Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

przez refren 24 lut 2011, 23:48
Zamiast leków
1. Książka "Kobiety, które kochają za bardzo" Norwood Robin, można z chomika na przykład ściągnąć: http://chomikuj.pl/niuniu83/KSI*c4*84*c ... bardzo.pdf

2. "Mężczyźni, którzy nie potrafią kochać" oraz inne, które tu polecają, jak również cały portal : http://www.kobieceserca.pl/ksiazki.html

3. a zwłaszcza : Nałóg kochania : http://www.kobieceserca.pl/Uzaleznienie_rozdzial_1.html

Jak sobie nie poukładasz w głowie, żadne leki nie pomogą. "Spłycanie" osobowości nie jest leczące, żeby poprawić swoje życie można tylko ją pogłębiać, a tego leki nie robią.
refren
Offline

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 28 lut 2011, 15:19
lady_destroy napisał(a):Ja "zaliczyłam" pierwszą w życiu wizytę u psychiatry państwowego. Może dlatego miałam wrażenie, że lekko zbagatelizował mój problem. Absolutnie nie było mowy o wypisaniu recepty na leki antydepresyjne. Lekarz stwierdził, że po pierwsze on nie widzi u mnie jakichś ostrych objawów depresji, po drugie jego zdaniem jestem za młoda na łykanie "takich prochów", a po trzecie on uważa, że te leki nie rozwiążą mojego problemu, a jedynie go zatuszują na jakiś czas

I bardzo dobrze. Wybacz ale śmieszna jesteś skoro myślałaś, że lekarz zapisze Ci leki antydepresyjne na nieszczęśliwą miłość. Słuchaj, mnóstwo ludzi ma taki problem jak Ty i jakoś nikomu nie przyszło do głowy żeby leczyć się antydepresantami. Ludzie zakochują się nieszczęśliwie - tak było, jest i będzie. Nic na to nie poradzimy. To normalne.
Moim zdaniem powinnaś zmienić pracę i to jak najszybciej. Musisz całkowicie zerwać kontakt z tym facetem i po prostu przestać "babrać" się w tej całej sprawie.

lady_destroy napisał(a):Poczekam na wypłatę i wybiorę się jeszcze do lekarza prywatnie

Tylko stracisz pieniądze bo żaden lekarz nie zapisze Ci leków na Twój problem. No ale to Twoje pieniądze.

refren napisał(a):Jak sobie nie poukładasz w głowie, żadne leki nie pomogą

Dokładnie tak.
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

przez miki74 28 lut 2011, 20:33
Lady_Makbet napisał(a):Moim zdaniem powinnaś zmienić pracę i to jak najszybciej. Musisz całkowicie zerwać kontakt z tym facetem i po prostu przestać "babrać" się w tej całej sprawie.
Święta racja...
miki74
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 02 mar 2011, 21:55
Nie macie racji, w moim przypadku tak nie bylo. Otóz ja najpierw szukalam pomocy u psycholozki do zwiazkow, poszlam na wizyte - kobieta do mnie mowi, e taka sprawa to nic strasznego, poradzisz sobie, wiecej wizyt nie trzeba. No to mysle, ok poradze sobie, Z facetem nie mialam stycznosci juz, ale rozpaczalam. Po ok 6 mies trafilam do psychiatry po tym jak w pracy malo sie nie rozsypalam...masakryczne zawroty, bole glowy a do tego codzienny placz po ok 4-5 godzin. Psychiatra natychmiast stwierdzila depresje, i zadala pytanie dlaczego wczesniej nie bylam szukac pomocy, ja mowie bylam ale powiedziano mi ze dam sobie rade. A psychiatra powiedziala ze to calkiem niekompetentna osoba, ktora wydala taka opinie. Ledwo sie wywinelam od skierowania do szpitala. Bylo ciezko z braniem leku ale dla mnie to byla najlepsza decyzja. Od dluzszego czasu jestem w szczesliwym zwiazku, zdrowym, normalnym, czyli nietoksycznym i widze ogormna roznice na plus :) A wyszlam na prosta dzieki antydepresantowi. Oczywiscie jezeli ktos ma pelne przekonanie ze da rade to jego decyzja, dla mnie na pewno w perspektywie czasu sprawa nie skonczylaby sie dobrze.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

