Szkodliwość leków psychotropowych

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Szkodliwość leków psychotropowych

przez johny234 16 kwi 2010, 19:38
Przepraszam jeśli umieściłem temat nie tu gdzie trzeba ale jestem nowy na forum :)


Mam kilka pytań co do szkodliwości leków.. Leki biorę od dość dawna zacząłem dużo wcześniej niż powinno się zacząć najwcześniej (zacząłem w wieku około 13 lat) obecnie mam 18. Nigdy podczas brania leków jakoś szczególnie nie odczuwałem skutków ubocznych nawet na początku brania kiedy jest to normalne. Zawsze jakoś mój organizm dobrze je tolerował. Teraz biorę Escitalopram i to pierwszy lek po którym zacząłem czuć obniżenie moich lęków ale nie o to mi chodzi więc przejdę do rzeczy:

1. Słyszałem że Escitalopram jest jednym z najmniejszą ilością i nasileniem skutków ubocznych lekiem bo jest jakiś tam selektywny czy coś takiego :P
Czy to oznacza też że także szkodzi mniej od innych leków?
2. Czy leki takie jak Escitalopram czy Wenlafaksyna po dłuższym czasie brania ich, np. po 2,3,4 lub więcej latach mogą spowodować jakieś trwałe uszkodzenia na zdrowiu? (Chodzi mi głównie o te dwa leki - one nie są chyba szczególnie mocne, co nie?)
3. No i właśnie - jeśli nie odczuwam skutków ubocznych brania tych leków czy to oznacza, że tak jakby są one przeze mnie dobrze tolerowane i nie powinny mi zaszkodzić nawet po dłuższym okresie brania czy po dłuższym czasie zacznę odczuwać że je brałem poprzez swój stan zdrowia?


Z góry ogromne dzięki za pomoc, prosiłbym jeśli to możliwe o nie usuwanie a najwyżej przeniesienie jeśli nie powinno być to tutaj :)

Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 19:11

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez agusiaww 16 kwi 2010, 20:57
Co do wenly to nalezy badac regularnie krew, choresterol, oraz cisnienie i mocz. Jezeli te wyniki beda ok, to nie ma sie czym przejmowac, wszystko masz opisane na ulotkach lekow :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez aree1987 16 kwi 2010, 21:18
Serio? Nie widziałem nawet.. i lekarz nic nie mówił, ale jak się dobrze czuje to chyba niekoniecznie. :>
wenlafaksyna 450mg
--

I'm forever black-eyed
A product of a broken home
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1173
Dołączył(a)
15 lip 2009, 21:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

przez johny234 17 kwi 2010, 22:36
agusiaww napisał(a):Co do wenly to nalezy badac regularnie krew, choresterol, oraz cisnienie i mocz. Jezeli te wyniki beda ok, to nie ma sie czym przejmowac, wszystko masz opisane na ulotkach lekow :)


Z ulotek za wiele się nie dowiem. Piszę na nich że nie powinni ich brać kierowcy (czyli to co nawet na apapie) itd i są wymienione skutki uboczne które występowały u 1/100 osób :>

Nie ma nigdy napisane co może się dziać po długotrwałym braniu a mnie to właśnie interesuje :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 19:11

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez agusiaww 18 kwi 2010, 16:57
johny234, to czytaj uwaznie :) Wlasnie na temat dlugotrwalego brania jest napisane jak wyzej co do wenly. aree1987, jak sie dobrze czujesz to i tak warto raz na pol roku zrobic podstawowe badania krwi.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

przez pete_27 18 kwi 2010, 20:47
BĘDZIE DŁUGO :)

Co się może dziać przy długotrwałym braniu leków? Chętnie opowiem. W sumie nie da się ukryć, że są to mimo wszystko całkiem bezpieczne, przebadane leki, ale jak to ze statystyką-tysiąc ludzi przejdzie na pasach i będzie ok, a następny zginie pod kołami, choćby rowerzysty.

