Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jak słodko być debilem.........

przez Trinity 15 kwi 2007, 16:40
Witam to pierwszy mój posta, jednakże czytam wasze forum od dłuższego czasu.

Muszę gdzies sie komus wyzalic bo zaraz szlag mnie trafi.
Z nerwica walczę od jakiś 10lat. Raz z górki raz pod górkę jak to mówią. Bywało źle targicznie , bywało też pięknie, ot taka uroda tej choroby. Na dziś dzień jestem w fazie radzenia sobie ze swoimi lękami i jak to inni nazywają schizami. Ale dzisiaj szlag ,mnie jasny tarfił. Mianowicie dzien zaczal sie pieknie - rano wyprawiłam chłopa do rezerwy, poszlam sobie jeszcze spac, wstałam i bum. Zawroty głowy niepokoj lek itd. Wzielam sie za porzadki troche ogranełam chate i pojechałam do rodzicow - oczywiscie taxi - za co plułam sobie w gebe bo zaplacilam o wiele za duzo - moglam spokojnie jechac autobusem - bo nie cczułam sie az tak fatalnie. A obiecalam sobie ze jezeli nie czuje sie fatalnie i nie chodze na przysłowiowych uszach to jezdze autobusem - olalam przysiege i juz byłam na siebie zła. Dalej przyjechałam do rodzicow- zajrzałam do swojego mieszkania , zrobiłam ciasto dla lubego - zadzwonił że zaraz wraca, idziemy na zuzuel jak było w planach juz od m-ca ja na to ok. Spotkalismy sie w sklepie - ja dokupowałam biszkopty do ciasta on wskoczył po piwko, wszytsko pieknie, mowi ze kupil program i bilety...
Ja na to dla mnie tez ? On dla ciebie tez .., No i sie zaczelo - krecenie w głowie telepawa drealizacja , bo stadion bo kupa ludzi strome schody wejsciowe [ bardziej o zejscie chodziło...]. Nakreciłam sie na maksa i mowie ze nie ide, bo to bo tamto zaczelam wymyslac. Zaskoczony był nie powiem, ale jakos przełknał powiedział że bilet sprzeda itd.
Wiedziałam jednak że bardzo ale to bardzo pragne isc na ten zuzel, pierwszy zuzel w tym sezonie wyczekany wyteskniony i co ?
Idałam dupy jak zwykle ..... Ledwo wyszedł ja w płacz bo chce isc a nie moge bo sie boje , nosz ka mac , teraz sobie moge posłuchac odgłosów motorów tylko i obejsc sie smakiem - napisała mi sms ze dziekuje mi ze mnie tu nie ma, ze liczyl, chcial ,itd.
Dzis mam taki dzien załamania - nie wiem czy sie "pochlastać" czy upic czy nie wiadomo juz co. Mogłam isc wiem ze jakos bym dała rade - nabrałbym sie validolu najwyzej albo wypila piwo i swietnie bawila. I co zrobiłam - dałam za wygraną, a teraz siedze w domu i becze jak jakis dzieciuch, jestem na siebie wsciekla z checia bym sie sama nabiła, bo znowu dałam za wygraną, zrobiłam z siebie debila totalnego. Zastanawiam sie jak mozna z kims takim jak ja wytrzymac , z kim nie mozna niczego zaplanowac bo wiecznie sie boi, albo rezygnuje w ostatniej chwili.
Dzis nie mam dla siebie zadnego dobrego słowa.....



p.s. narobiłam pewnie kupe bledow ale juz nie bede edytowac - pisalam pod wplywem emcji i niech tak zostanie .....
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 16:14

Avatar użytkownika
przez Olga 15 kwi 2007, 16:52
A czy on wie o twojej nerwicy? Jeśli tak to nie będzie chyba aż tak zły! Powinien zrozumieć, nawet facet powinien zrozumieć:) Uspokój się jakoś...Nie, ja wiem że to trudne cholernie...Ja bym poszła pod stadion i czekała na niego:) I dałabym mu dużego buziaka i wytłumaczyć starała wszystko - ja tak mam...cóż, jestem z Tobą duchem!
nie dajmy się nerwicy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 13:05
Lokalizacja
Łódź