przez lady_destroy 02 mar 2011, 23:47
Też mi się wydaje, że rację ma jednak Agusia. Zresztą ona doskonale wie jak to jest, bo samo przechodziła przez coś takiego. Może mój problem wydaje się bardzo śmieszny i dla osób postronnych i dla psychiatry, ale to nie jest do końca normalne, że tkwię w czymś, co mnie w pewien sposób niszczy i nie jestem w stanie oderwać się od tego. I tylko marnuję swoje lata. Może jakiś dobrze dobrany antydepresant dałby mi przysłowiowego kopa do działania, wreszcie ogarnęłabym to do kupy...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 03 mar 2011, 02:50
lady_destroy napisał(a):Też mi się wydaje, że rację ma jednak Agusia. Zresztą ona doskonale wie jak to jest, bo samo przechodziła przez coś takiego

Ja też przez to przechodziłam. Zmarnowałam prawie 2 lata życia. Wyszłam z tego sama. Do głowy mi nie przyszło aby brać leki antydepresyjne. Po prostu pewnego dnia postanowiłam, że całkowicie odcinam się od tego co było i tyle. Pomogło. Z każdym dniem było coraz lepiej. Teraz strasznie żałuję tych 2 lat które zmarnowałam na rozpamiętywanie i użalanie się nad sobą bo facet w ogóle nie był tego wart. Głupia byłam :)
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

przez miki74 03 mar 2011, 16:51
agusiaww napisał(a):Nie macie racji, w moim przypadku tak nie bylo.
Ale kto to jest to "wy"? I z jakimi konkretnie poglądami tych "wy" polemizujesz? Wydaje mi się, że różni ludzie tutaj różne recepty dawali...
Jeśli chodzi o mnie, to - jak wiele osób tutaj - uważam, że najważniejszym krokiem (może nie wystarczającym, lecz niezbędnym) jest zmiana pracy. Codzienny kontakt z osobą, która jest przyczyną tylu skrajnych i silnych emocji nie pomoże Lady w odzyskaniu równowagi ducha. Żeby zapomnieć - trzeba przestać widywać. To pisałem Jej od dawna.

Jeśli chodzi o kwestię leków, to ja się w tej kwestii nie wypowiadałem. Uważam, że lekarz wie lepiej. I jednej osobie leki przypisze, bo na przykład stwierdzi depresję, a drugiej nie przypisze, bo tej depresji nie stwierdzi i zaleci poradzenie sobie z sytuacją bez leków. I pewnie tak było w przypadku Lady. Nie można nie znając osoby, nie mając kwalifikacji, stwierdzić jednoznacznie - lekarz źle postąpił, nie zna się, bo nie przypisał leku a zawsze w takich sytuacjach należy przypisać lek, bo ja miałam podobną i bez leku sobie nie poradziłam. To przecież absurd. Każda sytuacja jest inna. Być może, Agusiu, w momencie, gdy byłaś u lekarza, którzy nie przypisał Ci leku, nie kwalifikowałaś się do leków i dopiero później sytuacja się zaogniła?

Kończąc ten wpis, pozwolę sobie na taką uwagę. Ten wątek ciągnie się już miesiącami. Wiele cennych rad tutaj padło. Czas działać, Lady, zamiast ciągle skarżyć się, filozofować, omawiać... Już dawno mogłabyś mieć zmienioną pracę, inne problemy i od dawna nie pamiętać o tym człowieku. Warto może się zastanowić, czemu nadal tkwisz w tej pracy, w tej sytuacji? Co Cię trzyma przy tym człowieku?
miki74
Offline

