Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez marwil 05 cze 2014, 12:18
No to ja, moje koleżanki i koledzy z działu ChAD (jeden z "najpopularniejszych" tematów, mamy szansę, że co 4 z nas zejdzie śmiercią samobójczą (takie statystyki tej choroby) i większość była już kilka razy w szpitalu i pewnie będzie. Leki na większość nie działają, a psychoterapia nic nie daje w tej chorobie. Zajmujemy się swoimi rodzinami, część pracuje. Każdy z nas chce coś robić, ale nie może. Jesteśmy na rentach, albo renty są nam niesprawiedliwie nie przyznawane. Nasza elitarna :) choroba jest w pierwszej dziesiątce WSZELKICH chorób, nie tylko psychicznych, powodujących niepełnosprawność i niezdolność do pracy. Większość dni, to walka o przetrwanie, przeżycie. Też widzę tu stada zwykłych frustratów.
Nie atakuję Cię, zwyczajnie podchodzisz do tego ze swojej perspektywy - nie umniejszając cierpienia - nerwiczki.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Online
Posty
1891
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 05 cze 2014, 13:55
Agusia
Z Twojej rozkminki wynika czarno - białe postrzeganie świata, właściwe nam chadowcom ( ja również zaliczam się do grona wybrańców z CHAD)
Reasumując- albo zdychasz nie biorąc leków, albo bierzesz dupę w troki , idziesz do psychiatry po leki i potem już jest High Live i sranie tęczą z radości....
Co z tymi, na ktorych leki nie działają , lub co bardziej prawdopodobne szkodzą i pogłębiają objawy?
Bo wyobraź sobie, że my CHADowcy latami bierzemy tony wszelakich leków i mimo to zdychamy. Często dochodzimy do rozdroża typu- gorzej jest na lekach czy bez nich? I uwierz mi-odpowiedź nie jest jednoznaczna i łatwa. Często jest wręcz niemożliwa.
Taki Marvil. Brał leki - było do dupy. Nie brał - było do dupy. Teraz znów bierze-jest do dupy,lecz trochę inaczej niż bez leków. Czy jest to lepsze "do dupy" czy gorsze "do dupy" niż bez leków-ciężko określić. Nawet Jemu.
Jak tu żyć, moja Pani, jak żyć?
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 cze 2014, 14:27
marwil, INTEL 1, ja tez Was nie atakuje tylko takie jest moje spostrzeganie. Nie mam na celu Was obrazic, i nie kieruje tych slow do nikogo bezposrednio, jednak uwazam ze czasami sie troszke warto zastanowic. Niczyje zycie nie jest rozowe, moje tez nie. Mam i gorsze chwile nie przecze, był czas ze dla mnie wielkim wyczynem bylo samo wstanie z lozka, umycie sie itd. Odstawilam leki i wrocilam z powodu innego i co z tego...Nawet jak mam ból d. ze musze isc to ide do pracy, jak musze wyjsc z kolezankami to wychodze, a czesto tez mam tak ze mi sie nic nie chce..i nie uwazam ze to kwestia choroby tylko ludzie ogolnie sa tak skonstruowani ze 90-99% sie nic nie chce, a reszcie to moze i czasami ;) Ale tak jak piszecie albo pozostaje polozyc sie pod tory, albo cos z tym robic. Nie uwazam ze czyjes zycie jest gorsze bo sie leczy, chodzi na terapie czy jest na rencie, ale minimum wysilku: wlasnie chec zmuszenia sie do wyjscia-wyjdz zobacz moze to Cie ucieszy, idz do wesolego miasteczka z dzieckiem-zrob mu radosc itd to tez moze nie sprawi nikomu WIELKIEJ RADOSCI I MEGA POLEPSZENIA humoru, zycia, nie przysporzy kasy ALE DAJEMY COS OD SIEBIE i DLA SIEBIE, a tym samym wg mnie troche po tym może być łatwiej. Pamietam taki czas ze nawet sam usmiech byl ciezarem, miesnie nie chcialy wspolpracowac, a jednak codzienne cwiczenia i pozniej juz mi to przychodzilo bez problemu, cieszenie sie z byle czego...Mozna powiedziec, z czego sie mam cieszyc mam dola, boli mnie itd, ale jak nie zrobisz tego kroku naprzod to albo pozostajesz w miejscu albo sie cofasz, natomiast jak idziesz naprzod, to nawet jak sie cofniesz to i tak jestes ciagle te 5 krokow do przodu. Oczywiscie ja zawsze podkreslam ze kazdy robi jak zechce nie mam potrzeby zbawiania swiata tylko pomijajac nasze chorobsko jest w zyciu tyle fajnych sytuacji, ludzi wokol dla ktorych warto sie postarac, tylko trzeba o tym pamietac i sie starac...Takze ja wybieram zycie, z lekami, z syzyfowa praca, z bolem d. ze musze codziennie wstac i zyc itd ale przynajmniej na koniec zycia chce miec poczucie ze staralam sie jak moglam i przynajmniej sobie nie zwalilam do konca wszystkiego.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

