PAROKSETYNA (Seroxat,Xetanor,Arketis,Paxtin,Rexetin,Parogen)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy paroksetyna pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
238
69%

Nie
61
18%

Zaszkodziła
45
13%

 
Liczba głosów : 344

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez Shadowmere 18 sie 2010, 21:10
Nigdy w życiu nie bylam niewrażliwa na cudzą krzywdę-bralam paro poltora roku i jak dzis pamiętam jak jechalam autobusem (czulam się wtedy super) i jak bóbr się rozwylam gdy zobaczylam plakat "bylam bezdomna,bo bylam chora" przedstawiający jakąś biedną panią w smutnym,sfatygowanym sweterku.
Nigdy w życiu nie adoptowalam tylu chorych i bezdomnych szczurkow z interwencji ile wtedy.
Wydalam też cale pieniążki z wyplaty na prowiant dla pewnego bezdomnego pana.
Moje zdanie jest takie,że wymawianie się lekami to tandetna wymówka.Ciężko wziąc odpowiedzialnosc za swoje czyny,najlatwiej zwalic wszystko na prochy,albo na starych bo byli nie tacy..a prawda jest taka,że to co robimy zależy od nas.SSRI nie zmieniają świadomości,to nie kwas i nawet nie koks :lol:
Co ciekawe mam chyba odwrotnie niż większosc przedmowcow-im lepiej się czuję tymbardziej wrażliwa i chętna do pomocy jestem.
Prawdą jest dla mnie to,że szczesliwy czlowiek to dobry czlowiek.
Shadowmere
Offline

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez prz-ro 18 sie 2010, 21:16
po tych lekach człowiek nabiera dużego dystansu do wszystkiego. Ja np. mam tak że szybko zapominam o tym co komuś zrobiłem, mam w dupie to co ktoś o mnie myśli albo rozpowiada....po prostu zapominam o tym i idę dalej....to jest właśnie - wychwyt zwrotny serotoniny.... super sprawa.
prz-ro
Offline

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez RafQ 18 sie 2010, 21:23
Shadowmere - podobnie myślę.Nawet w niektórych epizodach mojej choroby,kiedy to jestem nadmiernie pobudzony i nakręcony pewne uczucia pozostają.Co prawda są obcięte o połowe w stosunku do zdrowych ludzi,ale pewne rzeczy się nie zmieniają.
I to nie jest tak,że przed chorobą pomagałeś chorym i potrzebującym a po zażyciu leków nagle ich wyzywasz,lub używasz względem nich przemocy.

Ktoś już tu porównywał entydepresanty do heroiny ;) .Zastanówcie się dwa razy,zanim coś napiszecie.
RafQ
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez kara2311 18 sie 2010, 21:29
dokladnie tak samo bylo ze mna...paroksetyna stlumila u mnie wszelkie wyrzuty sumienia,zero zamartwiania sie,pewnosc siebie(moim zdaniem az nadmierna)...ale ja nie chcialam tak zyc,nie czulam sie soba,bylo mi z tym zle...teraz kiedy juz nie biore paroksetyny ani zadnych innych lekow,wszystko sprzed przyjmowania leku wrocilo...zamartwiam sie wszystkim dokola,wrocily natrectwa myslowe,pojawily sie tez nowe,jeszcze straszniejsze...ale jednego jestem pewna-nie siegne drugi raz po zaden lek z grupy SSRI...
bo choc jest mi ciezko,nie chce sie od nich uzaleznic...nie chce ich przyjmowac do konca zycia....szukam teraz dobrego psychoterapeuty,bo dodatkowo jestem w 4-tym miesiacu ciazy wiec leki odpadaja
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

Avatar użytkownika
przez Korba 18 sie 2010, 21:52
w pewnym sensie zazdroszczę osobom, które mogą powiedzieć z zachwytem, że leki zmieniły ich o 180 stopni :shock:
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez To takie czary... 18 sie 2010, 22:04
To co piszecie jest naprawdę niesamowite :!: ,że lek może zmienić osobowość ,zachowania,postrzeganie świata.
kara2311 ,miko84 ,noowy6,prz-ro ,pasożyt,Lili-ana -napiszcie czy to miało jakiś wpływ na wasze związki i co na to te drugie połówki. Bo z tego co zrozumiałem w ciągu kilkunastu dni stajesz się inną osobą.
To takie czary...
Offline

