FLUOKSETYNA(Andepin,Bioxetin,Deprexetin,Salipax,Seronil)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy fluoksetyna pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
119
60%

Nie
49
25%

Zaszkodziła
29
15%

 
Liczba głosów : 197

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 30 gru 2007, 17:40
hmmm linka, może masz rację? może moje złe samopoczucie to wina alkoholu???
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

przez atb89 01 sty 2008, 15:34
jak wyglada odstawianie seronilu? przepisuja jakies benzodiazepiny dodatkowo? schodzi sie w sposob ze zmniejsza sie dawke czy bierze sie np. raz na 3 dni?
atb89
Offline

przez tjnt 02 sty 2008, 12:00
Witam Wszystkich.
Biorę Seronil 3 tygodnie.Poczatkowo 20 mg po 2 tygodniu podniesiona dawka do 40mg i dodatkowo Afoban.
Przyjemnie,skutki uboczne do przezycia.
Ogólnie powstała jakaś przestrzeń do życia i chwile spokoju.
Największa zmiana to zmiejszenie spożycia alko.Zniknął symptom picia dla samego picia (- tak z przyzwyczajenia -)
Jednak pojawiaja się napady stresu równo po 6 godzinach od wziecia dawki porannej-(ziewanie bez sennosci a potem zaraz niepokój i stany zagrożenia).
Kazda czynnośc która ma być wykonana odrazu kojarzy sie z cierpieniem i czymś nieprzyjemnym.Trudnościa jest wszystko-najgorsze ze te drobiazgi potrzebne do wykonania jakiegokolwiek zadania sa ciezsze do zrobienia niż samo zadanie które zaplanuje.Cholerna bezsensownośc istnienia życia na tej planecie - wszystko zmierza do unicestwienia a instynkt nie pozwala skończyc ze sobą.Blee.
Trzymajcie się.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 sty 2008, 08:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Rzaba 02 sty 2008, 12:16
tjnt napisał(a):Kazda czynnośc która ma być wykonana odrazu kojarzy sie z cierpieniem i czymś nieprzyjemnym.Trudnościa jest wszystko-najgorsze ze te drobiazgi potrzebne do wykonania jakiegokolwiek zadania sa ciezsze do zrobienia niż samo zadanie które zaplanuje.Cholerna bezsensownośc istnienia życia na tej planecie - wszystko zmierza do unicestwienia a instynkt nie pozwala skończyc ze sobą.Blee.

skąd ja to znam ;)

To cierpienie znam az za dobrze...Wszytsko wydawało mi się pozbawione sensu, każda czynnosc była niewykonalna..i te stany leku i zagrożenia, jakby miało nastać cos przerażającego i chęc ucieczki niewiadomo dokąd i uzmysłowienie sobie, ze nie ma takiego miejsca na ziemi, gdzie czułabym się dobrze, co jeszcze potęgowało moje przerażenie...piekło po prostu

Ale to było , mineło :D :D :D
Ale muissz pamiętać że leczeni etrwa o wile dłużej niz parę tygodni czy parę miesięcy. Najważniejsze, zeby sie ni epoddawać i przyjmowac takie stany , jako cos co minie. Wiem ż eto bardzo trudne, ale da sie przezyć, bo ja żyje wciąż i dzisiaj po tygodniu wilekiego doła znów sie usmiecham. Kończę włwąsni eleczeni eprochami..biorę połóówkę ( ale juz ni eSeronilu..źle się po nim czułam ..zawroty głowy i otępienie). Nie mam pojęcia jak bedzie jak zupełnie odstawię... Najważniejsze ż eczuję się coraz lepiej

czego i Tobi e i wam wszytskim Seronilowcom życzę z całego serca :D :D :D
"Okrutniejsze od smierci jest wciąż bać się umrzeć..."
Seneka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:06

przez tjnt 02 sty 2008, 12:56
Rzaba napisał(a):
tjnt napisał(a):Kazda czynnośc która ma być wykonana odrazu kojarzy sie z cierpieniem i czymś nieprzyjemnym.Trudnościa jest wszystko-najgorsze ze te drobiazgi potrzebne do wykonania jakiegokolwiek zadania sa ciezsze do zrobienia niż samo zadanie które zaplanuje.Cholerna bezsensownośc istnienia życia na tej planecie - wszystko zmierza do unicestwienia a instynkt nie pozwala skończyc ze sobą.Blee.

