Czy leki naprawdę pomagają?

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Czy leki naprawdę pomagają?

Avatar użytkownika
przez inny 11 maja 2011, 16:33
Po wielu przemyśleniach i marnowaniu czasu powoli wzbiera we mnie myśl aby znowu spróbować z terapią czy lekami. Kiedyś brałem przez miesiąc wellbutrin ale chyba nie działał. Oczywiście nie widząc efektu zaprzestałem terapii i faszerowania się bo szkoda kasy. No ale nadal mam objawy lęku który powoduje depresę więc planuję się wybrać do specjalisty. Tylko chciałem się zapytać doświadczonych ludzi. Czy leki naprawdę pomagają się ogarnąć? Widzieliscie wyraźną poprawę? Jest dla mnie nadzieja?? Czy w ogóle jest coś w stanie zmienić moją osobowość poza mną samym albo dramatycznym wydarzeniem? Zależy mi na leku czy czymkolwiek, który pobudzi mnie do działania bo mając wenę i lepsze podejście na pewno będzie mi łatwiej przejść przez inne problemy.
Ostatnio edytowano 11 maja 2011, 16:36 przez inny, łącznie edytowano 1 raz
Człowiek nikt....no dobra, człowiek drewno
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
27 maja 2008, 19:11
Lokalizacja
bezsens

Czy leki naprawdę pomagają?

przez paradoksy 11 maja 2011, 16:34
odpowiedź do tytułu tematu: tak.
paradoksy
Offline

Czy leki naprawdę pomagają?

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 11 maja 2011, 19:13
To zależy jakie. Z dotychczasowych doświadczeń mogę odpowiedzieć: TAK.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy leki naprawdę pomagają?

przez Zenonek 11 maja 2011, 19:38
Leki pomagaja. Jak najbardziej TAK.

Jednym pomagaja BARDZO mocno, innym znacznie, a jeszcze innym chociaz troche redukuja objawy. Sa tez tacy, ktorzy nie toleruja danej grupy lekow, ale takich osob jest bardzo malo.

Wybierze sie do specjalisty, dobrego, powiedz wszystko co i jak. Napisz potem co przepisal.

Wizyta u psycha powinna trwac co najmniej 40 minut.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Czy leki naprawdę pomagają?

przez miko84 11 maja 2011, 20:52
Tak, pomagają i to sporo w niektórych przypadkach. To żaden efekt placebo, po prostu uzupełniają coś czego nam brakuje, przeważnie w skutek długotrwałego stresu.
miko84
Offline

Czy leki naprawdę pomagają?

przez tolken24 10 paź 2011, 20:34
oczywiscie ze nie, wziąłem wszystkie dostepne na rynku i taki był z nich pozytek ze miałem czym się otruć i co za pech odratowali mnie
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Czy leki naprawdę pomagają?

przez 19_latek 14 paź 2011, 23:17
Pomagają ale nie zrobia wszystkiego za Ciebie, tutaj Ty musisz działać jesli leki już zaczną.
19_latek
Offline

Czy leki naprawdę pomagają?

Avatar użytkownika
przez Angelo24 15 paź 2011, 00:03
I tak i nie. Wszystko zależy tak naprawdę od naszego nastawienia, nawet najlepszy lek nie pomoże jeśli nie uwierzymy w to ; ) Może wiele osób spierać się ze mną że "Pomagają bo tak" ale przyczyna tego tkwi w działaniu naszego aparatu mózgowego, uwierzysz zobaczysz że efekty są, nie uwierzysz może być ciężko. Tak naprawdę każdy lek jest dodatkiem do głównej terapii, jaką w wielu przypadkach jest psychoterapia. Oczywiście są pewne zaburzenia które leczy się jedynie lekami ale warto pamiętać że każdy z nich ma pewne działania uboczne. Pozdrawiam!
"Jestem tym kim jestem, sobą... : ) "
Avatar użytkownika
Offline
Posty
296
Dołączył(a)
13 paź 2011, 03:17

Czy leki naprawdę pomagają?

Avatar użytkownika
przez sebastian86 15 paź 2011, 16:43
ja załuje ze we wczesnej fazie nerwicy nie zaczalem brac takich leków, z nimi byloby latwiej walczyc przeciw nerwicy a tak to hodowalem w sobie zaburzenie. leki to koniecznosc przy somatycznych objawach na pewno.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Czy leki naprawdę pomagają?

