RISPERIDON (Rispolept,Disaperid,Risperon,Rispolux,Risset)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy risperidon pomógł Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
25
40%

Nie
6
10%

Zaszkodził
31
50%

 
Liczba głosów : 62

Re: Rispolept

przez julijanka 18 mar 2010, 20:30
Hej m_m4_84, super czuułem się,ale nastąpił nawrót choroby i znów biorę leki na schizofrenię.
julijanka
Offline

Re: Rispolept

Avatar użytkownika
przez Jednakowoż 21 mar 2010, 18:12
Witajcie. Ja mam borderline i przez kilka ostatnich tygodni brałem coraz większe dawki wenlafaksyny, a od dwóch tygodni do tego Rispolept 0,5 mg. Przez ostatni tydzień było świetnie. W czwartek lekarz zapisał mi 150 mg Velaxinu i 1mg Rispoleptu - i jest tragicznie. Pomijając efekty fizyczne, jak straszne bóle głowy, mdłości - które już przechodzą - bardzo martwi mnie depresja. Pojawiła się na drugi dzień po wzięciu pierwszy raz większej dawki (Rispolepot biorę wieczorem bo mnei usypia). I niby jest lepiej po trzech dniach, ale dalej nie jest to "to". Poza tym jestesm rozdrażniony i w ogóle napięty.

Teoretycznie (jeśli dobrze wszystko zrozumiałem) biologicznie wenlafaksyna i risperidon działają przeciwstawnie - wenlafaksyna hamuje wychwyt zwrotny serotoniny i noradrenaliny, czyli jest ich więcej, a risperidon blokuje receptory serotoninowe i słabiej noradrenalinowe. Oczywiście jest to wiedza tylko encyklopedyczna, nie wiem jak to działa w praktyce - i właśnie dlatego pytam. Czy moja nagła depresja jest tylko chwiloym skutkiem zwiększenia dawki, jak bóle głowy i mdłości, czy Rispolept osłabia lub nawet niweluje działanie Velaxinu?

Martwię się - jeszcze trudniej jest zaliczyć nagły rozpad po w miarę dobrym tygodniu i rozbudzeniu nadziei, niż ciągłym czekaniu na cud, a zastanawianie się, czy risperidon mi nie sabotuje nastroju wcale nie pomaga.

Z góry dzięki :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
22 sty 2010, 21:42

Re: Rispolept

Avatar użytkownika
przez Kleopatra 22 mar 2010, 07:50
Jednakowoż, u mnie było na odwrót. To Velafax 150 mg hamował działanie Rispoleptu 1mg. Najlepiej zapytaj lekarza :)
Strzeż mnie jak źrenicy oka, Ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł
Psalm 17,8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
21 lip 2008, 13:19
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Rispolept

Avatar użytkownika
przez Jednakowoż 23 mar 2010, 15:28
Dzięki, już przeszło. Humor velaxinowo dobry, lęki przepędzone, depresji ni ma, bóle głowy i mdłości już też całkiem na wykończeniu. Ale oczywiście zapytam lekarza z samej ciekawości :D

A jeśli chodzi o sam Rispolept - jak już pisałem mam borderline i miałem problem z paranoicznymi myślami, wydawało mi się, że wszyscy na mnie źle patrzą, obserwują każdy ruch, myślą sobie o mnie coś negatywnego. Wszystko co robiłem, było w jakiś sposób niestosowne, żałosne, niepasujące. Każde spojrzenie oznaczało wrogość, każdy uśmiech złośliwość.

Teraz biorę Rispolept 1mg - i tego wszystkiego ni ma. Po prostu. Tzn. jakieś echa jeszcze się odzywają, ale minimalnie. Potrafię się wyluzować wśród ludzi, rozmawiać normalnie, nie analizować i nie histeryzować. Jestem swobodny i czuję się dobrze wśród ludzi. Po prostu. I się cieszę :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
22 sty 2010, 21:42

Re: Rispolept

przez jantarek 29 mar 2010, 20:10
Biorę ten lek od miesiąca w dawce 2mg i to jakieś bzdury, że zamula i powoduje efekt zombie.
Chyba, że przed leczeniem byłem już zombiakiem i tego nie odczuwam. :D
Nie miałem żadnych skutków ubocznych podczas pierwszych dni brania ŻADNYCH a obawiałem się bo wiele oszczerstw jest na temat tego leku.
jantarek
Offline

Re: Rispolept

przez depresyjny098 29 mar 2010, 20:34
Człowieku..! Jakich oszczerst?
Na każdego inaczej działa..Brałem ten lek i robił ze mnie kompletnego debila. Dysfunkcja intelektualna i totalny kretynizm.
Takie leki podawali na wojnie jak chcieli wyciągnąc ważne informacje, bo nie dośc że odebila to jeszcze odbiera taką moc psychiczną niezbędną do stawienia oporu...
...To że na Ciebie działa wporządku?
...Wierze Ci i cieszę się twoim szczęściem..
Ale nie isteniejesz na świecie tylko ty..
depresyjny098
Offline