przez Inga_beta 05 cze 2014, 15:23
agusiaww,
A nie przyszło ci do głowy że ktoś może być bardziej chory niż ty i bardziej cierpieć niż ty? Czy wyobrażenie sobie takiej sytuacji leży poza zakresem możliwośći twojej wyobraźni?
Pytam powaznie bo nieraz spotykam się z takimi osobami jak ty którym się wydaje że wszyscy ludzie są tacy jak oni i nie uwierzą że ktoś może czuć się gorzej od nich. Uważają że jeżeli oni coś potrafią to znaczy że każdy inny to potrafi a jeżeli nie robi to znaczy że mu się nie chce.
Wg mnie przyczyną takiego postrzegania innych jest silny egocentryzm, zapatrzenie w siebie po to aby nie stracić dobrej opini o sobie, aby nie stracić poczucia że się jest pępkiem świata.
Offline
Posty
2380
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

przez zaczarowana 05 cze 2014, 19:16
agusiaww, problem polega na tym, że ludzie w cięższym stanie nie widzą nawet sensu istnienia, czy uważasz, że taki ktoś będzie widział sens w ćwiczeniach? - to dla niego totalnie bezsensu będzie (i niekoniecznie taki ktoś, jak to napisałaś musi być w szpitalu). Dopiero jak się wychodzi z choroby albo nie wpadło się w nią zbyt głęboko można znaleźć stopniowo coraz więcej sił na to aby próbować się zmuszać do działania i to nie jest efekt lenistwa, a raczej totalnego poczucia bezsensu, beznadziei, braku sił, braku odczuwania przyjemności z czegokolwiek, problemów ze sposobem myślenia - dominuje totalny pesymizm.
Jeśli większość jest o czymś przekonana, to wcale nie znaczy, iż ma rację.

całkowicie wolna od psychotropów od 24.04.2014r - NIGDY WIĘCEJ!
Offline
Posty
847
Dołączył(a)
12 sty 2014, 13:14
Lokalizacja
kraina teletubisiów

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 cze 2014, 11:22
Przeszło, ale to nie znaczy ze sie trzeba nad taka osoba uzalac, sorry ale ja nie ma renty, nikt mi nie pomagał i jak nie miałam co jesc to poszłam do pracy, dlatego jak ludzie pisza boze nie widze sensu istnienia, po raz enty, i ze ciagle chodza do masy lekarzy, psychologow i zmieniaja leki to przepraszam ale czego oczekuja CUDU? Ze wezma lek, ze pojda na wizyte i ich zycie sie zmieni jak w bajce? TO JEST ZYCIE, nikt magiczna rozdzka cudu nie uczyni. Wiecie ile lekarzy, ile osob na wysokich stanowiskach ma schizofrenie itd? Stres kazdego wyniszcza...i co ludzie pracuja, staraja sie dla rodzin. Zobaczcie ze nikt tu nie napisał, co zrobil co robi tylko ciagle smety ze te leki nie działaja inne nie działaja...polecam moze wizyte w hospicjum dla dzieci....moze w koncu co niektorzy otworza oczy ze ich cierpienie nie jest jedyne i najwieksze...sa tacy co maja gorzej, a staraja sie przezyc te ostatnie chwile jak najlepiej. Dodam jeszcze chociaz nie lubie o tym pisac, w sensie uzalania, ale napisze w sensie zrozumienia ze ja mialam codziennie 24 na dobe straszne bole, paraliz karku i mysli samobojcze iles lat dzien w dzien a kazdy lekarz mowil do mnie: ze mi sie wydaje...i tez trzeba bylo z tym zyc, bo jak to okreslili ze nie mam co sie starac o rente bo nikt mi nie da orzeczenia z powodu bolow glowy...trzeba bylo skonczyc studia i zapracowac na swoje jedzenie, akademik i inne rzeczy.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez xanonymous 06 cze 2014, 11:55
A jak ktoś ma anoreksje i chudnie to z lenistwa? Takie osoby często mają co jeść a nie jedzą. Inni znowu są otyli, mają co jeść ale np. nieraz celowo się głodzą aby schudnać. Co ma do rzeczy wzięcie sie w garsc i pojscie do pracy z tym ze autor wątku odradzal (bądź sugerowal aby sie 2 razy zastanowic czy wchodzic w leki czy najpierw probowac innych sposobow) zazywanie lekow przeciwdepresyjnych?

