Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez Lukrecja. 23 maja 2012, 19:58
booboo
Pisalam o osobach, ktore pomimo brania lekow dalej tkwia w fatalnej sytuacji.
Ktorym leki nie pomagaja nawet wstac z lozka, isc do pracy czy ugotowac obiad.
Sa tez osoby, ktore mimo choroby JAKO TAKO funkcjonuja, biora leki ale ten stan sie dalej nie zmienia.
Te leki to tak na chybil-trafil sa przepisywane.
Lukrecja.
Offline

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez shinobi 24 maja 2012, 10:09
Te leki to tak na chybil-trafil sa przepisywane.


No tak, racja.
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez QueenForever 24 maja 2012, 10:37
Farmakoterapia dziś rzeczywiście moze byc loterią i to z powodu który ma być postępem farmakologicznym-mianowicie dążeniem firm farmaceutycznych do tworzenia coraz bardziej selektywnych leków ,selektywnosc moze jednak byc wadą a nie zaletą współczesnych leków przeciwdepresyjnych,jesli ktos ma depresje z anhedonią i stosuje SSRI zapewne nie ustąpi mu anhedonia,dawniej jednak gdy leki nie były tak selektywne jak dzis z duzym prawdopodobieństwem wyleczono by jednym lekiem zarówno depresje i anhedonie.
QueenForever
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez tahela 24 maja 2012, 10:38
booboo,
no właśne przy depresji wyjście do sklepu po bułki jest nie lada wyzwanem i człowiek siedzi i gapi sie w ściane i to wszytko do czego jest zdolny a jednak nie wszyscy moga sobie pozwolic na luksus chorowania , bo jak nie pójda do pracy nie zaplacą rachunków to ich wywala z domu i tyle, wtedy najlepiej połozyć sie w szpitalu na dwa, trzy miesiące, dostac zwolnienie i zaczynają Ce ostro faszerowac i w miare szybko doprowadzą do stanu jako takie uzywalności bo calkowite wyjście z tego jest bardzo trudne i nie wiem czy mozliwe jak cos zapoczątkuje ten stan już,
Lukrecja.,

leki śa przepisyywane na chybił trafił jednemu pomoze juz w miarę pierwszy lek drugiemu dopiero enty

-- 24 maja 2012, 09:44 --

rafka napisał(a):
booboo napisał(a):
Lukrecja. napisał(a):J nie każdy sobie pozwolić na luksus leżenia na kanapie i poszukiwania "wewnętrznego szczęścia". Są ludzie którzy MUSZĄ jako tako funcjonować, byle jak, bez euforii, ale żyć, bo mają zobowiązania którym muszą sprostać.


czasem trzeba się zatrzymać i usiąść spokojnie na ''kanapie'', ''krześle'', ''łóżku'', ''na sianie'', ''na dupie'', ''na ławce'' gdzie tylko człek chce i... zastanowić się nad swoim życiem, odnaleźć w sobie wszystko co latami tak skrzętnie zakopywał, niszczył, karcił, uciszał.


sęk w tym,ze depresja nie polega na tym ,że sie zatrzymujesz z potrzeby poleżenia na sianie i zastanawiania się nad sensem zżycia , depresja polega na tym ,ze sie zatrzymujesz bo nie jesteś w stanie za bardzo robić cokolwiek a rozterki egzystencjonalne sa raczej poza Tobą wtedy a wszystko wydaje sie bez sensu jakiegokolwiek
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez one-half 24 maja 2012, 10:58
dominika92 napisał(a):no i tego właśnie nie mogę pojąć...człowiek bierze masę leków, a nadal nie może oczekiwać tego żeby było dobrze..nie zadowala mnie życie jako tako, jeśli już bym miała brać, chciałabym, żeby było po prostu dobrze. być szczęśliwą a nie, żyjącą.
Po prostu jak patrzę, jak tego niektórzy łykają, a i tak chcą się zabić i ledwo żyją..to mi się odechciewa. :(


Co do leków i ich brania - z reguły ilość nie przechodzi w jakość, tak jest również w tym przypadku. Każdy chory (trzeba odróżnić chorego psychicznie od zaburzonego; choroba to schorzenie o podłożu endogennym) musi (lub - przyjmując najmniej optymistyczny wariant - wcale nie musi, bo leku, który mógłby zrobić należyty porządek z jego neurotransmiterami jeszcze nie wynaleziono) trafić na "swoją" substancję (lub ich kombinację), która pomoże mu wyjść na prostą, lub prostą z mniejszymi lub większymi zakrętami.

