SERTRALINA (Zoloft,Asentra,Asertin,Sertagen,Setaloft,Luxeta)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy sertralina pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
192
61%

Nie
73
23%

Zaszkodziła
52
16%

 
Liczba głosów : 317

Avatar użytkownika
przez Mooni 27 sie 2007, 14:23
witaj Bad Girl,
wcale nie musisz odczuwac skutków ubocznych. Każdy reaguje indywidualnie. Przepraszam, że Cię niepotrzebnie zdołowałam. U mnie już ok. Dziś idę do psychoterapeuty po raz pierwszy. Na pewno dam znać, jak było:) Myslę, że powinnyśmy obie dobrze się zastanowić nad tym, co piszą Nefi i Jaga (pozdrawiam je). Dziś mam dobry dzień w porównaniu z ostatnimi, zobaczymy, jak będzie po wizycie u psychologa ale nastawiam się na pełną współpracę. MAm już dość mojej "przyjaciółki" nerwicy. Wyobraź sobie, że ja z tym żyłam ponad 10 lat nie wiedząc, że to nerwica, tylko moje reakcje i objawy zaostrzały się z roku na rok i to mnie w końcu skłoniło do pójścia do psychiatry. To on mi uświadomił, jak to u mnie długo trwa...
Odezwę się niebawem:) pozdrawiam
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 27 sie 2007, 14:48
Dziękuje Wam wszystkim za odpowiedzi. to prawda... trzeba wziąść się w końcu w garść. wiadomo, nam - osobą w depresji - ciężko jest się podnieść. to jest właśnie tak jak mówisz Nefi... wrażliwi ludzie nie na wszystko się zadzają. taka nasza natura.
Mooni, ja o swojej chorobie dowiedziałam się dopiero jakieś pół roku temu... a żyłam z tym przez cały czas. gdybym wiedziała wcześniej, może chociaż dzieciństwo bym teraz miło wspominała...
ta psychoterapia to naprawde dobra rzecz... musze się nad tym zastanowić i porozmawiać ze swoim psychiatrą.
trzymajcie się :)

ps. Mooni nie zdołowałaś mnie :) po prostu wziełam to pod uwage, że też moge mieć takie skutki po zwiększeniu dawki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Mooni 27 sie 2007, 15:28
Nefi, Jaga, macie GG?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:38 pm ]
no to mam nadzieję, że zwiększenie dawki przejdzie Ci bez sensacji:)
Ja nie umiem usiedzieć na miejscu z powodu tej mojej wizyty u psychoterapeutki dzisiaj.
Jeszcze 2 godziny...
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez nefi 28 sie 2007, 10:47
Hej,
Najwazniejsze to przez to wszytko przejśc i nie zgubic po drodze siebie. BadGirl trzymaj sie cieplo i tylko jedna rada, jesli cos nie bedzie Ci wychodzic, czy lekarz Ci sie nie spodoba czy terapia to nie zniechecaj sie. Malymi krokami do przodu, nawet jesli czasami cos idzie nie tak. Depresje mozna wyleczyc, ale trzeba ja leczyc i to w taki sposób, który jest dobry akurat dla Ciebie, bo każdy człowiek jest inny i każdemu potrzeba czegos innego.
Pozdrawiam Was serdecznie.
.... nie ma ludzi normalnych....
.....są tylko nie przebadani......
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 sie 2007, 19:11
Lokalizacja
Greystones IE

Avatar użytkownika
przez Dino 28 sie 2007, 11:11
chce się zwami podzielić przebiegiem mojego leczenia Luxeta to jest to samo co Asentra.Ja ja biorę na napady lęku.
Pierwszy tydzień brałem 25mg,ataki lęku były poranne dość silne ale później było do wieczora super,miałem energie na działanie.
Po tygodniu po zaleceniu lekarki biorę dawkę 50mg,wystąpiło takie otępienie
tylko bym leżał,zaburzenia snu,sen jest bardzo płytki ale nie było ataków lęku a wczoraj w czternastym dniu wystąpił znowu silny atak.
Co o tym myślicie czy zgłosić sie do lekarza czy jeszcze pocierpieć i poczekać
nie ma ludzi zdrowych są tylko nie przebadani.
normalność to zbiorowe szaleństwo
ja jestem odlotowym kierowcą zawodowym
kryzys wieku średniego?-kupiłem sobie YAMAHE XS 400
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
06 sie 2007, 21:11
Lokalizacja
Dolnośląskie

