WENLAFAKSYNA (Efectin,Efevelon,Velafax,Velaxin,Alventa)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy wenlafaksyna pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
203
65%

Nie
81
26%

Zaszkodziła
27
9%

 
Liczba głosów : 311

Re: Efectin (---->Velafax)

przez zdesper 22 maja 2010, 09:57
Rozumiem oczywiście, że osoba która dotąd była bardzo aktywna męczy się, ale coś za coś. Mnie też to męczy, ale z drugiej strony nie wierzę, że biorąc leki można czuć się idealnie. Trzeba przeczekać, wierząc, że leki po prostu działają i że wywołując skutki uboczne po prostu leczą

No ja np uwazam ze niepoznawanie rodziny na citalopramie nie bylo leczniczym skutkiem ubocznym,:)
zdesper
Offline

Re: Efectin (---->Velafax)

przez rober6666 22 maja 2010, 10:16
...ja niestety po każdym SSRI i SNRI mialem takie jazdy....nie poznawałem rodziny, gubiłem sie na mieście, gubilem sie w markecie , kilka razy bedąc na mieście wpadłem w HISTERIĘ poniewaz NIE PAMIĘTAŁEM gdzie jest moj 6 letni synek-czy zawiozlem go do teściow, czy zaprowadzilem juz do przedszkola (tylko gdzie to przedszkole,heheh) czy tez własnie przed chwila Go zgubilem, no i "gdzie jest mój samochód?"......całkowita derealizacja i kompletny debil
Uważam że były to potencjalnie śmiertelne skutki uboczne, gdyz w takim stanie własnie postanowiłem zakończyc tą farse jaka stało sie moje zycie i udalem sie ze sznurkiem do lasu....w pore sie powstrzymałem....
Złości mnie więc , gdy niektórzy doświadczający dużo słabszych skutków ubocznych generalizują i radzą , aby skutki uboczne przeczekac, że lek musi sie rozkręcić,że jego działanie pojawi sie po miesiącu itd....po miesiącu to pomóc mógłby mi Jezus Chrystus wskrzesając mnie z martwych.
To nie jest tak , że jedni sa "twardziele" i wytrzymuja skutki uboczne , a drudzy to "mięczaki" i nie wytrzymują...
Zwyczajnie każdy z Nas jest inny i jednych dany specyfik na początku lekko miażdży po czym stawia na nogi, a innych miażdży całkowicie i kładzie do psychiatryka lub nie daj Boże grobu.
Pozostaje pozazdrościc Tym , którzy doświadczyli zbawiennego działania lekow
Pozdrawiam
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Efectin (---->Velafax)

przez zdesper 22 maja 2010, 10:30
Nic dodać nic ująć
zdesper
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Efectin (---->Velafax)

Avatar użytkownika
przez aree1987 22 maja 2010, 12:54
Dochodze do wniosku, n podst swoich doświadczeń i tego co piszecie, że wenlafaksyna działa dobrze przeciwdepresyjnie na tych których pobudza/speeduje, z kolei na tych, na których działa uspypiająco dobrze sprawdza się przeciw lękom. ;>
wenlafaksyna 450mg
--

I'm forever black-eyed
A product of a broken home
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1173
Dołączył(a)
15 lip 2009, 21:54

Re: Efectin (---->Velafax)

Avatar użytkownika
przez hanca84 22 maja 2010, 16:25
No ale przy takich skutkach ubocznych lekarz nie zmienił leku? To ja bym zmieniła lekarza! Pisząc o skutkach ubocznych, jakie moim zdaniem trzeba znosić, miałam na myśli takie jak u mnie: senność, zmęczenie, problemy z koncentracją (ale umiarkowane!)problemy ze snem, koszmary itp.

