Farmakoterapia nie działa.Co się stało?WĄTEK ZBIORCZY

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: Leki antydepresyjne nie działają!!!

przez Robertinhio89 10 lip 2009, 00:56
Nie wiem jak z fluoksetyną (Prozac), wiem natomiast tyle, że jest ona słabsza od paroksetyny, którą przyjmowałem w formie tabletek Rexetin. Poczułem po nich naprawdę znaczną poprawę. Już doksepina w dawce 2x25 mg na dobę (Doxepin) wyciągnęła mnie z takiego bagna, że szkoda gadać. Wenlafaksyna natomiast (Jarvis) nie zadziałała na mnie wcale, a jest to lek mocniejszy od Rexetinu. Wszystko zatem zalezy chyba od organizmu...
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:46

Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez kotecek 09 lut 2010, 17:10
Czy nie macie wrażenia, że leki, ktore nam przepisują działają na nas jak placebo na zasadzie wiary w to, że zaczynaja pomagać??
Ja biore od 7 tygodni, jakos nie mam do nich przekonania, oczywiście nie jest tak, że ciągle myślę, że mi nie pomagają. Jest raczej przeciwnie tzn. czekam na jakiś pozytywny efekt działania...

Jakie sa wasze spostrzeżenia na ten temat??
Ze wszystkiego najbliższy wiary jest, być może, najbardziej zagorzały ateizm.
— Fiodor Dostojewski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
13 wrz 2009, 16:47

Re: Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez tet 09 lut 2010, 17:18
wiesz.. w szpitalach zdarzają się takie praktyki, że zamiast morfiny chorym wstrzykują wodę i oni faktycznie czują ulgę :lol:
ja mam podobnie (ale to już wiesz). zdarzyło mi się wyjść z domu bez leków, zapominalska ja! czułam się dobrze do momentu kiedy mi się nie przypomniało.... oczywiście panika, atak, cuda wianki :mrgreen: a tak na codzień to właściwie nie odczuwam spektakularnego działania leków.. co zrobić :roll:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez Majster 09 lut 2010, 17:34
Ja czulem ewidentne dzialanie, az do przesady. Czasem to juz marzylem o odstawce - tak mnie nakrecalo (chodzi o parox a zwlaszcza wenla). Natomiast jak mi w szpitalu dowalili lerivonu 60mg to spalem po 5-6h/dobe o czym wczesniej nawet nie marzylem, 2 to juz bylo duzo .. Nie wydaje mi si emozliwe zeby kogos uspilo placebo. Efektem placebo byla prawdopodobnie hydroxy podawana mi doraznie w tabletkach - guzik to dzialalo, rownie dobrze moglbym dostawac panadol i na jedno by wyszlo, za to w syropku nie dalbym sie nabrac: smak hydroksy w tej postaci jest tak charakterystyczny ze zaden inny syrop go nie podmieni. Bralem jeszcze betaserc (neurologia) i tez nie powiem zeby cos bylo nie halo - zawroty glowy i nagle lądowania minely po kilku tygodniach brania betahistyny mimo, ze ponad miesiac mnie te zawroty wnerwialy.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez kotecek 09 lut 2010, 18:05
Ja najpierw brałam bioxetin, który nic nie dawał, zero jakiejkolwiek reakcji,poprawy- brałam przez 2 miesiące, teraz jest anafranil i to samo. Do jedynych efektów moge zaliczyć suchośc w ustach i tylko tyle. Jedynymi tabletkami, które faktycznie coś na mnie działają to doraźne, ale tez tego nie będe brała za często, bo to oszukiwanie samej siebie.
Ze wszystkiego najbliższy wiary jest, być może, najbardziej zagorzały ateizm.
— Fiodor Dostojewski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
13 wrz 2009, 16:47

Re: Antydepresanty jak placebo

przez Freddie Mercury 09 lut 2010, 18:27
brałem kiedys połowe tabletki velafaksu 37,5 mg (czyli .ok 19 mg) i czułem silne działanie tego leku,obecnie biore 4 tydzien sertraliny 50 mg i bez fajerwerków niestety...
Freddie Mercury
Offline

Re: Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez Paranoja 09 lut 2010, 18:49
a bo z was już lekomani :lol:
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez aree1987 09 lut 2010, 19:07
A co do lekomanii zakłada ktoś z Was że może brać leki do końca życia? Liczycie sie z taką opcją? Np kiedy terapia nie pomoże?
wenlafaksyna 450mg
--

I'm forever black-eyed
A product of a broken home
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1173
Dołączył(a)
15 lip 2009, 21:54

Re: Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez Paranoja 09 lut 2010, 19:09
niektórzy niestety liczą że same leki ich wyleczą, niestey leki to nie cudowne pigułki, które pomogą każdemu. Przede wszystkim długa praca nad sobą.