przez Trinity 15 kwi 2007, 17:02
wie o mojej nerwicy - jednak wole nie poruszac tematu zbyt czesto - bo on sie bardzo martwi- a pytania podczas ataku jak sie czujesz - doprowadzaja mnie do jeszcze wiekszej nerwicy. juz jestem spokojniejsza. wiesz jak to jest ludzie niby wiedza co to nerwica staraja sie zrozumiec - ale nikt nie zrozumie "nerwicowca" jak wlasnie ten drugi "n" . wiem ze on nie do konca mnie rozumie- wie ze cos takiego jest ze zatruwa mi to zycie - jednak ciezko mu zrozumiec mnie do konca i nie mam o to do niego pretensji. wole jak traktuje mnie jak normalnego czlowieka - jezeli prosi mnie o zalatwienie jakiejs sprawy w urzedzie ide robie to zaciskam zeby przezwyciezam leki i dizeki temu czuje sie silna. dzisiaj dalam za wygrana i dlatego tak podle sie czuje . zawiodlam nie tylko siebie ale jego tez i dlatego tak mnie to boli.
wiem ze moge duzo- prawie wszytko, ale w dni takie jak dzis odechciewa mi sie wszystkiego. wciaz zadaje sobie pytanie dlaczego nie moge zyc jak inni ludzie ? cieszyc sie bawic byc na luzie - po prostu byc? ano dlatego ze masz nerwice , a dlaczego mam nerwice ? bo boje saie ludzi boje sie cieszyc zyc i tak kolko sie zamyka. na jak dlugo nie wiem - mam nadzieje ze kiedys znajde klucz by otworzyc je na stałe :(




szybkie p.s

boje sie jeszcze jednej rzeczy ktora mnie nakreca
mianowicie tego - ze on dluzej tego nie wytrrzyma - mojej choroby tego ze nie wiadomo kiedy mnie dopadnie , ze nic nie mozna zaplanowac bo nie wiadomo jak sie bede czula. staram sie zachowywyac normalnie i czasami tez mnie to meczy bo nie mam komu sie wyzalic tak do konca zeby mnie zrozumial i przytulil ze wszytko bedzie ok itd. mysle ze gdyby tak bylo to moze bym zaczela normalnie zyc. z drugiej jednak strony takich zapewnien potzrebowalabym co dzien co godzine zawsze i caly czas - kto moze mi to dac ? to tez nie jest wyjscie i tak sie odbijam pomiedzy choroba a zwyklym pieknym swiatem - czasami nie wiem juz co lepsze ...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 16:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Olga 15 kwi 2007, 17:24
Ze mną jest coraz gorzej:) Też kółko się zamyka...Ale czasem jeszcze wydaje mi się ze wszystko zależy od mojej silnej woli, że ja za dużo sobie odpuszczam, a przecież potrafię to pokonać...Mój facet akurat też ma nerwicę, choć nie był tego do końca świadomy, dopóki mu nie powiedziałam...ale moich napadów hipohondrii nie rozumie...Ale to dobrze że się nie rozczula nade mną. To mobilizuje żeby się nie rozklejać! Trzymaj Się!
nie dajmy się nerwicy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 13:05
Lokalizacja
Łódź

przez Trinity 15 kwi 2007, 17:33
tez sie trzymaj i dizekuje za dobre słowo - bardzo wiele to dla mnie znaczy - mimio ze nie znam ciebie ani ty mnie

moj facet ciezko przezyl rozwod - spotkania z ex konczyly sie trzesacymi sie rekoma dusznosciami - satnami przedzawalowymi - wiec wie doskonale na czym to polega - nie rozumie jednak ze takie objawy moga byc rowniez bez jasno wskazanych powodow.

własnie dlatego ze moglam pokonac dzisiejszy lęk jestem tak zła na siebie. pod stadion raczej sie nie wybiore, bo nie wiem o ktroej dokladnie skonczy sie zuzel- w tym sporcie roznie to bywa. a stanie pod stadionem i czekanie juz mnie przyprawia o zawroty glowy ;/. siedze wiec w domu leczę lęki i podły nastrój muzyczką teraz na tapecie Lombard -Mam Dość <--- o jak ja bardzo mam dziś dość

pozdrawiam i trzymaj sie cieplutko
bardzo dziekuję, że odpowiedziałaś na mój chaotycznie i emocjonalnie niezrównoważony post :) .
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 16:14