przez nefi 28 sie 2007, 12:00
Hejka Dino,
Ja tam jak miałam pytania to dzwoniłam do swojego lekarza, po to w koncu sa, czasem to jest potrzebne żeby się uspokoić. Nie mniej jednak ja na poczatku brania asentry tez czułam się różnie. Dopiero po jakiś 2 miesiach wszytko mi się unormowało tzn. i sen i koncentracja tak, że mogłam normalnie funkcjonować (niespaniem byłam szczerze wykończona, ale to mija). Trzeba dać czas naszemu ciału żeby przywykło do leku. Tez nie od razu zauwazułam pozytywne działanie leku na moją depresję, ale było co raz lepiej, a teraz to juz jest malinowo :).
pzdr
.... nie ma ludzi normalnych....
.....są tylko nie przebadani......
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 sie 2007, 19:11
Lokalizacja
Greystones IE

Avatar użytkownika
przez Dino 28 sie 2007, 12:53
nefi napisał(a):Hejka Dino,
Ja tam jak miałam pytania to dzwoniłam do swojego lekarza, po to w koncu sa, czasem to jest potrzebne żeby się uspokoić. Nie mniej jednak ja na poczatku brania asentry tez czułam się różnie. Dopiero po jakiś 2 miesiach wszytko mi się unormowało tzn. i sen i koncentracja tak, że mogłam normalnie funkcjonować (niespaniem byłam szczerze wykończona, ale to mija). Trzeba dać czas naszemu ciału żeby przywykło do leku. Tez nie od razu zauwazułam pozytywne działanie leku na moją depresję, ale było co raz lepiej, a teraz to juz jest malinowo :).
pzdr

dzięki za odpowiedz :D dodałaś mi wiary,ja się szybko zniechęcam do leków,niecierpliwość to cecha przecież nerwicowców.
nie ma ludzi zdrowych są tylko nie przebadani.
normalność to zbiorowe szaleństwo
ja jestem odlotowym kierowcą zawodowym
kryzys wieku średniego?-kupiłem sobie YAMAHE XS 400
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
06 sie 2007, 21:11
Lokalizacja
Dolnośląskie

przez nefi 28 sie 2007, 13:30
no cóż ciężko sie nie zniechecać jak cos Ci ostro daje w kość, ale cierpliwości trzeba się trochę przy tych chorobach nauczyć. ja cały czas się uczę.
pzdr
.... nie ma ludzi normalnych....
.....są tylko nie przebadani......
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 sie 2007, 19:11
Lokalizacja
Greystones IE

Avatar użytkownika
przez Mooni 28 sie 2007, 14:20
Dino, ja też jestem chodząca nerwica :)
mogę Ci powiedzieć, że bywa różnie z asentrą i trzeba się faktycznie przyzwyczaić do leku. Miałam/mam różne niepożądane objawy i nie zawsze się nad tym panuje :(
Obecnie zaliczam zjazd i mam ochotę gdzieś uciec i zamknąć z dala od ludzi, ale mam tez dobre dni. JAk pisze Nefi, organizm musi przywyknąć. Ja zaczęłam tez psychoterapię, zobaczymy, jak to dalej będzie

pozdrawiam
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

przez Jaga 28 sie 2007, 21:45
Do Mooni
Jak było u terapeuty???
Ja mogę Ci powiedzieć, że to jest jedyne miejsce, w którym chyba jestem sobą. Chcę mi się płakać to płaczę, nie chce mi się mówić to milczę. Napewno jeszcze nikomu nie powiedziałam tyle co jemu (to jest świetny lekarz i facet). Tak się już do niego przyzwyczaiłam, że jak przyszło mi się z pewnych powodów wyprowadzić z domu, to pierwsze miejsce o jakim sobie pomyślałam gdzie się podzieję był hotel, w ktorym ma gabinet. To było tak spontaniczne, że uświadomiłam sobie dopiero rano jak popatrzyłam przez okno i zobaczyłam ten sam widok, który widzę na sesji. On uświadomił mi tyle rzeczy, o ktorych nie miałam pojęcia. Ja żyłam z deprechą już taki szmat czasu wogóle nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji. Miałam przecież czysty przykład w osobie mojej mamy, która choryje na nerwicę od 30 roku życia. Ja oczywiście wmawiałam sobie, że sama sobie poradzę jak przez całe dziecięce i dorosłe życie. Przecież zawsze dawałam sobie radę i nie potrzebuję od nikogo pomocy. I to był mój podstawowy błąd. Wylądowałam 10 lat temu na laryngologii i tam wmówiłam sobie, że mam oczywiście raka. Odstawiałam takie szopki, że lekarz prowadzący dał mi telefon przyjaciela, który jest psychiatrą psychoterapeutą. Ja jednak nosiłam ten numer 8 lat. Dopiero jak już prawie wogóle przestałam istnieć i zaczęłam mieć bardzo złe myśli, wyjełam go i zadzwoniłam. Teraz wiem, że spóźniłam się o całe 8 lat. Tak jak pisała Nefi, w trakcie terapii najważniejsza jest szczerość i otwartość. O pewnych sprawach nie miałam śmiałości opowiadać bardzo długo, jednak teraz już nie mam oporów. Mówię, "zdaję sprawozdania" i pytam. On tak prowadzi spotkania, że na wszystkie pytania odpowiadam sobie właściwie po jakiś czasie sama. I to jest największy sukces. To sprawia, że właśnie wówczas zdajesz sobie sprawę z bardzo ważnych rzeczy, na które wczesniej nawet nie zwracałaś uwagi.
Mooni życze Ci powodzenia. Daj znać jak było.
Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
20 lip 2007, 17:47