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 03 mar 2011, 20:42
miki74, chodzilo mi o refren i lady makbet, dlaczego poczules sie dotkniety? :mrgreen: Natomiast PSYCHOLOG lekow nie przepisuje, i chociaz sama pracuje w tej branzy to widze ze niektore osoby, zreszta jak i w kazdym zawodzie sa zupelnie nieprzygotowane. Natomiast rady, jakiej tutaj dajcie, zmien prace, nie kontaktuj sie z nim, owszem z logicznego punktu widzenia sa ok, natomiast czlowiek wtedy nie mysli w ogole logicznie. Lady destroy sama wie, ze powinna z nim zerwac kontakt, ale serce co innego. Mysle ze to nie jest nawet kwestia milosci, tylko typowego oglupienia. Ja swojego nawet chyba juz nie kochalam...jednak bol byl i przerodzil sie w rozpacz, cos w rodzaju obsesji. I jedni sobie poradza bez lekow, bo widocznie az tak gleboko ich nie dotknelo, a reszta musi skorzystac z pomocy lekarza, zeby przerwac te bledne kolo. U mnie zlekcewaznenie problemu przez psycholozke doprowadzilo do powaznej depresji...
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

przez miki74 04 mar 2011, 02:49
agusiaww, ja nadal uważam, że dla chcącego nie ma nic trudnego. Jedna rzecz to uczucia a inna - racjonalne zachowanie. Zdaję sobie sprawę, że czasami, gdy sytuacja nas zaskoczy, poddajemy się uczuciom zamiast rozsądkowi. Natomiast w chwili, gdy zaskoczenie mija (a trudno mówić o zaskoczeniu po tak długim okresie trwania tej sytuacji) do głosu powinien dojść rozsądek, nawet wbrew uczuciom. Konkretnie - gdy widzę tę feralną osobę w pracy, to przeżywam burzę uczuć. Jednak po powrocie do domu z większym dystansem patrzę na całą sytuację i zaczynam na chłodno szukać innej pracy. Dlatego podtrzymuję swoje pytanie do Lady - co Cię trzyma przy tym człowieku? Co Cię powstrzymuje od rozwiązania sytuacji poprzez zmianę pracy?
miki74
Offline

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

przez refren 04 mar 2011, 03:41
Wszystko płynie, z każdym dniem ból jest mniejszy, choć to się wydaje niemożliwe. Tylko rzeczywiście trzeba się odciąć na dobre. To nie jest prawda, że nikt w takiej sytuacji nie myśli o lekach, czasem ludzie potrzebują i się na to decydują - ale to są też pewne koszty : zmulenie mniejsze czy większe i ryzyko, że utkniemy w lekach na lata. Trzeba rozważyć zyski i straty. I najpierw spróbować zrobić cokolwiek bez leków, żeby się lepiej poczuć. Ja pamiętam takie chwile, że ból wydawał się nie do wytrzymania, ale to było kiedy się szarpałam i nie było definitywnie skończone, bo po ucięciu była szybko zaskakująca ulga. Jakoś trzeba przetrwać początki: wychodzić gdziekolwiek z domu, włączać telewizor, żeby grał cały czas, być z kimś jak najwięcej, iść do kina na głupi film... Mi pomagało na przykład takie motto : nie ma miłości bez wzajemności - czyli jeżeli ktoś mnie nie kocha, to moja miłość jest tylko iluzją i nie ma sensu, mimo uczuć które mam. Bo miłość to dawanie, a jak dawać komuś, kto tego nie potrzebuje ? I odwrotnie - co można od niego dostać ?

Są grupy wsparcia dla kobiet uzależnionych od miłości, fajna rzecz, cały cykl spotkań, moja koleżanka chodzi i są niesamowite efekty. Tam są inne kobiety z różnymi doświadczeniami destrukcyjnej miłości - i wcale nie "żony alkoholików", tylko menadżerki itd.
refren
Offline

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 04 mar 2011, 15:06
lady_destroy Ty czegoś nie rozumiesz. Leki to ostateczność. Z tego co widzę to Ty nic nie robisz aby zapomnieć i wymyśliłaś sobie, że lek antydepresyjny sprawi cud, że to recepta na szczęście. Ja myślę, że na początku powinnaś zmienić prace. Uwierz mi - będzie Ci lepiej. Zamiast zacząć wszystko od początku czyli: zmiana pracy, zmiana otoczenia, więcej rozrywki itd to Ty zaczynasz od końca - od leków. Myślę, że o lekach mogłabyś pomyśleć gdyby wszystkie naturalne sposoby zapominania zawiodły. Ale Ty nie chcesz nawet spróbować bo uparłaś się na leki.
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