Właśnie: dlaczego zakładasz, że ktokolwiek MUSI odzyskać wskutek terapii 100% sprawności? Czy jeśli ktoś odzyskał jej 60 lub 80% to znaczy, że poniósł klęskę? A to, że ktoś, nawet w częściowej remisji, wchodzi na to forum, żeby sobie ponarzekać, to ma do tego święte prawo. Jeśli, jak piszesz, Ci "się odechciewa", to przecież wcale nie musisz tu wchodzić. Jest wiele alternatyw: Plotek, Pudel, ogrish.tv... :lol:

Zapewniam Cię, że jest cała masa osób, które dzięki częściowej remisji uzyskanej właśnie dzięki lekom nie żalą się (a nawet gdyby się żaliły - choćby anonimowo w internecie - co to komu przeszkadza?; być może właśnie to żalenie się i jęczenie jest dla nich swoistą formą autoterapii?) mniej lub bardziej sprawnie funkcjonują. I niosą dalej krzyż swojej choroby (hmm... jak to patetycznie zabrzmiało :mrgreen: ) - pewnie bez leków nie ruszyłyby w ogóle z miejsca. Do tego jest naprawdę cała rzesza osób, którym leki pomogły w 100% - ich raczej na forum nie uświadczysz, bo żyją pełną piersią, biorąc podtrzymujące dawki leków i pewnie już nawet zapomniały o swojej chorobie.

Poza tym są leki, które dają 100% ulgi (a nawet nadwyżkę :mrgreen: ) niemal każdemu w błyskawicznym tempie - benzo, sole amfetaminy (Adderall), tylko że są one rozwiązaniem na krótką metę. Ale kto wie, być może dzięki rozwojowi badań (a postęp w badaniach następuje dzięki temu, że chorzy biorą leki, obserwuje się ich skuteczność i na tej podstawie wyciąga wnioski - kolejny argument świadczący o tym, że wątpienie w leki i podkopywanie sensu ich brania jest bardzo "mądre") za 20, 50, 100 lat odkryta zostanie generacja antydepresantów o np. potencjale przeciwlękowym porównywalnym do benzo, przy braku istotnego wzrostu tolerki (he, he :mrgreen: )? Wszystkim (mi też) wydaje się to nierealne, ale przecież do lat 50. XX w. depresję endogenną leczono praktycznie jedynie amfetaminą. Patrząc z tej perspektywy jakimi rewolucjami było najpierw wynalezienie trójpierścieniowców, później SSRI, i tak dalej. I cały czas sprawy posuwają się do przodu (np. agomelatyna, pregabalina) - nie bez błędów i powoli, ale jednak się posuwają. A to, że ktoś jest na tyle głupi i naiwny, że daje złapać na marketingowy lep wielkich koncernów farmaceutycznych i wierzy w magiczną "pigułkę szczęścia", to już jego problem i frustracja.

Poza tym chyba za bardzo wierzysz w "zbawczą moc" psychoterapii - moim zdaniem w przypadku endogennych schorzeń jest ona nikła (choć etap choroby ma tu też znaczenie). Żeby było jasne - ja do osób, które uczęszczają na psychoterapię czy psychoanalizę nic nie mam, jeśli one czują, że im to pomaga - OK. W moim przypadku (ChAD) psychoterapia okazała się opowiadaniem głodnych kawałków i po prostu stratą czasu. Miałem kontakt z dwoma psychologami - każdy z nich (nie wiem, może akurat tak pechowo trafiłem) okazał się ignorantem w temacie choroby afektywnej dwubiegunowej (czyli był kompletnie nieprzygotowany do pracy z pacjentem). Co do samej zasadności i skuteczności mojej psychoterapii - szpitalny psycholog był bardziej szczery, bo powiedział, że faktycznie psychoterapia ma w przypadku mojej choroby, jak to dyplomatycznie ujął, "bardzo zawężone zastosowanie" :smile:

