Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez betty_boo 20 lip 2011, 09:18
ja tez nie biore chociaz zdarzaja sie gorsze dni.

kiedys brałam leki i mysle ze one głównie wytłumiaja emocje, nie zmuszajac nas za bardzo do zmian w nas samych i naszych zachowaniach, do walki o siebie.

sa tez potrzebne zeby w ogole zaczac jako tako funkcjonowac i wziac sie za prace nad soba na terapii.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez Dejw88 20 lip 2011, 18:21
Witam, mam pytanie po trochu związane z tematem. 2 sierpnia idę do psychiatry i przypuszczam że zostaną mi przepisane jakieś medykamenty. Czy mam się naprawdę ich bać? Cierpię na "uczucie kasku na głowie" któremu towarzyszy również brak chęci do działania oraz brak koncentracji. Wszystkie te objawy pojawiają się razem podczas PRACY UMYSŁOWEJ. Boję się że leki te zamienią mnie w "żywe zombie" i pozbawią wszelkich odczuć, emocji itp. Bardzo proszę aby wypowiedziały się osoby które miały doczynienia z antedepresantami przez DŁUŻSZY CZAS. A z drugiej strony chciałem się spytać czy stosowanie tych leków przyniosło Wam wogole jakiś pozytywny skutek?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 maja 2011, 13:22

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez Masakra85UK 20 lip 2011, 22:21
betty_boo napisał(a):ja tez nie biore chociaz zdarzaja sie gorsze dni.

kiedys brałam leki i mysle ze one głównie wytłumiaja emocje, nie zmuszajac nas za bardzo do zmian w nas samych i naszych zachowaniach, do walki o siebie.

sa tez potrzebne zeby w ogole zaczac jako tako funkcjonowac i wziac sie za prace nad soba na terapii.

Milo mi to slyszec, ja narazie biore Serotax angielski odpowiednik Parogenu,na szczescie mam duze wsparcie rodziny i chlopaka. Wierze ze mi sie wkoncu uda zaczac zyc bez tych dragow :105:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 lip 2011, 01:05
Lokalizacja
UK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez conscious 31 lip 2011, 20:41
Pozytywny skutek łykania leków jest taki, że można z dystansu spojrzeć na siebie i swoje życie, na dotychczasowe problemy, to jest niewątpliwy plus.
Nie biorę nic od pół roku i czuję się dobrze, może jest większa nieśmiałość i mniejsza pewność siebie niż na lekach ale czuję się lepiej bez nich. Przed braniem leków dokuczała mi nerwica lękowa i stany depresyjne i o dziwo jeśli chodzi o lęki to mam ich mniej niż jak byłam na lekach :shock: , dołki mi się zdarzają jak to w życiu bywa ale podnoszę się z nich szybko, także jest naprawdę dobrze, na lekach doły były rzadziej ale to przez to, że stępione były emocje, teraz emocje mam, dlatego reaguję jak reaguję - jak normalny człowiek.
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
16 mar 2011, 00:17

Antydepresanty nie są skuteczne - tak mówi nauka

Avatar użytkownika
przez gazlupkowy 15 sie 2011, 18:48
Czytam właśnie książkę prof. Irvinga Kirscha, naukowca z Uniwersytetu Hull w Wielkiej Brytanii. Twierdzi on, że leki antydepresyjne to ściema marketingowa działająca na zasadzie placebo, a na poparcie tego przedstawia wyniki zakrojonych na szeroką skalę badań naukowych. Cytowano go m.in. w prestiżowym "Science".

Moje doświadczenie wygląda następująco: przed pójściem do psychiatry 23 w skali depresji Becka. Następnie brałem Zoloft, potem Mirzaten, teraz Velafax i Wellburtin. Efekt? 31 w skali depresji Becka, czyli nie dość, że nic nie pomogło, to jeszcze depresja zwiększyła się o połowę.

Przedstawiam streszczenie wyników badań. Prosiłbym moderatorów o nie łączenie tego tematu z innymi o ile to możliwe, tak, aby nie zginął gdzieś na 50 stronie jakiegoś długiego tematu.

Do rzeczy.

Przeanalizowano wyniki kilkadziesięciu testów klinicznych publiowanych w czasopismach naukowych oraz testy kliniczne przeprowadzone przez firmy farmaceutyczne przekazane do amerykańskiego urzędu FDA. Mierzono wszystkie antydepresanty dopuszczone do obrotu w USA m.in. Prozac, Zoloft.