To o czym piszecie, niepoznawanie rodziny czy coś u mnie nigdy nie wystąpiło. Owszem, przez pierwszych 6 tyg. czułam się gorzej, ale były to bóle głowy, mdłości, zawroty głowy, senność, napady lęku - na to lekarz zalecał bezno, brałam tak długo, aż Efectin zaczął działać przeciwlękowo.
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Efectin (---->Velafax)

przez zdesper 22 maja 2010, 21:03
Dla mnie wenlafaksyna to juz ostatecznosc.W obecnym stanie za cholere nie da sie funkcjonowac.Lęki lękami ale żeby nie rozumiec co ludzie mowią i niemoznosc zrozumienia nawet jednego zdania pisanego to juz czysta przesada..... :roll:
zdesper
Offline

Re: Efectin (---->Velafax)

przez cytrynka84 22 maja 2010, 22:45
O kurcze to faktycznie masakra Robert,i bezwzględne wskazanie do odstawienia leku
U mnie obj. ub.podobne jak u Hanci84.Najbardziej dobijala mnie sennosc,zmęczenie,osłabienie fizyczne,czasem ta sennosc była mniejsza ,czasem większą,czasem bardzo nasilona Po za tym leki na początku brania,trochę przytylam,ale nie znacznie,zab.koncentracji,Takze Efectin+ szkola to nie nie było u mnie dobre połączenie,nie mogłam sie skupić wogóle i zmusić sie do nauki,do dzialania ogólnie.
Ciśnienie po wenla. miałam o dziwo dość wysokie,więc teoret.nie powinnam być senna
Co by nie mówić bardzo pomógł mi ten lek,jeden z najlepszych na nastrój i stany leków
Osobiście dużo bym dała za speeda na Efectinie,sennosc to chyba jedyny minus tego leku.wg mnie
Ale u mnie większość leków powoduje sennosc,nie wiem od czego tak mam,po części na pewno od leków,po części od depresji,konkretnie nowego jej oblicza,totalny brak motywacji
O dziwo kiedyś miałam depre z ze stanami lekowymi,a teraz mam zahamowanie psychoruchowe,marazm itp.,co mocno dezorgganizuje ,życie,dużo rzeczy przez to zawalam.Zmienilam leki na pobudzajace i jest lepiej.na szczęście .Leki też sie zdarzają ,ale rzdziej

Kurcze,jak te leki różnie działają na ludzi.
Osoby pragnące uspokojenia,mają akatyzje,a tym ,co brakuje pobudzenia odczuwają ta cholerna sennosc
No ,ale nie ma idealnych leków,bez sk.ub.są tylko bardziej lub mniej uciążliwe.
Bez leków było by dużo gorzej.
Jak odstawilam wenle to sennosc trochę przeszła.
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
23 sty 2010, 14:05

Re: Efectin (---->Velafax)

przez Katarzynka36 23 maja 2010, 00:17
Witajcie KOchani Efectinowcy:)
Nie odzywałam się od końca marca, ale niestety tak w zyciu bywa, ze musiałam się przerzucic na inne forum...onkologiczne dodam:(:(:( duzo bardziej dolujące niż to nasze nerwicowe...
No ale wracając do rzeczy - może tak bardziej optymistycznie...
Efectin 75 er zakończylam zazywać pod koniec marca, po ponad 1,5 rocznej przygodzie:)
zaczęłam odstawiać go ponad roku brania... odstawiałam w sumie od listopada do marca, mikroskopijnie zmniejszając dawki i wiem Wam, że moim zdaniem to najlepszy sposób... odsypywanie kuleczek... tak bałam się skoszmarnie odstawiennych efektów, ze bylam sklonna codziennie żmudnie odliczać kuleczki z kapsułki... osttani tydzień brałam po dwie kuleczki (kapsułka efectuni ma ich ok. 250) no i przestałam w końcu - zero jakichkolwiek odstawiennych koszmarów, więc jak ktos się boi odstawiać ten lek, to polecam tai sposób:):):)
MOje wrażenia z nie bycia już na efectinie...
Wiecie, dzięki efectinowi zniknęły mi moje sstraszne zawroty glowy i lęki, ale lek ten mnie bardzo emocjonalnie znieczulił... i nie chodzi mi tylko o seks, ale o uczucia wyższe... lęków nie było, ale nie było też jakis większych radości... taki tumiwisizm i znieczulica...obojetnośc, spokój...
Teraz natomiast kiedy odstawiłam efectin wszytsko wróciło do swojej normy...
Wiecie, normalnie znowu żyje, mimo stresów związanych z chorobą Taty - jest ok:)
I owiem Wam, że mimo wszytsko uważam - patrząc teraz z perspektywy - że lek ten mi bardzo omogł, bo moje samopoczucie było okrone i wegetowałam, ale teraz widzę, że efectin upośledza jednak uczucia... tak naprawdę dobrze czuje się teraz bez efectinu:) nareszcie dobrze, normalnie i tak jak kiedyś za starych dobryh czasów:) I nie mam tej takiej troszkę efectinowej sztuczności w sobie, tylko spontaniczna radośc:)
Czego Wam wszystkim zyczę:):):)
Efectin pomaga ogromnie, ale tak naprawdę normalnie zaczynamy się czuć dopiero po jego odstawieniu - takie jest moje zdanie...spędzając wiele lat na efectinie narażamy się na uczuciową wegetacje...
Dlatego uważającie - dlużej niż 2 lata nie bierzcie tego i odstawiajcie powoli:)
To takie moje rady, może komus się przydadzą:)
pozdrawiam serdecznie:):):)

