PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy paroksetyna pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
239
69%

Nie
61
18%

Zaszkodziła
45
13%

 
Liczba głosów : 345

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

Avatar użytkownika
przez kokon20 29 cze 2012, 18:40
Witam Arketis borę już miesiąc,tak jak pisałem wcześniej po około 2 tygodniach skutki uboczne znacznie osłabły,
na początku 3 tygodnia przeżyłem szok!
Lęki praktycznie zanikły całkowicie,zachciało mi się żyć,pierwszy raz od około 6 lat mogłem spokojnie przejść prze ulicę między ludźmi,
byłem tak tym podekscytowany że praktycznie cały czas miałem banan na gębie,znajomi myśleli że chyba coś biorę:)
Poszedłem nawet do kościoła pierwszy raz od naprawdę długiego czasu(przedtem to było nie wykonalne ze względu na fobię).
Na początku czwartego tygodnia działanie paro jakby osłabło,mój stan nieco się pogorszył,nie jest to to samo co przed braniem leku ale zupełnie też nie jest to ten stan normalności który odczuwałem przez 3 tydzień.
Mój psychiatra powiedział że w niektórych przypadkach tak się dzieje i jest to znak że trzeba zwiększyć dawkę leku:
w moim przypadku dotąd brałem po 1 tabletce dziennie,od dziś biorę półtora(dzisiaj nie czułem się zbyt dobrze) a jeżeli nic się nie będzie zmieniać to za 2 tygodnie mam brać 2 tabletki dziennie.
Przepraszam za tak długi post i prosiłbym ludzi obeznanych z tematem na odpowiedź czy to normalne reakcje na paro?
Może ktoś z was miał podobne doświadczenia?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
01 cze 2012, 10:46

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

przez on23 29 cze 2012, 18:43
kokon20,
lek ten moze miec z mienne objawy do 6 tygodni więc spokojnie :P zwieksz dawke i czekaj jak juz tyle sie przemeczyles to i wytrzymasz to chociaz jest znacznie lepiej niz bylo

Ja biore xetanor 20mg rano i przez 2 miesiace mialem problemy z lekiem i otwarciem sie do ludzi pozniej dopiero normowalo się wszystkoi i obecnie jest ok jesli chodzi o lęk a biore go już rok

pzdr
Chciałem Ci powiedzieć tyle o tęsknocie o samotności o wspomnień potopie. O tym wszystkim czego mi brakuje i o pustce którą teraz czuje
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
18 maja 2011, 16:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie, lubuskie

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

Avatar użytkownika
przez cardiac 29 cze 2012, 22:15
uzytkownik napisał(a):Np. wieczorkiem mianseryna w większej dawce niż nasennie.


Czy terapia mianseryna polega na terapii snem? ;-) Po jednej blecie (chyba 10mg) senne zombie przez 24h ;)
Świetnie sie śpi, szkoda że też cały następny dzień
Upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 cze 2012, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

Avatar użytkownika
przez Michuj 30 cze 2012, 10:54
cardiac, nick od kapeli hard core tekno? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

przez one-half 30 cze 2012, 13:35
kokon20 napisał(a):Witam Arketis borę już miesiąc,tak jak pisałem wcześniej po około 2 tygodniach skutki uboczne znacznie osłabły,
na początku 3 tygodnia przeżyłem szok!
Lęki praktycznie zanikły całkowicie,zachciało mi się żyć,pierwszy raz od około 6 lat mogłem spokojnie przejść prze ulicę między ludźmi,
byłem tak tym podekscytowany że praktycznie cały czas miałem banan na gębie,znajomi myśleli że chyba coś biorę:)
Poszedłem nawet do kościoła pierwszy raz od naprawdę długiego czasu(przedtem to było nie wykonalne ze względu na fobię).
Na początku czwartego tygodnia działanie paro jakby osłabło,mój stan nieco się pogorszył,nie jest to to samo co przed braniem leku ale zupełnie też nie jest to ten stan normalności który odczuwałem przez 3 tydzień.
Mój psychiatra powiedział że w niektórych przypadkach tak się dzieje i jest to znak że trzeba zwiększyć dawkę leku:
w moim przypadku dotąd brałem po 1 tabletce dziennie,od dziś biorę półtora(dzisiaj nie czułem się zbyt dobrze) a jeżeli nic się nie będzie zmieniać to za 2 tygodnie mam brać 2 tabletki dziennie.
Przepraszam za tak długi post i prosiłbym ludzi obeznanych z tematem na odpowiedź czy to normalne reakcje na paro?
Może ktoś z was miał podobne doświadczenia?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam. :D


