Alkohol i inne używki, a leki.Wątek zbiorczy.

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: Leki i alkohol!!!

przez magdalenabmw 16 mar 2010, 16:58
A czego tu się wstydzić?! Przecież same sobie nie wybrałyście nerwicy. Jeśli ktoś tego nie rozumie to znaczy że nie zasługuje na znajomość z nami bo nie jest prawdziwym kolegą/koleżanką.
magdalenabmw
Offline

Re: Leki i alkohol!!!

przez polakita 16 mar 2010, 17:06
wstydzę się tego że chodzę do psychiatry, wstydzę się że mam ataki lękowe, że jestem tak podatna na stres że wystarczy że ktoś krzywo spojrzy i ja się przejmuję. Na tym forum spędziłam najpierw kilka miesięcy je czytając zanim coś napisałam. Wstydzę się założyć nawet nowy temat na forum, bo może coś będzie nie tak. Tak samo jak się cykam odezwać się w towarzystwie.

A przed chorobą też się wstydziłam tysiąca rzeczy, siebie. Po prostu jestem jednostką chorobową :mrgreen: to chyba fobia społeczna?

Jeśli ktoś tego nie rozumie to znaczy że nie zasługuje na znajomość z nami bo nie jest prawdziwym kolegą/koleżanką.

Myślę że chodzi raczej o to że ludzie po prostu nie rozumieją o co w tym chodzi, skoro sami nie mają takiego problemu. Nie powiedziałabym że nie zasługują na znajomość, po prostu żyją w swoim "normalnym" świecie i nie rozumieją innego.
polakita
Offline

Re: Leki i alkohol!!!

Avatar użytkownika
przez Majster 16 mar 2010, 17:55
To jest kolejny temat w temacie kluczowego pytania: "Ujawnic sie ze swoją przypadłością? Czy nie ujawnic?" Kazdy ma swoj punkt widzenia, ale ja nie to chce napisac, swoj wlasny podawalem tu wielokrotnie i pojmowany jest jako wysoce kontrowersyjny. Chce tylko przypomniec, ze jest wiele analogii do ujawnienia orientacji homo. Homiki, o ile mi wiadomo, maja dokladnie ten sam dylemat: "Wyjsc z szafy? Czy nie wyjść?" To sie po ichniemu nazywa "Coming out" i ma kilka faz, etapow, czy jak tam zwał. Reakcja znajomych na takie otwarcie rowniez u nich jest niemal identyczna: zdarza sie odrzucenie, krytyka, totalny brak zrozumienia, dochodzic moze wrecz do dramatów. Oni (homiki) mają jednak łatwiej: jako ludzie, zasadniczo, bez zaburzen napedu potrafią sie zrzeszac, gromadzic, maja, o ile mi wiadomo, jakies swoje kluby, knajpy, preferowane miejsca spotkan itd. Znerwicowani, z depresją, fobią itd. - zdecydowanie nie. Niestety, mimo, ze populacja ludzi z zaburzeniami afektu przewyzsza znacznie populacje homików, to jednak oni mają chyba łatwiej bo nie są do konca sami. Potrafia sie zorganizowac, jakos bronic swoich argumentow, manifestowac swoją postawe w wystapieniach publicznych, przemarszach, paradach itd. Natomiast nie slyszalem jeszcze aby gdzies ktos organizowal jakies zbiorowe, masowe imprezy łączące ludzi np. z fobią. Tak seryjnie to nawet nie mam wyobrazenia jak mogloby to wygladac. Co o tym myslicie?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Leki i alkohol!!!

Avatar użytkownika
przez scrat 16 mar 2010, 18:57
To nie byłoby dobre, tak samo jak pewne zjawiska na tym forum nie są korzystne. Identyfikowanie się z chorymi może utrudniać wyleczenie - bo po co się leczyć, skoro jest taka fajna grupka, wszyscy jesteśmy chorzy itd. Nie róbmy z zaburzeń jakiejś identyfikacji, jakby to było nieuleczalne, nie dajmy sobie wmówić że to jest część nas - bo jeżeli tak sobie powiemy to tak będzie, to w nas wrosło, ale cel jest chyba taki, żeby kiedyś być zdrowym, prawda?

Co do nie picia - naprawdę jaki to problem powiedzieć po prostu "nie mam ochoty"? Jak będą dociekali to mówisz że nie chcesz, nie masz ochoty, nie masz nastroju na picie, chcesz colę i tyle a jak będą namawiali - konsekwentnie odmawiaj.