Ciekawe wyniki:
- leki antydepresyjne wykazują skuteczność w testach klinicznych
- praktycznie całe działanie leków antydepresyjnych opiera się na sile autosugestii (efekt placebo)


Wskaźnik efektu obrazujący działanie leków wyniósł ok. 1,6 (wartość powyżej 0,8 uważana jest jako duża). Osoby nie leczone uleczają się często same (depresja sama mija) - odpowiada to za wysokość efektu na poziomie 0,4. Pozostaje więc 1,2 jako działanie samego leku. Niestety za kolejne 0,8 efektu odpowiedzialny jest efekt placebo (osoby jedzące tik taki uzyskują taką poprawę gdy myślą, że tik taki to leki antydepresyjne). Pozostaje więc 0,4 efektu działania prawdziwych leków.

Niestety podczas badań naukowych, gdy dzieli się grupy na dwie części - tą, której daje się leki prawdziwe i tą której daje się placebo - pacjenci z obu grup podejrzewają podczas leczenia do jakiej grupy się zakwalifikowali. Okazało się, że 3/4 pacjentów prawidłowo wskazuje, czy było w jednej, czy drugiej grupie. Wśród osób z "prawdziwej" grupy współczynnik prawidłowych wskazań wynosi prawie 90%. Dzieje się tak, bo prawdziwe leki mają skutki uboczne, a "tik taki" nie. Osoby, które mają skutki uboczne zaczynają wierzyć, że zakwalifikowali się do "prawdziwej" grupy i zaczyna działać efekt placebo - niestety błędnie nie liczony w badaniach. Okazuje się, że współczynnik korelacji między ilością skutków ubocznych i efektami terapii lekami wynosi 0,96, czyli jest prawie liniowa.

Wskazuje to na to, że wszelkie działanie (0,4 efektu) ponad efekt placebo, prawdopodobnie jest wynikiem autosugestii i ukrytym efektem placebo.

Ale nawet powyższe efekty, czyli 0,4 ponad "oficjalne" placebo są bardzo skromne. Przekładają się na poprawę w wysokości 1,8 pkt. na skali Hamiltona, która mierzy depresję. Przykładowo 2 punkty na sali Hamiltona oznacza mniejsze wiercenie się podczas wywiadu lekarskiego. Osoba może więc nadal mieć koszmarne myśli, być negatywna, samobójcza, nie być w stanie być robić i przeciętnie jedyna zmiana po lekach to to, że mniej się wierci na spotkaniu z lekarzem - taki przykład.

"Ale mnie lek pomógł", "Widziałam setki ludzi, którym lek pomógł"
- tego typu wypowiedzi wynikają z faktu, że widząc pozytywne zmiany w człowieku, przypisujemy ich zasługę lekom, podczas gdy zmiany wynikają z siły autosugestii pacjenta: wiary w przyszłość i nadziei na wyzdrowienie, które daje im lek.

Kolejny wniosek:
Wysokość dawki nie ma znaczenia dla osiągniętych wyników leczenia. Rezultaty, liczone punktami na skali Hamiltona, są takie same dla małych, jak i dużych dawek leków - drobne różnice w wynikach nie są istotne statystycznie. Podpowiada nam, to, że pozytywne działanie psychotropów na mózg nie wynika z chemii, którą rzekomo regulują ale z subiektywnych czynników (z samego faktu leczenia).

W badaniach, w których nie istniała grupa kontrolna (placebo) i wszyscy wiedzieli, że dostają prawdziwe leki następowała znaczna poprawa - wyższa niż w badaniach, w których pacjenci byli dzieleni na dwie grupy. Zatem pewność co do tego, że dostało się prawdziwy lek sama w sobie powoduje leczenie się depresji.

Panuje pogląd, że nie wszyscy ludzie reagują na jeden lek, a więc jeżeli po kilku tygodniach depresja się nie zmniejsza, należy zmienić lek na inny i tak dalej aż znajdziemy skuteczny lek. Przy prawdziwych lekach wygląda to następująco:
- pierwszy lek działa na 37% osób
- pozostałej grupie dobiera się inny lek; działa on na 19% ludzi
- jeżeli nic to nie daje, zmienia się lek na trzeci; działa on na 6% ludzi;
- czwarty lek działa na 5% ludzi.