[Dodane po edycji:]

Witajcie KOchani Efectinowcy:)
Nie odzywałam się od końca marca, ale niestety tak w zyciu bywa, ze musiałam się przerzucic na inne forum...onkologiczne dodam:(:(:( duzo bardziej dolujące niż to nasze nerwicowe...
No ale wracając do rzeczy - może tak bardziej optymistycznie...
Efectin 75 er zakończylam zazywać pod koniec marca, po ponad 1,5 rocznej przygodzie:)
zaczęłam odstawiać go ponad roku brania... odstawiałam w sumie od listopada do marca, mikroskopijnie zmniejszając dawki i wiem Wam, że moim zdaniem to najlepszy sposób... odsypywanie kuleczek... tak bałam się skoszmarnie odstawiennych efektów, ze bylam sklonna codziennie żmudnie odliczać kuleczki z kapsułki... osttani tydzień brałam po dwie kuleczki (kapsułka efectuni ma ich ok. 250) no i przestałam w końcu - zero jakichkolwiek odstawiennych koszmarów, więc jak ktos się boi odstawiać ten lek, to polecam tai sposób:):):)
MOje wrażenia z nie bycia już na efectinie...
Wiecie, dzięki efectinowi zniknęły mi moje sstraszne zawroty glowy i lęki, ale lek ten mnie bardzo emocjonalnie znieczulił... i nie chodzi mi tylko o seks, ale o uczucia wyższe... lęków nie było, ale nie było też jakis większych radości... taki tumiwisizm i znieczulica...obojetnośc, spokój...
Teraz natomiast kiedy odstawiłam efectin wszytsko wróciło do swojej normy...
Wiecie, normalnie znowu żyje, mimo stresów związanych z chorobą Taty - jest ok:)
I owiem Wam, że mimo wszytsko uważam - patrząc teraz z perspektywy - że lek ten mi bardzo omogł, bo moje samopoczucie było okrone i wegetowałam, ale teraz widzę, że efectin upośledza jednak uczucia... tak naprawdę dobrze czuje się teraz bez efectinu:) nareszcie dobrze, normalnie i tak jak kiedyś za starych dobryh czasów:) I nie mam tej takiej troszkę efectinowej sztuczności w sobie, tylko spontaniczna radośc:)
Czego Wam wszystkim zyczę:):):)
Efectin pomaga ogromnie, ale tak naprawdę normalnie zaczynamy się czuć dopiero po jego odstawieniu - takie jest moje zdanie...spędzając wiele lat na efectinie narażamy się na uczuciową wegetacje...
Dlatego uważającie - dlużej niż 2 lata nie bierzcie tego i odstawiajcie powoli:)
To takie moje rady, może komus się przydadzą:)
pozdrawiam serdecznie:):):)
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
27 lut 2010, 19:37

Re: Efectin (---->Velafax)

Avatar użytkownika
przez hanca84 23 maja 2010, 10:44
Oj Katarzynka zdrówka dla Taty!