Brałem przez rok paroksetynę, a później 9 miesięcy sertralinę, więc to troszkę dłużej niż standardowe 6 miechów. Odstawiłem wszystko w czerwcu zeszłego roku. Rezultaty in minus:

- przewlekłe zapalenie żołądka z nadżerkami (wywołane przez sertralinę), potwierdzone gastroskopią w październiku ubiegłego roku. Teoretycznie, żadne tam halo, no ale stan przedwrzodowy jednak, trochę dziwne jak na 28-latka. Gastroskopia wykonana miesiąc temu wykazała całkowite cofnięcie się zmian zapalnych.
- stan przed zapalny - podejrzenie przewlekłego zapalenia trzustki (fuck!) - poziom amylazy w moczu miałem podwyższony dwa razy w stosunku do normy. Część lekarzy mówiła, że taka to moja uroda, część lekarzy wyrokowała, że to PZT. Badałem ostatnio poziom diastaz i wyniki spadły 3x! No to już nie przelewki, to poważna choroba, która zabiera ładnych kilka lat życia. Mnóstwo nerwów się najadłem przez te wyniki.
- grzybica jelit wywołana przez paroksetynę jak się okazało (wybiła mi leukocyty, co odnotowane było na wynikach krwi; leukopenia->obniżenie odporności->atak grzyba) - to leczę od niedawna i idzie mi nieźle. Co ciekawe włączenie diety przeciwgrzybiczej spowodowało wyraźną poprawę w jasności myślenia, nastrój poszedł w górę, a lęków w zasadzie już brak. Nadmienię, że przez cały okres brania leków miałem obniżoną jakość myślenia/pamięci i koncentracji, co nie minęło po odstawieniu SSRI. Tu się muszę troszkę przeprosić z SSRI-przez dłuższy czas uważałem, że pogorszenie koncentracji, pamięci jest permanentnym uszkodzeniem mózgu przez branie SSRI, jak się jednak okazuje za mój stan odpowiada kandydoza. Niestety tak się jednak składa, że grzyba mam dzięki SSRi.
-śnieg optyczny, męty w ciele szklistym etc - > tu nie jestem pewien, ale pojawiło się to w miesiąc po odstawieniu sertraliny. Chyba psychicznie była to najbardziej przeje....a rzecz jaka mi się przytrafiła w życiu, która doprowadziła mnie do myśli samobójczych. Teraz jest już lepiej o niebo i zmiany zaakceptowałem. Nie mam wyjścia jednak...
-długotrwale obniżone libido, nawet nie tyle libido, co spadek zainteresowania kobietami-> to przyszło z z sertraliną i jest tak do tej pory. Od 14 miesięcy nie byłem z kobietą w łóżku i powiem, że nie czuję specjalnej potrzeby. Tu jestem jednak ostrożny i nie feruję wyroków - być może to grzybica. Choć z drugiej strony.... Spotkałem się ostatnio na piwku z bratem. Gość znalazł sobie ostatnio kobietę i ta narzeka, że jest za mało aktywny w tych sprawach:) Cóż znam go i jego podejście zawsze było inne w tych sprawach,zawsze dużo mówił o tematach damsko-męskich, miał zwyczajnie chłopak duże ciśnienie:). Teraz ,jak twierdzi, nie ma po prostu takich potrzeb, a przypadkiem brał ze mną łeb w łeb tą sertralinę przez 9 miechów.....
-stępione odbieranie emocji, przygaszona emocjonalność i stonowanie-nie wiem czy to in minus, w sumie zawsze byłem zbyt wrażliwy chyba jednak, więc może i in plus. Nie przejmuje się tym. Mój kuzyn ma tak samo i widzę wyraźnie, że się zmienił-wcześniej nie miał takiego dystansu i "wyjebu" na rzeczywistość.


Jak więc widać trochę tego jest. Nie polecam nikomu brania dłużej tych leków niż potrzeba. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że dla niektórych ludzi leki to "the only option", więc absolutnie rozumiem branie leków. Nie myślcie sobie jednak, że chemia jest obojętna dla zdrowia i z nią wygracie. Nikt do końca nie wie jak działają te leki, co robią w mózgu, coraz więcej jest też opinii, że nie powodują jednak "przywrócenia równowagi chemicznej w mózgu", a ją burzą właśnie. Ja jestem zdania, że jak się bierze długo silną chemię to układ nerwowy adoptuje się zwyczajnie do zmian i zaczyna pracować inaczej. Poniekąd to dobrze, bo bez tego nie byłoby wyleczeń, jednak wpływ na libido i resztę jest niepokojący. A skoro już zdecydowaliście o braniu leków długo/do końca życia to róbcie morfologię etc. i bądźcie zwyczajnie ostrożni. Pozdro!
pete_27
Offline

