WENLAFAKSYNA (Efectin,Efevelon,Velafax,Velaxin,Alventa)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy wenlafaksyna pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
202
65%

Nie
80
26%

Zaszkodziła
27
9%

 
Liczba głosów : 309

przez weronika 10 gru 2006, 12:48
miałam troche skutków ubocznych przez pierwsze dwa tygodnie ale to był taki standart, przy prawie każdym leku tak jest, teraz biore te dwa leki i nie czuje już prawie żadnych skutków ubocznych, może mam tylko przesuszoną błone śluzową z buzi troche mi gorąco, ale warto przecierpieć
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Avatar użytkownika
przez aniołek 10 gru 2006, 23:22
rozmawialam ostatnio z moim lekarzem i powiedzial mi ze bron Boze nie wolno łączyc efectinu z anafranilem....wiec czemu ty bierzesz i nic ci nie jest hmmm dziwne bo moj lekarz naprawde jest dobrym fachowca....ach ci lekarze ;/ pozdrawiam cie!
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

efe

przez Szczęściara 10 gru 2006, 23:27
Ja biore efectin jako stabilizator nastroju
i Depakine Chrono jako lek działający przeciwlękowo

takie połączenie u mnie sprawdza się idealnie :)
Szczęściara
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

efectin

przez olager 13 gru 2006, 09:10
tak sobie przegladam ten temat postu i przerazilo mnie nazwanie tego leku psychotropem! ja go biore od okolo 3 mcy, wczesniej bralam seroxat(ok. 2 lata) no i lekarz mi zmienil na ten wlasnie efectin, bo stwierdzil,ze czas zmienic leki... ze wzgledu na moje powracajace lęki i depresje. a wczoraj zaimprezowalam u kolezanki i wypilam 4 drinki dosyc mocne,po czym przez cala noc do samiuskiego rana zasnac nie moglam... czy to sa skutki uboczne polaczenia leku z alkoholem?
sandra26
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
31 sie 2006, 13:06

przez Cretino 13 gru 2006, 20:03
powiedzcie to mojej watrobie i układowi moczowemu :) a mzoe odda mi ktoś swoja nerkę :)

jest idiotą ktoś kto twierdzi zeby ze to sa leki bezpieczne :)

podobno od efetinu sie nie tyje :) to skad u mnie 30 kg w 3 mce :) z 86 do 116?

podobno nie jest toksyczny :) to skad u mnie niewydolnosc watroby i nerek po jego rocznym stosowaniu - zaczelo sie od biegunek i zaparc nastepujacych po sobie, potem sikanie w nocy az w koncu krwiomocz :)

a moze pekajace naczynka krwionosne w oczach i plucach tez uznacie za nic? moze wy lubicie wygladac ja kzombie i krztusic sie wpasna krwia ale to wasz problem :)

nie jedzcie swinstw, zadne chemikalia wam nie pomoga ... tylk ozdrowe relacje z ludzmi, zdrowe rodziny, poczucie bezpieczenstw i zaufanie do najblizszych mzoe pomóc ... te leki sa tylko po to zebyscie nie byli uciazliwi dla otoczenia ... co z tego ze sie dzięki nim nie zabijecie skoro zyc normalnie tez nie pozwolą :) ... lepsza szybka smierc niz 30letnia wegetacja i zycie na kolanach :)

aha - wazne - wszystkie antydepresanty obnizaja inteligencje, niektóre nawet w sposób caliem duzy :)

jak myslicie? po co schizofrenikowi podaje sie leki? zeby nie lazil po lesie albo nie spal na strychu :) bo kto to widzial zeby ktos tak zyl w cywilizowanym kraju :) smiac mi sie chce :) a mzoe on jest tak szczesliwszy niz po tych wszystkich lekach którymi go napasliscie?

skoro tryptofan-L bedacy tylko aminokwasem moze spowodować zastoinowa niewydolnosc miesnia sercowego lub zaspół zwany nadcisnienien płucnym ... a tylko w niewielkim stopniu wplywa na uklad hormonalny ... to co moze zrobic lek totalnie destruktywnie dzialajacy na biochemie organizmu?