Na Twoim miejscu nie nastawiałbym się na to, że kiedykolwiek powrócisz do tego ekscytującego stanu - zwiększanie dawki nie ma tu nic do rzeczy. To, czego doświadczyłeś, to taka swoista hipomania po antydepresancie, która pojawia się zwłaszcza wtedy, kiedy po raz pierwszy stykasz się z tego typu lekiem (tego typu substancja to zupełna nowość dla Twojego mózgu i przez pewien czas "wariuje" on - stan ten mija, kiedy substancja zostanie przez organizm "oswojona"). Wiem dokładnie, o co chodzi, bo również doświadczyłem czegoś podobnego na fluoksetynie (to był mój pierwszy lek) - dwa tygodnie zajebistego haju, niemal całkowita eliminacja depresji i lęków, po prostu prawie "god mode". Po czym po dwóch tygodniach spadłem z pieca na łeb (no może nie tak do końca). Zresztą sam zauważyłeś, że ten stan nie był tak do końca naturalny (znajomi podejrzewali Cię, że ćpasz) - jakby się on jeszcze trochę utrzymał, to może zacząłbyś wpadać na różne bardzo "ciekawe" pomysły. Sytuacja analogiczna jak z ChAD-owcami w manii - czują się zajebiście wystrzeleni i najważniejsi na świecie, podczas gdy otoczenie ma z nich często grubą polewkę.

To, co napisałem powyżej, nie oznacza jednak, że nie masz szans na normalne życie bez lęków i depresji. Twój (i nie tylko) problem polega na płonnym oczekiwaniu, że dzięki lekowi dosłownie z dnia na dzień wyrośnie Ci solidny, przeciwlękowy i przeciwdepresyjny pancerz. Tymczasem - tak samo jak w świecie przyrody - powstawanie takiego pancerza to proces bardzo rozłożony w czasie. Tworzy się on bardzo powoli, błonka po błonce, praktycznie niedostrzeżenie z dnia na dzień. Naprawianie mózgu to nie jest kwestia dni czy tygodni, ale miesięcy, czy nawet lat (kiedyś zetknąłem się z opinią, że aby naprawdę solidnie ustabilizować się na fluoksetynie potrzeba, bagatelka, dwóch lat). Najważniejsze jest to, aby nie poddawać się frustracji (wiem, że czasem jest to naprawdę ciężkie) i nie uciekać w używki (zapomnij np. o tak zwanym umiarkowanym piciu), bo przez to tylko wszystko niszczysz (wiem, co mówię - ucz się nie na swoich, ale na cudzych błędach).