skąd ja to znam ;)

To cierpienie znam az za dobrze...Wszytsko wydawało mi się pozbawione sensu, każda czynnosc była niewykonalna..i te stany leku i zagrożenia, jakby miało nastać cos przerażającego i chęc ucieczki niewiadomo dokąd i uzmysłowienie sobie, ze nie ma takiego miejsca na ziemi, gdzie czułabym się dobrze, co jeszcze potęgowało moje przerażenie...piekło po prostu

Ale to było , mineło :D :D :D
Ale muissz pamiętać że leczeni etrwa o wile dłużej niz parę tygodni czy parę miesięcy. Najważniejsze, zeby sie ni epoddawać i przyjmowac takie stany , jako cos co minie. Wiem ż eto bardzo trudne, ale da sie przezyć, bo ja żyje wciąż i dzisiaj po tygodniu wilekiego doła znów sie usmiecham. Kończę włwąsni eleczeni eprochami..biorę połóówkę ( ale juz ni eSeronilu..źle się po nim czułam ..zawroty głowy i otępienie). Nie mam pojęcia jak bedzie jak zupełnie odstawię... Najważniejsze ż eczuję się coraz lepiej

czego i Tobi e i wam wszytskim Seronilowcom życzę z całego serca :D :D :D

Dzieki za post. Akurat Twoja przygodę z Seronilem przeglądnąłem calą.
Stwierdzenia ze leczenie trwa dlugo nawet o dziwo uspokajają mnie bo dają wiare że da się z tego wyjść.To co jeszcze niedawno było niewykonalne staje się mimochodem jakby przy okazji.
Lekarz przepisał dodatkowo Afobam,ale opinie użytkowników są raczej negatywne zwłaszcza że uzależnia,ja niespecjalnie odczuwam działanie tego leku.Leki przepisał mi internista,jestem na etapie planowania wycieczki do psychiarty.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 sty 2008, 08:55

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 05 sty 2008, 17:05
tjnt napisał(a):Kazda czynnośc która ma być wykonana odrazu kojarzy sie z cierpieniem i czymś nieprzyjemnym.Trudnościa jest wszystko-najgorsze ze te drobiazgi potrzebne do wykonania jakiegokolwiek zadania sa ciezsze do zrobienia niż samo zadanie które zaplanuje.


Skąd ja to znam? najbardziej rozwalają mnie te szczegóły, wszystkie czynności towarzyszące jakiemuś zadaniu. Urastają do wielkiego problemu, z którym sobie nie radzę. Opanowuje mnie wtedy ogólna niemoc i bezradność.
Jedno wiem na pewno: nie powinnam pić alkoholu, gdy biorę seronil. Nie wypiłam przez ostatni tudzień ani kropli i mój dół jakby sie spłycił. Nie jestem już tak przygnębiona. Zresztą jak tak spojrzę na siebie z dystansu, to widzę że piłam coraz więcej i częściej! Alkohol tak wspaniale znieczula a mi to znieczulenie było potrzebne. Niestety znieczula na chwilę. Potem przychodzi coraz głębszy dół. Teraz to widzę. A może to są początki choroby alkoholowej? :roll:
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Avatar użytkownika
przez Radek 05 sty 2008, 17:17
Trzeba być ostrożnym, bo jeżeli ktoś reguluje swój nastrój alkoholem to jest na dobrej drodze do uzależnienia. Wiem, że alkohol osłabia działanie fluoksetyny i działa depresyjnie więc trzeba wybrać: albo leczenie albo picie.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Avatar użytkownika
przez linka 05 sty 2008, 17:43
Radek napisał(a):alkohol osłabia działanie fluoksetyny i działa depresyjnie więc trzeba wybrać: albo leczenie albo picie.

Oj tak było np. u mnie, ja całkowicie zrezygnowałam z alko na czas leczenia - z początku było mi głupio (autentycznie - miałam w zwyczaju picie i to zwykle na każdej imprezie-nieodłączna butelka z piwkiem w łapce) a teraz nic, byłam druhną na weselu u mojej siostry - nawet kieliszka nie wypiłam (ona mi towarzyszyła - bo w ciązy jest więc też nie pije:-), później sylwester - toasty wznosiłam Piccolo - specjalnie kupionym dla mnie na imprezę.
Wszyscy moi znajomi wiedzą o co chodzi, czemu nie piję, a mi z tym teraz tak dobrze, żadnego kaca, żadnych fatalnych poranków.

