Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez wiatr 31 mar 2007, 18:54
Kochana kacha 18Pk
kacha18PK napisał(a):moi znajomi sa tacy ze tu mowia ze jestem ok spoko a za plecami dupe smaruja jak tylko
nie przejmuj się nimi, widać że nie warto.
Zaakceptuj siebie.Odszukaj w sobie zalety, wszystko to co jest pozytywnego w Tobie.

kacha18PK napisał(a):pozdrowka i buziol trzymaj sie
i ja Cię pozdrawiam ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez kacha18PK 31 mar 2007, 19:30
A ty wiaterku ile masz lat? Jestes w moim wieku?
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
28 mar 2007, 19:47

przez wiatr 31 mar 2007, 19:45
Wydaje mi się,kacha 18Pk,że nie ma to żadnego znaczenia. Tu na forum ludzie doskonale się rozumią, a tylko dlatego,że borykamy się z tymi samymi problemami. I miło jest patrzeć na osoby zmierzające do do tw. wolności;
poznanie samego siebie i zaakceptowania się takim jakim się jest. I to jest piękne. Gdyż w realu nie zawsze można porozmawiać o wszystkim ze wszystkimi.
Naturalnie u każdego droga do wolności jest inna, bo każdy z nas jest inny , a jedno co nas łączy tak mi się wydaje to wrażliwość na drugiego człowieka. Ty też jesteś wrażliwą osobą, dobrą i wspaniałą dziewczyną.
By wszelkie lęki, depresje minęły bezpowrotnie nie ulega wątpliwości wymaga to od nas samych pracy nad sobą. To co zabieramy się do pracy nad własnymi emocjami ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kacha18PK 31 mar 2007, 19:51
Matko jak poeta sliczne napisane:)
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
28 mar 2007, 19:47

Avatar użytkownika
przez IceMan 31 mar 2007, 20:01
Nitko, wierzę, że jest ciężko. Twój ostatni post bardzo dobrze to udowadnia. Ale myślę, że powinnaś się łapać wszystkich możliwych - dobrych - metod na wyleczenie tego. Prawda jest taka, że wiele z tych metod początkowo nie przynosi żadnych skutków, ale na dłuższą metę - jak najbardziej ;) . Tak więc postaraj się zebrać siły i wypowiedz wojnę nerwicy. Wygrasz :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Andhariel 31 mar 2007, 21:29
Heh ostatnio i mnie dopadło borykam sie z tym całe dnie oddychm niby normalnie ,ale sa to takie jakby niepełne oddechy( otoz tak jakbym nie mogł go wziasc do konca straszny dyskomfort ;/) dopiero co jakies 3-4 minuty moge wziascx oddech pelny taki ktory az "czuje". Bardzi to uciazliwe ziewam ostatnio tez sporo aczkolwiek moze mi sie to wydawac ze sporo gdyz nie zwracałem do tej pory na to uwagi ale moje ziewanie tez jest uciazliwe jak biore wdech to tak jakby mi brakowało zeby "wyziewnac" go;/ Sennosc nie wiem czasem ale ogolnie nie mam duzych problmow ze snem moze czasami budze sie w srodku nocy 2-5 troche myslowek dochodzi nakrecania ale ogolnie nie narzekam ale ten oddychajacy problem zaczyna mnie strasznie wkurw....ac.
"Go With The Flow"-QOTSA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 17:57
Lokalizacja
woj. Łódzkie

przez sebcio 31 mar 2007, 22:58
moze i mam wyksztalcenie (skonczylem prawo) przyplacilem to niestety ciezka nerwica:(
sebcio
Offline

przez kacha18PK 31 mar 2007, 23:50
O to jestes bardzo mądry skoro masz prawo skonczone. A ta glupia nerwica lubi atakowac w najmniej odpowiednich sytuacjach
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
28 mar 2007, 19:47

przez sebcio 01 kwi 2007, 08:29
tak jak by wlaczyl mi sie mechanizm "nerwy" i nie chcial juz sie wylaczyc
sebcio
Offline

