Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 mar 2007, 00:04
Może postaraj się poszukać psychoterapeuty poza swoją miejscowością. Pomyśl, ile możesz stracić (dojazdy, benzyna czy autobus itp.) i ile możesz zyskać (a myślę, że wiele).
Poza tym możesz napisać na forum o swoim problemie - może ktoś już to miał/ma i albo wyleczył, albo jest na dobrej drodze do wyleczenia. To może czasem bardzo pomóc.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 10 mar 2007, 01:13
Wsparcie to podstawa, samemu długo się człowiek nie utrzyma. Gdyby nie cierpliwość mojego chłopaka to nie wiem jak bym to wszystko wytrzymała. Kopex widocznie jeszcze nigdy nie doszedłeś do stanu lęku czy paniki przed wyjściem z domu i nie mówię tu o pójściu do szkoły czy trudnej klasówce tylko lęk przed opuszczeniem własnej bramy. Uwierz mi, że ja też do nie dawna bym nie uwierzyła, że można bać się rzeczy, które nas najbardziej cieszyły, a co gorsza najprostszych czynności, które zdrowy człowiek robi automatycznie bez zastanawiania się i analizowania. Dlatego to co Tobie wydaje się oczywiste, dla kogoś może być bardzo trudne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez wojor 10 mar 2007, 01:47
Aniu! Bierz się w garść! Wszscy wiemy jek trudno żyć z tą chorobą , ale mam nadzieję , że wiesz też jak trudno żyć z takim chorym. Nie skupiaj się tylko na sobie, bo chłopak choćby był ze złota to nie wytrzyma.Ja tez mam duże oparcie w mężu i dzieciach, ale to dopiero przed Tobą
.........nigdy nie jest tak źle , żeby nie mogło być gorzej ani tak dobrze , żeby nie mogło być lepiej.........
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
21 lut 2007, 23:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez bartosz-w 10 mar 2007, 13:08
Witam, a mnie się udało po tygodniu zwalczyć te szumy. Nie wiem czy mogło być to powodem ale u mnie chyba zadziałało. Od kiedy zacząłem mieć szum tzn około 1,5 tygodnia temu brałem codziennie magnez. I od kilku dni zasypiam spokojnie i żaden szum mnie nie rozprasza. Czasem jeszcze mi się to włącza, ale tylko na chwilę. Cieszę się jak cholera bo już sobie wymiśliłem przez te szumy ze trzy następne choroby.
Pozdrawiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
10 lut 2007, 19:57
Lokalizacja
MYSZKóW

jak długo

przez agatajacek 10 mar 2007, 14:35
Mój problem to ciągła walka ,z gardłem .Czytałam tu wiele postów na ten temat , ale praktycznie każdy ma to tylko przez krotki okres ,albo w momencie ataku lęku.A u mnie jest on od 3 lat .Naprawdę nie wiem co sie z nim dzieje i co to może być,przecież w nerwicy jest zazwyczaj tak że objawy sie zmieniają.Boje sie ,mam coraz mniej sił na walkę,gdyby nie to gardło byłabym tą samą osobą sprzed 3 lat .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 lis 2006, 14:19
Lokalizacja
wielkopolska