A smutna prawda jest taka że odkąd nie piję na imprezach (z bardzo prozaicznego powodu - nie widzi mi się wożenie swoich czterech liter autobusami) to większość imprezowo-klubowych znajomości mi się pourywało, przestałem bywać, bo mnie to już nie bawiło, itd. Ale tak nie musi być, może to ze mną jest coś nie tak że jak jestem trzeźwy to mnie napruci wqrwiają - ci sami z którymi jak piję jest tak zaje.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Leki i alkohol!!!

przez al_bundy123 16 mar 2010, 19:19
Witam
Ja kwestię niepicia alkoholu w czasie brania leków rozwiązałem w prosty sposób czyli powiedziałem że biorę leki (nie powiedziałem jakie i na co z resztą nikt się nie dopytywał :mrgreen: ) i nie mogę pić. I byłem przez 5 dni nad Soliną na urodzinach kolegi na których alkohol lał się strumieniami i zapewne a nawet na pewno gdyby nie leki też bym coś a nawet większe coś łyknął ;) ale powiedziałem tak i nie było żadnego namawiania itd. Co prawda czułem się trochę wyalienowany ale ten wyjazd i kontakt z ludźmi był mi wtedy naprawdę potrzebny więc miałem to w nosie ogólnie 8) Z resztą ile czasu można pić :mrgreen: .
Pozdrawiam
G
al_bundy123
Offline

Re: Leki i alkohol!!!

Avatar użytkownika
przez Majster 16 mar 2010, 19:30
scrat napisał(a):Nie róbmy z zaburzeń jakiejś identyfikacji, jakby to było nieuleczalne, nie dajmy sobie wmówić że to jest część nas - bo jeżeli tak sobie powiemy to tak będzie, to w nas wrosło, ale cel jest chyba taki, żeby kiedyś być zdrowym, prawda?

Dokladnie tak. Miedzy innymi dlatego bardzo ostroznie formowalem rozwoj moich szpitalnych relacji po wypisie, wiekszosc niestety nie trwala dlugo.
Ale pozostaje pytanie: Ujawnic sie? Czy nie?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Leki i alkohol!!!

Avatar użytkownika
przez scrat 16 mar 2010, 19:32
Powiem tak - jeżeli ktoś czuje taką potrzebę to niech się ujawnia, ze wszystkimi dobrymi i złymi konsekwencjami. Są ludzie (np. ja) którzy nie czują.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Leki i alkohol!!!

Avatar użytkownika
przez madseason 16 mar 2010, 20:13
madseason napisał(a):
biorę leki, ale nie wyobrażam sobie nie pić(...) nie mogę sobie odpuścić, wydaje mi się że piwo uwalnia ze mnie napięcie, sama nie wiem.

Radziłabym to dobrze przedyskutować na terapii.....i to poważna sprawa, bo jak ktoś mówi, że nie może nie pić, nie wyobraża sobie to są znamiona alkoholizmu ( i nie, żeby być alkoholikiem nie trzeba wcale się upijać)

madseason napisał(a):
chyba jednak nie jestem na to gotowa,żeby jej przedstawiać dowody leczenia na dziennym oddziale psychiatrycznym, bo to brzmi dla laika strasznie.

Lepiej uwalić seminarium?

linka: jasne, że nie lepiej...ale chyba do tego dążę,bo świadomie nie zrobiłam nic żeby tego uniknąć; mam za to w perspektywie wysłuchanie zarzutów promotorki pomieszanych z żalem że się na mnie zawiodła (pokładała w mojej pracy nadzieje, chciała mi dać możliwości rozwoju a ja głupio utknęłam w symbolicznie i dosłownie martwym punkcie)...boję się spotkania z tą kobietą. to wszystko w sposób oczywisty łączy się z dylematami powiedzieć czy nie. mam wrażenie, że byłabym uczciwsza i lżej bym się czuła jakbym umiała postawić sprawę prosto i jasno...że tak, mam problemy emocjonalne, stany depresyjne..ale to nie znaczy, że straciłam potencjał, po prostu chwilowo nie byłam w stanie wykonywać swoich obowiązków.