Ciekawym faktem jest natomiast to, że jeżeli ludzie MYŚLĄ, że lek został zmieniony, a w rzeczywistości dostają te same pigułki, statystyki wyglądają tak samo. Liczy się sam fakt, że ludzie wierzą, że dostali nowy lek. Przykładowo, w jednym z badań podano ludziom antydepresant SSRI, który pomógł 25% ludziom. Zmiana dawki na bupropion spowodowała, że 26% kolejnych wyzdrowiało. Wśród osób, którym powiedziano, że zmienili lek na bupropion, a w rzeczywistości dawano im nadal SSRI 27% osób wyzdrowiało.

Należy zaznaczyć, że wśród osób leczonych lekami, połowa osób, których stan się polepszył, w ciągu roku dostała kolejnego nawrotu depresji.

Pełna wersja tekstu aznajduje się na stronie:
http://www.speedyshare.com/files/29878651/Irving_Kirsch_-_The_Emperor_s_New_Drugs_Exploding_the_Antidepres.pdf

Zaznaczam, że nie jestem ekspertem, tylko przywołuję to co zostało napisane. Nie jestem ani zwolennikiem ani przeciwnikiem leków ale pomyślałem, że podzielę się tym co znalazłem.
Ostatnio edytowano 15 sie 2011, 22:26 przez Korba, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przeniesiono do wątku o zbliżonej tematyce
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 lip 2011, 20:57
Lokalizacja
stolyca

Antydepresanty nie są skuteczne - tak mówi nauka

przez Michuj 15 sie 2011, 19:31
Profesor psychologi. Równie dobrze profesor psychiatrii mógłby zrobic ''kontr badania''. W jednej i drugiej dziedzinie kwestia pewnych zaburzeń jest dosyć płynna. Opiera się tylko na tym co pacjent powie. Nie bardzo rozumiem, do czego to ma dążyć. Do wycofania leków przeciwdepresyjnych? I co, psychologowie będą leczyć psychoterpią pacjentów, którzy nie są w stanie podnieść się z łóżka? A te skale depresji są strasznie tendencyjne. W zależności od chwilowego samopoczucia, mogą wychodzić bardzo różne wyniki, więc dla mnie to żaden punkt odniesienia. Jest wielu profesorów którzy twierdzą, na podstawie wyników badań kiedy i jaki będzie koniec świata. I kilka z nich już przeżyliśmy.
Michuj
Offline

Antydepresanty nie są skuteczne - tak mówi nauka

Avatar użytkownika
przez Badziak 15 sie 2011, 20:53
gazlupkowy napisał(a):Wskaźnik efektu obrazujący działanie leków wyniósł ok. 1,6 (wartość powyżej 0,8 uważana jest jako duża). Osoby nie leczone uleczają się często same (depresja sama mija) - odpowiada to za wysokość efektu na poziomie 0,4. Pozostaje więc 1,2 jako działanie samego leku. Niestety za kolejne 0,8 efektu odpowiedzialny jest efekt placebo (osoby jedzące tik taki uzyskują taką poprawę gdy myślą, że tik taki to leki antydepresyjne). Pozostaje więc 0,4 efektu działania prawdziwych leków.

Błąd rachunkowy. Jeśli zakładamy, że 0,4 pacjentów wychodzi z depresji samodzielnie to tę liczbę należy odjąć nie tylko od wyniku działania leków, ale także od wyniku działania placebo. Więc ostateczny efekt działania leków będzie wynosił 0,8.
(...)Dzieje się tak, bo prawdziwe leki mają skutki uboczne, a "tik taki" nie. Osoby, które mają skutki uboczne zaczynają wierzyć, że zakwalifikowali się do "prawdziwej" grupy i zaczyna działać efekt placebo

Bzdury. Placebo też wywołuje objawy uboczne! To jest niezwykły fenomen, ale osoby leczone tymi 'tik takami' zgłaszają w badaniach bóle i zawroty głowy, bóle mięśni, nudności itp. Myślą, że przyjmują prawdziwy lek skoro towarzyszą im takie objawy.

