Leki zwiększające zadowolenie z życia

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: leki zwiększające zadowolenie z życia :lol

przez montechristo 19 sty 2010, 22:16
wiola173 napisał(a):Wiesz , ja zawsze powtarzam: nerwica czy depresja to choroby na które "pracowaliśmy" przez całe życie, więc nie ma co liczyć ,że da się z nich wyleczyć po paru tygodniach. Aczkolwiek życzę Ci ,żeby trwała jak najkrócej.



Z tą ,,pracą" to masz rację - ja się wybitnie postarałem sam, i też los mnie zaatakował kilkom extra trudnymi sprawami - i życie wystawiło rachunek - ok. zapłacę.

Ale chce to zrobić jak najszybciej, nie chce być słaby, kruchy, chwiejny, i nie dokońca szybko myślący. Oczekuję postępów i chce żeby nadeszły jak najszybciej, stąd pomysł z dołączeniem jakiegoś leku - takiego hardcorowego - mówię serio - dlatego szukam wsród Was info - co to mogło by być. Trittico to jakiś nowy lek, niby zaczą działać, ale to nie to - moze ktoś ma info jak można suplementować tego typu lek innym? może takim który by działał na dopaminę? lub noradrenaline?
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: leki zwiększające zadowolenie z życia :lol

Avatar użytkownika
przez Majster 19 sty 2010, 22:18
montechristo napisał(a):Zgadzam sie z Wami i z wszystkimi lekarzami że depresja to choroba i już.
Tu nie chodzi o nazewnictwo, chociaz po mojemu dobrze pojeta i okreslona swiadomosc choroby to taka zwrotnica ktora kieruje Cie na wlasciwa droge w terapii.
montechristo napisał(a):Ale ja cały czas nie mogę togo(tej świadomości) do siebie dopuścić, że to wymaga czasu, leczenia, itd.... Dostałem leki, chodzę na psychoterapię, pracuję nad sobą, ale postępy są maluuuuuttttnnnnkie - szukam jakiś zdecydowanych postępów,
Pobawimy sie w takim razie w rysowanie scenariuszy, oki? Zalozmy ze dostaniesz teraz jakis kolejny lek, zaczniesz go brac, a za miesiac uznasz, ze wszystko jest OK, w ogole po co Ci lekarze, leki tez juz niepotrzebne, i odstawiasz na wlasna reke. Po tygodniu jest wzglednie znosnie, ale po 2-3 juz mniej a po 4ech masz podrecznikowy nawrót. Celowo przekolorowalem zebys mniej wiecej wiedzial co moze sie stac. Albo z innej beczki: zalozmy ze chcesz wszystko juz teraz, nagle. Zalozmy, ze nie bierzesz nic nowego, ale tracisz zaufanie do lekarza i zaczynasz majstrowac przy ustalonych lekach - sam regulujesz dawki, bierzesz w kratke, podwajasz je czasem - a po miesiacu masz ten sam efekt jak wyzej. Farmakoterapia to nie jest dieta. To nie jest poranna kawa do ktorej dolewasz mleka gdy masz ochote.

montechristo napisał(a):szukam poprstu siebie sprzed lat. Tylko tyle? a może faktycznie aż tyle...
To za duzo. Tego juz nie dostaniesz, zapomnij. Epizod depresji odmienia dosc konkretnie, niekoniecznie na lepsze/gorsze, na pewno na inne..

montechristo napisał(a):Może faktycznie będzie lepiej za jakiś czas, może te leki mają jakoś się skumulować, czy coś....
A moze tak jest z tą przeklętą depresją że to ma trwać - 2 miesiące, 3 miesiące, illlleeee?

Moja deprecha trwala 3-4 ... lata, wliczajac w to nawrót jaki Ci wyzej opisalem :mrgreen: :mrgreen:
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: leki zwiększające zadowolenie z życia :lol

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 sty 2010, 22:32
montechristo