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez kara2311 18 sie 2010, 22:29
spoko,juz odpowiadam...nie sadze ze ktokolwiek zauwazyl u siebie zmiany po kilkunastu dniach przyjmowania...u mnie lek zaczal dzialac po okolo 6 miesiacach i mniej wiecej od tego momentu pewnie zaczely sie te zmiany...od razu mowie ze to niebylo tak ze juz od samego poczatku odczuwalam je jako zle,wrecz przeciwnie...bardzo sie cieszylam ze lek dziala,ze w koncu mopge zapomniec o moich natrectwach,ze czuje sie pewna siebie ,nie czuje sie gorsza...itp/// przedtem bylam chorobliwie zazdrosna,czulam sie gorsza od kazdej innej dziewczyny,kazda wydawala sie byc atrakcyjniejsza,ciekawsza niz ja.i wydawalo mi sie,mimo zapewnien mojego teraz juz meza,ze jemu rowniez podobaja sie wszystkie inne tylko nie ja....zero wiary w siebie...
paroksetyna to zmienila...ale dla mnie az za bardzo...nie tylko przestalam byc zazdrosna,ale zupelnie przestalo mnie obchodzic co moj maz mysli,czuje.stalam sie czlowiekiem niemal bez uczuc.wydawalo mi sie ze juz go nie kocham,bo skoro jest mi obojetny...mam najcudowniejszego meza na swiecie i to po rozmowach z nim,czesto pelnych lez,dotarlo do mnie jak bardzo go kocham i ze za nic w swiecie nie chcialabym go stracic...wiem ze wyrzadzilam mu wiele krzywdy nie liczac sie z nim,z tym co czul,co myslal,ze wielokrotnie musial sie martwic o mnie kiedy wychodzilam z domu bez slowa...bo przeciez jesli kogos kochamy to martwimy sie o niego...wtedy mnie to nie obchodzilo....co wiecej-nie myslalam o tym ze on moze sie martwic.moje uczucia i to czego ja chce byly najwazniejsze,stalam sie pieprzona hedonistka.

dzis kiedy o tym mysle chce mi sie plakac,wlasciwie to nie ma chyba dnia zebym nie plakala...bo ja nie moge zniesc poczucia ze to bylam JA...

[Dodane po edycji:]

ktos pisal o braku ochoty na seks po paroksetynie.u mnie ona praktycznie zanikla
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez Lili-ana 18 sie 2010, 23:17
kara2311 napisał(a):nie tylko przestalam byc zazdrosna,ale zupelnie przestalo mnie obchodzic co moj maz mysli,czuje.stalam sie czlowiekiem niemal bez uczuc.wydawalo mi sie ze juz go nie kocham,bo skoro jest mi obojetny...


Mam to samo :? Eseseraje niszczą związki, na dodatek mój mąż też się leczy tym samym i tak samo ma w dupie moje uczucia. Ostatnio dużo myślę o rozwodzie i mam taki chaos w głowie, bo już nie wiem czy te myśli to wynik zażywania leku, czy nie. Okropnie się z tym czuję :? :? :?
Więź między nami zanikła i rozmawialiśmy o tym, ja jestem gotowa odstawić leki ale on się wacha, boi się. Ja się nie boję ale jak sama zejdę z leków to i tak nici z naszego małżeństwa, bo on nadal będzie je brał. A zaczął brać na rok przede mną i wiem co było, dla mnie to było okropne, pamiętam jak go nagabywałam o uczucia, jak próbowałam z nim rozmawiać, a on jak skała był praktycznie bez uczuć wyższych.

SSRI NIE DLA ZWIĄZKÓW !!!
Lili-ana
Offline

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez pete_27 18 sie 2010, 23:21
To takie czary... napisał(a):To co piszecie jest naprawdę niesamowite :!: ,że lek może zmienić osobowość ,zachowania,postrzeganie świata.
kara2311 ,miko84 ,noowy6,prz-ro ,pasożyt,Lili-ana -napiszcie czy to miało jakiś wpływ na wasze związki i co na to te drugie połówki. Bo z tego co zrozumiałem w ciągu kilkunastu dni stajesz się inną osobą.