Avatar użytkownika
przez agapla 15 kwi 2007, 17:58
Mam pytanie a czy ty swoją nerwice jakoś leczysz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Trinity 15 kwi 2007, 18:16
leczyłam coaxilem tranxenne anafranilem
powiedziałam nigdy wiecej
jak jest mi naprawde b. zle siegam po coaxil ew. tranxenne
ale b. rzadko
staram sie zyc bez prochow
chciaz to bardzo trudne
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 16:14

Avatar użytkownika
przez agapla 15 kwi 2007, 18:47
A naturalne metody? ja też nie jestem za prochami a wyszłam z tego za pomoca naturalnych metod
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Mona75 15 kwi 2007, 19:13
Powinnas jednak brac leki same dobre checi nie wystarcza. Przyda Ci sie tez terapia. Powodzenia, w koncu sobie z tym poradzisz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Perfekcjonizm.

Avatar użytkownika
przez Mizer 15 kwi 2007, 22:49
daje się we znaki co?

Nawet jak wszyscy cię akceptują, i tak trzeba byc lepszym od samego siebie, samego siebie trzeba przejść, bo gdzieś na czubku wymyśliło się miejsce dla własnej osoby- jeżeli coś nas będzie od niego dzieliło, to będziemy niezadowoleni.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Re: Perfekcjonizm.

Avatar użytkownika
przez Zorki 15 kwi 2007, 22:54
Mizer napisał(a):daje się we znaki co?

Dawał, dawał :]

Ale jest coraz lepiej. Nauczyłem się, że na wiele spraw mogę położyć lagę. I że nie muszę być idealny, lecz mogę się sprawdzać dążąc do ideału.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

Avatar użytkownika
przez Mizer 15 kwi 2007, 23:03
nie wiem czy to to samo.

ale mam własny obraz ideału.
chyba jeden z tych najidealniejszych, ale innych od reszty0 =_=. I wiem, że mogę. Wiem. Kiedy kłade lache, to przychodzi czas, że to wraca i widzę, że marnuję czas na głupoty zamiast się tresować.

Wiem, że mogę, ale zapier**lanie na ten cały perfekt odbiera mi siły do radochowania, że wsio :]
A jak radochuję i czuję, że jestem z czymś w sobie niepogodzona, to planuje znowu podejmowanie tresury
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez raven 15 kwi 2007, 23:04
Ja chyba tez jestem troche perfekcjonistą. Nie potrafie sie cieszyc ze zwyklych zeczy. Na przyklad po zdaniu egz na prawko prawie wcale nie bylem z tego zadowolony bo przeciez kazdy moze to zrobic... Zdalem za 2 razem i bylem nawet troche zly bo kumpel zdal za pierwszym. Wydaje mi się że troche boje się ludzi którzy są lepsi ode mnie i dlatego proboje ciągle im dorównywac, ale czsami widze że duzo mi brakuje i wtedy sie zaczyna... Nawet gdy uda mi się przezwyciężyć jakiś strach to tez ciężko mi byc z tego zadowolonym, bo przeciez normalinie nie powinienem go nawet odczuwac... Wiem że troche przesada:) Ostatnio juz uswiadomilem sobie ze nawet z malych wygranych należy byc zadaowolonym i troche inaczej do tego podchodze. Ale z drugiej strony chciałbym tak ja wszyscy osiągac niektore cele bez takich walk z lękiem i z samym sobą
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez Mizer 15 kwi 2007, 23:17
ja posiadam talent do zjednywania sobie ludzi. mam charyzmę, mam oryginalną osobowość, niespotykane poczucie humoru, zdolność do wszystkiego. bez granic- wszystko moje!

w momencie kiedy jestem w szkole (a tam koszmar zawsze od podstawówki), a jest tam taka koleżanka z klasy (też sie leczy w moim szpitalu, ale nie wiem na co)- ona rządzi, na każdego wpłynie, a ja siedzę i patrzę.. i oko mi bieleje... i zazdrość zżera... bo ja moge lepiej, ale w zyciu jej tego nie udowodnię, szkoła skreślona w końcu- między swych szansy wepchnąć jej nie ma.

i czuję, że zanikam. nie rozumiem. późno, już nie pieprze i tak nie wytłumaczę, przepraszam XD
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Aga95 i 34 gości

Przeskocz do