co do rozważań majstra nad ujawnianiem orientacji: to też przechodziłam (wcześniej miałam wątpliwości, teraz określam się raczej jako biseksualistka), to dla mnie jeszcze trudniejsza i bardziej skomplikowana sprawa niż powiedzieć o wizytach u psychologa czy terapii, seksualność jest tabu, przynajmniej u mnie w rodzinie. przez brak szczeości/odwagi wszystkie te sekrety rosną i tylko wzmacniają poczucie, że nikt nie wie kim jestem naprawdę więc jeśli mają o mnie dobre zdanie to tylko dlatego, że mnie nie znają:( bolą te poplątane (choć w pewien sposób bardzo proste) emocje...i nie ma z kim ich obgadać. odpadła pomoc psycho-psychiatryczna, została farmakoterapia i to forum. ech ach.

...a nawiązania jakobym miała problem z alkoholem bardzo mnie dziwią. co prawda zastanowiło mnie czemu przez 3 miesiące grupowej miałam problem z utrzymaniem całkowitej abstynencji a powiedziałam tylko o jednym przypadku wypicia piwa, inne zataiłam...ale wydaje mi się, że wiele osób tak ma że pije jak są w knajpach. problem się sam rozwiązuje kiedy przestaję chodzić do knajp, a że ostatnio nie mam ochoty z nikim się widzieć i mój "alkoholizm" znikł. wydaje mi się, że jednak problematyczne stałoby się to w momentach kiedy piłabym samotnie czy szukałabym okazji do picia. niczego takiego nie robię.
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Re: Leki i alkohol!!!

Avatar użytkownika
przez linka 16 mar 2010, 23:11
a uważasz, że słowa: "biorę leki, ale nie wyobrażam sobie nie pić(...) nie mogę sobie odpuścić" są normalne.....albo ukrywanie faktu picia przed kimkolwiek....problem jest wtedy, gdy jesteś w knajpie i nie potrafisz z dobrym humorem napić się soku np.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Leki i alkohol!!!

Avatar użytkownika
przez madseason 16 mar 2010, 23:34
ukrywanie to było tylko przed terapeutami, bo bałam się że za to, że się napiłam kilka razy - wylecę. przed nikim innym nie ukrywam, bo i po co skoro to taka mała ilość.
ale cóż, poobserwuję jeszcze siebie w różnych sytuacjach stwarzających okazję do picia, zobaczę czy rzeczywiście nie umiem odmówić.
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Re: Uwaga! Benzodiazepiny a alkohol.

przez baraka 19 mar 2010, 01:01
ja biorę 2 tabletki seroxatu i ok. 30 mg tranxene dziennie i do tego wypijam codziennie około 1-2 butelki wina (silny nałóg).

żadnych zapaści nie doświadczam, ale da się to odczuć długoterminowo - po pewnym czasie zacząłem mieć halucynacje i zaburzenia osobowości, nie wiedziałem kim jestem, miałem wrażenie że "zwariowałem".

no i dalej tak jest, ale bez alku nie da rady.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 mar 2010, 00:58

Re: Uwaga! Benzodiazepiny a alkohol.

przez VasqueS 19 mar 2010, 01:07
baraka, ^^
Może to już uzależnienie poważne?
VasqueS
Offline

Re: Uwaga! Benzodiazepiny a alkohol.

Avatar użytkownika
przez majstero 19 mar 2010, 09:47
VasqueS napisał(a):baraka, ^^
Może to już uzależnienie poważne?

Nie może a na pewno.
baraka napisał(a):wypijam codziennie około 1-2 butelki wina (silny nałóg).

Taka ilość nie jest do degustatora win tylko już lekko pod granice żulostwa z pod klatki.
baraka napisał(a): ale da się to odczuć długoterminowo - po pewnym czasie zacząłem mieć halucynacje i zaburzenia osobowości, nie wiedziałem kim jestem, miałem wrażenie że "zwariowałem".

Widać trzeba się cieszyć, że przynajmniej wiesz po czym to masz.
baraka napisał(a): ale bez alku nie da rady.

Gratuluje.
To co zdobyliśmy z największym trudem, najbardziej kochamy. Seneka

Boje się człowieka czerpiącego wiedzę z jednej książki. Tomasz z Akwinu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
26 gru 2009, 13:08

Re: Uwaga! Benzodiazepiny a alkohol.

przez baraka 19 mar 2010, 10:11
Gratulujesz mi stoczenia się na dno? wielkie dzięki :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 mar 2010, 00:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do