Z tą zmianą osobowości to jest w przypadku paroksetyny udowodnione, że ją w pewnych przypadkach potrafi zmieniać. Ale z tego co rozumiem Kara, pisze bardziej o zmianach w zachowaniu podczas brania leku, a nie o zmianach samej siebie. Ja myślę, że prawda leży pośrodku i u Kary część zachowań wynikała z jej osobowości, która niepohamowana lękiem ukazała się śmielej :) Z drugiej strony nadmiar serotoniny też powodować może bardzo egoistyczne zachowania, maksymalne stępienie uczuć wyższych itd. Siłą rzeczy człowiek staje się zupełnie inny i może kompletnie inaczej się zachowywać.

Ja po paroksetynie miałem duże, widoczne zmiany już po tygodniu. Czasem nie mogę zresztą uwierzyć jak czytam jak ludzie tu się męczą po parę miesięcy i stoją w miejscu w zasadzie. Mnie kolega już po 10 dniach powiedział - "jesteś innym człowiekiem". To samo się stało jak ją odstawiłem. Paro sprawiła, że okrągły rok spędziłem w wyśmienitym, bardzo podwyższonym humorze. Mało tego, czułem się zwyczajnie szczęśliwy. Ktoś kto tego nie doświadczył, nie uwierzy, ale nie potrafiłem czymkolwiek dłużej się się przejmować jak dosłownie chwilka, nie przypominam sobie stresów jakichkolwiek w zasadzie. Wszystko po mnie spływało, jak to oświadczyła moja eks w którymś momencie. W pracy - świetna, niezacinająca się maszyna biorąca chętnie na klatę dużo pracy. Pamiętam jak szef był mną zachwycony, że tak intensywnie i wydajnie pracuję. Związki na tym tym jednak potrafią być oziębłe, to znaczy nie ma w zasadzie miłości, nie potrafię po SSRI tego odczuwać zbytnio. Kilka fajnych kobiet przeszło mi przez to koło nosa, które chciały się związać na dłużej, być może któraś z nich zostałaby moją żoną obecnie. Zresztą co to za miłość, skoro kobieta kocha w zasadzie kogoś innego, kim się nie jest? W międzyczasie "wystrzał" przykrył negatywne objawy rozwijającej się choroby somatycznej i tak teraz męczę się z nią i jadam psychotropki by stłumić jej objawy, by móc w miarę normalnie funkcjonować i dotrwać do wyleczenia. Co za paradoks - branie antydepresantów, by przykryć negatywne skutki długotrwałego brania antydepresantów.

Reasumując - paroksetyna jest taka zła bo jest taka mocna i jest taka dobra bo jest taka mocna. Takie moje zdanie.
pete_27
Offline

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez kara2311 18 sie 2010, 23:25
dokladnie to samo mialam napisac juz wczesniej...moze roznym osobom to pasowac,podejrzewam ze wiekszosc z nich to single,jednak kiedy jestes w stalym zwiazku to takie podejscie moze go jedynie stopniowo niszczyc.na pewno nie pomaga wzajemnym relacjom.ja praktycznie czulam jakby nasza bliskosc zupelnie zanikla.kiedy sobie to uswiadomilam poczulam sie okropnie...teraz probuje odbudowac to co kiedys bylo miedzy nami...te bliskosc i radosc z przebywania razem...cieszenia sie wspolnymi chwilami jak dawniej...mam nadzieje ze i Wam sie uda.msi sie udac.jesli sie kochacie to nie pozwol by to pieprzone chorobsko ani tym bardziej leki to zniszczyly.probowaliscie psychoterapii?
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez Lili-ana 18 sie 2010, 23:37
kara2311 napisał(a):jesli sie kochacie to nie pozwol by to pieprzone chorobsko ani tym bardziej leki to zniszczyly.probowaliscie psychoterapii?