Re: Risset

przez Pstryk 04 kwi 2010, 20:59
linka napisał(a):basior, czy bierzesz jakiekolwiek antydepresanty? Czy kiedykolwiek brałeś?
Zaufaj nam, czytając ulotkę można nabawić się tylko dodatkowych lęków i niepotrzebnego wkręcania sobie dodatkowych objawów ubocznych. Ulotkę powinna przeczytać najbiższa nam osoba zdrwoa i ewentualnie przekazać najważniejsze wiadomości :smile:


ale i tak czyta się w necie np. ostatni post z tego tematu... wracam z pogotowia - dostałam ten lek... żona zabrała mi ulotkę i co z tego - nom w każdym razie coś i tak muszę wziąć by dotrwać do jutra... czy ktoś ma jeszcze jakieś doświadczenia z tym lekiem i mógłby się jeszcze wypowiedzieć n/t :?: byłabym wdzięczna.
Pstryk
Offline

Re: Rispolept

przez Pstryk 04 kwi 2010, 21:55
ej wyluzujta... bo będę musiała sięgnąć bataXD

Każdy organizm jest inny i jeden lek może w każdym przypadku działać inaczej.
Pstryk
Offline

Risperidon a blokowanie nadmiernych emocji

Avatar użytkownika
przez Jednakowoż 23 kwi 2010, 13:58
Przepraszam, że znów wszystkich męczę sobą, ale powodem tego jest mój dzisiejszy, którtki odjazd. Leczę borderline, nerwicę lękową, fobię społeczną i sporadyczne derealizacje - od miesiąca wenlafaksyną 150 mg i Rispoleptem 1 mg (od miesiąca te dawki) - bardzo skutecznie zresztą. Lęki bardzo zmalały, nie podejrzewałem wcześniej, że to możliwe, fobia społeczna razem z lękami, derealizacje już mi się nie zdarzają - borderline, wiadomo, nie tak łatwo wyleczyć, bo to pokrzywiona osobowość.

I właśnie na te borderowe skoki emocji, pozbawione większych powodów i sensu, biorę Rispolept. I bardzo ładnie mnie emocjonalnie uspokaja - i nie nadmiernie. Zanim zacząłem się leczyć, potrafiłem nagle ot tak przejść od śmiechu do płaczu, od radości w furię, dławiła mnie nienawiść z błahych powodów - miotały mną skrajne emocje we wszystkie możliwe strony. Od kiedy biorę Rispolept, już tak się nie dzieje.

Dziś natomiast stało się coś dziwnego - pozwolę sobie skopiować to, co napisałem na forum borderów (piszę tutaj, bo tu jest znacznie więcej ludzi, którzy mogą coś wiedzieć):


"Dobry humor został przerwany nagłą erupcją nienawiści. nie wiem dlaczego, dawno tego nie było, nie było żadnego wyraźnego, racjonalnego powodu. Ale na chwilę wróciło stare pragnienie zniszczenia i trochę się pociąłem. Nie wiem dlaczego. Chyba dla czystego bez-sensu. Nie wiem jak się z tym czuję. Niby nie jest źle, ale jestem zawieszony, gdzieś. Nie jest źle, nie jest dobrze, nie jest nijak. Nie potrafię teraz myśleć o jutrze i o szczęściu i o celu. Nie pozwala mi na to fakt, którego przed chwilą dokonałem.

Nie wiem. Jakoś tak pusto.

A prziecież miało już być dobrze. Obiecało mi to wczorajsze wewnętrzne ciepło.

Nie wiem skąd wziął się ten wybuch. Bez niczego, bez żadnej zapowiedzi. Cisza, krótkie bum!, znów cisza.

Bez sensu.

A najlepsze było to, że gdy krzywdziłęm swoje ręce, przypomniało mi się, że mam iść do apteki po Bilobil na maturę. i Tak sobie od razu zaplanowałem - skończę się ciąć, posiedzę godzinę i porobię cośtam, zjem obiad i pójdę do apteki. Jak gdyby nigdy nic.

Zresztą wykonuję ten plan. Akuratnie robię wspomniane cośtam. I tylko jakieś dziwne nic w głowie. Jakby poczucie braku ciągłości, jakby zgwałcone zostało prawo istnienia.

Nie wiem. Dziwne. Nie wiem, co dalej z tym zrobię."



I teraz już wracam całkiem do normy - całe to zjawisko trwało około 1,5 godziny, od jego końca minęła godzina, a ja wróciłęm mniej więcej do siebie.

I zastanawiam się dalej, co było tego przyczyną. Czy można to zaliczyć raczej do chwiejności emocjonalnej, do nagłego wybuchu nadmiernych emocji (ale skąd one się wzięły? nie było ich od miesiąca!), czy pomieszaniem obu tych cudów?

