posty
373
Dołączył(a)
23 sie 2012, 21:20
Lokalizacja
burkina faso

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez groza 27 wrz 2012, 22:44
nie żałuję. Biorę ssri, to już chyba 5 lat. Pomogły na nerwicę, dzięki prochom nigdy więcej nie miałam jej napadów. Natomiast im dłużej biorę, tym częściej są okresy, kiedy wpadam w depresję.
Ale ja już wolę depresję niż nerwicę.

Teraz myślę o tym, by to przestać brać, bo jednak po prochach człowiek jest taki, hmm, zobojętniały, bez celu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez jolantka 28 wrz 2012, 00:28
Ale ja już wolę depresję niż nerwicę.


Ja odwrotnie.
Trochę chyba żałuję. Dziś pomyślałam, że kiedy to wszystko się nasiliło około trzech lat temu, to mogłam po prostu rzucić studia, iść na terapię, nie wiem, uprawiać marchew i się poskładać do kupy. Wpadłam w nerwicę, nie umiałam spać, dostałam antydepresanty mające w skutkach ubocznych działanie nasenne, więc leczyłam nimi swoją bezsenność. Wszystko zaczęło się od uczelnianej presji, z którą nie potrafiłam sobie poradzić, a skończyło się na tym, że kiedy próbuję odstawić leki i żyć normalnie, to przychodzi depresja i ogromny lęk. A przecież nie zaczęłam brać psychotropów z powodu depresji.. Boję się teraz, że ich zażywanie paradoksalnie mogło ją 'wyhodować'. Już nie mówiąc o innych skutkach ubocznych, w stylu rozchwianie hormonalne, anemia i znaczne kłopoty z pamięcią. Żałuję, trzeba było w to nie wchodzić.
jolantka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 22 paź 2012, 22:22
Ja też trochę żałuje.Może za bardzo wierzyłem w leki,nie wiem.Nie spełniły moich oczekiwań szczerze mówiąc,sam nie wiem czy nie zrobiły więcej złego niż dobrego.Niejednokrotnie otumaniły mnie,sprawiały że chciało mi się spać i nie mogłem się uczyć.Nie jestem już takim zwolennikiem leków jak kiedyś.Przynajmniej jeśli chodzi o depresje.
Coraz częściej myślę że najlepszym lekiem jest spotkać się z kumplami,iśc potańczyć,pobiegać,poderwać jakąś dziewczynę,pomodlić się,a nie łykać tabsy.
Na razie zmienie lekarza chyba bo ten nie pomógł mi mam namiary na podobno dobrego speca,dam jeszcze szanse lekom.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez intel 26 sty 2013, 21:41
Badziak napisał(a):Ja leków nie żałuję. Żałuję jedynie, że nie zaczęłam brać ich wcześniej. ;)

Wczesniej czy później-co za róznica ,tak czy siak gówno by w twoim przypadku dały
intel
Offline

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez ala1983 26 sty 2013, 21:44
intel napisał(a):
Badziak napisał(a):Ja leków nie żałuję. Żałuję jedynie, że nie zaczęłam brać ich wcześniej. ;)

Wczesniej czy później-co za róznica ,tak czy siak gówno by w twoim przypadku dały

Intel :brawo:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Badziak 27 sty 2013, 01:14
intel napisał(a):
Badziak napisał(a):Ja leków nie żałuję. Żałuję jedynie, że nie zaczęłam brać ich wcześniej. ;)

Wczesniej czy później-co za róznica ,tak czy siak gówno by w twoim przypadku dały

Haha, ktoś tu się przejął :D To dobrze, to znaczy, że mam rację w tym, co pisałam.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez rdzaa 22 maja 2013, 11:52
Bralam fluoksetyne, wczesniej paroksetyne i coaxil, minimalne dawki, najdluzej paroksetyne bo ok 9 miesiecy, ale jedynie fluoksetyne w dawkach zalecanych przez psychiatre - bo innych lekow bralam mniej. Jestem byc moze nadwrazliwa na ich dzialanie wiec czulam ze wole mniejsze dawki.
Po 3 miesiacach przestalam brac fluoksetyne, i od tamtej pory czuje ze mam wiecej odwagi i energii - juz jakos tak zostalo na stale. Jednak jednoczesnie mam leki ktore biora sie jakby znikad, sa jakby czysta reakcja chemiczna mozgu bo nie ma we mnie zadnych niepokojacych mysli. Takich silnych niepokoi nie mialam od dziecinstwa. Pomaga na nie spamilan doraznie a np melisa nie. Mam nadzieje, ze kiedys to dzialanie sie unormuje, tj przestane czuc lek. Przestalam brac prozak 6 miesiecy temu. Mysle, ze te srodki bardzo duzo zmeiniaja w organizmie, dlatego razem ze zmianami na dobre sa tez zmiany na gorsze. Ale gdybym jeszcze raz miala wybor to tez bym zdecydowala sie na branie, tylko pod opieka madrego lekarza. Zaluje ze tak pozno zaczelam sie leczyc. Tak nie wiele bylo potrzeba by zmienic calkowicie swoje zycie.
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
13 lut 2011, 23:32