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

przez zbychu 18 kwi 2010, 21:14
Mechanizm oddziaływania substancji chemicznych na psychikę (leki psychotropowe ,niektóre narkotyki) są identyczne ,różnica polega na tym ze narkoman ucieka od normalnego stanu świadomości,zaś pacjent chce do niego powrócić.Niestety siła leków psychotropowych jest również ich słabością.W całym ciele człowieka ,w tym również w mózgu,istnieją ujemne sprzężenia zwrotne regulujące poziom różnych substancji.Jeśli przy pomocy leków psychotropowych zwiększamy poziom neuroprzekaźnika wówczas uruchomimy mechanizmy kompensacyjne,obniżające jego działanie.Organizm działając na przekór terapii farmakologicznej,działa na przekór swoim interesom,choć w dobrej wierze.Chemiczna reguła przekory/samoregulacji jest najważniejszym problemem terapii lekami psychotropowymi.Uznając poziom przekaźnika za zbyt niski ,zwiekszamy go,jednakże organizm reaguje wszystkimi dostepnymi mu środkami zmniejszając jego oddziaływanie,na przykład poprzez zmniejszenie ilości receptorów postsynaptycznych.Z tego względu mamy do czynienia ze wzrostem tolerancji.Aby uzyskać ten sam efekt ,musimy zwiększać stopniowo dawki leku.Drugim problemem obok tolerancji,jest zespół abstynencyjny.Jeśli odstawiamy lek,nowo uzyskana równowaga zostanie zachwiana,gdyż poziom neuroprzekaźnika w mózgu gwałtownie spada.Zanim mózg się wyreguluje mija czas,kiedy osobva cierpi efekty niedoboru przekaźnika.Trzecim problemem z jakim boryka się psychofarmakologia jest uniwersalna reguła mówiąca że:różne neurotransmitery różnie działają w różnych sytuacjach na różne stany psychiczne.Nie jest więc dziwne,że próbypowiązania zaburzeń psychicznych z konkretnymi neuroprzekaźnikami nie przynoszą spodziewanych rezultatów,zaś oddziaływanie wybiórcze na konkretne neurony równiez jest bardzo trudne.Stąd własnie bierze się problem z efektami ubocznymi.
Nasze ciało wie,czego potrzebuje mózg,gdyz potrafi sie on tego domagać-czasami nawet w wyjatkowo drastyczny sposob.
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 13:49

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

Avatar użytkownika
przez aree1987 18 kwi 2010, 22:02
zbychu napisał(a):Chemiczna reguła przekory/samoregulacji jest najważniejszym problemem terapii lekami psychotropowymi.Uznając poziom przekaźnika za zbyt niski ,zwiekszamy go,jednakże organizm reaguje wszystkimi dostepnymi mu środkami zmniejszając jego oddziaływanie,na przykład poprzez zmniejszenie ilości receptorów postsynaptycznych.Z tego względu mamy do czynienia ze wzrostem tolerancji.Aby uzyskać ten sam efekt ,musimy zwiększać stopniowo dawki leku.


Masz jakieś źródło?
wenlafaksyna 450mg
--

I'm forever black-eyed
A product of a broken home
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1173
Dołączył(a)
15 lip 2009, 21:54

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

przez johny234 26 kwi 2010, 21:07
pete_27 - stępione odbieranie emocji - to masz nawet po odstawieniu leków? Długo Ci się to utrzymuje?

A co do zapalenia żołądka to jest to chyba rzadki skutek uboczny brania leków, miałeś pecha że na Ciebie trafiło :) Z tym że to mija i nie pozostawia trwałego śladu (czy się mylę?)

A co z twoją pamięcią, koncentracją i ogólnie układem nerwowym? Wszystko ok?

Prosiłbym o wypowiadanie się też inne osoby które miały z tym do czynienie lub wiedzą coś na ten temat jak takie tabletki wpływają na to po długim czasie brania :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 19:11

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

przez stefi 26 kwi 2010, 21:26
Ile czasu juz bierzesz te leki?Bez przerwy?
Ogladalam reportaz o lekach psychotropowych...
Im wiecej zazywasz tym trudniej sie od nich odzwyczaić.
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
13 paź 2009, 17:37

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

przez johny234 27 kwi 2010, 20:19
Nie, nie bez przerwy.. Zacząłem kilka lat temu ale później miałem długą przerwę, dwa lata temu zacząłem brać wenlafaksynę i rok temu czyli po roku przestałem a teraz od miesiąca biorę escitalopram.. On nie uzależnia z tego co wiem


A co jeszcze było w tym reportażu?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 19:11

Re: Szkodliwość leków psychotropowych

przez stefi 10 maja 2010, 15:22
Biznes is biznes Johny..
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
13 paź 2009, 17:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do