@ Inga_beta, dobrze to ujełaś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
537
Dołączył(a)
04 paź 2011, 14:28

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez marwil 06 cze 2014, 12:00
agusiaww Nie będę się spinał, bo nie wiesz o czym piszesz. Nie uogólniaj. Taka była Twoja droga, co nie znaczy, że przekłada się na wszystkich pozostałych.
Ja przynajmniej nie życzę sobie, żeby ktoś się nade mną użalał. Mam się chwalić, co pomimo choroby zrobiłem, robię? Żeby ktoś mnie pochwalił?

polecam moze wizyte w hospicjum dla dzieci....moze w koncu co niektorzy otworza oczy ze ich cierpienie nie jest jedyne i najwieksze...sa tacy co maja gorzej


Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej, ale co to ma do farmakoterapii chorób psychicznych? Taka wizyta ma uzdrowić?
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Online
Posty
1891
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

przez Bukowski 06 cze 2014, 12:05
Odradzam branie na rzecz dawania. ;)
Bukowski
Offline

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 06 cze 2014, 12:06
Propozycje udawania sie do hospicjum to sztuczne i namolne wzbudzanie nieuzasadnionego poczucia winy wynikającego z porównania naszych „błahych” problemów z problemami tych , którzy mają "gorzej". Swoista licytacja ograniczeń i podział na tych co mają „źle” i na tych, którzy mają jeszcze gorzej. Ergo- ci co znajdują się w trudnej sytuacji życiowej wyolbrzymiają swoje problemy i powinni się wstydzić ich emocjonalnych następstw ponieważ są ludzie, którzy mają jeszcze gorzej. W uproszczeniu schemat wygląda następująco. „Nie stać mnie na buty, tak więc muszę chodzić boso”. Jako panaceum temu problemowi przeciwstawia się sytuację: „nie mam nóg i problem twojej nędzy skutkującej brakiem butów jest mi obcy- ergo- mam gorzej i nie narzekaj”. Podła manipulacja faktami. A może by tak bardziej realistycznie przedstawić inną sytuację - „ Mam buty, ale stać mnie również na dobry samochód dzięki czemu owe buty będą mi dłużej służyć z racji zminimalizowanego ich zużycia i mam w głębokim poważaniu wasze nic dla mnie nie znaczące problemy”?
Naturalnym odruchem jest porównywanie się właśnie z tym zadowolonym z siebie szczęśliwcem, a nie z pozbawionym nóg kaleką i nie należy się tego wstydzić tudzież pozwolić sobie taki sztuczny wstyd implikować.
Ludzie są niejako zaprogramowani do porównywania się z „lepszymi” , z tymi którym „się udało”. Dzięki temu możliwy był i jest jakikolwiek postęp. Postęp wynikający z zaszczepionej w nas, ludziach, potrzeby dążenia do doskonałości.
Zazdrość to całkowicie naturalne i nie mające prawa wywoływać poczucia wstydu uczucie.

Tak naprawdę nikogo na dłuższą metę nie obchodzą ci, którzy są niesprawiedliwie doświadczani przez los.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

przez zaczarowana 06 cze 2014, 12:23
ja mialam codziennie 24 na dobe straszne bole, paraliz karku i mysli samobojcze iles lat dzien w dzien a kazdy lekarz mowil do mnie: ze mi sie wydaje...


Że tak się spytam, to w końcu te leki przeciwdepresyjne Ci pomogły w miarę od razu, czy dopiero po "iluś tam latach" :?:
Jeśli większość jest o czymś przekonana, to wcale nie znaczy, iż ma rację.

całkowicie wolna od psychotropów od 24.04.2014r - NIGDY WIĘCEJ!
Offline
Posty
847
Dołączył(a)
12 sty 2014, 13:14
Lokalizacja
kraina teletubisiów

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez monapayne 07 cze 2014, 20:37
Ja wiem, że mi leki nie pomogą. Wg jednych będę miała depresję. Wg innych lenia w d...pie. Co to za różnica co mi jest. Mi się pogorszyło jak byłam w szpitalu i jak bralam leki. A w szpitalu byłam już 3 razy. I już drugi raz porządnie podeszłam do leków i co? G...wno. Pół roku brałam. Sama odstawiłam. Psychiatra do mnie - tak nie można, wszystko ci powróci. Ale co mi powróci? Emocje? No to dobrze. Po to się żyje i jest człowiekiem aby odczuwać. Wolę odczuwać ból i smutek, ale przynajmniej wiedzieć, że czuję i żyję.