Avatar użytkownika
przez manko 15 paź 2011, 17:44
tak pomagają - jak jak pierwszy raz poszedłem do psych to miałem taki problem że mi pamięć nie działała no i miałem takie przymulenie w głowie. Myślałem że to depresja. Ale jak opowiedziałem doktorowi ostatnie lata mojego życia to mi powiedział że nie mam depresji - tylko jak mi wyjaśnił "mój organizm przestawił się do walki". Wtedy zaczął mi opowiadać o człowieku pierwotnym, ewolucji itp. Że jak człowiek przestawia się na walkę to krew odpływ z mózgu, zmieniają się reakcję chemiczne w mózgu ... i wiele innych rzeczy o których ja nie miałem pojęcia. A ja myślałem że to depresja. No i leki mi jakoś pomogły. Ja tego z początku nie leczyłem bo myślałem że mi przejdzie ale wiem że bez leków nie dał bym rady tego naprawić.

Potem znalazłem to wszystko co mi tłumaczył w książce kępińskiego:

"Mechanizmy przystosowawcze związane z atakiem czy obroną tworzyły się jeszcze
w tych czasach, gdy człowieka nie było na Ziemi; były wynikiem milionów lat
ewolucji. Człowiek uzyskał je w spadku po swoich zwierzęcych przodkach. I jeśli
dziś nieraz denerwuje się, że w sytuacjach zgoła niestosownych pocą mu się ręce,
odczuwa silne bicie serca, czerwieni się lub blednie, odczuwa parcie na pęcherz
lub potrzebę oddania stolca, to powinien pamiętać, że w bardzo dawnych czasach
te reakcje były niezwykle celowym i precyzyjnym przygotowaniem do starcia
z otoczeniem. Dziś to starcie ma całkowicie odmienną postać, niż miało przed
milionami lat. Wprawdzie i dzisiejszy człowiek w wielu sytuacjach chętnie
wziąłby nogi za pas lub rzucił się swemu adwersarzowi do gardła i myśli zgoła
krwiożercze nieraz chodzą mu po głowie w trakcie jego starć z otoczeniem
społecznym, to jednak na zewnątrz stara się manifestować postawę opanowaną,
kierować w swym zachowaniu rozsądkiem i silną wolą.
Prymitywne reakcje ataku czy ucieczki są na ogół całkiem nieprzydatne. Jeśli
u studenta przed trudnym egzaminem praca serca wzrasta i staje się taka jak przy
ciężkiej wysokogórskiej wspinaczce, to ta mobilizacja układu krążenia byłaby
uzasadniona i celowa, gdyby egzamin polegał na zawziętej walce wręcz, a nie na
odpowiadaniu na pytania. Jeśli postawa lękowa czy agresywna połączona jest
z podwyższeniem krzepliwości krwi, to takie przygotowanie układu hemostatycznego
było najbardziej celowe w tych czasach, gdy w trakcie ucieczki lub walki mogło
dojść do silnego skrwawienia, ale w obecnych warunkach ścierania się
z otoczeniem, kiedy do rozlewu krwi przeważnie nie dochodzi, ułatwić tylko ono
może powstanie zawału serca. Do walki lub ucieczki lepiej stanąć z pustymi
jelitami i z pustym pęcherzem, ale obecnie parcie na pęcherz czy na odbytnicę
w chwilach silnych wzruszeń jest raczej zjawiskiem nieprzyjemnym i bardzo
krępującym. Pocenie się rąk ułatwia uchwyt przeciwnika w walce, ale gdy walka
polega na wymianie wyważonych i raczej uprzejmych słów, spocone ręce nic nie
pomagają.
Przykładów tego rodzaju mobilizacji ustroju, które niegdyś może były użyteczne,
ale dziś na nic się nie przydają, można by cytować więcej. Wiele z tych reakcji
na skutek częstego powtarzania się prowadzi do uszkodzenia różnego rodzaju
układów ustrojowych, czym zajmuje się medycyna psychosomatyczna. Bardzo silne
natężenie lęku może być przyczyną śmierci; nierzadko w medycynie spotykamy się
z sytuacjami, w których reakcje obronne ustroju stają się w końcu dla niego
szkodliwe - w tym wypadku jest to skrajny przykład takiej szkodliwej reakcji
obronnej."