o mechanizmach wplywania serotoniny w nadmiarze na naczynia krwionosne, gospodarke wapniem, powstawanie bloku hormonalnego w umezczycn i inne patologie - poczytajcie sobie sami :)

jak lekarze psychiatrzy zaczna leczyć ludzi a nie wypisywać tabletki to zmienie o nich zdanie :) zrozumcie moze ze depresja nie zawsze ma zwiazek z obnizeniem ilosci serotoniny, moze byc spowodowana obnizeniem wrazliwosci tkanek na ten hormon (wywolanym np. nieodwracalnym uszkodzeniem receptorów serotoninowych) ... takiej depresj nie da sie leczyć lekami dzis znanymi a nawet wiecej powiem - tylko na dluzsza mete pogorszy sie stan chorego bo zaniknie albo sie w inny sposób uszkodzi kolejne receptory :) takich ludzi (chorych ze wzgledu na uszkodzenie receptorów) w zaden sposób poza psychoterapia nie da sie leczyć :) .... to by bylo tak jakby komus przekoksowanemu bo jechal na omie bez zadnej kontroli tego co robi - ktos receptory wysycone albo zniszczone ktos chcial odblokowac kolejnymi strzalami omy :)

smiech na sali :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 gru 2006, 19:21

:)

przez Szczęściara 13 gru 2006, 21:39
El Cretino :)

a może Efektin po prostu nie jest dla Ciebie ? Nie myślałeś / łaś o tym?
Nikt nie napisała że to lek dla wszystkich. Jednemu pasuje innym nie.

Ciekawe jak byś się czuł/ czuła gdyby zamiast tego lekarz przepisał inny lek - może byc lepiej może gorzej. Nigdy nie wiadomo. Poza tym są przecież inne leki z tej grupy. Ja sie dziwie że przy takim przyroście wagi i skutkach ubocznych jakie opisujesz nie zmieniono leku.

No ale cóż - nie jestem ani Tobą ani Twoim lekarzem.

Mnie Efectin pomagał i pomaga nadal, i jest najlepszym z kilku innych leków jakie wczesniej brałam.

ps: a propo - w tym wątku jeśli dobrze poczytasz a nie tylko przeczytasz to co chcesz, możesz także znaleść kilka słów na temat psychoterapii i wsparcia ze strony bliskich

a co do kontenkstu słowa "idioci" to ja to rozumiem jako niekontrolowany przypływ emocji a nie intencję obrażenia niektórych forumowiczów :twisted:
Ostatnio edytowano 13 gru 2006, 22:53 przez Szczęściara, łącznie edytowano 1 raz
Szczęściara
Offline

przez atrucha 13 gru 2006, 22:24
Cretino napisał(a):a moze pekajace naczynka krwionosne w oczach i plucach tez uznacie za nic? moze wy lubicie wygladac jak zombie i krztusic sie własna krwia ale to wasz problem :)


Cretino napisał(a):lepsza szybka smierc niz 30letnia wegetacja i zycie na kolanach :)


Waż słowa.
Ostatnio edytowano 09 sty 2007, 19:29 przez atrucha, łącznie edytowano 1 raz
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez Ania1976 16 gru 2006, 03:20
Czlowieku (Cretino)!

Efectin to nie serotonina w czystej postaci!!! Tu w ogole nie ma serotoniny, tylko wenlafaksyna, czyli zwiazek, ktory wychwytuje serotonine zwrotnie, czyli naturalna, ktora pod wplywem nerwicy/depresji zbyt szybko jest wykorzystywana. Efectin to lek antydepresyjny, a ten na czesc osob dziala tak, ze tyja, ale wiekszosc-chudnie. Ja w miesiac schudlam 10kg, bo ten lek mnie aktywizowal. Niektorych usypia, a to spowalnia ich dzialalnosc fizyczna, co spowalnia z kolei przemiane materii.

Psychoterapia to proces wielomiesieczny, wieloletni, wiec na poczatku przez 1-1.5 roku trzeba brac lek, a ten lek ''uczy'' mozg prawidlowej gospodarki serotonina i dopamina, wiec leczy.

Twoje klopoty zdrowotne moga byc zupelnie nie zwiazane z Efectinem.

Ja go biore prawie 2lata, z przerwa na ciaze. Gdyby nie ten lek, nie wiem, co by ze mna bylo, choc wiem, ze potrzebna jest tez psychoterapia.