Jest trudno. Mam stwierdzoną schizofrenię, bo lekarze, ktorych spotkałam nie wierzę w bardzo głęboką depresję. Halucynacji i głosów nie mam. Po prostu życie i sytuacje doprowadziły mnie do punktu, w którym nie dało się żyć. Przynajmniej nie z moją osobowością.

Obecnie z martwicą duszy szukam cały czas wyjścia z tej sytuacji i przestałam wierzyć w choroby takie jak depresja. Dla mnie depresja istnieje, ale nie zaliczam tego do choroby. Schizofrenii też niekoniecznie.

Nie uważam też, że ktoś kto ma takie problemy to leń. Ale trzeba się ruszać. Trzeba ciągle próbować wyjścia z tego. Leki same nie pomogą.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Avatar użytkownika
przez asl 08 cze 2014, 00:08
agusiaww napisał(a):asl, dla mnie mozesz nie brac lekow, i nadal jeczec na forum, to Twoje zycie i Twoja decyzja czy chcesz je przezyc funkcjonujac czy placzac. Ja znam mase osob z tego forum, ktore pomimo uplywu lat ciagle zmieniaja leki, psychologw i sa nadal w punkcie wyjscia. Dla mnie jako obserwatora jest ppdstawowy problem w leczeniu chorob: sa po prostu lenie, ktorym wygodnie nic nie robic i zyc jako pasozyci, sa i tacy ktorzy pra do produ, lecza sie i funcjonuja, maja swoje zycie i nim zyja, ale jak podkreslam to jest kazdego decyzja jakie sobie ustanawia priorytety. Ja mam poczucie ze zycia nie marnuje ani nie faszeruje sie lekami bo mi sie tak chce, tylko bo jestem chora na chorobe przewlekła i tyle. Nie podnosze tego do rangi cpania sie i wkrecania sobie maksimum decyzji na nie, bo juz ten etap mam za soba i zaluje ze sie wczesniej nie zdecydowalam bo bym zyla bez boli wiecej lat, ale lepiej pozno niz wcale.

jęczysz to ty na forum swoimi bezsensownymi komentarzami obrażającymi innych chorych..
użytkownicy zresztą bardzo ładnie cię już podsumowali więc zastanów się 10 razy nim znów kogoś obrazisz..

-- 07 cze 2014, 23:11 --

marwil napisał(a):Niestety niektóre schorzenia są nader lekooporne, a przyjmowane leki nie pomagają, niosąc dodatkowo okropne skutki uboczne.
Jedząc pigułki absolutnie nie czujè parcia do przodu, lepszego funkcjonowania i bycia mniejszym pasożytem i leniem.
Nie czuję się również wygodnie nic nie robiąc.
Nigdy nie miałem dylematu "ojej muszę brać leki-to ćpanie", więc takiego etapu nie muszę mieć za sobą.
I o dziwo okresy dobrego zdrowia miałem wyłącznie bez leków.
Na dwoje babka wróżyła.

-- 04 cze 2014, 17:02 --

Nazywanie chorego leniem i pasożytem to chamstwo i skandal.

oj tam zaraz chamstwo.. chce się kobita po prostu trochę dowartościować :D
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

przez pająk 08 cze 2014, 09:00
Ja dziękuję medycynie za leki psychotropowe. Owszem, mam spłycone emocje/uczucia ale MOGĘ wstać z łóżka, iść do pracy, nie bać się własnego cienia. TAK! Wolę to nicnieczucie bo wiem jaki koszmar przeżywałam z odczuwaniem w nadmiarze. Każdy ma swoją historię i swój próg wytrzymałości. Niestety bardzo często ludzi przewlekle chorych uważa się po pewnym czasie za leni, właśnie dlatego, że choroba trwa i trwa. To budzi w ludziach, często nawet wśród najbliższych zniecierpliwienie, złość wywołane po prostu poczuciem BEZRADNOŚCI. Wtedy pojawiają się teksty typu "wez się w garść", "przestań się użalać", "inni mają gorzej" itp.
Muszę nadmienić jeszcze iż choroby "duszy" są o tyle ciężkie do zrozumienia/zaakceptowania dla ludzi "zdrowych" gdyż są jakby nieuchwytne, nie widać ich na prześwietleniu, nie wyjdą w badaniu krwi, i tutaj znów pojawia się to z czym człowiekowi najtrudniej się pogodzić - BEZRADNOŚĆ.
pająk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do