Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez atrucha 26 kwi 2007, 07:17
Przede wszystkim to zakończ znajomość z tym młodym dziewczęciem..i potem dopiero naprawiaj to co zepsułeś.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Róża 26 kwi 2007, 08:59
Andrew,no może trochę przesadziłam.Ale wiem,że takie sprawy zwykle źle się kończą dla związku,dlatego tak zareagowałam.Artucha ma rację.Na razie raczej odpuść sobie te spotkania,albo namów żonę,żeby z tobą chodziła.Wtedy przekona się,że nic jej nie grozi i wszystko wróci do normy.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez m 26 kwi 2007, 09:11
atrucha napisał(a):Przede wszystkim to zakończ znajomość z tym młodym dziewczęciem..i potem dopiero naprawiaj to co zepsułeś.


Dlaczego??
Czy będąc w związku należy czuć się jak skazaniec bez prawa do znajomych?
Kiedy odizoluje sie od reszty świata dla dobra żony po jakimś czasie zaczną się za to nienawidzic.
Najlepiej pogadać o tym z partnerem ,a potem w miarę możliwości chodzić razem na te spotkania .Chyba ,że naprawdę coś zbroiłeś.
m
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
26 gru 2006, 23:58
Lokalizacja
Sosnowiec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez lula 27 kwi 2007, 23:12
m, masz rację- w związku nie można czuć się jak skazaniec, a co gorsza odmawiać sobie prawa do posiadania znajomych.
Tylko co można myśleć o 34 letnim dojrzałym mężczyźnie, który umawia się z 21. latką poznaną w internecie przy okazji słownych prowokacji i delikatnego flirtu? SZUKA! A skoro sam już sobie zadaje pytanie czy jest coś nie tak i bierze pod uwagę tę możliwość, że nie całkiem jest w porządku, to chyba warto się nadtym zastanowić.

Swoją drogą trudne jest życie w związku 16 lat z dziećmi, gdy nie jest już tak jak na początku, bez tego pięknego rauszu zakochania, motyli w brzuchu, tajemnicy, namiętności.

Nie ma lekko. Ale bierzemy odpowiedzialność za drugiego człowieka i pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Chyba, że świadomie wybiera się drogę samotnego don juana- a wtedy można spotykać się już nawet z 19. latkami poznanymi w tramwaju.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez ewa125 27 kwi 2007, 23:54
lula napisał(a):Tylko co można myśleć o 34 letnim dojrzałym mężczyźnie, który umawia się z 21. latką poznaną w internecie przy okazji słownych prowokacji i delikatnego flirtu? SZUKA

popieram. mysle ze problemem nie jest ta dziewczyna tylko problem tkwi w twoim malzenstwie. piszesz ze kochasz swoja zone ale jednak gdzies ci przez mysl przechodzi zdrada. moze jestes zazdrozny ze zona poswieca wiecej czasu dziecku niz tobie? slyszalam ze czasami faceci tak maja. nie masz niby powodow by czuc sie winny ale jednak czujesz sie tak, dlatego ze sam zdajesz sobie sprawe ze swoich watpliwosci. nie zrobiles nic zlego a jednak czujesz sie winny ze wzgledu pewnie na twoje mysli. jezeli kochasz zone i chcesz z nia byc, nie uciekaj do innych zwiazkow, duzo rozmawiaj z zona i nie zepsuj tego co jest
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez snaefridur 28 kwi 2007, 12:47
Mamy.Wszystko dzieje się dla mnie za wolno.Czasami zużywam cały zapas samokontroli,żeby czegoś nie zrobić ,lub nie powiedzieć.
snaefridur
Offline

Nie wiem co robić! (o mnie)