Nie wiem czy się kochamy, na tą chwilę to bardzo trudne pytanie...
Ja chodzę na psychoterapię od kilku miesięcy, mój mąż nie - uważa, że jej nie potrzebuje i że wystarczą mu leki. I tu się zaczyna nasza rozbieżność, bo ja z leków chce zejść i chodzić na terapię, rozwijać się itd., a mój mąż niestety nie. Ja chcę to robić dla siebie ale też i dla nas, mój mąż ma mniejsze zapędy w tym kierunku, tak jakby mniej mu zależy na związku, a bardziej na jego własnym samopoczuciu - jest egocentrykiem i tyle, nie widzi, że ta sytuacja prowadzi do rozwodu, a może i widzi ale ma to gdzieś(przez leki) :?
Poje.bane to :?
Lili-ana
Offline

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez kara2311 18 sie 2010, 23:38
pete 27 dziekuje za Twoj post.moze faktycznie masz racje ze w moim przypadku nie chodzi tyle o przemiane osobowosci ale zmiany w zachowaniu.moze potrafisz wytlumaczyc jak osoby bardzo bardzo cieplej i kochajacej,wrecz zbyt uczuciowej moglam tak nagle w przeciagu 2 lat stac sie czlowiekiem ktory ma na wszystko wyrabane,przepraszam za kolokwializm.bo ja sobie tego nie potrafie wytlumaczyc,jak tylko stosowaniem tego leku.w moim zyciu nie wydarzylo sie nic w tym okresie co moglo przyczynic sie do az tak drastycznej zmiany w zachowaniu.czy sadzisz ze po prostu stalam sie zlym czlowiekiem???ja juz sama nie wiem co myslec.nie chce szukac wymowek dla mojego owczesnego zachowania ale tez nie sadze ze moglam tak nagle stac sie inna osoba...wszyscy moi bliscy,znajomi nie mogli uwoierzyc ze az tak mozna sie zmienic...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez pete_27 19 sie 2010, 00:14
Kara ja tego nie wiem.Ja nie wiem czy stałaś się "złym człowiekiem" (wg mnie to chyba za dużo powiedziane:)), nie znamy się, nie wiem co robiłaś. Zakładam jednak, że ku części zachowań miałaś "predyspozycje". Uderz się w pierś i powiedz, że czasem nie chciałaś czegoś zrobić i bez leków. :)Czasem jest tak, że człowiek tkwi w okowach narzuconych przez otoczenie, rodziców, normy moralne i jest taki bo "tak wypada", bo "trzeba być grzecznym" etc. Te potrafią uwierać, a pod wpływem SSRI człowiek się wyzbywa zahamowań no i dzieje się... :) SSRI podnoszą sztucznie bardzo wysoko nastrój i jak cały czas jest on wysoki, no to... cały czas jest on wysoki. Czyli - dostałaś piątkę z klasówki - czujesz się bdb, dostałaś dwójkę - też jest bdb. Ktoś się obraził na Ciebie za coś - jest bdb, z kimś się zaprzyjaźniłaś - jest bdb. Zawsze jest ok, wysoko. Nastrój jest też płaski, nie ma dołków w zasadzie (no bo SSRI działa), nie ma też większych uniesień i podniet ( no bo już jest wyżej niż normalnie, więc gdzie tu się wznosić). W takim stanie na wszystko człowiek ma po prostu "wyrąbane", co by nie zrobił czuje się świetnie. Łatwiutko zatem znikają zatem uczucia wyższe, a na ich miejsce pojawiają się zachowania egoistyczne, egocentryczne. Człowiek nawet może coś dostrzegać w swoim zachowaniu "nie halo", no ale ma na wszystko wy..bane no więc na to też.:) Do tego na SSRI się działa raczej, a nie myśli i zastanawia, więc tym łatwiej o nierozsądek. Czasem SSRI też zwyczajnie ograniczają inteligencję - taki ich urok. To wszystko co napisałem tyczy się ludzi, którzy mają pełną remisję biorąc AD.

Ale ile w tym leku, a ile Twojego wkładu sama oceń.
pete_27
Offline

Re: PAROKSETYNA to największe gowno!!!!!!!

przez kara2311 19 sie 2010, 00:26
dzieki wielkie.jestes pierwsza osoba na tym forum ktora pisze naprawde madre rzeczy a nie tylko s krytykuje albo obraza.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do