A jak wygląda to narastanie efektu przeciwlękowego/przeciwdepresyjnego w praktyce? U mnie (aktualnie jestem 1,5 miesiąca na mirtazapinie) takie elementy depresji jak anhedonia/brak energii/problemy z jedzeniem i snem okazały się o wiele bardziej łatwiejsze do "wycięcia" (zasadniczo na dzień dzisiejszy prawie w ogóle ich nie ma). Nie mam (odpukać) już tak radykalnych załamań, w trakcie których jedyne, co mogłem robić, to leżeć całymi dniami na kanapie i rozmyślać nad własną żałosną egzystencją, czy nawet obmyślać plany strzelenia samobója :evil: Na dzień dzisiejszy zostały mi w sumie tylko (i - mówiąc szczerze - aż) problemy z lękami (lęk społeczny i uogólniony - to jest w sumie najbardziej oporny i dziadowski element mojej depresji) i trochę (choć o wiele mniej) natręctw (nieustanne rozkminianie wbrew sobie niepowodzeń z przeszłości i teraźniejszości - tych realnych i urojonych (bo każda osoba w depresji ma mniej lub bardziej rozwinięte odniesienia ksobne)). Ale zauważalne są pewne zmiany w strukturze tych zaburzeń - zarówno lęki jak i natręctwa (natręctwa znacznie) zmalały, zauważyłem również, że często mam po prostu wyj..ne na te lęki i pomimo tego, że je mniej lub bardziej odczuwam, o wiele częściej angażuję się w sytuacje społeczne. Zacząłem po prostu - pomimo tych lęków - wychodzić między ludzi i załatwiać sprawy, których jeszcze 2 miesiące temu nie byłbym w stanie nawet ruszyć. Poprawa nie jest też jednorodna - zdarzają się takie momenty/dni, kiedy tego lęku praktycznie prawie w ogóle nie ma, a są dni, że on jednak (choć z reguły jest o wiele mniejszy) wyskakuje - i to kur..sko frustruje, bo już napaliłeś się na to, że już zawsze będzie tak pięknie. Ale nie ma innej opcji, jak po prostu czekać (heh, słuszne jednak jest stare, frontowe powiedzenie, że najtrudniejszym rozkazem jest cierpliwie czekać :roll: ) i nie próbować sobie w żaden sposób "ulżyć" (choć mnie jeszcze nie tak dawno korciło, żeby chwycić za flakon, ale myślę, że mam to już całkowicie za sobą). Tak więc mam nadzieję (wiem - nadzieja matką głupich, ale każda matka swoje dzieci kocha :lol: ), że z każdym dniem, tygodniem te lęki i frustracje będą się krok po kroczku wycofywać. Zresztą nawet w ulotce do Mirzatenu pisze, że całkowita eliminacja objawów choroby trwa przynajmniej 4-6 miesięcy. Niemniej prawdopodobnie już niedługo dopalę mirtazapinę właśnie paroksetyną. No, ale to już historia na zupełnie nowy rozdział...
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

Avatar użytkownika
przez kokon20 30 cze 2012, 14:57
one-half napisał(a):
kokon20 napisał(a):Witam Arketis borę już miesiąc,tak jak pisałem wcześniej po około 2 tygodniach skutki uboczne znacznie osłabły,
na początku 3 tygodnia przeżyłem szok!
Lęki praktycznie zanikły całkowicie,zachciało mi się żyć,pierwszy raz od około 6 lat mogłem spokojnie przejść prze ulicę między ludźmi,
byłem tak tym podekscytowany że praktycznie cały czas miałem banan na gębie,znajomi myśleli że chyba coś biorę:)
Poszedłem nawet do kościoła pierwszy raz od naprawdę długiego czasu(przedtem to było nie wykonalne ze względu na fobię).
Na początku czwartego tygodnia działanie paro jakby osłabło,mój stan nieco się pogorszył,nie jest to to samo co przed braniem leku ale zupełnie też nie jest to ten stan normalności który odczuwałem przez 3 tydzień.
Mój psychiatra powiedział że w niektórych przypadkach tak się dzieje i jest to znak że trzeba zwiększyć dawkę leku:
w moim przypadku dotąd brałem po 1 tabletce dziennie,od dziś biorę półtora(dzisiaj nie czułem się zbyt dobrze) a jeżeli nic się nie będzie zmieniać to za 2 tygodnie mam brać 2 tabletki dziennie.
Przepraszam za tak długi post i prosiłbym ludzi obeznanych z tematem na odpowiedź czy to normalne reakcje na paro?
Może ktoś z was miał podobne doświadczenia?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam. :D


