Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez naybet 04 maja 2007, 10:41
dzieki za odpowiedzi, wlasnie wczoraj juz dostalem namiayr na takiego kolesia co zna duzo osób z takiego otoczenia lekarskiego to mnie ankieruje, mysle ze to nerwiaca ale jesli nie to co innego , pojebalo mnie , mam te shcizy roznie raz przez miesiac czasu nie miaelm, raz przez miesciac mialem, i tak na zmiane ae ostatnio mialem taka hujowa faze ze nie wytrzymalem, i wylalem wszystko poweidzialem znajomym rodzinei, zeby mnie nie uwazali za jakiegos debila bom ialem takie odczucia, zoabcyzmy pojde na badania , ale problemy z sercem czycos to raczej mu mnie nie ma mialem rok temu operacja na kolano wie cmmialem swszystkie badania potrzebne i nic nie wykazalo wiec kto wie co to jest...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:50 am ]
jeszcz ejdno czy wiece czy nerwice da sie wyleczyc w 100 procentach
np w ciagu polol roku
moje gg :) 2279579
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 maja 2007, 18:12

Avatar użytkownika
przez Zorki 04 maja 2007, 12:00
naybet napisał(a):jeszcz ejdno czy wiece czy nerwice da sie wyleczyc w 100 procentach np w ciagu polol roku

Sam sobie kiedyś stawiałem takie pytania i dawałem ultimatum "za x miesięcy masz być zdrowy". Powiem Ci, że w moim przypadku to tak nie zadziałało. Po prostu musiałem zrozumieć, skąd się biorą moje problemy i co i dlaczego mnie ogranicza.
Ale leczyłem się bez stawiania sobie terminów i bez "amerykańskiego sierżanta" nad plecami. I nie traktuję tego w kategoriach "zdrowy - niezdrowy". Zrozumiałem, że nerwica to piesek, który głośno szczeka, ale nie ugryzie, jeśli mu na to nie pozwolę.

Moja obecna terapia trwa od początku stycznia i jeśli wszystko pójdzie dobrze, zamierzam niebawem ją zakończyć.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

przez naybet 04 maja 2007, 12:16
ale do jakiego specjalisty chodzis, czy jakies leki zazywasz czy cos w tym stylu mozesz mi po krótce poweidziec o swojej terapi keidy wyniki pierwsze bylo widac itd dzieki z góry :D
moje gg :) 2279579
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 maja 2007, 18:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Zorki 04 maja 2007, 12:30
naybet napisał(a):ale do jakiego specjalisty chodzis, czy jakies leki zazywasz czy cos w tym stylu mozesz mi po krótce poweidziec o swojej terapi keidy wyniki pierwsze bylo widac itd dzieki z góry :D

Psychoterapia psychodynamiczna. Leki chciałem, ale mi psychiatra nie dał.
Pierwszy miesiąc to totalna załamka, chodziłem, bo co mi szkodziło.
Drugi, to obwąchiwanie się z terapeutą i sprawdzanie, czy można się przed nim otworzyć.
Efekty zacząłem odczuwać po siakiś 3-4 miesiącach, ale to kwestia tego, że przestałem traktować terapeutę jak wroga i byłem w stanie mu zaufać. No i też nabrałem odwagi do wykopywania syfu z podświadomości i analizowania, jaki jestem poryty i dlaczego.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

przez naybet 04 maja 2007, 13:59
a jeszcze jedno widac juz jakies efekty czujesz sie lepiej, zadziej przychodza te stane lekowe...
moje gg :) 2279579
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 maja 2007, 18:12

Avatar użytkownika
przez Mizer 04 maja 2007, 14:11
naybet i Zorki

Mi po 3?, 4? latach leczenia inny psychiatra powiedział, że czekają mnie conajmniej 2, 3 lata podczas gdy ja myslałam, że to koniec XD

Myślałam, że ze zniecierpliwienia popełnię seppuku, szczególnie, że obiecałam sobie iść na indywidualne i przez ten czas rozprawić się z tym do końca.

Powiem szczerze, że zrobiłam wtedy najwięcej i jestem dumna, a było ciężko.

Zorki
Zrozumiałem, że nerwica to piesek, który głośno szczeka, ale nie ugryzie, jeśli mu na to nie pozwolę.


Taaaaak :D


ale to kwestia tego, że przestałem traktować terapeutę jak wroga i byłem w stanie mu zaufać. No i też nabrałem odwagi do wykopywania syfu z podświadomości i analizowania, jaki jestem poryty i dlaczego.