Jesteś niecierpliwy. Ja też. A poobserwowałeś siebie podczas takiej niecierpliwosci? Zadałeś sobie np. pytanie dlaczego chesz juz powrócić do pelnego zdrowie? Nie chodzi mi o odpowiedź w stylu " bo mnie męczy ten stan, jestem przygnębiony itp". Mam na myśli plany jakie wiążesz po powrocie do zdrowia. Jak Ci przejdą przez myśl......to sobie odpowiedz na pytanie........czy dobrze by było gdyby te plany trochę oddalić w czasie. Wiesz...człowiek cały czas tkwi w starych wzorcach postepowiania.
Mnie sie nasuwa taka myśl....pisałeś,że wczoraj gościł u Ciebie smutek, chciało sięTobie płakać. Nie uważasz,ze to dobry znak? Może potraktuj go w kategoriach pozytywnych, widzisz.....pojawił sie u Ciebie jakiś stan emocjonalny.......smutek.Osoby w silnej depresji nawet nie są skłonne do płaczu. a Ty go jednak poczułeś. A druga sprawa.....moze terapia zaczyna działać co?
Musisz też dać sobie czas na wyleczenie. Całe życie pracuowałeś na efekt dzisiejszego swojego samopoczucia. Jak sobie ustawisz ramy czasowe np. "daję sobie czas do kwietnia" .....to też nie jest dobre rozwiązanie. Dlatego,z=że możesz się rozczarowac. Utrata poczucia choroby nie przychodzi z dnia na dzien. To skomplikowany proces. Chodzi o to,zebyś się nawet nie zorientował kiedy wyzdrowiejesz. Rozumiesz co mam na myśli? Nastawienie się na konkretny termin wyjścia z choroby...np. wiosna, moze wywolać kolejną frustrację. A to uaktywni kolejne ogniwko lęku. To takie moje przemyślenia montechristo.
Myślisz,że ja nie mam chwil zwątpienia?
Nie wiem jak Ty, ale ja juznawet zaczęłam traktowaćte moje zaburzenia jako coś zbawiennego. Powaznie mówię. To przecież alarm, niektórzy naukowcy traktują nerwicę w kategoriach samorozwoju człowieka. Napewno cośw tym jest. Choroba pojawia sie w nas,żeby zmienic siebie, swoje wzorce, które nam niestety nie służą, a które to mamy wpojone, wyuczone jak odruchy.
Wyjdziesz z tego...napewno. Masz samozaparcie. Wiesz,ze życie jest piękne, masz w sobie wolę życia...a to dobre sygnały.
Co do leków....ja nie wiem.....mi ten mój Velaxin jakoś nie odpowiada, wydaje mi się,że powoduje takie napięcie. Ale 26.01 porozmawiam o tym z moim lekarzem.
Będzie dobrze.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 19 sty 2010, 22:33
Montechristo

Przykro mi , ale muszę Cię rozczarować. Nie ma cudownych leków, które wszystko załatwią szast prast. Niektórzy z nas borykają się już z ta chorobą latami. Rozumiem Cię w pewnym sensie bo tez jestem "w gorącej wodzie kąpana", ale moja nerwica nauczyła mnie już trochę pokory.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 sty 2010, 22:45
Przede wszystkim pokora, ale w kategoriach dobra naszego.
Wyzbycie się starych wzorców postępowiania...typu szybko, jestem mocny, szybkomyślacy, nie chcębyć chwiejny....a zastąpienie ich właśnie czymś innym, nowymi wzorcami, które wyzwolą w nas myśli o wyzdrowieniu.
Wiesz....bo jest tak,że jak z czymś na siłę walczymy...to tak naprawdę wiązemy sie z tym jeszcze bardziej. Nie możesz walczyc robiąc sobie jednoczesnie na złość. Chodzi mi o udowodnienie sobie,że jednak powrócisz do poprzedniego stanu. Tak jak napisał Majster.......do poprzedniego stanu nie powrócisz mając teraz doświadczenia z teraźniejszego stanu. Przyszły stan będzie inny...może lepszy....bardziej świadomy. Ale napewno Cię nie upośledzi.
Ja już nastawiłam się,że tak będzie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

przez pete_27 19 sty 2010, 22:48
Montechristo po pierwsze jak chcesz zmian - zmieniaj leki. Bierzesz słabiutkie,usypiające trittico w niewielkiej dawce i 50 mg sulpirydu (który nie jest typowym antydepresantem). Chcesz zmian wyraźnych, dużych, namacalnych? Proszę bardzo-20 mg paroksetyny prawdopodobnie da radę. Ja się czułem po niej świetnie,niemal euforycznie wręcz, mimo efektów ubocznych. Oczywiście może być inaczej,ale mimo wszystko to najsilniejsze SSRI na rynku. Pytanie tylko co chcesz osiągnąć? Po SSRI generalnie jest się trochę innym człowiekiem. Jeśli chcesz uzyskać mniej spektakularny "wystrzał" ale pozostać sobą to polecam agomelatynę. Działa bardzo dobrze na nastrój, ale gorzej na lęki.
pete_27
Offline