Na Twoim miejscu nie nastawiałbym się na to, że kiedykolwiek powrócisz do tego ekscytującego stanu - zwiększanie dawki nie ma tu nic do rzeczy. To, czego doświadczyłeś, to taka swoista hipomania po antydepresancie, która pojawia się zwłaszcza wtedy, kiedy po raz pierwszy stykasz się z tego typu lekiem (tego typu substancja to zupełna nowość dla Twojego mózgu i przez pewien czas "wariuje" on - stan ten mija, kiedy substancja zostanie przez organizm "oswojona"). Wiem dokładnie, o co chodzi, bo również doświadczyłem czegoś podobnego na fluoksetynie (to był mój pierwszy lek) - dwa tygodnie zajebistego haju, niemal całkowita eliminacja depresji i lęków, po prostu prawie "god mode". Po czym po dwóch tygodniach spadłem z pieca na łeb (no może nie tak do końca). Zresztą sam zauważyłeś, że ten stan nie był tak do końca naturalny (znajomi podejrzewali Cię, że ćpasz) - jakby się on jeszcze trochę utrzymał, to może zacząłbyś wpadać na różne bardzo "ciekawe" pomysły. Sytuacja analogiczna jak z ChAD-owcami w manii - czują się zajebiście wystrzeleni i najważniejsi na świecie, podczas gdy otoczenie ma z nich często grubą polewkę.

To, co napisałem powyżej, nie oznacza jednak, że nie masz szans na normalne życie bez lęków i depresji. Twój (i nie tylko) problem polega na płonnym oczekiwaniu, że dzięki lekowi dosłownie z dnia na dzień wyrośnie Ci solidny, przeciwlękowy i przeciwdepresyjny pancerz. Tymczasem - tak samo jak w świecie przyrody - powstawanie takiego pancerza to proces bardzo rozłożony w czasie. Tworzy się on bardzo powoli, błonka po błonce, praktycznie niedostrzeżenie z dnia na dzień. Naprawianie mózgu to nie jest kwestia dni czy tygodni, ale miesięcy, czy nawet lat (kiedyś zetknąłem się z opinią, że aby naprawdę solidnie ustabilizować się na fluoksetynie potrzeba, bagatelka, dwóch lat). Najważniejsze jest to, aby nie poddawać się frustracji (wiem, że czasem jest to naprawdę ciężkie) i nie uciekać w używki (zapomnij np. o tak zwanym umiarkowanym piciu), bo przez to tylko wszystko niszczysz (wiem, co mówię - ucz się nie na swoich, ale na cudzych błędach).

A jak wygląda to narastanie efektu przeciwlękowego/przeciwdepresyjnego w praktyce? U mnie (aktualnie jestem 1,5 miesiąca na mirtazapinie) takie elementy depresji jak anhedonia/brak energii/problemy z jedzeniem i snem okazały się o wiele bardziej łatwiejsze do "wycięcia" (zasadniczo na dzień dzisiejszy prawie w ogóle ich nie ma). Nie mam (odpukać) już tak radykalnych załamań, w trakcie których jedyne, co mogłem robić, to leżeć całymi dniami na kanapie i rozmyślać nad własną żałosną egzystencją, czy nawet obmyślać plany strzelenia samobója :evil: Na dzień dzisiejszy zostały mi w sumie tylko (i - mówiąc szczerze - aż) problemy z lękami (lęk społeczny i uogólniony - to jest w sumie najbardziej oporny i dziadowski element mojej depresji) i trochę (choć o wiele mniej) natręctw (nieustanne rozkminianie wbrew sobie niepowodzeń z przeszłości i teraźniejszości - tych realnych i urojonych (bo każda osoba w depresji ma mniej lub bardziej rozwinięte odniesienia ksobne)). Ale zauważalne są pewne zmiany w strukturze tych zaburzeń - zarówno lęki jak i natręctwa (natręctwa znacznie) zmalały, zauważyłem również, że często mam po prostu wyj..ne na te lęki i pomimo tego, że je mniej lub bardziej odczuwam, o wiele częściej angażuję się w sytuacje społeczne. Zacząłem po prostu - pomimo tych lęków - wychodzić między ludzi i załatwiać sprawy, których jeszcze 2 miesiące temu nie byłbym w stanie nawet ruszyć. Poprawa nie jest też jednorodna - zdarzają się takie momenty/dni, kiedy tego lęku praktycznie prawie w ogóle nie ma, a są dni, że on jednak (choć z reguły jest o wiele mniejszy) wyskakuje - i to kur..sko frustruje, bo już napaliłeś się na to, że już zawsze będzie tak pięknie. Ale nie ma innej opcji, jak po prostu czekać (heh, słuszne jednak jest stare, frontowe powiedzenie, że najtrudniejszym rozkazem jest cierpliwie czekać :roll: ) i nie próbować sobie w żaden sposób "ulżyć" (choć mnie jeszcze nie tak dawno korciło, żeby chwycić za flakon, ale myślę, że mam to już całkowicie za sobą). Tak więc mam nadzieję (wiem - nadzieja matką głupich, ale każda matka swoje dzieci kocha :lol: ), że z każdym dniem, tygodniem te lęki i frustracje będą się krok po kroczku wycofywać. Zresztą nawet w ulotce do Mirzatenu pisze, że całkowita eliminacja objawów choroby trwa przynajmniej 4-6 miesięcy. Niemniej prawdopodobnie już niedługo dopalę mirtazapinę właśnie paroksetyną. No, ale to już historia na zupełnie nowy rozdział...