Dokładnie.
ja powiedziałam psychiatrze, że życzę sobie absolutnej szczerości, że mam wiedzieć, co on wywnioskował, bo przeszkadzał mi mur tajemniczości między terapeutą a mną, było to nieszczere i mnie stresowało.
Teraz opowiadam nowemu co chcę i jak chcę. I szczerze się z siebie smieję. Jestem pogodzona z tym, że takie pierodły mi przychodzą do głowy i w momencie kiedy mówię to terapeucie- on nie traktuje mnie jak dziwoląga tylko reaguje jak człowiek na człowieka. Przecież tak miało być. I to co kryłam wcale nie było aż tak straszne...
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez agapla 04 maja 2007, 14:19
Ja po dwóch latach sie wyleczyłam :lol: niestety nie ma na to złotego srodka albo czarodziejskiej rózczki żeby tak od razu przeszło ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Mizer 04 maja 2007, 14:21
Agapla- mi to psycholog powiedział na pierwszej sesji w wieku..ee.. 13 lat :D
Niestety połudzić sie nie mogłam, a szkoda :(

I tak Ci Agapla dobrze poszło
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Zorki 04 maja 2007, 14:30
naybet napisał(a):a jeszcze jedno widac juz jakies efekty czujesz sie lepiej, zadziej przychodza te stane lekowe...

Czuję się dobrze.
Stanów lękowych nie mam. Tzn. mam dalej lęki, ale wiem że one są tylko w mojej głowie, że ich powody są irracjonalne, a realne życie funkcjonuje wokół zupełnie innych problemów.
Tylko, że w tej chwili wciąż nie mam zbyt wiele z tego realnego życia. Teraz chcę znaleźć pracę (od roku nie pracuję przez nerwicę). I jeśli uda mi się pracować bez lęków, to uznaję się za "wyleczonego"(*), kończę terapię i dalej radzę sobie sam.

(*) Przy założeniu, że nie ma ludzi zdrowych. Każdy ma coś śmiesznego w psychice, ale trzeba umieć z tym żyć.
Ostatnio edytowano 04 maja 2007, 14:39 przez Zorki, łącznie edytowano 1 raz
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

Avatar użytkownika
przez agapla 04 maja 2007, 14:31
No też się cieszę bo to co bylo to totalna masakra : :x ale tak swoją drogą gdybym wiedziała wszystko to co teraz wiem na temat nerwicy to chyba by mi szybciej poszło ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Mariè 04 maja 2007, 15:04
Ja nie mam problemów z jedzeniem, tylko z przełykaniem śliny. Czasem mam tak ściśnięte gardło, że słychać jak to robię. Głupie uczucie... :? Poza tym parę miesięcy temu mój chłopak wyjechał daleko, do innego miasta. Widujemy się rzadko. Nie wiem, czy nie popadam z tego powodu w depresję. Trudno mi znaleźć pozytywną myśl. Gdyby nie nerwica, fobia społeczna, wyszłabym gdzieś i przegoniła smutek, przeczekała. Jednak przez chorobę wyjście gdziekolwiek nie sprawia mi przyjemności, tylko stresuje. Od niedawna chodzę na terapię do psychologa. Narazie żadnych efektów. Dobrze, że istnieją chociaż takie fora jak to. Hmm, to chyba pozytywna myśl. :smile:
And my feelings are with you...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
04 maja 2007, 14:07

Avatar użytkownika
przez Mizer 04 maja 2007, 15:51
Gdybym ja miała problemy z przełykaniem, oj... :D
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Tygryska 04 maja 2007, 16:30
U mnie raz lepeiej, raz gorzej. Chwilami męczę sie strasznie :( Staram się myślec pozytywnie, staram sie przezwyciężać te leki ale chwilami łapki mi opadają i chce mi się wyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez Czesia 04 maja 2007, 21:02
Ja tez radzę by od razu skonsultować się z psychologiem. Niestety lęki potrafią sie szybko "rozprzestrzeniac" na coraz to wiecej sfer zycia i je bardzo utrudniac.
Doskonale wiem ze to trudne ale postaraj sie nie myslec ciagle o co Cie martwi- zajmij się czyms przyjemnym tym co lubisz. Dobrze jezeli odważysz się np. załatwić cos co odkładałes lub pójsć na zajęcia.Nie ważne z jaki bedzie efekt tego działania ważne ze się przełamiesz:) Powodzenia!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 maja 2007, 20:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Pholler i 26 gości

Przeskocz do