Avatar użytkownika
przez lady*k 28 kwi 2007, 21:55
Mam 15 lat, sama nie wiem czy to, co się ze mną dzieje to nerwica.. Długo mogłabym o tym mówić.. Cały czas czuję się, jakby wszystko we mnie się trzęsło, mam mdłości, a kiedy o tym pomyślę ściska mnie w żołądku i do oczu napływają mi łzy.. Siedzę w szkolnej ławce i niejednokrotnie gdy jest mi smutno robi mi się gorąco, kręci mi się w głowie, nie mogę się skupić, trzęsę się, choć może tego nie widać.. Cały czas mam spocone ręce, wstydzę się tego. Czuję się taka samotna. Chcę powiedzieć ludziom o tylu rzeczach, ale gdy przy nich staję, kiedy patrzą na mnie, mówią do mnie, zaczynam się bać, czasami niczego nie potrafię z siebie wydusić. Mam mało znajomych, należę raczej do ludzi pozytywnie zakręconych, tylko to pozwala mi na moment wyrzucić z siebie emocje. Zawodzę się cały czas na ludziach, mam wrażenie, że oczekuję od nich zbyt wiele, bo cały czas mam nadzieję, że ktoś podejdzie do mnie, przytuli do siebie i powie "nie płacz już, zabiorę cię na spacer, pogadamy, nie będziesz o tym myśleć". Jestem już zmęczona ciągłym stresem, lękiem. Nie pozwala mi funkcjonować. Lubię czytać książki, lecz przychodzi mi to z trudem. Nie potrafię utrzymać wzroku w jednym miejscu. Z nauka jest dużo gorzej. Właściwie już nawet nie próbuję się uczyć. Otwieram zeszyt, lecz nie potrafię tego nawet spokojnie przeczytać. Kończy się na tym, że rzucam to i zaczynam płakać. Rodzice mają mnie dosyć. Kiedy mam smutną minę mówią, że mam w końcu wziąć się w garść. Często kiedy mama mnie o coś prosi, kiedy planuję coś innego, kiedy siedzę i nie mam ochoty na nic innego, robi mi się duszo, mam łzy w oczach, robię się oschła, czasami agresywna. Ona uznała to za pretekst, by nic nie robić. Czuję, że mają oboje do mnie coraz większy żal, coraz bardziej drażnię ich na każdym kroku. Nie słuchają już nawet tego co mówię. Przyznaję, że nie mówię o niczym mądrym ani szczególnie interesującym, ale czuję się tu jak piąte koło u wozu. Nie tylko tu, wszędzie. Kiedy idę do centrum miasta i widzę te świetnie ubrane dziewczyny, pary szczęśliwe ze sobą, strasznie mi smutno. Cały czas mi smutno i to nie daje mi żyć. Kiedyś powiedziałam mamie, że naprawdę czuję, że coś jest ze mną nie tak i chciałabym iść do psychologa. Powiedziała mi, że jeśli chcę, mogę sobie tam chodzić, ale jestem głupia.. Tak więc chodzę co 3 miesiące do kobiety, która mnie nie rozumie, patrzy na mnie jak na głupią i widzę, że ma gdzieś mój problem.. Nie mogę dostać z nikąd pomocy, jest ze mną coraz gorzej, chociaż już poradziłam sobie z czymś, co może było depresją. Teraz tak naprawdę żyję robiąc tylko to, co muszę, mam już dość. Tak więc jedyne co mam, to problemy, przez co myślę cały czas o tym, by był już wieczór, spokój, sen.. Ostatnio zaczęłam zastanawiać się, co zrobić, by tracić poczucie czasu, by nie myśleć o kłopotach w szkole, o mojej rodzinie i oszukujących przyjaciołach, ludziach, których skrzywdziłam, bo czułam, że muszę uciec, bo za duży mętlik robią mi w głowie.. Boję się o siebie, boję się, że zrobię coś złego, a nie mam z nikąd pomocnej dłoni..
Co robić?? :cry: :cry: :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
26 kwi 2007, 21:20
Lokalizacja
Ostrów Wlkp.

przez kacha18PK 29 kwi 2007, 00:05
Hej milo Cie poznac chcesz sie jeszcze wyzalic to pisz smialo do mnie, a przyjaciele ktorzy cie zawodza no nie sa przyjaciele lepiej miec jedengo a naprawde fajnego, a u mnie mama terz mi biadoli wez sie w garc-latwo powiedziec, zycze ci zdrowia trzymaj sie
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
28 mar 2007, 19:47

Avatar użytkownika
przez LDR 29 kwi 2007, 00:07
Zostawiłem Ci wiadomość na gg, mam nadzieje, że nie zginie po drodze i dotrze do Ciebie.
почтение, тeрпимость... :) PS. Czy na świecie innych ludzi jest mało, że akurat to mnie spotkało?
To moje życie:
Obrazek
Avatar użytkownika
LDR
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 13:42
Lokalizacja
Okolice Wawy

Depresja wypadkową nerwicy?