Dzięki wielkie za wyczerpującą odpowiedź,nawet jak już ten "god mode" nie wróci to i tak różnica między tym co jest teraz a stanem przed braniem lekarstwa jest znaczna i daję tą nadzieje na przyszłość której nigdy wcześniej nie doświadczyłem.Wiem że warto do tego wszystkiego dołożyć terapię i tak zrobię.
Życzę wam wszystkim i sobie wytrwałości w dążeniu do równowagi psychicznej.
Pozdrowienia.

-- 30 cze 2012, 18:02 --

Chociaż powiem szczerze jest to trochę dołujące zobaczyć przez jakiś czas że jest się normalnym,całkowicie się tym cieszyć a potem nagle się cofnąć z tego stanu,no ale nie ma się co poddawać,głowa do góry i walczymy dalej.

-- 30 cze 2012, 20:03 --

on23 napisał(a):kokon20,
lek ten moze miec z mienne objawy do 6 tygodni więc spokojnie :P zwieksz dawke i czekaj jak juz tyle sie przemeczyles to i wytrzymasz to chociaz jest znacznie lepiej niz bylo

Ja biore xetanor 20mg rano i przez 2 miesiace mialem problemy z lekiem i otwarciem sie do ludzi pozniej dopiero normowalo się wszystkoi i obecnie jest ok jesli chodzi o lęk a biore go już rok

pzdr


Tak jest powoli ale do przodu,chociaż czasem jest ciężko nigdy nie wolno się poddawać.
Życzę wytrwałości i spokoju w dążeniu do celu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
01 cze 2012, 10:46

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

przez Łuki 03 lip 2012, 15:05
ZDAJE SPRAWOZDANIE :-)

Jestem 3,5miesiąca na seroxacie
2 miechy na 20mg i 1,5 na 30mg
Choroba to napady lęku i fobia społeczna, a dokładniej to lęki wtórne (strach przed wystąpieniem lęków przy znajomych - taka trauma - to ustaliłem na terapii)

Ogolnie jest ok, choć wciąż nie idealnie.
Np. 1,5tyg. temu w weekend , najpierw w piątek przy spotkaniu ze znajomymi złapały mnie dość nieprzyjemne nerwy, po czym w sobotę miałem ogólnego "doła".
Niedziela była już lepsza, umówiłem się z kumplem na piłkę.