-- 15 paź 2011, 19:12 --

Swoją drogą gdybym zaczął wcześniej brać te leki to nie miał bym tych problemów - to był koszmar: bolało mnie w głowie, prawie zero pamięci, logicznego myślenia....miałem wrażenie jakby mi ktoś kabelki w głowie poprzerywał. No i teraz po roku leczenia powoli wracam do siebie.

-- 15 paź 2011, 19:22 --

na mnie najlepiej podziałała Vanlafeksyna - inne leki też działały ale usypiały.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
20 kwi 2011, 17:57

Czy leki naprawdę pomagają?

Avatar użytkownika
przez mamma 10 maja 2012, 22:14
Witam
Ja dziś zaczynam brać Trittico z Xanaxem, za m-c mam zacząć redukować Xanax. Mam jednak cały czas wrażenie, że te wszystkie leki działają według przysłowia: "zamienił stryjek siekierkę na kijek". Tyle osób pisało na forum, że po nowym antydepresancie było super, ale...przez ileś miesięcy, a potem, jak chcieli odstawić to lęk wracał ze zdwojona siłą. Wtedy szli do lekarza, który przepisywał antydepresanty, tylko inne. Czytałam na razie tylko niewielką część postów, a już kilka razy natknęłam się na wypowiedzi "weteranów", którzy brali już chyba prawie wszystko, co jest na rynku. Czy można w takim razie stwierdzić, że
-po pierwsze: antydepresanty LECZĄ?
-po drugie, czy wierzyć, że antydepresanty NIE UZALEŻNIAJĄ?

Jakie są wasze doświadczenia?

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
03 maja 2012, 00:04

Czy leki naprawdę pomagają?

przez thbthb 12 maja 2012, 11:50
@Mamma - Xanaxu to bym wolał w ogóle nie brać, chyba, że naprawdę musisz. Uzależnia i z czasem przestaje działać.

TAK, antydepresanty lecza, chociaż wiele zależy od ilości leków jakie sie brało do tej pory, ale większości osób, które biorą je po raz pierwszy - pomagają.
TAK, NIE uzależniają. Sam brałem SSRI i jego odstawienie to było z dnia na dzień (nie wolno tak robić), kosztem typowych problemów odstawiennych jak zawroty głowy czy niskie ciśnienie.
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Czy leki naprawdę pomagają?

przez one-half 13 maja 2012, 12:50
Angelo24 napisał(a):I tak i nie. Wszystko zależy tak naprawdę od naszego nastawienia, nawet najlepszy lek nie pomoże jeśli nie uwierzymy w to ; ) Może wiele osób spierać się ze mną że "Pomagają bo tak" ale przyczyna tego tkwi w działaniu naszego aparatu mózgowego, uwierzysz zobaczysz że efekty są, nie uwierzysz może być ciężko. Tak naprawdę każdy lek jest dodatkiem do głównej terapii, jaką w wielu przypadkach jest psychoterapia. Oczywiście są pewne zaburzenia które leczy się jedynie lekami ale warto pamiętać że każdy z nich ma pewne działania uboczne. Pozdrawiam!


No, ja się będę jednak spierał :smile: Wszystkie poważne choroby/zaburzenia psychiczne są spowodowane wadliwą biochemią mózgu - lek to przecież substancja chemiczna, która - jeśli jest dobrze dopasowana - koryguje biochemię mózgu zaburzonego człowieka (i dlatego właśnie leki pomagają, a nie "bo tak"). Czysta (bio)chemia, nic więcej - według mnie nie ma tu miejsca na żadną żarliwą wiarę i pozytywne nastawienie - one mogą wygenerować co najwyżej efekt placebo, który wcześniej czy później pryśnie jak mydlana bańka. Spróbuj wytłumaczyć schizofrenikowi lub osobie w głębokiej depresji, że jego katastrofalne położenie jest spowodowane brakiem wiary w sukces, że lek nie działa, bo nie wierzy się w niego. Nonsens. To lek ma pomóc Tobie, a nie na odwrót. Jeśli lek nie działa, znaczy, że jest źle dobrany.

