CALIFORNIA ROCKET FUEL

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Co sądzisz o CRF?

Genialny mix
18
33%

Nie urywa d*py
24
44%

Ćpuński wynalazek
12
22%

 
Liczba głosów : 54

CALIFORNIA ROCKET FUEL

przez yahoo35 28 lip 2016, 22:25
Może, od 225 zaczyna działać na noradrenalinę ale może to być przemijające jak w moim przypadku trwało tylko tydzień.
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
01 paź 2010, 21:38

CALIFORNIA ROCKET FUEL

przez yahoo35 29 lip 2016, 15:25
To kwestia osobnicza, na niektórych na noradrenalinę działa już 75 (przeważnie tych co biorą pierwszy raz) ale wyraźne działanie jest dopiero od 225 a na dopaminę 300 działa baaardzo słabiutko i nie jest to tylko moje zdanie. Podobno dopaminę czuje się dopiero od 375 ale ja nie brałem tyle tylko czytałem opinie mnie wystarcza 300 i jest OK chociaż noradrenaliny już nie czuję za bardzo. Jest nawet artykuł na ten temat Instytutu Psychiatrii jak kogos to interesuje: yadda.icm.edu.pl/yadda/.../c/Psychiatria_3.2014_Swiecicki__Wenlafaksyna.pdf .
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
01 paź 2010, 21:38

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez NoMoreDepression 09 sie 2016, 21:07
Już ok 2 miesiące na CRF, dzisiaj się w miarę dobrze czułem pierwszy raz. Możliwę, że trochę psułem efekt piciem alkoholu (w niewielkich dawkach) i jednorazowym paleniem z.
Posty
156
Dołączył(a)
15 lis 2008, 17:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CALIFORNIA ROCKET FUEL

przez Varens 10 sie 2016, 16:30
Co sądzicie, żeby do tego kombo dorzucić jeszcze reboksetynę?
Varens
Offline

CALIFORNIA ROCKET FUEL

przez Varens 10 sie 2016, 17:23
Jutro chyba wskoczę na 450mg wenlafaksyny + kontunuacja mirtazapiny 90mg - może w końcu kopnie mnie coś noradlenalina...
Chociaż nie wiem co powiedzieć lekarce - że wskoczyłem na 450mg i jest cudnie?

Lęków nie mam, bo w tym najbardziej wyleczyły mnie afirmacje + autohipnoza + zmiana sposobu myślenia - przez co zbudowałem w sobie poczucie bezpieczeństwa i dzięki temu mam bardziej wyjebane i ZERO nałogów.

Najpierw byłem na parogen'ie + mirtazapinie 30mg i tak sobie zmieniłem na wenlafaksynę i zwiększałem dawki. Ogólnie mam (miałem?) Zaburzenie depresyjno-lękowe (poprzedzone porannym napadem paniki z psychiczną chęcią samodestrukcji - dosłownie jak Piotr Łuszcz Magik, jednakże uratowałem się siłą woli). Co ciekawe - w życiu zabiło mnie nadmierne myślenie, ale z drugiej strony mnie to uratowało i dzięki temu mogę teraz skrobać tutaj cokolwiek.
Varens
Offline

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez NoMoreDepression 29 sie 2016, 18:43
Biorę już 2,5 miesiąca i albo to słabo działa albo w ogólę. Bez sensu jest trochę ta postać przedłużanego uwalniania ER wenly, przez to chyba nie wiem czy ona działa czy nie. Po paroksetynie i sertralinie zawsze po wzięciu tabletki czułem senność i uspokojenie, tutaj nic nie czuję.
Olanzapinę do tego biorę, ale już w mniejsze dawce - 10mg, a czasem nawet pomijam. No i apipryzol jeszcze.
Ciężko mi się wyluzować, odczuwam często pustkę i czasem mam problemy z mobilizacją do zrobienia czegokolwiek, choć jeśli na cokolwiek te leki działają, to może lekko na poprawę napędu.
Posty
156
Dołączył(a)
15 lis 2008, 17:55

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez NoMoreDepression 30 sie 2016, 16:49
225mg wenlafaksyny i 15 mg mirty.
Do tego apipryzol 15 mg i olanzapina 10 mg.
Biorę też Metocard na przyspieszone tętno po wenli, które niestety w takiej dawce jako efekt uboczny występuje.
Muszę poprosić o zamianę olanzapiny na coś pobudzającego.
Posty
156
Dołączył(a)
15 lis 2008, 17:55

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez NoMoreDepression 31 sie 2016, 16:14
Maksymalna dobowa dawka wenly to wg ulotki 225mg. Watpie zeby lekarz sie na to zgodzil. Nad mirtrą sie zastanawiam. Arypiprazol w takiej dawce chyba powinien aktywizoiwac. Olanzapina raczej odwrotnie.
Posty
156
Dołączył(a)
15 lis 2008, 17:55

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez NoMoreDepression 01 wrz 2016, 15:04
A czujesz działąnie wenli? Ja może na początku przyjmowania miałęm przebłyski (noradrenalina), ale później już nie bardzo. Z sertraliną podobnie - pierwsze pare dni działania a później nic.
Olanzapina działa jak wyłącznik OFF wieczorem. Też planowałęm rzucić, ale w dawce 10mg już mi tak nie przeszkadza.
Posty
156
Dołączył(a)
15 lis 2008, 17:55