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 29 sie 2007, 16:30
Jaga mam do ciebie takie pytanie... z tego co piszesz musisz być w bardzo dobrych kontaktach ze swoim terapeutą. ja mam podobne odczucia i też - gdybym mogła wybierać - podziałabym się w gabinecie psychiatrycznym ;)
tylko wiesz czego się boje? że za bardzo uzależniam się od jego osoby. tylko przy nim czuje się bezpieczna, rozumiana itp... nie czujesz czegoś takiego? bo ja stale o nim myśle i troche mnie to męczy...
pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 29 sie 2007, 23:05
Ile płacicie za Zoloft? Ja dziś wykupiłam nowe pudełeczko ;) i byłam miło zaskoczona ceną 27zł, a z tego co pamiętam przy drugim nawrocie dwa lata temu płaciłam dużo, dużo drożej :?
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez nefi 30 sie 2007, 12:54
Bad Girl, nie martw się. Kazdy kto chodzi na terapię i zaczyna traktowac terapeute jako jedynego człowieka, który tak na prawdę rozumie i mozna sie mu wygadac, na poczatku tak reaguje. Im lepiej będziesz się czuć tym mniej bedziesz odczuwać ta zalezność. Najgorsze dla nas jest to, że mamy wrażenie, że nikt tak na prawdę nie rozumie, albo że ma nas za cudaków z zielonymi czułkami na czole, wiec dlatego terapeuta jest tak wazny, szczególnie gdy mamy do niego zaufanie. Ja już traktuję moja terapeutkę jak dobrą przyjaciółkę, ale tej zalezności już tak nie odczuwam bo lepiej się czuję. Także nie martw się, nie ma nic złego w tym, że potrzebujemy zrozumienia, lub potrzebujemy sie podzielić naszymi "małymi krokami", szczególnie gdy mamy wrażenie, że "zdrowy" człowiek tego nie zrozumie. Hehe gdy podarłam swoje pamietniki moja psycholog była pierwsza osobą, której o tym powiedziałam i była ze mnie dumna. Dla kogoś innego byłby to jakiś dziwny szczegół i pewnie by nie zrozumiał jakie to dla mnie było wazne.
Nie przejmuj się tym i traktuj terapeute jak swój prywatny drogowskaz na drodze do wolności.
Pozdrawiam
.... nie ma ludzi normalnych....
.....są tylko nie przebadani......
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 sie 2007, 19:11
Lokalizacja
Greystones IE

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 30 sie 2007, 14:49
Nefi dziekuje za pocieszające słowa :)
ty masz lepiej, twoja terapeutka jest kobietą a mój psychiatra to facet ;)
ciągle nasuwają mi się myśli, że taki właśnie powinien być mój przyszły wybranek. troche to głupie, wiem. rozmawiałam już o tym z moim lekarzem (tzn. wysłałam mu smsa bo w cztery oczy było mi głupio o tym mówić) i stwierdził to samo co ty, że z czasem to minie... kiedy tylko będzie lepiej i nie będe potrzebowała pomocy. a takie bliższe relacje między pacjentem a terapeutą tylko mogą sprawić że lepiej pozna się przyczyne wszelkich dolegliwości psychicznych ;)
jeszcze zainteresowała mnie jedna rzecz...
chodzi o te pamiętniki... naprawde lepiej się poczułaś kiedy je podarłaś?
jejku ja mam w domu z 15 pamiętników w szafie. może zbyt często przez to wracam do przeszłości....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do