W ostatni weekend, w sobotę, miałem wizytę u psychologa (ustaliliśmy to co napisałem wyżej) i od tamtej pory nie doszukuję się już tak problemów w sobie.
Psycholog zdefiniował moją fobię społeczną jako traumę, po napadach lęku wśród znajomych. Porównując to do traumy po np. ugryzieniu psa.
To mi pozwoliło myśleć że nie koniecznie musi być ze mną coś nie tak i zmotywowało mnie do działania.
Jeszcze tego samego dnia spotkałem się z grupką znajomych i co było dla mnie dużym zaskoczeniem, spotkanie to przebiegało dla mnie całkiem miło. Dlatego tez z chęcią skorzystałem z zaproszenia na wieczorną imprezę grillową. I tu też dawało radę wytrzymać, i choć po czasie zrobiło się tłoczno i choć zaczęły pojawiać się nerwy to zostałem, jednak musiałem czasami odchodzić sobie gdzieś na bok żeby "odpocząć". Później wypiłem piwo i trochę bardziej mnie to wyluzowało.
Następnego dnia, z samego rana, znów miałem okazję do spotkania się ze znajomymi, i bez chwili namysłu z niej skorzystałem niesiony wczorajszymi sukcesami.
W poniedziałek (wczoraj) po południu umówiłem się z kolegą na grę w piłkę. Na boisku spotkaliśmy grupę nieznajomych dzieciaków/nastolatków do których się przyłączyliśmy.
Są to wydawać by się mogło normalne rzeczy, jednak takie na które jeszcze 1-3 miesiące tamu bym się nie odważył.
Stan w jakim jestem teraz uważam za spory sukces.

Dziś z kolei , jestem umówiony na grę w gałę z większą grupą swoich znajomych. I mimo iż czuję nerwy na myśl o spotkaniu to pójdę i myślę że będzie fajnie, na pewno nie będę się już wycofywać i uciekać.

Ostatni mój wpis miał miejsce z 2 tygodnie temu, wtedy zastanawiałem się czy lek da z siebie coś więcej. Wydaje mi się że dał, jest lepiej, choć jak napisałem wyżej nie idealnie.
I to co jeszcze mogę dodać to to, że nie czuję już "ścisku"/napięcia po leku. Wróciła chęć na sex.

Podsumowując lek działa na mnie dobrze, coraz lepiej ale długo się wkręca, potrzebuje czasu.
Jestem ciekaw jak będzie ze mną za 2 tygodnie. Na pewno napiszę.

-- 03 lip 2012, 14:23 --

PS. Większe nerwy związane z dzisiejszą piłką mogą być również spowodowane wypitą kawą (dla ścisłości).
Początek choroby grudzień 2011. Napady leku panicznego. Wychodzi na to że lękowiec ze mnie.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
14 gru 2011, 19:44

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

przez gdzie idziesz? 04 lip 2012, 14:29
one-half napisał(a):Na Twoim miejscu nie nastawiałbym się na to, że kiedykolwiek powrócisz do tego ekscytującego stanu - zwiększanie dawki nie ma tu nic do rzeczy. To, czego doświadczyłeś, to taka swoista hipomania po antydepresancie, która pojawia się zwłaszcza wtedy, kiedy po raz pierwszy stykasz się z tego typu lekiem (tego typu substancja to zupełna nowość dla Twojego mózgu i przez pewien czas "wariuje" on - stan ten mija, kiedy substancja zostanie przez organizm "oswojona").


Ja dokładnie to rozumiem. Ale nie do końca się zgodzę. Po citalopramie (mój pierwszy lek) doświadczyłem lekkiej, góra 2tygodnowej hipomanii. Po drugim leku, sertralinie, stan ten trwał z półtora miesiąca i był jakieś 10 razy bardziej intensywny niż ten po citalopramie. Później nastąpił spadek nastroju, zwiększyłem więc lek ze 100 na 150 i leciałem dalej i to wcale nie tak bardzo gorzej niż we wczesnej hipomanii, bo choć stan był lekko niższy, to był bardziej stabilny (mam duże wahania nastroju).

A paroksetyna, cóż... jest pierwszym antydepresantem, po którym nie mam ani kuźwa jednej tysięcznej hipomanii. Zmniejszył mi się lęk napadowy (ataki paniki) i pod tym względem lek jest cudowny, bo jak do tej pory żaden inny sobie z tym nie poradził, ale na tym cudowność paroksetyny się kończy, gdyż oprócz tego, że obciachała mi lęk, obciachała mi całą resztę emocji, włączając odczuwanie szczęścia i radości (które było na sertr), a w dodatku obciachała mi odczuwanie orgazmu. Jestem zwyczajnie po tym leku przyjebany i wkur.... Ale lekarka powiedziała, aby dać mu jeszcze miesiąc...
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
18 cze 2012, 02:22