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 01 kwi 2007, 09:16
nie wiem czy jesteś ładna kacha, ale głupia nie jesteś :D tyle Cię mogę zapewnić
a co do urody... mój braciszek ożenił się z kobietą ważącą ze 130 kg i są całkiem szczęśliwi; ja bym się z nią nie ożenił, ani nie przespał, ale są tacy, którym to nie rzutuje jak widać, więc wyluzuj sie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Podajcie mi pomocną dłoń

Avatar użytkownika
przez Marzena 01 kwi 2007, 12:41
Witam was powracam tu i znikam i tak cały czas:)A wiec postaram sie opisac co sie ze mna dzieje.Cierpie od dawna na nerwice lękową i teraz sie pogłębia,poniewaz mam zaczac prace w mojej miejscowośi w sklepie a ja sie strasznie boje sama nie wiem czego ale mowie sobie ze nie pojmne ze nie dam rady,że juz kiedys probowałam pracy w sklepie i zrezygnowałam.To jest jeden problem a drugi to taki ze mieszkam z matką,ktora ciagle marudzi ,ciagle o kims cos gada,ciagle nie zadowolona izadko sie usmiecha wyssysa ze mnie energie jak tylko wstane wchodze do kuchni po wode na kawusie a ona juz o czym nieprzyjemnym nadaje i dzien mam juz z głowy.Stara mi sie wtrącac w zycie naprzykład mam jechac na wakacje do siostry ktora mieszka w Niemczech i oczywiscie siostra jej nie chce i ja jej nie chce brac ze soba ona robi awantury, ze jej tam nie biore tak było tez w ubiegłym roku.Wiec wakacje mialam przechlapane bo jak juz byłam u siostry to ona dzwoniła i chciala przyjechac na odwiedziny.Teraz gdyby mi sie udało podjac prace w tym sklepie chociaz watpie chcialam zagospodarowac strych i mieszkac miec osobna kuchnie ,pokoje ale i tak wspolne wejscie by było.Nie wiem co robic jak sobie to wszystko poukładac najchetniej chciala bym zamieszkac gdzies daleko od niej ale nie stac mnie a z nerwica nie wiem jak to by było gdybym wynajmowała a za troche mogla zrezygnowac z pracy bo choroba i sobie bym nie dawala rady.Nie wiem czy jasno tu wszystko przedstawiłam jak macie jakies pomysły jak mi pomoc piszcie .Przez to wszystko duzo mysle chce poukładac i nic nerwica mi wraca momentalnie.Piszcie,pozdrawiam pa.A jeszcze cos dodam ze jak bym sie wyprowadziła to matka mieszkala by w tym domu sama i pewnie moje sumienie mnie by troche gryzło ze jest tu sama bo juz miewalam takie mysli i wkółko to samo.
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

przez sebcio 01 kwi 2007, 14:19
Oj znam to, tylko ze u mnie jest babcia a nie mama, co prawda nie mieszka z nami, ale potrafi wtracic sie doslownie we wszystko, a juz najbardziej nie nawidze, jak probuje wskazywac moje wady i dawac przyklady inncy czlonkow rodziny "a Pawel to taki jest madry bo....", a energoe to chyba wysysa na odleglosc, nie bez powodu jzywa sie okreslenia wampir energetyczny
sebcio
Offline