Chyba gdybym miała takie jazdy jak wy to bym się na szpital zdecydowała. Ja cały czas na Efectinie pracowałam, na pocz. lekarz koniecznie chciał mi dać L4 ale nie wzięłam. Jak miałam biuro nieczynne to zamykałam się na klucz i spałam na biurku albo na podłodze! Zresztą, do dziś tak robię, jak mam słabszy dzień. 30 minutowa drzemka i czuję się lepiej. A podczas wcześniejszego leczenia studiowałam, zaliczałam sesje itp., więc chyba nie jest tak źle.

Od 3 tyg. odstawiam Efectin, od jutra już spróbuję brać mniej niż 37,5, w środę mam wizytę u psychiatry. Na razie nie mam żadnych efektów odstawiania. Czuję się bardzo dobrze, lęki i smutek pojawiają sie sporadycznie. Chciałabym żeby już tak zostało.
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Efectin (---->Velafax)

Avatar użytkownika
przez zaqzax 23 maja 2010, 23:48
Na początku ten lek dobrze na mnie działał, dobrze wyciszał, ale potem gdy zwiększono mi dawke do 75mg
zacząłem powoli czuć się gorzej, taka nuda, wegetacja, obojętność i beznadzieja, dlatego zmniejszam znowu dawkę
do 37,5mg, albo odstawię powoli ten lek na kilka dni i zacznę go brać na nowo, może lepiej zaskoczy, bo mam wrażenie
że mój mózg się jakoś zatkał, a 2 tygodnie temu zapaliłem syntetyczny kannabinoid (odpowiednik marihuany) i się pogorszyło.
Nie wiem jak to palenie na taki długi okres czasu mogło wpłynąć aż tak depresyjnie mimo że zwiększyłem dawkę, a lęków w ogóle nie odczuwam, jestem jakby zamurowany, nie czuję nic, taka wszechogarniająca chujnia.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Re: Alventa

przez Kasia 24 maja 2010, 00:00
Hej!
Mam pytanie. Moja mama brala od 3 lat alventa-w roznych dawkach(jeszcze nie wiem jakich), wiem natomist ze ostatnimi casy brala alventa 75 mg raz dziennie a pozniej chyba przez 2 tygodnie co drugi dzien.Kilka dni temu odstawila leki zuplenie, w sumie tak nagle.Denerwuje sie, bo raczej nie skonsultowala tego z lekarzem, a ja widze ze chodzi rozdrazniona.Sama prowokuje zaczepki i mam wrazenie ze w ogole nie jest do konca soba.
Co z tym lekiem?czy fakt ze odstawsila z dnia na dzien agraza jej zdrowiu?bede wdzieczna za odp.
Pozdr, kasia
Kasia
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 wrz 2005, 08:41
Lokalizacja
Płock