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

Avatar użytkownika
przez Limitrophe 05 lip 2012, 15:53
Trochę czytam wasze wątki. Chciałbym spróbować paroksetynę. Może w poniedziałek ją zdobędę. Co to tej euforii to jest to lekki zespół serotoninowy, można go uzyskać biorąc ACODIN.
Szpikuje sie obecnie:
Wenlafaksyna 150mg
dorażnie dekstrometorfan
sporo kofeiny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
03 cze 2011, 13:01
Lokalizacja
Mazowsze / Radom / Dęblin

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

przez one-half 05 lip 2012, 16:07
Facepalm :mrgreen:

-- 06 lip 2012, 21:19 --

Czy tabletka Seroxatu 20 mg (bo rozumiem, że mniejszego tonażu :mrgreen: niż 20 mg to nie ma) ma podziałkę? Da radę ładnie podzielić na 10 mg? Bo na 5 mg to już pewnie nie bardzo, co?
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

Avatar użytkownika
przez cardiac 07 lip 2012, 21:55
one-half napisał(a):Facepalm :mrgreen:

-- 06 lip 2012, 21:19 --

Czy tabletka Seroxatu 20 mg (bo rozumiem, że mniejszego tonażu :mrgreen: niż 20 mg to nie ma) ma podziałkę? Da radę ładnie podzielić na 10 mg? Bo na 5 mg to już pewnie nie bardzo, co?



podziałka jest na 2 * 10 mg. Ale tabletka jest stosunkowo duża więc dasz radę na 4 * 5 mg

-- 07 lip 2012, 21:58 --

gdzie idziesz? napisał(a):
one-half napisał(a):Na Twoim miejscu nie nastawiałbym się na to, że kiedykolwiek powrócisz do tego ekscytującego stanu - zwiększanie dawki nie ma tu nic do rzeczy. To, czego doświadczyłeś, to taka swoista hipomania po antydepresancie, która pojawia się zwłaszcza wtedy, kiedy po raz pierwszy stykasz się z tego typu lekiem (tego typu substancja to zupełna nowość dla Twojego mózgu i przez pewien czas "wariuje" on - stan ten mija, kiedy substancja zostanie przez organizm "oswojona").


Ja dokładnie to rozumiem. Ale nie do końca się zgodzę. Po citalopramie (mój pierwszy lek) doświadczyłem lekkiej, góra 2tygodnowej hipomanii. Po drugim leku, sertralinie, stan ten trwał z półtora miesiąca i był jakieś 10 razy bardziej intensywny niż ten po citalopramie. Później nastąpił spadek nastroju, zwiększyłem więc lek ze 100 na 150 i leciałem dalej i to wcale nie tak bardzo gorzej niż we wczesnej hipomanii, bo choć stan był lekko niższy, to był bardziej stabilny (mam duże wahania nastroju).

A paroksetyna, cóż... jest pierwszym antydepresantem, po którym nie mam ani kuźwa jednej tysięcznej hipomanii. Zmniejszył mi się lęk napadowy (ataki paniki) i pod tym względem lek jest cudowny, bo jak do tej pory żaden inny sobie z tym nie poradził, ale na tym cudowność paroksetyny się kończy, gdyż oprócz tego, że obciachała mi lęk, obciachała mi całą resztę emocji, włączając odczuwanie szczęścia i radości (które było na sertr), a w dodatku obciachała mi odczuwanie orgazmu. Jestem zwyczajnie po tym leku przyjebany i wkur.... Ale lekarka powiedziała, aby dać mu jeszcze miesiąc...