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez tahela 22 maja 2013, 12:16
Mnie paro wyciagneło z naprawde duzego doła - depresji , ale cos było nie tak na paro, później brałam wenle,ale wenla jakos nie tak działała jak powinna , pare miechów przerwy, pogorszenie stanu, teraz jestem na setralinie -zoltof i chyba najlepiej działa, mam nadzieje ze trafiłam z lekiem, nawet jakby psów mniej sie boje i na konia wsiadłam i nie ma tej podwojnosci emocjonalnej jak na paro, a to w sumie niby starszy lek,ale dla mnie ok.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Miro 22 maja 2013, 12:34
Ja żałuję... Jestem uzależniony od klona, a potrafię sobie radzić z atakami bez lekarstw.

@Tahela, popatrz pojechałem zdrowy wróciłem z nerwicą, mogłem nigdzie nie jechać wtedy co gadaliśmy :? Tylko iść z Tobą na tą kawę...
Kliknij, full screen, full głośność, wyluzuj się --> http://vimeo.com/23333232
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2382
Dołączył(a)
23 cze 2011, 00:53
Lokalizacja
Kraków

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez libertynka 22 maja 2013, 13:23
Ja żałuję jednego. Jak miałam 17 czy 18 lat brałam Pernazinum - starszy rodzaj neuroleptyku, brałam przez pół roku po 4 tabletki dziennie.
Najgorsze pół roku mojego życia. Byłam jak zombie, nie czułam NIC, jakbym była martwa. Nawet przy największej depresji gdzie czuje się ból nie do wytrzymania to przynajmniej się żyje, a na tych lekach jest się martwym. Pamiętam jak siedziałam w przychodni czekając na swoją kolej, byli tam inni ludzie, normalnie bym się przejmowała co sobie pomyślą, a na tych lekach było mi wszystko jedno, siedziałam byle jak, ubrana byle jak, nieuczesana, z tępym wzrokiem, jak wariatka.
Konsekwencje odczuwam do dzisiaj. Zanim wzięłam ten lek byłam zdolna, bystra, w szkole sobie radziłam, kojarzyłam fakty, liczyłam w pamięci.
Te leki zniszczyły mi mózg, teraz po prostu mam wolniejsze myślenie, jak mam coś policzyć to mózg mi się przegrzewa i zawiesza. Zwyczajnie zgłupiałam.
Lekarz równocześnie z pernazinum kazał mi brać drugie tabletki wspomagające dotlenienie czy ukrwienie mózgu, coś w tym stylu, nie pamiętam nazwy, ale jestem absolutnie przekonana, że pernazinum niszczy nieodwracalnie mózg :-|

Inne leki które brałam to jest mały pikuś w porównaniu do tego.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 22 maja 2013, 13:44
I przez tyle czasu twoj mozg nie wrocil do dawnej formy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez libertynka 22 maja 2013, 14:53
lubudubu, brałam różne leki, i generalnie nie mam nic do nich, ale ten jeden pamiętam bo zmienił moje życie na gorsze. oczywiście nie mam żadnych dowodów tylko subiektywne odczucia. przed liceum miałam zawsze pasek na świadectwie, a potem były leki i coraz gorzej. w tej chwili swój potencjał umysłowy oceniam na 1/4 tego co było kiedyś. ale może to wina wieku?
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 22 maja 2013, 14:59
Mysle ze to jednak wina wieku. Czytalem gdzies ze strzelila Ci juz 30stka wiec po tylu latach perazinum na pewno juz nie ma zadnego wplywu. Chociaz sklanialbym sie do tego ze moze nie "doszlas" do siebie po jakims innym leku ktorego odlozylas calkiem niedawno? (czytaj..1-2 lata).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do