Re: Alventa

przez Katarzynka36 24 maja 2010, 00:51
Witajcie!
Ja odstawiałam efectin, a alventa to jej odpowiednik. MOgę wszystkich uspokoić, że lek ten mozna odstawić:)::)
Jestem tego przyskładem... bardzo mi pomógł na moje zaburzenia lekowe, napay paniki, koszmarne, trwające przez pół roku niemal non stop zawroty głowy i napady kołatania serca. Brałam przez 1,5 roku dawkę 75 er. Jak odstawiałam?
Przede wszytskim bojąc się panicznie skutków odstawiennych polecam metodę dla cierpliwych, ale wierzcie, że się opłaca! Nie trzeba przezywać dodatkowo stresu, że mogę mieć jazdy przy odstawianiu... Odstawiałam lek w sumie jakieś 4 miesiące. W kapsułce 75 er jest ok. 250 maleńkich kuleczek. Odsypywałam je. Najpierw 5 kuleczek z tych 250, brałam te 245 2-3 dni i odsypywałam znowu o 5 więcej, czyli 10 i brałam 240... organizm w ogóle nie odczuwał jakichkolwiek zmian a ja miłam komfort odstawiania... tylko liczenie kulek bylo męczące, ale da się wytrzymać... w osttanim miesiącu zostało mi chyba 25 kuleczek, węc w sumie 1/10 dawki początkowej... ostatnie trzy dni odstawiałam po 2 kuleczki... i tym sposobem bardzo lagodnie nie zauażyłam, że wyzwoliłam się z efectinu... Pomogł bardzo, ale mimo wszytsko znieczulał mnie emocjonalnie... byłam obojetna i mniej radosna - za bardzo chyba wyciszona... taka ozbawiona uczuć wyżśzych.... teraz już nie mam tej sztuczności, wreszcie normalnie zyję! bez leków, bez zawrorów, bez paniki, bez napadow szybkiego pulsu no i już też bez efectinu... ...... mijają 2 miesiące od odstawienia i jest super:):):)
pozdrawiam wszytskich!
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
27 lut 2010, 19:37

Re: Efectin (---->Velafax)

przez depresyjny098 24 maja 2010, 10:42
zdesper napisał(a):depresyjny czyli wenlafaksyna nie rozwala Ciebie tak jak SSraje? W sensie ze nie ma takiego chorego pobudzenia i nerwowosci?(wzrok i twarz mordercy).Dla mnie takie dzialanie lekow odrazu przekresla szanse na ich branie. Taki sztuczny napęd w moim przypadku nasila fobie spoleczna.(Zaburzone sa reakcje na rozne emocje.W sensie zamiast smiac sie z czyjegos zartu to czlowiekowi robi się cala czerwona twarz z nerwow)

Czy są leki ktore podnosza nastroj ale nie zmieniaja w tak okrutny sposob osobowosci? :roll:




Zgadzam się z tobą w 100000 procentach. Wszystko to co napisałeś, wyjąłeś z moich ust....
SRII i inne tego typu podobne leki skreśliły z mojego życia jakieś dobre 4 lata...
Velafax to jest mój 13 lek . I to jest jedyny lek który nie powoduję objawów o których napisałes powyżej.....
Oczywiście nie oznacza to, że w pierwszych dniach nie jest ciężko..
Ale na dzień dzisiejszy. Jadę już 8 tydzień... I zaczynam czuc naprawdę mega Normalny klimat.
Po prostu przypominam sobie pomału jak się czułem przed chorobą....
Minus jest taki, że trzeba brac okrągłe 2 miechy, żeby poczuc zbawienne docelowe działanie tego leku..
Do tego momentu może byc różnie. Jak ktoś ma farta, to oczywiście w pełni zatrybii trochę wcześniej...
Ale 5 tyg to takie bardzo dolne minimum....
Biorę 75 mg. Czyli zjechałem jednak troszkę z dawki, bo trochę aktyzyjka jednak się pojawia w większych dawkach...(nienawidzę jej..)
Ale jeżeli lek już zafunkcjonuję należycie to doszlifowanie dawki to już jest pestka.
Lecz bardzo ważna pestka..
Najgorzej to przetrwac w wierze i nadziejii te 5 tyg, czy nawet trochę więcej. Ale jeżeli nie ma tych kureeewskich skutków jakie powodują srii to i tak jest malina...
pOzDrAwIaM


PS: Oczywiście to są tylko moje odczucia. Zapewne są osoby, którym pomógł Cital, czy inne tego typu ścierwa..fuck
Ale w związku z tym, że u ciebie widzę odzwierciedenie swojej sytuacjii, więc dlatego śmiało wygłaszam swoje poglądy...hehe
depresyjny098
Offline

Re: Alventa

Avatar użytkownika
przez agusiaww 24 maja 2010, 13:18
Kasia, coz to lekarz powinien zadecydowac o odstawianiu i powinna byc pod opieka lekarza. Takze najlepiej niech uda sie na konsultacje do lekarza.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do