Mam nadzieję że nie będę musiala do końca życia łykać leków.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 09 lut 2010, 19:41
Zanim trafiłam na lek . który pomógł przetestowałam ich całą gamę, więc jestem pewna ,że nie działa na efekcie placebo. Bo dlaczego dopiero za którymś tam razem i akurat ten. Akurat na początku wierzyłam bardziej w ich lecznicą moc, później to już brałam bez przekonania, aby spróbować i odfajkować następny, no i w końcu trafiłam.

[Dodane po edycji:]

mam na myśli to ,że nie było poprawy, bo każdy jakieś działanie- zazwyczaj bardzo niemiłe miał.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Antydepresanty jak placebo

Avatar użytkownika
przez soulfly89 09 lut 2010, 19:58
aree1987 napisał(a):A co do lekomanii zakłada ktoś z Was że może brać leki do końca życia? Liczycie sie z taką opcją? Np kiedy terapia nie pomoże?


Mnie taka myśl przeraża. Nie wyobrażam sobie być zależna od tabletek do końca życia. Ale w niektórych przypadkach ciężkich chorób psychicznych (i fizycznych też) chyba nie da się inaczej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Antydepresanty jak placebo

przez Freddie Mercury 09 lut 2010, 20:10
moze byc tez tak ze lek był za krótko brany i efekt terapeutyczny leku jeszcze sie nie ujawnił (tak ponoc jest w przypadku niektórych SSRI które moga zaczac działac dopiero po 6 tyg.) albo zbyt mała dawka,leki przeciwdepresyjne z pewnoscia maja rzeczywiste działanie ,nalezy tylko dobrac odpowiedni lek,dawkę i przeczekac okres do ujawnienia działania który jest inny dla kazdego człowieka
Freddie Mercury
Offline

Brak wiary w farmakoterapię

przez Zachmurami 14 lut 2010, 01:47
Mam dylemat - jestem bardzo negatywnie nastawiona do farmakoterapii.

Leczę się farmakologicznie od września. Moja choroba zaczęła się od silnych objawów somatyzacyjnych (silne bóle żołądka, nudności, ciężar w nadbrzuszu bez uchwytnej przyczyny somatycznej). Doszła do tego bezsenność i ciągły lęk o własne zdrowie itp. D
o psychiatry dotarłam bezradna i załamana i tak się zaczęło 'leczenie'.

Odnoszę jednak wrażenie, że farmakologia mnie głownie zatruwa, odrealnia i przymula - ingerując w mój układ nerwowy i co raz bardziej rozregulowując go. Ostatnie miesiące to wegetacja raczej - choć pracuję, wychodze z domu, jakoś funkcjonuję. Żołądek tak nie dokucza strasznie.

Poza tym strasznie zle znoszę wszelkie zmiany i pożegania z lekami, nawet tymi ponoć 'nieuzalezniającymi'- odstawienie seroxatu i sulpirydu było dla mnie prawdziwym koszmarem. Przez trzy dni zwijałam się z nieznanego mi dotąd wewnętrznego bólu. Do nerwicy somatyzacyjnej dołączyła depresja (dla mnie nowość), w wersji 'moje życie już się skonczyło, to co mnie czeka, jest jednym wielkim bólem. Zaraz połknę wszystkie tabletki, które są w domu i zasnę na wieki. albo nie, najlepiej będzie wejść do wanny z suszarką do włosów'. Ten koszmar spowodowały u mnie LEKI, a właściwie ich odstawienie...

Obecnie lekarz kazał mi odstawić pramolan i przejść na łagodniejszy ponoć Coaxil. Oczywiście, źle znoszę zmianę. Narasta niepokój, bezradność, dziś męczy mnie potworna migrena.

Czy jest sens zażywania leków, jeżeli się w nie nie wierzy?

To, co mi daje siłę, to psychoterapia. Czepiam się jej jako jedynej deski ratunku.
Czuję się mocniejsza, lepiej rozumiem mechanizmy mojej choroby.
Nie potrafię jednak zrozumieć mechanizmu działania leków.
Dla mnie to obce ciało. Ingerencja w mój organizm.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Brak wiary w farmakoterapię

Avatar użytkownika
przez aree1987 14 lut 2010, 02:02
To ich nie łykaj, jeśli ma Cię to uszczęśliwić.
wenlafaksyna 450mg
--

I'm forever black-eyed
A product of a broken home
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1173
Dołączył(a)
15 lip 2009, 21:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do