Avatar użytkownika
przez GRACJA 01 kwi 2007, 14:20
Witaj Marzenko. Nie wiem dlaczego zrezygnowałaś z poprzedniej pracy?
Rozumiem Cię doskonale co czujesz, Kilka razy w życiu zmieniałam pracę i znam dobrze związane z tym emocje, Niepewność, obawa, lęk przed nieznanym. Ale jest na to sposób. Trzeba do tego podejść z pozytywnym nastawieniem i można się do tego przygotować. Mniemam, że masz już doświadczenie bo już pracowałaś w sklepie. Nie zakładaj odrazu tego co najgorsze. Będzie dobrze. Najważniejsze zachować spokój. Jak coś się nie uda to mówisz przepraszam i idziesz dalej. Pamiętaj myśl pozytywnie,że się uda,że dasz radę.
A Twoja mama też jest zapewne człowiekiem z problemami i trzeba ją zrozumieć. Jak zrozumiesz jej postępowanie to będzie Ci lżej. Jej zachowanie wskazywać by mogło że jest to kobieta po jakiś przejściach.To ciągłe niezadowolenie, brak uśmiechu, marudzenie nie wzięło się bez powodu. Dobrzeby było gdybyś umiała znaleźć wspólny język z mamą. Porozmawiaj z nią,spytaj co ją dręczy. A może czuje się samotna? Usiądź z nia przy stole i wysłuchaj cierpliwie co ona ma do powiedzenia. Niech wie że się nia interesujesz, że o niej myślisz ciepło.
No wiesz jesteście same w domu, zdane na siebie. Nie unikaj jej, Rozmawiaj z nią. Nie uda sie dziś to uda się jutro. Na pewno znajdziecie wspólny język. Myślę że wamu obu przydałaby się rozmowa z psychologiem. Powodzenia. W pracy będzie dobrze. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez wojor 01 kwi 2007, 16:48
Gracja masz racje w 100% ale ja wiem co czuje MARZENA . Mam taką samą sytuację. Już gdzieś pisałam o tym na tym forum.
Nie mieszkam z matką , ale obok niej . Mamy dom obok jej domu. To niedobry układ.
Kiedy podejmowliśmy z mężem decyzję o wyprowadzeniu się z blokół i wybudowaniu domu popełniliśmy błąd budując go obok mojego domu rodzinnego. Ale wydawał mi się , że tak bedzie dobrze, że i nam i rodzicom będzie dobrze. Ojciec zmarł zanim ja z mężem i dziećmi wprowdziłąm się do swojego domu.
Wtedy matka mówiła , żebyśmy sie nie spieszyli z wprowadzą i żebyśmy mieszkali u niej. A w mim domu brakowało już tylko firanek!
Mieszkamy teraz obok. Ja i mój mąż jesteśmy "pod ręką" ale tylko wtedy, gdy jesteśmy potrzebni.
Moi bracia odwiedzają mamę kiedy uważają za stosowne i są daleko wię są lepsi. Synowe też mają łe notowania jak i zięć /mój mąż/.
Lubi wtrącać sie i oceniać wszystkich i wszystko.
Kiedy wracam z pracy z zakupami i dziećmi. Śpieszyę się , żeby dać dzieciom obiad , bo za chwilę jedziemy na angielski lub lekcje fortepianu , a moja matka wchodzi , siada i ........ narzeka.
Dokładnie tak jak pisze Marzena wysysa ze mnie energię!
T okropne.
Zazrościłąm koleżankom, które mówiły , że mama im pomaga, coś tam ugotuje , zajmie się czasem dzięćmi, pocieszy i wesprze. Moja wręcz odwrotnie.
Temat niskiej renty , drogich leków i okrutnej starości wykańcza mnie.
Próbowali`smy z mężem różnych sposobów. Ostatnio ok. glistopada zaproponowaliśmy mamie ,że urządzimy jej pokój u nas i jak tylko będzie źle się czuła , lub będzie samotna to ma do nas przyjść. A już na pewno ma u nas spać , bo przecież noce są najgorsze dla osoby samotnej. Najpierw się zgodziła, ale potem powiedziała ,że jeszcze nie teraz, że musimy my sie zestarzeć i ona jeszcze też. Rozumiecie coś z tego.
Po kilku sytuacjach , kiedy matka już wyprowadziła mnie z równowagi powiedziałam jej , że nie mam już siły wysłuchiwać wszystkich żalół, żwe mam dzieci i muszę byc dla nich zdrowa i mieć nPrzestałam się odzywać i nie przychodzi do mnie. Może jestem wyrodną córką , ale jest mi teraz lepiej. Nie boje się , że zaraz przyjdzie i bedzie narzekać.
Marzenko wiem jakt o jest i rozumiem Ciebie, tym bardziej ,że Ty nie masz swojego azylu jakim dla mnie jest mój dom. Ale zastanów się, czy nie warto byłoby spróbować.
Pozdrawiam.
.........nigdy nie jest tak źle , żeby nie mogło być gorzej ani tak dobrze , żeby nie mogło być lepiej.........
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
21 lut 2007, 23:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 48 gości

Przeskocz do