W ogóle biorę fluo juz miesiąc i wracam do życia - objawów somatycznych brak (lub są tak nieiwelkie, że ich nie zauważam).
Nastrój - to zależy ale w normie, wstaję i iwem że chcę coś porobić, normalnie jem, jestem w stanie skupić się na czytaniu, nauce, filmie.
Uśmiecham się - dlatego, że mam ochotę.....wszytsko zmierza w dobrym kierunku:-))
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 05 sty 2008, 17:55
Radek napisał(a):leczenie albo picie.

muszę wybrać, właściwie co tu wybierać? to oczywiste, że nie powinnam pić. Jestem tego w pełni świadoma. Jednak czasami tak mi się już nie chce walczyć sama z sobą.... zmuszać się, szukać celu....
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

przez tjnt 05 sty 2008, 19:38
Daria Sz. napisał(a):Jedno wiem na pewno: nie powinnam pić alkoholu, gdy biorę seronil. Nie wypiłam przez ostatni tudzień ani kropli i mój dół jakby sie spłycił. Nie jestem już tak przygnębiona. Zresztą jak tak spojrzę na siebie z dystansu, to widzę że piłam coraz więcej i częściej! Alkohol tak wspaniale znieczula a mi to znieczulenie było potrzebne. Niestety znieczula na chwilę. Potem przychodzi coraz głębszy dół. Teraz to widzę. A może to są początki choroby alkoholowej? :roll:

Mój lekarz wywnioskowal to samo.Używanie alko jako lekarstwa po to zeby sie podbudowac jest bez sensu.Tylko zmądrzec mozna jak ma się alternatywę.Alko jest ogolnie dostępny i w tym jest problem.Bezsens systemu.Kupujesz walniesz i juz jest lepiej,przynajmniej na chwile.Zresztą to banały i nie ma co sie rozwodzić.Seronil zdecydowanie obniżył u mnie spożycie alko i jestem jemu i sobie wdzięczny.Alleluja i do przodu!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 sty 2008, 08:55

prosze o pomoc

przez katrin23za 06 sty 2008, 16:45
biorę lek o nazwie bioxetin od dwóch tygodni i mam pytanie. czy ktoś wie czy można go samemu odstawić.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2008, 11:37
Lokalizacja
wrocław

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 06 sty 2008, 17:36
tjnt napisał(a):Zresztą to banały

to banały, ale strach ogarnia, gdy nagle okazuje się że te banały dotyczą mnie :( i nagle nie wiesz co dalej? Na razie pozwalam sobie na uzewnętrznianie moich złych emocji, bo to je właśnie chciałam zatłumić alkoholem. Rodzina ma przechlapane, ale muszę przestać tłumić emocje, bo zwariuję. Może stąd moja depresja? ciągle skryta, bezbarwna, niekonfliktowa i uśmiechnięta. Każdy mógł mi wejśc na głowę a ja nie umiałam się obronić. Potem w środku bardzo to przeżywałam, byłam zła że na to pozwoliłam. Dalej już tak nie mogę, bo oszaleję!
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Avatar użytkownika
przez linka 06 sty 2008, 22:10
Żadnego leku tego typu nie można odstawiac samemu, bioxetin to fluoksetyna, a dwa tygodnie to za mało żeby powiedzieć czy zaczęła działać, często stan poprawia się dopiero po miesiącu leczenia.
Swoją drogą, czemu chcesz go odstawić??
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Avatar użytkownika
przez linka 06 sty 2008, 22:17
U mnie też tak było, co prawda nie dałam sobie wchodzić na głowę, ale jak coś poszło nie tak, albo byłam zła, to nie umiałam wyrażać tych emocji, bałam się odrzucenia i kisiłam to w sobie, wszystko chowałam wewnątrz.....a tak czasem chciałam się popłakać i na kogoś nawrzeszczeć....ale nie umiałam, byłam opanowana i spokojna, a w środku aż buzowało.
Teraz już tak nie robię, już mam dość, co prawda nie krzyczę ale staram się mówić to co myśę i z rozwagą odbieram konsekwencje swoich czynów.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], Google [Bot] i 8 gości

Przeskocz do