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 19 sty 2010, 22:59
pete_27

Sory , ale nie pisz takich bzdur!!! To jest forum dla ludzi leczących się , a nie szukających mocnych wrażeń. Jeśli jakiś lek pomaga to należy się cieszyć. Nie życzę Ci moich doświadczeń, ale wiedz ,że wiele lat szukałam leku , który tłumił by moje lęki. Gdybyś naprawdę pocierpiał z powodu nerwicy czy depresji doskonale byś to rozumiał!!!
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

przez pete_27 19 sty 2010, 23:08
Chcę jeszcze dodać jedno-piszesz, że chcesz wrócić do siebie sprzed lat. Tylko czy jest to możliwe? Nie ma już kogoś takiego jak "stary ja". To było kilka lat temu, byłeś uboższy o masę doświadczeń z innymi wzorcami myślenia, być może innymi priorytetami. Nie da się do tego wrócić, rozwój osobowości jest ciągły, nieprzerwany, doświadczenia ludzkie cały czas go kształtują. Mam wrażenie, że dokopujesz sam sobie i stwarzasz potencjalny problem w przyszłości - pod nazwą rozczarowanie, że tamten stary ja nie wrócił, albo jest inny, nie taki sam (lub coś jeszcze innego w Twoim przekonaniu). Przekonania kształtują życzenia i oczekiwania, są wg mnie ukrytą formą lęku, że coś może nie wypalić. Przyjmij za pewnik, że zmieniasz się cały czas i możesz być "alfa", ale na pewno nie będziesz identyczny jak kiedyś.

[Dodane po edycji:]

wiola173 napisał(a):pete_27

Sory , ale nie pisz takich bzdur!!! To jest forum dla ludzi leczących się , a nie szukających mocnych wrażeń. Jeśli jakiś lek pomaga to należy się cieszyć. Nie życzę Ci moich doświadczeń, ale wiedz ,że wiele lat szukałam leku , który tłumił by moje lęki. Gdybyś naprawdę pocierpiał z powodu nerwicy czy depresji doskonale byś to rozumiał!!!



To zależy jak bardzo zwracasz uwagę na słowa. Wystrzał to bardzo dobre samopoczucie, nieistotne lęki, optymizm i bardzo duża wiara w siebie etc. itp. itd. Ja autentycznie po paroksetynie tak się czułem, dlaczego nie mam zatem tego napisać? To są moje doświadczenia. Dlaczego nazywasz je bzdurami?Autor pisze, że jego lek pomaga minimalnie, że coś tam się dzieje ale pomalutku. Nie wiem ile już lat chłopak ma problemy,ale jak się bierze leki to jednak po to by pomogły.A jak nie pomagają to po co wrzucać w siebie tą chemię? Lek powinien dawać efekt terapeutyczny a jak go nie daje to się go zmienia.
pete_27
Offline

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 19 sty 2010, 23:20
No dla mnie wystrzał to euforia. Jeśli tak się czułeś , to mogę Ci tylko pozazdrościć. Dla mnie stopniowa poprawa jest już stanem bardzo satysfakcjonującym i mówię tak z własnego doświadczenia, ale również i z doświadczenia wielu innych osób, które znam osobiście albo wirtualnie.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

przez pete_27 20 sty 2010, 00:13
Dla mnie paroksetyna oznaczała zmianę bardzo dużą i to w krótkim czasie. Po 2 tygodniach usłyszałem od kolegi-"jesteś innym człowiekiem". Tak samo, jak ją odstawiłem, tyle, że to oznaczało już coś innego. Nie wiem jak "wygląda" hipomania,ale to było coś na kształt-tak mi się wydaje. W pracy szef i pracownicy mi mówili, że świetnie pracuję, niczym się nie przejmuję i tak było. Byłem super efektywną MASZYNĄ. Przez rok brania leku może miałem kilka dni gorszego samopoczucia. Tylko, że taki stan też nie jest na dłuższą metę superdobry:

-obniżony samokrytycyzm i nadmierny optymizm powodowały, że pieniądze wydawałem bardzo lekką ręką-do dziś mam długi
-z grubsza rzecz ujmując,jak to ujął mój brat - miałem"na wszystko wy..b", wszystko po mnie spływało
-dopiero po odstawce "obudziłem się" i zobaczyłem, że praca jednak nie jest taka wcale zajebista, szef nie taki fajny i kasa nie ta-3 miesiące później już gdzie indziej się realizowałem
-bardzo dobry nastrój, ale emocje płyciuteńkie, w zasadzie bez szans na miłość w takim stanie.
-spłycone libido-odmawiałem swojej kobiecie seksu :shock: BA!! Udawałem nawet nie raz orgazm haha. :D