A.
Ania1976
Offline

przez Piotrek ;) 18 gru 2006, 13:26
Powitac ja biore efectin 4 miesiace i jest ok chcialem sie tylko zapytac czy u kogos wystepuje cos takiego jak u mnie a mianowicie gdy tylko jade samochodem oczywiscie jako pasazer bo jak prowadze to nic po jakims czasie strasznie sie poce cale cialo drzy jak by w srodku szalalo cale stado mrowek i do tego te zawroty glowy nogi jak z waty wtedy mysle zeby jak najszybciej znalezc sie w domu (to nie choroba lokomocyjna) ale ostatnio nawet o tym nie myslalem a mnie zlapalo jesli macie jakas recepte na to bede wdzieczny pozdrawiam.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
15 sie 2006, 16:13
Lokalizacja
Rzeszów

Avatar użytkownika
przez jowita 19 gru 2006, 15:39
witam!
ja tez czuje sie zle mimo ze zwiekszyłam dawke efectinu i leki odeszly to nie cieszy mnie nic,mam straszne samopoczucie,wszystko sprawia mi trudnosc nwet to by tu zagladnac,czuje ból w kosciach,to chyba przez zero ruchu,nie wiem co robic dlaczego sie tak paskudnie czuje dlaczego efectin nie daje mi takiego kopa do zycia jak innym??jestem załamana :cry:
pozdrawiam

[ Dodano: Wto Gru 19, 2006 3:39 pm ]
dlaczego na moim poscie jest godz:3:25 skoro pisze to o 14:25??
Może zawsze trzeba najpierw przejsc przez piekło......by zrozumiec czym naprawde szczeście jest.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
24 maja 2006, 09:35
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez aniołek 22 gru 2006, 16:27
hej ja tez zwiekszylam dawke effectinu na 150 i najpierw czulam sie lepiej a teraz po tygodniumam takiego doła ze sie nie da opisac wogole chce mi sie strasznie plakac mam ciagly niepokoj i cala sie telepie i znowu musze przezywac te koszmarne chwile na dodatek na swieta smutne!moze ktos mial podobnie i mu to minelo prosze napiszcie mi bo zawsze to mnie jakos podtrzyma na duchu!pozdrawiam cieplo i zycze milych spokojnych i przede wszystkim zdrowych świąt!
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

przez Piotrek ;) 22 gru 2006, 19:39
Czesc ja nie zwiekszalem dawki jestem nadal na 75 mg fakt ze bylo lepiej ale od tygodnia jest nie ciekawie po nowym roku pewnie zmienie na inny lek mam po nim strasznie plytki sen a do tego nie moge zasnac a nie chce sie faszerowac prochami bo ile mozna a jak nie widze rezultatow to czas na zmiany a co do zlego stanu to zwalam to na zlizajace sie Świeta przynajmniej ja tak mam . No to Wszystkim-wszystkiego,czego sobie-tego Wam!! Pozdrawiam Was .
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
15 sie 2006, 16:13
Lokalizacja
Rzeszów

a moze cos innego?

przez Szczęściara 22 gru 2006, 23:00
Ja miałam tak

- najpierw 75 ER - było super
potem zaczęło być za mało
- zwiększenie o 75 ER czyli łączna dawka 150 ER dziennie
potem nastrój się ustailizował po jakimś czasie ale nadal pojawiały się lęki więc konieczne okazało sie dołączenie innego leku
- dodana Depakina

Jeśli zatem po upływie kilku tyg nie jest OK uważam że nie trzeba lamentować a już na pewno nie wolno się poddawać i zniechęcać do leczenia! tylko najlepiej udać sie do lekarza na konsultację.