przez lady_destroy 05 mar 2011, 17:32
Myślę, że chyba najbardziej rozumie mnie Agusia... Radzicie mi zmianę pracy, otoczenia, może nawet zwolnić się z pracy i siedzieć w domu? Nie potrafiłabym lepiej tego określić niż Agusia, z logicznego punktu widzenia te rady są jak najbardziej trafne, ale co z tego, skoro ja jestem w "stanie ogłupienia", jak widzę tego człowieka to jestem jak w transie, jak zahipnotyzowana, nie potrafię myśleć zdroworozsądkowo, jak mi zalecił miki. Dlatego ten facet robi ze mną co chce, bo widzi jak jego osoba na mnie "działa", wpływa. A co mnie przy nim trzyma? Ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale nie potrafię odciąć się od niego i "rozstać" się poprzez zmianę pracy!!! Pomyślałam, że leki mogłoby mi pomóc, mogłyby "popchnąć" mnie do wprowadzenia jakiejś zmiany, skoro teraz sama z siebie nie mam siły do zmiany. W dodatku sytuacja z tym facetem to nie jest jedyny powód, dla którego chcę brać takie leki, ja ogólnie mam niską samoocenę, która z roku na rok jeszcze się zaniża, boję się poznawać nowych ludzi, onieśmielają mnie faceci, nie potrafię z nimi rozmawiać na luzie, żartować itp. A chciałabym jakoś to życie sobie ogarnąć, być w związku, mieć dzieci...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

przez miki74 06 mar 2011, 01:40
lady_destroy napisał(a):A chciałabym jakoś to życie sobie ogarnąć, być w związku, mieć dzieci...
No to jest zrozumiałe. Jednak leki na obniżoną samoocenę, onieśmielenie? Moim zdaniem nie tędy droga. Uważam, że lekami tego nie załatwisz. Uważam, że masz wyolbrzymione i nieracjonalne oczekiwania dotyczące leków.

lady_destroy napisał(a):Radzicie mi zmianę pracy, otoczenia, może nawet zwolnić się z pracy i siedzieć w domu? Nie potrafiłabym lepiej tego określić niż Agusia, z logicznego punktu widzenia te rady są jak najbardziej trafne, ale co z tego, skoro ja jestem w "stanie ogłupienia", jak widzę tego człowieka to jestem jak w transie, jak zahipnotyzowana, nie potrafię myśleć zdroworozsądkowo, jak mi zalecił miki. Dlatego ten facet robi ze mną co chce, bo widzi jak jego osoba na mnie "działa", wpływa. A co mnie przy nim trzyma? Ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale nie potrafię odciąć się od niego i "rozstać" się poprzez zmianę pracy!!!
Jak jesteś w stanie ogłupienia, to z niego wyjdź i się zastanów nad sobą. Zdecyduj się, Lady, czego Ty chcesz od siebie, od życia i od tamtego człowieka. Czy chcesz zerwać ten związek, czy chcesz go utrzymać, uratować, rozbudzić czy licho wie jeszcze co.

Mam przeczucie, że Ty sama siebie oszukujesz i trochę mydlisz sobie i nam tutaj oczy odnośnie chęci zerwania z tym człowiekiem. Trochę za bardzo komplikujesz prosty (nie - łatwy i bezbolesny!) w gruncie rzeczy wybór - albo jest to związek do uratowania i chcesz go ratować, albo jest to związek nie do uratowania - i wtedy trzeba go przerwać poprzez zmianę pracy. Tyle. Nie da się jednocześnie zjeść ciasteczka i zachować ciasteczka.
miki74
Offline

Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 06 mar 2011, 02:53
miki74 napisał(a):Mam przeczucie, że Ty sama siebie oszukujesz i trochę mydlisz sobie i nam tutaj oczy odnośnie chęci zerwania z tym człowiekiem. Trochę za bardzo komplikujesz prosty (nie - łatwy i bezbolesny!) w gruncie rzeczy wybór - albo jest to związek do uratowania i chcesz go ratować, albo jest to związek nie do uratowania - i wtedy trzeba go przerwać poprzez zmianę pracy. Tyle. Nie da się jednocześnie zjeść ciasteczka i zachować ciasteczka.

Dokładnie! Zgadzam się w 100%
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do