Czasem tęsknie do tego leku, ale nie wróciłbym już do niego.
pete_27
Offline

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

przez zdesperowany1 20 sty 2010, 00:18
kurczę kochalem ten stan po serotaxie naprawdę...Jak wspominam czasy kiedy bralem go przez 18 miechow to az lezka w oku potrafi się zakrecić.Ten spokoj ducha kiedy to nic a nic nie moglo wyprowadzic mnie z rownowagi.Jak przebywalem sam czulem sie panem świata az czasem osoby dziwnie to odbierały...No ale niestety rexetin tez troche za bardzo nakrecal mnie w relacjach z ludzmi i bylem zbyt pobudzony.;/ .Żeby nie ten minus to juz nigdy nie zrezygnowalbym z tego leku.

ah...jak sie lezalo z piwkiem a te sloneczko wpadalo przez balkon i ogrzewało ciało.:DD .Tak naprawde podczas brania paroksetyny to bylem wiecznie w innym swiecie ale dla mnie było to piękne..
zdesperowany1
Offline

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

przez pete_27 20 sty 2010, 00:21
1.Na marginesie-psychiatra ostatnio mi powiedział, że jest teoria, że osoby które mają super samopoczucie po lekach chorują na CHAD. Ale u mnie to raczej nie trafione.
2. Nie wiem czy słyszeliście, ale istnieje teoria, że kryzys w USA wynika głównie z nadmiernego spożycia antydepresantów:) Przełożyło się to na nadmierny optymizm i wiarę w możliwości finansowe-ja w to trochę wierzę, bo spożycie SSRI za oceanem jest bardzo duże.
pete_27
Offline

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

przez zdesperowany1 20 sty 2010, 00:24
w sumie cos w tym jest bo moje wahania nastroju sa dosyc zastanawiajace;P.Najpierw potrafie smiac z kolega a potem popadam w taka depresje ze poszedlbym najlepiej spac...;/.Ale to by wcyhodzilo ze oprocz nerwicy natrectw ,leku wolnoplynacego mialbym chad?:D .W sumie to wszystkiego mozna sie doszukac
zdesperowany1
Offline

Re: Leki zwiększające zadowolenie z życia

przez pete_27 20 sty 2010, 00:33
zdesperowany1 napisał(a):kurczę kochalem ten stan po serotaxie naprawdę...Jak wspominam czasy kiedy bralem go przez 18 miechow to az lezka w oku potrafi się zakrecić.Ten spokoj ducha kiedy to nic a nic nie moglo wyprowadzic mnie z rownowagi.Jak przebywalem sam czulem sie panem świata az czasem osoby dziwnie to odbierały...No ale niestety rexetin tez troche za bardzo nakrecal mnie w relacjach z ludzmi i bylem zbyt pobudzony.;/ .Żeby nie ten minus to juz nigdy nie zrezygnowalbym z tego leku.

ah...jak sie lezalo z piwkiem a te sloneczko wpadalo przez balkon i ogrzewało ciało.:DD .Tak naprawde podczas brania paroksetyny to bylem wiecznie w innym swiecie ale dla mnie było to piękne..


W innym świecie-coś w tym jest. Co ciekawe ja też byłem zbyt pobudzony-przez to miałem stłuczki samochodem, całe szczęście, że tylko tyle. Mnie lek dodatkowo otępiał i blokował pamięć krótkotrwałą. Pamięć nadal mam osłabioną do dziś.

[Dodane po edycji:]

zdesperowany1 napisał(a):w sumie cos w tym jest bo moje wahania nastroju sa dosyc zastanawiajace;P.Najpierw potrafie smiac z kolega a potem popadam w taka depresje ze poszedlbym najlepiej spac...;/.Ale to by wcyhodzilo ze oprocz nerwicy natrectw ,leku wolnoplynacego mialbym chad?:D .W sumie to wszystkiego mozna sie doszukac



Mi się wydaje, że taka permanetna huśtawka emocjonalna to bardziej obniżone poczucie własnej wartości, duża wrażliwość i mała odporność na stres. Może neurotyzm. Wydaje mi się, że ja coś takiego mam. Ale z tym to nic nie wiadomo, nikt nie jest normalny, są tylko źle zdiagnozowani. :P
Zresztą jakie to ma znaczenie? Pewne jest, że trzeba się leczyć/chodzić na psychoterapię, a nie siedzieć w tym bagnie...
pete_27
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 13 gości

Przeskocz do