No nie wiem.. ja przez perwszy miesiąc brania paro chodziłem jak parowozik pracując po16 godzin na dobę i właśnie się znajomi pytali czy nie ćpam. Do tegoo2-3 godziny snu (problemy z zaśnięciem). Potem się ustabilizowało a parowozik sie włączał tylko po alkoholu.
Upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 cze 2012, 19:21

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

Avatar użytkownika
przez SadSlav 08 lip 2012, 17:20
Biorę Paxtin od dwóch tygodni. Początkowo ćwiartkę, później połowę, od tygodnia biorę całą tabletkę (20). Moje skutki uboczne to: problemy ze snem, suchość w ustach i dziwny posmak oraz zaburzenia w odżywianiu się i ogólne zmęczenie. Ponadto mam problem z wytryskiem. Mam więc pytanie do ludzi biorących te leki: po jakim czasie mijają problemy z ejakulacją? Dodam tylko coś: zauważyłem, że problem dopiero pojawił się przy braniu całej tabletki bo przy połowie nie miałem takiego skutku ubocznego.
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

przez one-half 08 lip 2012, 19:50
Łuki napisał(a):Większe nerwy związane z dzisiejszą piłką mogą być również spowodowane wypitą kawą (dla ścisłości).


Jeśli jesteś lękowcem to radziłbym w ogóle odstawić kofeinę (i fajki - jeśli palisz). To niby taki duperel - tak kiedyś sobie myślałem - ale jak niedawno (w sumie przypadkiem tak jakoś wyszło) odstawiłem kofeinę (całkowicie) i papierosy to momentalnie (już pierwszego dnia niepalenia i niepicia kawy efekt był zauważalny) ubyła ze mnie cała masa lęków. Nie jestem już non-stop znerwicowany - powiem, że się maksymalnie zdziwiłem (ale pozytywnie ofcoz), że rezygnacja z tych używek jest w stanie aż tyle zdziałać.

Z kawą (tak samo herbatą, energizerami) trzeba uważać, bo kofeina ma okres półtrwania ok. 5 godzin (w specyficznych warunkach nawet dłużej), także już pierwszą filiżanką kawy możesz wypełnić sobie lękami i znerwicowaniem całkiem sporą część dnia. A wiadomo, że mało kto ogranicza się do jednej filiżanki.

Moja propozycja: odstaw na 1-2 tygodnie kofeinę (w jakiejkolwiek postaci) i nikotynę (jeśli palisz) i obserwuj sytuację. Wydaje mi się to ważne szczególnie w przypadku osób, które mają problem właśnie przede wszystkim z lękami. Chyba warto jednak czasem spróbować dopomóc lekom.
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 12 lip 2012, 12:19
Witam,


Na poczatku maja zminiejszylem dawke leku z 20 mg seroxatu na 10. Pomijajac pierwszy okres kiedy meczyly objawy fizyczne, teraz po
prawie 2 miesiacach mam jazdy. Ciekawe, ze do tej pory było jako tako, a problem pojawil sie w zeszłym tygodniu kiedy nasilily sie
upaly a okno mam na zachod, wkorczyla ekipa z kosiarkami i bylo głośno, a najwiekszy lek przezylem w ostatni weekend kiedy myslalem
ze sasiadkw z dolu porazil prad bo ja zalalem a ona nie dawala znakow zycia. W ostatni tydzien bylo kupe nerwow.

A teraz cały czas, dzień jestem mega rozdrażniony, zażycie połówki leku troche to lagodziale cały czas jest takie rozłoszczenie i rozdrażnienie.

Stanów lekwych ani napadów paniki nie mam. No i jestem teraz ciekawy, czy będzie lepiej w tym sensie, że organizm nie odbudował jeszcze równowagi po odstawieniu połówki paroksetyny? Czy to po prostu nawrót choroby i lepiej nie bedzie - trzeba wrocic do całej tabletki.

W sumie troche byloby szkoda, bo nameczylem sie z tym odsawieniem polowki( kazdy kto to robil wie co to znaczy), a po drugie sa tez
i pewne pozytywne objawy na przyklad znowu zaczeły mi się podobac kobiety, wrócił pociąg do podróży motocyklowych, przestalem czuc jakaś wrogosc wobec ludzi ( a tak bylo na całej dawce), konkaty z ludzmi sa bardziej swobodne.

W sumie sam juz nie wiem co robic bo z jednej strony to męka a z drugiej nadzieją, że moze samo przejdze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do