MIRTAZAPINA (Remeron,Esprital,Mirtagen,Mirtor,Mirzaten)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy mirtazapina pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
77
64%

Nie
23
19%

Zaszkodziła
21
17%

 
Liczba głosów : 121

Re: Mirtazapin

przez basiunia 02 lis 2008, 16:00
a poprawił Ci nastrój bo ja już przeszło 2 tygodnie biorę i mam lęki, a także mam tak zwiotczałe mięśnie, że trudno mi się chodzi
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 lis 2008, 14:54

Re: Mirzaten

Avatar użytkownika
przez Anna R. 02 lis 2008, 22:18
Mirzaten brałam trzy miesiące. Miał pomagać na depresję, nerwicę i na sen. Jeśli chodzi o ten ostatni było komiczno-tragicznie. Nie mogłam zasnąć i przewracałam się w łóżku z boku na bok do piątej rano. Potem zasypiałam i przesypiałam niemal cały dzień. Na szczęście były wakacje, a dziecko u babci.
We wrześniu pora do pracy, a tu się nic nie zmienia. W nocy czuwałam, w dzień nie mogłam się dobudzić. W pracy siedziałam zamulona i otępiała, kawa nie pomagała. Musiałam iść na zwolnienie. Poza tym czułam się totalnie odrealniona, jakbym patrzyła na siebie z boku. Czy to ja czy nie ja? - chodziło mi po głowie. Apetyt miałam potworny, mogłam zjeść tony jedzenia, mimo, że w zasadzie nie byłam głodna. To był taki wewnętrzny przymus. Gdy byłam w sklepie spożywczym, zachłannie patrzyłam na wszystko i kupowałam bez zastanowienia. Ciekła mi ślinka jak psu Pawłowa. To było nie do opanowania!
Przytyłam 12 kg, przez te bułeczki, ciastka, makarony, chleb tostowy i inne węglowodany, które ładowałam w siebie jak maszyna.
Byłam też otępiała i obojętna, na nic nie miałam ochoty. Narzeczony protestował, bo chwil intymnych unikałam jak zarazy, mimo, że teoretycznie możliwości jakieś pozostały. Jakoś dziwnie każdy, nawet najmniejszy wysiłek, był ponad moje siły.
Po trzech miesiącach rzuciłam to świństwo w diabły i zabrałam sie za odchudzanie ;)
Tak wyglądały moje doświadczenia z tym specyfikiem
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez supermoniczka 03 lis 2008, 16:06
Tak jak pisałam nie czuje żadnych efektów oprócz wzrostu wagi :/
Supermoniczka


Ceń słowa. Każde może być Twoim ostatnim

Dowodem odwagi nie jest umrzeć, ale żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
19 sie 2008, 22:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mirtazapin

przez basiunia 03 lis 2008, 16:22
dzięki Moniczko za odpowiedź pozdrawiam Cię serdecznie
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 lis 2008, 14:54

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez jaaa 03 lis 2008, 17:53
Ecln napisał(a):Zapytam inaczej: czy całe opakowanie jest dawką śmiertelną.

zapytam inaczej: czy ty szukasz sposobu na śmierć?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez supermoniczka 03 lis 2008, 18:29
Ecln. A czytałaś kartę, która jest w opakowaniu "Jeśli pacjent przyjmie większą dawkę leku niż zalecana powinien natychmiast zgłosić się do lekarza lub do izby przyjęć najbliższego szpitala. Należy zabrać ze sobą opakowanie po leku i pozostałe tabletki". Ja nie widzę potrzęby aby w ten sposób postępować, nawet do głowy by mi to nie przyszło. Życie mi jest mimo wszystko miłe. Życie może być piękne jeśli tylko się oto postaramy. Może i teraz jesteśmy na zakręcie, ale kiedyś ten zakręt musi się skończyć.
Supermoniczka


Ceń słowa. Każde może być Twoim ostatnim

Dowodem odwagi nie jest umrzeć, ale żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
19 sie 2008, 22:48

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez jaaa 03 lis 2008, 18:35
"Należy zabrać ze sobą opakowanie po leku i pozostałe tabletki"-- hmm tego nigdy nie widizlam w ultoce- po co zabrac niby trza?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez supermoniczka 03 lis 2008, 20:48
jaaa- przepisałam to z ulotki prawie doslownie podarowalalmsobie tylko nazwę leku. a co do opakowania i pozostałych tabletek aby mogli określić co i ile potencjalnie ktoś wziął
Supermoniczka


Ceń słowa. Każde może być Twoim ostatnim

Dowodem odwagi nie jest umrzeć, ale żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
19 sie 2008, 22:48

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez jaaa 03 lis 2008, 21:18
hmm juz wiem czego mi to dziwnei zabrzamilo ;) przedawkowanie kojarzy mi sie z samobojstwem czyli ktos lyka to nie idzie do lekarza...

a jesli pojzie bo przez przypadek czy jakos tam wzial ich wiecej to chyba jest swiadomy ile wzial i moze odpowiedzic na to pytanie sam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez Anna R. 04 lis 2008, 09:48
Przekopiuję mój post z Mirzatenu, bo to dokładnie ta sama substancja:

Mirtazapinę brałam trzy miesiące. Miała pomagać na depresję, nerwicę i na sen. Jeśli chodzi o ten ostatni było komiczno-tragicznie. Nie mogłam zasnąć i przewracałam się w łóżku z boku na bok do piątej rano. Potem zasypiałam i przesypiałam niemal cały dzień. Na szczęście były wakacje, a dziecko u babci.
We wrześniu pora do pracy, a tu się nic nie zmienia. W nocy czuwałam, w dzień nie mogłam się dobudzić. W pracy siedziałam zamulona i otępiała, kawa nie pomagała. Musiałam iść na zwolnienie. Poza tym czułam się totalnie odrealniona, jakbym patrzyła na siebie z boku. Czy to ja czy nie ja? - chodziło mi po głowie. Apetyt miałam potworny, mogłam zjeść tony jedzenia, mimo, że w zasadzie nie byłam głodna. To był taki wewnętrzny przymus. Gdy byłam w sklepie spożywczym, zachłannie patrzyłam na wszystko i kupowałam bez zastanowienia. Ciekła mi ślinka jak psu Pawłowa. To było nie do opanowania!
Przytyłam 12 kg, przez te bułeczki, ciastka, makarony, chleb tostowy i inne węglowodany, które ładowałam w siebie jak maszyna.
Byłam też otępiała i obojętna, na nic nie miałam ochoty. Narzeczony protestował, bo chwil intymnych unikałam jak zarazy, mimo, że teoretycznie możliwości jakieś pozostały. Jakoś dziwnie każdy, nawet najmniejszy wysiłek, był ponad moje siły.
Po trzech miesiącach rzuciłam to świństwo w diabły i zabrałam sie za odchudzanie ;)
Tak wyglądały moje doświadczenia z tym specyfikiem
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez supermoniczka 05 lis 2008, 00:37
historia opisana przez Anna R. coś mi przypomina. ja również w dzień ciągle ziewam a jak przychodzi czas snu - nici, a i ochotę na jedzenie mam gdy czas spać - oczywiście najlepiej coś z czekoladą :/.
Supermoniczka


Ceń słowa. Każde może być Twoim ostatnim

Dowodem odwagi nie jest umrzeć, ale żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
19 sie 2008, 22:48

Re: Mirtazapin

przez olciablue 11 lis 2008, 20:18
Dla mnie to byl jakis koszmar - a zaczal sie 6 dni temu. Na poczatku nie polaczylam objawow z lekiem, i uznalam ze mam paskudny wyjatkowo rpzypadek grypy zoladkowej. czulam sie tak koszmarnie, ze musialam na 4 dni odwiezc malutka coreczke do tesciow...co jest w moim przypadku ostatecznoscia, bo juz w niejednym stanie dawalam sobie z nia rade / musialam sobie dawac (np po 7 calkowicie nieprzespanych nocach)
Po wzieciu dawki wieczornej (30 mg) zemdlalam nagle w srodku nocy w kuchni (bo oczywscie nie spalam w nocy, zmagam sie od 2 lat z chroniczna, beznadziejna, rujnujaca mi i rodzinie zycie bezsennoscia). W dzien - otepialosc, depersonalizacja, wyostrzenie zmyslow sluchu, glowa ciezka tak jak nigdy jeszcze, mdlosci, nudnosci, potworne zmeczenie (porownywalne do tego po porodzie, zatem przeogromne)...po 4 dniach poddalam sie i opakowanie lezy jak lezalo. dodam, ze 2 noce z tym lekiem przespane, ale ciezko sie dobudzic, i wlasciwie to zmeczenie dzienne nie jest tego warte, wole czuc sie zmeczona nie spiac i bez leku, niz spiac po mitrazepinie...i czujac sie jak kompletne zombie, nie bedace w stanie przejsc do lazienki. Teraz noc Noc juz 3 z rzedu biala, bez snu, roztrzesiona jestem i bez nadzei na przyszlosc. Nie wiem, jak sobie pomoc. A mam malutka coreczke dla ktorej MUSZE zyc i funkcjonowac. Co robic z bezsennoscia??????
Chodzilam przez chwile na terapie, ale nie stac juz mnie, wydawalo mi sie, ze pomaga, ale blokowaa mnie swiadmosc kosztow. Ale wiem, ze koszty bezsennosci sa o wiele, wiele wyzsze i nieporownywalne
Ola
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 wrz 2008, 14:23

Re: Mirtazapin

Avatar użytkownika
przez supermoniczka 11 lis 2008, 20:44
A ta terapia nie moze byc finansowana przez NFZ???
Supermoniczka


Ceń słowa. Każde może być Twoim ostatnim

Dowodem odwagi nie jest umrzeć, ale żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
19 sie 2008, 22:48

Re: Mirtazapin

przez kasia000 12 lis 2008, 12:12
olciablue--daj temu leku czas!!!!!!!!!!!!po 3 tyg.wszystko ci sie unormuje..masz silną nerwicę musisz ją leczyć!bezsenność to koszmar sama przez to przechodziłam...biegiem do lekarza!!!lub zarzywaj mitrazapinę po trzech tyg,bedzie ok!!zobaczysz!
kasia000
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], Google Ads [Bot] i 25 gości

Przeskocz do