Przykładowo 2 punkty na sali Hamiltona oznacza mniejsze wiercenie się podczas wywiadu lekarskiego. Osoba może więc nadal mieć koszmarne myśli, być negatywna, samobójcza, nie być w stanie być robić i przeciętnie jedyna zmiana po lekach to to, że mniej się wierci na spotkaniu z lekarzem - taki przykład.

W skali Hamiltona nie ma mowy o wierceniu się. Natomiast oceniany jest m.in. niepokój ruchowy: czy pacjent ma akatyzję, czy pacjent wyrywa włosy/obgryza paznokcie w trakcie badania. To są istotne dane. Mowa niewerbalna też jest istotnym czynnikiem w oczach klinicystów. Nie można sobie tego bagatelizować.

Oprócz tego w skali Hamiltona są pytania o myśli samobójcze, urojenia, lęki, fobie, objawy somatyczne i wiele, wiele innych.

W badaniach, w których nie istniała grupa kontrolna (placebo) i wszyscy wiedzieli, że dostają prawdziwe leki następowała znaczna poprawa - wyższa niż w badaniach, w których pacjenci byli dzieleni na dwie grupy. Zatem pewność co do tego, że dostało się prawdziwy lek sama w sobie powoduje leczenie się depresji.

To jest logiczne. Nie dość, że działa efekt placebo ("wszyscy dostajemy prawdziwe leki antydepresyjne") to same leki pomagają dużemu odsetkowi badanych, więc nic dziwnego, że następuje "znaczna poprawa".

Zatem pewność co do tego, że dostało się prawdziwy lek sama w sobie powoduje leczenie się depresji.

Oczywiście. Tak działa efekt placebo. W przybliżeniu placebo daje efekt 4mg morfiny. Nawet udawane operacje przynoszą poprawę u pacjentów. Właśnie tak to działa.


Podsumowanie? Mam wrażenie, że autor tych "badań" nie ma pojęcia na czym polega działanie placebo i jak przebiegają testy kliniczne. Wygląda mi to na poszukiwanie taniej sensacji.
Ostatnio edytowano 15 sie 2011, 21:00 przez Badziak, łącznie edytowano 1 raz
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Antydepresanty nie są skuteczne - tak mówi nauka

przez Michuj 15 sie 2011, 20:59
A co znaczy efekt działania leków 1.6? Nie jestem pracownikiem naukowym ale na mój chłopski rozum 1.0=100%. Tak więc 1.6 co znaczy?
Michuj
Offline

Antydepresanty nie są skuteczne - tak mówi nauka

Avatar użytkownika
przez gazlupkowy 15 sie 2011, 21:49
Michuj napisał(a):A co znaczy efekt działania leków 1.6? Nie jestem pracownikiem naukowym ale na mój chłopski rozum 1.0=100%. Tak więc 1.6 co znaczy?


Nie wiem, nie znam się na tym. Tu jest wyjaśnienie dla ciekawych: http://en.wikipedia.org/wiki/Effect_size.

-- 15 sie 2011, 22:15 --

Badziak napisał(a):Błąd rachunkowy. Jeśli zakładamy, że 0,4 pacjentów wychodzi z depresji samodzielnie to tę liczbę należy odjąć nie tylko od wyniku działania leków, ale także od wyniku działania placebo. Więc ostateczny efekt działania leków będzie wynosił 0,8.

Tak, rzeczywiście. Pomyliłem się w obliczeniach. Same liczby są w książce, poprzez obliczenia chciałem tylko zobrazować mechanizm działania. Zachęcam do zajrzenia do źródła, ja nie umiem tego tak dobrze wytłumaczyć.


Bzdury. Placebo też wywołuje objawy uboczne! To jest niezwykły fenomen, ale osoby leczone tymi 'tik takami' zgłaszają w badaniach bóle i zawroty głowy, bóle mięśni, nudności itp. Myślą, że przyjmują prawdziwy lek skoro towarzyszą im takie objawy.


Liczba osób, które mają efekty uboczne na antydepresantach jest znacznie większa niż liczba osób, które mają efekty uboczne po placebo. Szczegółowe wyniki tzw. efektu nocebo są opisane gdzieś około środka książki.

W skali Hamiltona nie ma mowy o wierceniu się. Natomiast oceniany jest m.in. niepokój ruchowy: czy pacjent ma akatyzję, czy pacjent wyrywa włosy/obgryza paznokcie w trakcie badania. To są istotne dane. Mowa niewerbalna też jest istotnym czynnikiem w oczach klinicystów. Nie można sobie tego bagatelizować.