Trzymam kciuki!!!!!!!!! :P
Szczęściara
Offline

Avatar użytkownika
przez Stormboy 01 sty 2007, 03:35
Nabawiasz mnie otymizmem :-/ Zacząłem brać 17 września i wszystko było fajnie aż do 9 października kiedy to moja Pani psychiatra oznajmiła, że tak minimum 4 miechy trza brać Velafax i jeżeli będzie wszystko dobrze, to "można pokusić się o odstawienie". Jeszcze 5 dni później jechałem z ludźmi ze studiów w góry, na Rogacz, gdzie się pije, pije i... pije i jest bardzo zajebiście. Pytałem ją o alkohol. Reasumując jej wypowiedź, to zrobiła mi małą wojnę, że zdrowie jest ważniejsze i że napić się z kolegami bede miał jeszcze czas. Odkąd zaczęło być ze mną źle, nie płakałem (bo nie mogłem choć bardzo chciałem), czułem wewnętrzną blokadę (okropne uczucie). Jak wyszedłem od niej z gabinetu, coś pękło, nie wytrzymałem. Ryczałem w autobusie pół godziny i zrobiłem przez to mała kałużę na podłodze. Akurat jechałem na wykład. Okazało się, że go nie ma, więc poszliśmy na piwo. Byłem w takim stanie, że akurat to, co powiedziała lekarka mnie wogóle juz nie obchodziło. Szaleństwo - 1 browar 0,66l. Nieźle się potem czułem, choć bolał mnie troche łeb. Jak wracałem do domu dopadł mnie lęk, pierwszy raz odkąd zacząłem brać leki, a potem do dnia wyjazdu generalnie miałem doła. W górach wypiłem przez 2 dni w sumie 3 piwa, po których mi nic nie było. Wszyscy bawili się zajebiście, tylko nie ja. Potem mój stan psychiczny się troche ustabilizował... może na tydzień.
Wkońcu w pewnych sytuacjach przestałem sobie radzić: bezsilność, frustracja, zawiedzenie (nawet dotyczące bardzo prozaicznych sytuacji) sprawiały, że depresja i w pewnym stopniu lęki dawały o sobie znowu znać, mimo brania Velafaxu. Ostatniego czasu sytuacje krańcowe (tak je zacząłem nazywać) zdażają mi się dość często. Na początku się nim poddawałem, ale ile można. Mój ostatni przepis na zło tego świata: wziąć półtora dawki Velafaxu i za jakiś czas wypić piwo powyżej 7% alk. Po zwiększonej dawce Velafaxu rozszerzają się źrenice, a potem już po połowie piwa czuję się mocno wstawiony (przynajmniej nie plącze mi sie język jak to pijani mają). Jest bardzo fajnie. Napewno jest to "jakiś" sposób i czuję się już od niego trochę uzależniony. Wiem jednak, że kiedyś wypije więcej i/lub wezmę większą dawkę leku, żeby czuć się jeszcze lepiej i zdaję sobie też sprawę, że balansując tak na granicy, kiedyś przesadzę i odwiozą mnie przez to do szpitala, że mogę zrujnowac sobie zdrowie lecz innego sposobu na razie nie widzę. Może gdybym nie był sam, stan mojej psychiki wyglądałby zupełnie inaczej. Jednak to, że aktualnie jestem singlem nie jest spowodowane moim stanem zdrowia, to dość odmienny problem, codzienny ale nie rozumiany przez większość społeczeństwa.
Kończąc powoli moją notkę biograficzną, Velafax to dobry lek: stosunkowo małe skutki uboczne i dość duża skueczność - nie bójcie się go brać. Nie jest to jednak lekarstwo na życie, tableteczki szczęścia itp., nie eliminuje on problemów, sprawia tylko, że podchodzimy do nich z dystansem, nie zauważamy ich tak bardzo. Jeśli jednak są one dość istotnym elementem naszego życia, to branie lekarstw ich nie rozwiąże, ale tylko zamaskuje na pewien czas. Wiem, że na pewno nie odstawię leków pod koniec Stycznia (4 miesiące), a zatem jeszcze długo nie będe mógł się urżnąć normalnie alkoholem (choć mam niesamowitą potrzebę). Przygotowuję się na to, iż mogę brać Velafax bądź inne leki przez kilka lat, może do końca życia. Z psychotropami jest tak, że jeśli nie pomagają na początku, to po dłuższym czasie nie możemy dać sobie bez nich rady i trzeba je brać juz cały czas. Z kolei jak się ich nie zacznie wogóle zażywać, to prędzej czy później i tak zamkną nas w szpitalu psychiatrycznym, bo nie wytrzymamy. I tak źle, i tak niedobrze. Gratuluję wszystkim, którym się udało! (a z tymi, którzy sobie też nie dają rady z życiem, łacze się w cierpieniu). Aha! I nie radzę odchodzić z tego świata - ostatnio to dość oklepane :-/ Jakoś to będzie - z dupska ale zawsze.

[ Dodano: Sob Gru 23, 2006 3:46 pm ]
Ale pojechałem :-/ przepraszam wszystkich urażonych. W listopadzie brałem 56,25 mg dziennie, teraz w grudniu 75 mg. Noi po poprzednim zwiększeniu dawki było... dobrze :-) W Listopadzie miałem 2 poważne załamy, takie z nieuzasadnioną histerią, płaczem. W grudniu - wczoraj. Dość wypiłem ;-) a kiedy impreska się skończyła [tzn. posiedzenie z qmplem], to mnie dopadło. Potem poszedłem jeszcze po browca, szedłem i ryczałem, że to wszystko nie ma sensu, że bez sensownego powodu teraz będzie mnie to dopadało co pewien czas. W skrócie co wydarzyło się potem: nieźle w czubie, zeskok z wysokości 2 metrów i obecnie noga w szynie ;-) Niestandardowy skutek depresji...

[ Dodano: Sob Gru 30, 2006 12:44 am ]
Nie wiem dlaczego ale ostatnio odnoszę wrażenie, że Velafax smakuje jak klej biurowy :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
15 wrz 2006, 16:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 8 gości

Przeskocz do