Jeśli to chwiejność, potrzebuję stabilizatora (Depakine się pozbyłem bo wprowadała mnie w straszne stany, od których już odwykłem, a do następnej wizyty mam tydzień), jeśli to wybuch, to może trzebaby zastanowić się nad zwiększeniem Rispoleptu (oczywiście za zgodą lekarza)?

Skłaniam się osobiście ku drugiej opcji, ale trochę się boję. Boję się, że przekroczę granicę, za którą risperidon będzie blokował już za mocno. Że mnie ograniczy.

Poza tym przeraża mnie fakt, że to wszystko odbyło się ot tak, nagle, po miesiącu ciszy i w zasadzie w środku ciszy, że sam akt pocięcia był raczej machinalny i pozbawiony znaczenia, jakbym nim chciał nadać czemuś znaczenie.

I boję się, że tracę znów kontrolę. Ten wybuch był tak niesamowicie bezsensowny i pozbawiony jakichkolwiek przyczyn, tak krótki i pozbawiony podstaw do własnego istnienia, że mnie przeraził nie tyle samym swoim faktem, ile jego ulotnością i automatycznością. I tym, że był na tyle bez znaczenia, że juz wróciłem do siebie, że już zmieniłem myslenie a autodestrukcyjnego na "jak sobie pomóc?".

Przepraszam, że zawalam was taką ilością tekstu, ale po prostu szukam wyjaśnienia i rady.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
22 sty 2010, 21:42

Re: Rispolept

Avatar użytkownika
przez Jednakowoż 23 kwi 2010, 16:08
Czy ktoś spotkał się ze stosowaniem Rispoleptu jako wyłącznika nadmiernych emocji? Ja właśnie na to go biorę, w dawce 1mg i poprawa jest znaczna, nie mam problemów z nagłymi skokami przerastająych moje możliwości skrajnych emocji, typu nienawiść, poczucie "absolutnej nieprzyjmowalności świata".

Tylko, że właśnie dziś, ni z tego ni z owego, miałem taki skok, typowo borderowy, doprowadzałem wszystko do skrajności, chciałem poobrażać się na wieczność na ludzi za jedno niewłaściwe słowo, zaczęło mnie roznosić wściekłością na świat. To chyba znak, że trzeba zwiększyć dawkę?

Tylko boję się, że przesadzę, tzn. że przekroczę granicę, za którą Rispolept będzie mi "zabierał" te "normalne" emocje, nie tylko te nadmierne. Poza tym ten dzisiejszy "skok" był bardzo nieoczekiwany, pierwszy przez cały czas brania Rispoleptu, czyli od półtora miesiąca. Był sam w sobie bardzo dziwny, nagły, intensywny, krótki i taki "z niczego", niespodziewany.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
22 sty 2010, 21:42

Re: Rispolept

przez Niecnota 01 maja 2010, 19:47
Brał ktoś dawkę 4mg na dzień? Bo ja na drugi dzień miałem problemy z chodzeniem i czy to może być od tego?
Niecnota
Offline

Re: Rispolept

przez RafQ 01 maja 2010, 20:44
Rispo w większych dawkach może wywoływać tzw. "syndrom zombi".Ja przy 1.5 mg dobowo czułem się już nieźle spowolniony a wszystkie wykonywane czynności przychodziły mi z trudem jakbym był 80 letnim dziadkiem.Sądze że 4 mg dobowo mogło by mnie nieźle sponiewierać więc myśle że problemy o których piszesz mogą być od tego.Zapytaj swojego lekarza to będzie najlepsze rozwiązanie.
RafQ
Offline

Re: Rispolept

przez betii 01 maja 2010, 23:29
Ja biore od 8 mies. Rispolept. Z poczatku dostalam go zamiast tisercinu ktory mial koic nocne leki.
Poczatki byly straszne sliniłam sie, tretwiały mi konczyny.... teraz mam tylko tretwienie palcy, gdy pisze samoistnie odskakuje mi długopis.Rozmawialam o tym z lekarzem, powiedział ze jest to normalne ze rispolept tak dziala na układ, ze wystepuje to sztywnienie.... Mnostwo skutkow ubocznych ustapilo mi po 2 tyg. Teraz mam tylko te klopoty z palcami.
napewno pomogl mi na sen i lęki nocne.Biore dawke 2 mg ale jestem bardzo senna, nic mi sie nie chce. czuje sie dalej jak warzywo. Zwiekszono mi dawke gdyz coraz czesciej mialam autoagresje. Wowczas zwiekszono mi tez tegretol
Offline
Posty
265
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:38

Re: Rispolept

przez specjalny86 13 maja 2010, 16:40
Cześć witam wszystkich forumowiczów chcialem zapytac czy ktos calkowicie odstawił rispoklept i jak to wygladąło i kiedy wsyztsko wróciło do normy po tym całym rispolep[cie ja go brałem 10 dni teraz jestem jakieś 6 tygodni po odstawiniu i jakoś dalej jestem taki newowy niewiem dlaczego to tak jest ?? i czy to minie i kiedy . dzieki za odpiowiedź
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 maja 2010, 16:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 32 gości

Przeskocz do