Wiem jedno - poprawę (wliczając w to całkowitą remisję) zawdzięczałem/zawdzięczam tylko i wyłącznie lekom. Amen. :mrgreen:
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 24 maja 2012, 11:10
A ja proponuję dokładniej czytać bo zaznaczyłam w pierwszym wątku, że mówię o osobach, które, pomimo brania leków nadal tkwią w sytuacji że nie nie wychodzą prawie z domu. nie pracują. Bo teksty o "luksusie chorowania i luksusie leżenia na kanapie" są chyba nie na miejscu. Chyba sami wiecie, że to nie żaden luksus. :roll:
one-half, ja się nie wypowiadam o CHAD, bo się nie znam. Jak się na czymś nie znam, nie przeżyłam, to się nie wypowiadam, bo wychodzę z założenia, że nie wiele o tym w takim wypadku wiem. Tak więc wypowiadam się o nerwicy lękowej, którą znam i którą mam i na której temat mogę coś powiedzieć.
Oczywiste jest, że jak ktoś ma na utrzymaniu rodzinę, dzieci czy po prostu siebie i musi pracować bierze leki. Ale ja wyraźnie napisałam, że piszę o ludziach, którzy mimo brania leków, tego nie robią.
Tak wierzę w terapię i nikt mi nie wmówi, że wyjdę z nerwicy lękowej, biorąc same proszki. Co do innych zaburzeń/chorób się nie wypowiadam, bo nie znam z własnego doświadczenia, więc nie wiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez agusiaww 24 maja 2012, 11:19
Ja dzieki lekom wyszlam z nerwicy i depresji oraz z boli psychosomatycznych.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Denial 24 maja 2012, 11:24
Leki nie są przepisywane na "chybił-trafił". Są schematy przepisywania leków, kolejne etapy. Widocznie tak to "ma sens" i się "sprawdza".

(Jakby mnie kto pytał to nie, nie za bardzo. Za to bardzo zgadzam się z punktem widzenia booboo...)

Bardzo mnie martwi to, że ludzie podchodzą do leków jak do remedium na wszelkie zło. Wezmę pigułkę - polepszy mi się. Nie, nie polepszy się. Nie od samych leków. Leki mogą jedynie stworzyć Nam do tego większe "pole manewru" (ale nie muszą). Dojście do siebie wymaga pracy. Gdyby leki zmieniały sytuację natychmiast to byłyby - jak większość środków, które tak działają - nielegalne.

A skoro ktoś bierze leki i nie ma oczekiwanej poprawy to zaraz może sobie pomyśleć "na mnie już nawet dziesiąte leki nie działają, jestem beznadziejnym przypadkiem" co oczywiście wcale nie polepsza samopoczucia.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez tahela 24 maja 2012, 11:31
Denial,
Leki sa przepisywane na chybił trafił jednym lekarze na wjazd dają SSRI innym SNRI innym Cital tez SSRI zresztą a jeszcze innym trójpierścieniowce, co psychiatra inny schemat, jeden da Ci jedno drugi coś innego na początek leczenia a kązdy wie,ze leki to nie wszystko jednak przywracają jakąs tam biochemie mozgu i skutek jest jednak.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 24 maja 2012, 12:13
dominika92 napisał(a):i nikt mi nie wmówi, że wyjdę z nerwicy lękowej, biorąc same proszki


Tu się zgadzam. Ja Ci wręcz wmówię, że z nerwicy lękowej na pewno nie wyjdziesz biorąc proszki. Bo na nerwicę lękową nie ma żadnego skutecznego leku, jest ino benzo (ale tolerka, uzależnienia itp). Ale gdybym np. ja przy NN nie brał proszków to podejrzewam, że już dawno kupiłbym u ruskich na bazarze gnata i pierdolnął sobie w łeb.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez Lukrecja. 24 maja 2012, 12:41
Mad
To Ty bierzesz na NN solian?
Lukrecja.
Offline

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 24 maja 2012, 12:42
Właściwie to głównie na depresję/dystymię, ale na NN też mi pomaga. Tylko że ja biorę w dawce prodopaminowej-100mg. 600mg to już jest na schizo.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez Lukrecja. 24 maja 2012, 12:53
Eh, ja biore 600mg
a cos jeszcze bierzesz na NN?
Lukrecja.
Offline

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 24 maja 2012, 12:59
Aktualnie nie.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do