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez NoMoreDepression 01 wrz 2016, 20:22
U mnie też się upierają nad psychozą / schizofrenią (z objawami negatywnymi) - stąd olanzapina, chociaż wg mnie takiej nie mam, raczej zaburzenia lękowo - depresyjne. Chodzę teraz na oddział dzienny, mam nadzieje, że zostanę oczyszczony z tej diagnozy.
No nic, jeśli u mnie ten mix się nie rozkręci lepiej to myślę nad powrotem do paroksetyny, która lęki skutecznie likwiduje + jakiś atypowy neuroleptyk / bupropion na serotoninowe zamulenie. Wzbraniam się przed paroksetyną, bo wg mnie zbytnio zoobojętnia na uczucia, poza tym brałęm ją kilka lat i chciałbym mieć poczucie, że umiem bez tego leku żyć. Ale może nie być wyjścia.
Posty
156
Dołączył(a)
15 lis 2008, 17:55

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez aramina 05 wrz 2016, 12:15
Panie i Panowie, oświadczam wszem i wobec, że to ćpuński wynalazek wszechczasów. ALE DZIAŁA!! Było kurewsko głębokie dno i 5m mułu i nawet nie chciało i się wygrzebywać z tego mimo iż kombinowałam cały czas z moim psychiatrą, co tu zrobić po przeleceniu całej gamy leków wzdłuż i wszerz. Aż poprosiłam ją o CRF :) Venla krótkodziałająca i mirta. Obecnie wygrzebałam się z mułu i powoli odbijam się od dna. I nie popuszczę :D

Oczywiście nie samym CRF żyje człowiek, muszę ciągle nad sobą pracować, zmieniać myślenie. I wszystkim bardzo polecam cykl Beaty Pawlikowskiej "W dżungli podświadomości". Zrządzeniem losu pewnego dnia wpadłam sobie do księgarni mając pół godziny do zmarnowania przed spotkaniem, i trafiłam na pierwszą część tego cyklu w połowie ceny. Polecała mi ją psycholog do której chodziłam ponad rok, i która dawała sobie ze mną w miarę radę, mimo że jej tego nie ułatwiałam. Kupiłam. Wciągnełam na raz. I tak jak bym znalazła klucz do tego wszystkiego co przeczytałam wcześniej o depresjach, nerwicach i sposobach na poradzenie sobie w życiu.

Zrozumiałam dzięki niej, że w jakiś popieprzony sposób radośnie taplałam się w bajorku żalu, poczucia niesprawiedliwości i niezrozumienia. Wewnętrznie wywyższałam się z moją depresją, nerwicą i lękami, pomimo że nikt nic nie wiedział o tej mojej "chorobie". I mimo że chciałam zacząć żyć normalnie, to oznaczałoby to odpuszczenie i przyznanie się przed samą sobą do tej obrzydliwości. i powiem Wam, że czuję się coraz lepiej, a CRF zdecydowanie pomaga mi codziennie wstać (po venli trudno uleżeć lub usiedzieć w miejscu). Teraz codziennie rano staję przed wyborem - będę się snuć po chacie marnując potencjał leków, albo zmuszę się do roboty i pozytywnego myślenia. Coraz łatwiej mi wybierać to drugie :) Momentami mam ochotę wrzeszczeć z radości i wszystkim wciskam książkę Pawlikowskiej i mądre rady - gorzej jak świadek Jehowy :P

Także trzymajcie za mnie kciuki, a ja trzymam za Was - to skurwysyństwo da się pokonać raz na zawsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
01 lis 2014, 23:27

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez NoMoreDepression 05 wrz 2016, 14:24
Jaka dawka?
Posty
156
Dołączył(a)
15 lis 2008, 17:55

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez aramina 05 wrz 2016, 18:56
150 venla krótkodziałająca w tabletce i 30 mirtagen. Eksperymentowałam z 225 venli i 60 mirty, ale w sumie stwierdziłam, że nie będę wchodzić na wyższe dawki jeżeli daję radę na niższych. Potem tylko ciężej zejść.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
01 lis 2014, 23:27

CALIFORNIA ROCKET FUEL

Avatar użytkownika
przez aramina 09 wrz 2016, 15:21
fobik123 napisał(a):A po co schodzić i odstawiać?Choroba ci szybciutko wróci i znowu będziesz w szambie.Te leki jak się już zaczyna brać to wali się do końca żywota :P :P Raz że zejście z wenli jest męczące a dwa że choroba wraca i to nawet z większą siłą.Ja biorę CRFa z pregabaliną klonami i baclofenem i jakoś leci.



Nie zamierzam się tym truć do końca życia. A co jak znajdę kogoś zdolnego ze mną wytrzymać i będziemy chcieli dziecko? Powiem: sorry, biorę dragi? Poza tym jest to uciążliwe, muszę o 21 brać mirtę, żeby rano wstać radośnie o 7 do pracy. Pół godziny póżniej obijam się o ściany i 22 już mnie nie ma. Doprowadzam się do porządku i nie pozwolę sobie na powrót. Tym bardziej, że wszystko zależy od mojego podejścia do choroby. Jak będę myśleć czarno, że to tylko chwilowa ulga w marnej bezsensownej egzystencji, to nawrót mam jak w banku, nawet biorąc CRF, elektrowstrząsy i medytacje z samym Buddą. Także nie wiem jak u reszty, ale moja choroba do mnie nie wróci :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
01 lis 2014, 23:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do