Oprócz tego w skali Hamiltona są pytania o myśli samobójcze, urojenia, lęki, fobie, objawy somatyczne i wiele, wiele innych.


To może źle przetłumaczyłem z angielskiego. Przeglądałem ten kwestionariusz kilka godzin temu. W każdym razie wiesz o co mi chodzi.

Autor badania nie bagatelizuje mowy niewerbalnej. Mówi jedynie, że sam efekt działania leków (nawet jeżeli uznamy, że ukryty efekt placebo nie istnieje!) jest istotny statystycznie i jednocześnie nieistotny klinicznie tzn. poprawa jest na tyle mała w stosunku do objawów, że prawie niezauważalna. Na nic się zda lepsza mowa ciała jeżeli pozostałe efekty depresji się nie zmienią. Spadek np. z 30 do 28 punktów niewiele znaczy.

To jest logiczne. Nie dość, że działa efekt placebo ("wszyscy dostajemy prawdziwe leki antydepresyjne") to same leki pomagają dużemu odsetkowi badanych, więc nic dziwnego, że następuje "znaczna poprawa".


Chyba się nie rozumiemy. Dam przykład (zmyślony).

Eksperyment 1 - 100 osób zostaje podzielonych na 2 grupy: 50 osób dostaje lek, 50 placebo. Zostają poinformowani, że istnieje grupa główna (50 osób) i grupa kontrolna (50 osób z placebo). Jednak ani lekarz dający leki ani pacjent nie wiedzą w jakiej grupie jest pacjent. Tabletki są identyczne. Jedynie farmaceuta zna prawdę. 30 osób z grupy prawdziwej wyleczyło się, a z grupy placebo 25 osób. Skuteczność wynosi: 60% vs 50% placebo.

Eksperyment 2 - 100 osób dostaje lek. Wiedzą, że dostaną prawdziwy lek. W wyniku tego 70 osób wyleczyło się, czyli skuteczność wynosi 70%.

Eksperyment 1 vs. Eksperyment 2: skuteczność 60% vs. skuteczność 70%.


Oczywiście. Tak działa efekt placebo. W przybliżeniu placebo daje efekt 4mg morfiny. Nawet udawane operacje przynoszą poprawę u pacjentów. Właśnie tak to działa.


Autor badań argumentuje, że prawie cała skuteczność leków to efekt placebo.

Podsumowanie? Mam wrażenie, że autor tych "badań" nie ma pojęcia na czym polega działanie placebo i jak przebiegają testy kliniczne. Wygląda mi to na poszukiwanie taniej sensacji.


Przeczytaj książkę to zmienisz zdanie. Nie ma co zniechęcać się do człowieka, lepiej wziąć pod uwagę twarde dane.

-- 15 sie 2011, 22:27 --

No i kurde połączyli mój temat z tym tasiemcem. Dupa blada.

-- 15 sie 2011, 22:31 --

Tak, rzeczywiście. Pomyliłem się w obliczeniach. Same liczby są w książce, poprzez obliczenia chciałem tylko zobrazować mechanizm działania. Zachęcam do zajrzenia do źródła, ja nie umiem tego tak dobrze wytłumaczyć.

Kurde, nie, jednak dobrze pisałem. Na efekt działania leku składają się:

1,6 [łączny efekt] = 0,4 [efekt nic nie robienia] + 0,8 [efekt placebo] + 0,4 [efekt leku]

Efekt placebo to nie to samo co efekt związany z przemijaniem czasu. Więc u grupy kontrolnej pojawiły się 2 składniki: 0,4 [nic nie robienie] + 0,8 [efekt placebo] = 1,2 [łączny efekt grupy kontrolnej]. W grupie z prawdziwym lekiem było 1,6.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 lip 2011, 20:57
Lokalizacja
stolyca

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez Michuj 15 sie 2011, 22:52
Też mi się zdaje, że jest to na siłę szukanie sensacji. Analogicznie do tego: dajcie mi człowieka to znajdę paragraf.

-- 15 sie 2011, 21:55 --

Nie mam tej książki ale ciągle mi ten współczynnik nic nie mówi. Czemu 1.6 a nie np 3.2 gdzie było by równe 0,8+0,16+0,8? :bezradny:
Michuj
Offline

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Denial 15 sie 2011, 23:18
Masakra85UK napisał(a):A jest tutaj ktos kto nie bierze juz wogole lekow i dobrze sie czuje?