Avatar użytkownika
przez Rubensk 29 kwi 2007, 02:48
Siema.Od 2 lat mam nerwice lękowa.Na poczatku nie miałem objawów depresji ale po roku zmagania sie z tym syfem mam sepreche mysli samobujcze i takie tam objawy deprechy?...i jeszce jedno od poczatku mojej nerwicy nie mialem zadnych jazd z serem dreczylo mnie glownie duszenie sie i takie tam ale z sercem nie mialem problemow od jakis 2 tygodni codzinnie serce mnie boli widze jak mi sie trzesie na skorze kuje szarpie drzy nie wiem jak to opisac wszystko na raz i teraz nie wiem czy zas chodzic po lekarzach mialem robione przy okazji jak bylem diagnozowany w sierpinu 2005 roku z sercem tez testy wydolnisosciowe holtery itp i bylo wszystko ok ale jak by nie bylo mam dosc duza nadawage ponad 110 kilo:D i zas mam jazdy ze to jakas wada serca czy cos kurw... co robic nie rpzejmowac sie??

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:51 am ]
aa chialem sie jeszce dowiedziec czy ktos jest tak fest uzalezniony jak ja od benzodiazepamin ja jem codziennie w dzien w dzien 8 tablet po 0.5 mg afobamu i spadlem juz na dno chodze na terapie wszytko a tu hu...a pomagaa tyle ze odstawilem seroxat z dawki 40 mg na dobe do zera ale co z tego jak czuje sie nie dobrze :) zreszta z sero tez bylo kiepsko
Barwy rzeczywistości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 cze 2006, 03:34
Lokalizacja
Katowice

przez sebcio 29 kwi 2007, 09:15
Do lekarza i tak chyba musisz pojsc, tak na wszelki wypadek, no coz chyba warto bys troszke schudl np. intensywne spacery z psem, a te rozne dziwne reakcje nie sa przypadkiem zwiazane z tym nieszczesnym afobamem, z jakas reakcja odstawienna? 8x0.5 afobamu, to powiem Ci nawet spora dawka ja biore 0.25 max 0.5 tylko wtedy kiedy musze
sebcio
Offline

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 29 kwi 2007, 12:22
Witaj,
mi rodzice też ciągle wypominają, mama juz teraz mniej ale ojciec ciągle mnie poniża, mówi ze " ciekawe jak ja bede w zyciu funkcjonował jak sie do niczego nienadaje", "trzymamy w domu tylko tego gnoja a zadnego z niego pozytku niema" i takie tam, na kazdym kroku potrafi sie o byle co przyczepic. Nikt mnie niepotrafi zrozumieć, wszyscy mówią "ze zawsze cos wymyślam".

Jak chodziłem do gimnazjum miałem podobne odczucia jak Ty, też niepotrafilem sobie z tym poradzic, trudno mi cokolwiek poradzić ale trzymam za Ciebie kciuki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 29 kwi 2007, 12:27
Kiedyś jak byłem sam w domu to jak mi przyszła taka ochota to krzyczałem bijąc pięściami w ścianę, dobre rozładowanie emocji ale potem sąsiadka sie mojej mamy pytała "czemu on tak wrzeszczy, uważałam go za bardziej inteligentnego", od tej pory przestałem sie w ten sposób rozładowywać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

przez simplicity 29 kwi 2007, 12:52
Hej lady*k!
Mówisz, że chodzisz co 3 miesiące do psychologa, który Cię nie rozumie. Być może powinnaś poszukać pomocy u innego lekarza? Może spróbuj porozmawiać o tym ze szkolnym pedagogiem, o ile jest to jakaś sensowna osoba? Albo z kimkolwiek innym, godym zaufania, najlepiej kimś dorosłym, bo takiej osobie będzie łatwiej załatwić jakiegoś lekarza albo porozmawiać z Twoją mamą. Nie poddawaj się! Nie przejmuj się tym, co mówi Twoja mama, na pewno jesteś wartościowym człowiekiem, tylko masz przejściowe problemy, które każdy ma prawo mieć. Rozumiem Cię, jak trudno jest cokolwiek zrobić, kiedy ma się czarne myśli. Może powinnaś też dostawać leki antydepresyjne, o tym powinien zadecydować psychiatra.

Pamiętaj, że warto żyć, jeszcze wiele dobrego może Cię w życiu spotkać, jeszcze będziesz się cieszyć prawdziwymi przyjaciółmi :) Tylko trzeba zrobić z tym wszystkim porządek. Trzymaj się mocno! Powodzenia!

PS. Jak będziesz miała trudne chwile to poczytaj forum, najlepiej sposoby radzenia sobie z depresją, to bardzo pomaga! :)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
01 kwi 2007, 19:39
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do