Co do psychoterapii - co do lżejszych zaburzeń (np. nerwica) - OK, zgodzę się, może ona być pomocna. Ale co ze schizofrenikami czy osobami chorymi na ChAD? W ich przypadku tak zwana psychoterapia sprowadza się jedynie do - nazwijmy to - higieny leczenia, tj. przekazania informacji typu żeby nie pić, przyjmować regularnie leki, itp. Myślę więc, że stanowczo przeceniasz możliwość i znaczenie psychoterapii. Ale nie dziwię się temu - wszak lobby psychologów, psychoterapeutów i psychoanalityków radzi sobie całkiem nieźle, wmawiając społeczeństwu, że każdy, za przeproszeniem, duperel (nie mówię w tym wypadku o prawdziwych chorobach/zaburzeniach, żeby była jasność) jest tak naprawdę poważnym problemem, z którym trzeba natychmiast położyć się na kozetkę w gabinecie. :twisted: Dbają po prostu o napływ klientów, ot co. Ja w sumie nie mam nic do osób uczęszczających na psychoterapię - skoro czują, że im to pomaga, to OK - niech z tego korzystają i niech im to wyjdzie na zdrowie. Chciałem jedynie uświadomić prawdę, że przed cięższymi przypadkami psychologia kapituluje (BTW przecież psycholodzy to nawet nie lekarze, tylko - określmy to - humaniści). Poza tym coraz częściej można dostrzec, że psychologia staje się szarlatanerią XXI wieku i zwykłą maszynką do robienia pieniędzy.

-- 13 maja 2012, 13:06 --

manko napisał(a):tak pomagają - jak jak pierwszy raz poszedłem do psych to miałem taki problem że mi pamięć nie działała no i miałem takie przymulenie w głowie. Myślałem że to depresja. Ale jak opowiedziałem doktorowi ostatnie lata mojego życia to mi powiedział że nie mam depresji - tylko jak mi wyjaśnił "mój organizm przestawił się do walki". Wtedy zaczął mi opowiadać o człowieku pierwotnym, ewolucji itp. Że jak człowiek przestawia się na walkę to krew odpływ z mózgu, zmieniają się reakcję chemiczne w mózgu ... i wiele innych rzeczy o których ja nie miałem pojęcia. A ja myślałem że to depresja. No i leki mi jakoś pomogły. Ja tego z początku nie leczyłem bo myślałem że mi przejdzie ale wiem że bez leków nie dał bym rady tego naprawić.


Skoro depresja jest niczym innym, jak prawidłowym (co z tego, że odziedziczonym po praprzodkach) odruchem walki, to wynikałoby z tego, że jest objawem zdrowia, a nie patologii - a to zupełna bzdura. Po prostu pomieszaliście z lekarzem pojęcie depresji i występującego w niej patologicznego lęku z pojęciem strachu (strach = boisz się, ale wiesz czego i dlaczego się boisz; lęk - boisz się, ale nie wiesz czego i dlaczego się boisz). Zgodzę się - strach jest jak najbardziej zdrowym odruchem, odziedziczonym po praprzodkach. Strach może być nieprzyjemny, ale potrzebny, bo mobilizuje, daje adrenalinowego kopa i wyostrza zmysły, podczas gdy lęk (fobiczny, depresyjny) jest totalną patologią, uniemożliwiającą chorym normalne funkcjonowanie - nawet do tego stopnia, że fobik/osoba w depresji boi się wyjść z domu i przejść po ulicy. I gdzie tu mowa o zdrowym odruchu?

Poza tym sam przyznałeś, że pomogły Ci prochy, czyli jednak potrzebna była chemia, która skorygowała Twój - jak twierdzisz - "zdrowy, odzidziczony po praprzodkach" odruch ;)
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

Czy leki naprawdę pomagają?

przez Maciej farmaceuta 14 maja 2012, 00:27
Na depresję endogenną(wynikającą z zaburzeń biochemicznych w mózgu)psychoterapia niewiele pomoże,może być dodatkiem do farmakoterapii.Na lekach można żyć całe życie,normalnie funkcjonować,rozwijać się.Psychoterapia jest bardzo pomocna,ale żeby zadziałała należy często wyciągnąć pacjenta z totalnego dołka,aby mógł cokolwiek przyswoić-taka jest rola leków.
Posty
359
Dołączył(a)
22 sty 2012, 03:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do