Ja. Ogólnie. I nie wracam do brania. Musieliby mnie kijem zagonić. W czasie leczenia (grubo 1,5 roku) brałam dość duże dawki (różne leki, różne grupy). Dawały efekty - ale głównie uboczne :P

Mam swoje wzloty i upadki, ale to nie są stany depresyjne jak kiedyś. Więcej problemu z napadami lęku. Tylko teraz znam ich źródło i łatwiej mi je przeczekiwać. Też nie są tak intensywne jak kiedyś.

Wolę rozmowę od leków. Przynajmniej jestem w stanie się uczyć.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez gazlupkowy 15 sie 2011, 23:28
Michuj, podałem przecież link do książki. Jeszcze raz:
http://www.speedyshare.com/files/298786 ... depres.pdf

Nie umiem tego tłumaczyć, bo to nie moja branża i czytam to jako laik. Współczynnik "effect size" (nie wiem jak to jest po polsku) opisuje powiązanie ze sobą dwóch zmiennych. To jest taki wskaźnik. Przynajmniej tak pisze na wikipedii.

Chodzi generalnie o to, że np. mamy 100 osób. To przykład (zmyślam liczby). Z badań wychodzi, że lek zadziałał na 70 osób tzn. 70 osób nie ma depresji po terapii. Z tego faktu nie możemy wnioskować, że lek jest skuteczny. Nie wiemy przecież ile osób nie miałoby depresji bez leku, a zamiast tego łykałoby mentosy. No to robimy to samo badanie dając ludziom mentosy. I wychodzi nam, że 60 osób jedzących mentosy pozbywa się depresji. Czy to efekt placebo? Jeszcze tego nie wiemy. Musimy najpierw zbadać ile osób, które kompletnie nic nie wzięły nie ma depresji po danym czasie. Wychodzi nam 10 osób.

Z tego wynika, że:
- na 100 osób 10 wyjdzie z choroby naturalnie, bez żadnej pomocy
- na 100 osób 60 wyjdzie z choroby, gdy będzie łykać tabletkę i będzie wierzyć w jej skuteczność; z czego efekt placebo (czyli efekt mentosa) to 50 osób - tylu osobom pomoże mentos/tik tak, czy inne gówno
- na 100 osób 70 wyjdzie z choroby biorąc leki ale sam efekt leku to tylko 10 osób, na pozostałych nie działa lek, tylko wiara w niego
- na 100 osób 30 osób nie wyjdzie z choroby

Przy czym "wyjście z choroby" oznacza w przypadku badań nad antydepresantami różnicę 2 punktów w wymienionym post wyżej kwestionariuszu. I jest to zmiana badana zarówno w krótkim, jak i długim okresie czasu, a nie pierwszy krok. Czyli ta szczęśliwa garstka osób, która poczuła efekty leku miała na tyle małe zmiany dzięki antydepresantom, że nie warto o nich wspominać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 lip 2011, 20:57
Lokalizacja
stolyca

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 15 sie 2011, 23:32
gazlupkowy, Tylko jakim cudem ze 100 zrobiło się już 170? :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez gazlupkowy 15 sie 2011, 23:35
Michuj napisał(a):Też mi się zdaje, że jest to na siłę szukanie sensacji. Analogicznie do tego: dajcie mi człowieka to znajdę paragraf.


Nie jest to szukanie sensacji, tylko wyniki badań klinicznych leków. Zarówno tych, które były robione niezależnie, jak i badań samych producentów leków. Danych dostarczanych do urzędów państwowych odpowiedzialnych za dopuszczenie leków do obrotu - dostarczanych przez same koncerny farmaceutyczne.

W nauce nie ma czegoś takiego, że komuś się coś wydaje albo nie, tylko rządzą dowody.

-- 15 sie 2011, 23:36 --

wiola173 napisał(a):gazlupkowy, Tylko jakim cudem ze 100 zrobiło się już 170? :mrgreen:


Nie wiem za bardzo o czym mówisz. Czy moje wyjaśnienie jest niejasne? 10+50+10+30=100.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 lip 2011, 20:57
Lokalizacja
stolyca

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do