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 mar 2007, 15:06
Rozumiem, że chodzi o problem z przełykaniem - albo skurcze przełyku, albo uczucie, że coś się w tym gardle znajduje itp. Tak? A napisz, w jaki sposób z tym walczyłaś? Czy próbowałaś nie zwracać na to uwagi? Po protu tak, jakby tego nie było. Czy myślisz o tym cały czas, czy starasz się zapomnieć w ciągu dnia i nie skupiać się na tym?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 mar 2007, 17:10
A nie próbowałaś poszukać na forum ofert z Twojej okolicy? Może tam ludziska coś piszą, który dobry a który nie...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 mar 2007, 20:33
Piotrek Jasne, ale ja miałam na myśli pomocną dłoń w dosłownym sensie tego znaczenia - jesli usiadziesz on\bok mnie i przytulając powiesz, że wszystko będzie dobrze, to (nie okłamujmy się) poczuję się o niebo lepiej aniżeli wtedy, gdy napiszesz mi to prez internet. Poznałam tutaj ludzi fantastycznych i poczułam się częscią forumowej społeczności i to daje mi ogromn a satysfakcje. Wiadomo, każdy chce czuc sie potrzebny a tutaj mozna znaleźć akceptację ale osoby w cięższym stanie nigdy nie pojmą co nam daje pisanie postów, bo one potrzebują kontaktu fizycznego z osobą wspierającą. Tylkko w ten sposób są zdolen poczuć bezpieczeństwo. Niestety taka jest prawda i mozecie zaprzeczać jakkolwiek chcecie a ludzie i tak nie zrozumieją...
Moze zrobiłam klika błedów ale to przez dwa kubki ciepłego wina :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 mar 2007, 20:45
Piotrek juz mam :mrgreen: :mrgreen:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Kopex 10 mar 2007, 21:06
no ale sama wiesz, ze trudno mi siąsc koło Ciebie i Ci powiedziec tak jak napisałas, bo mieszkamy od siebie o ponad 300km, wiec to jest najwieksza wada takiej pomocy internetowej, ze nie mozemy pomóc w inny sposób, niż radzic...
Niby wszyscy razem, a każdy osobno
Gubi swoją wolność skazany na samotność
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
28 lut 2007, 19:49
Lokalizacja
Starachowice

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 mar 2007, 21:08
Atkaa napisał(a):jesli usiadziesz on\bok mnie i przytulając powiesz, że wszystko będzie dobrze, to (nie okłamujmy się) poczuję się o niebo lepiej aniżeli wtedy, gdy napiszesz mi to prez internet.

Czasem bardzo bym chciał tak komuś pomóc. Ale dajmy przykład: mieszkasz w Chorzowie, ja w Jaworze - dzieli nas kilkaset km, jak miałbym to zrobić? Tak samo i ja i Kopex, i inni niewiele zdziałają. Można więc tylko pomóc jak się da - przez internet.
Wiadomo, każdy chce czuc sie potrzebny a tutaj mozna znaleźć akceptację ale osoby w cięższym stanie nigdy nie pojmą co nam daje pisanie postów, bo one potrzebują kontaktu fizycznego z osobą wspierającą. Tylkko w ten sposób są zdolen poczuć bezpieczeństwo. Niestety taka jest prawda i mozecie zaprzeczać jakkolwiek chcecie a ludzie i tak nie zrozumieją...

Tu przyznaję Ci w 100% rację, ale to teoria. A pomyśl, jak to jest w praktyce. Naprawdę niewiele jest osób na forum, które mogą się wspierać w taki sposób. Zawsze przeszkadzają te pie****ne kilometry...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: jak długo

Avatar użytkownika
przez Marzanka 10 mar 2007, 23:19
tez mam problem z gardlem - jakas klucha zalegająca, pieczenie, slinotok, albo odwrotnie - brak sliny. To okropne . Zawsze mam przy sobie wode mineralna, albo cos mietowego - gumy , dropsy, validol. Objawów nowych ciagle przybywa - mozna dostac szału :roll: - grunt to sie nie zalamywac i nie daj boze nie myslec o uduszeniu :? bo wtedy to nawet wypiecie roztworu w 100% mietowego nie pomoze .
Pozdrawiam:)
jesli jeszcze nie zwariowales, to znaczy, ze jestes niedoinformowany:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
08 mar 2007, 21:39

jak długo

przez agatajacek 10 mar 2007, 23:24
Na początku to chciałam Tobie podziękować, że próbujesz mi jakoś pomóc wesprzeć,to działa jak zastrzyk energii. To co napisałeś o gardle się zgadza ,dochodzi tylko jeszcze ból i od miesiąca mam uczucie jakby żołądek przedostawał mi się do gardła.Pytasz jak z tym walczę ,robie wszystko jak każdy zdrowy człowiek . Lubię się bawić,spotykam się z przyjaciółmi ,śmieje się,wygłupiam .Staram sie o tym nie myśleć i wszystko robię w tym kierunku, ale wszystko idzie na marne bo ciągle to mam.Jeżeli pytasz o leki to raczej wolałabym ich nie brać bo przez 3 lata najadłam się ich tyle bez żadnego rezultatu .Czy sie na tym skupiam raczej tak bo to bardzo uciążliwa dolegliwość i trudno o tym zapomnieć.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 lis 2006, 14:19
Lokalizacja
wielkopolska

Chyba wiem co mnie dręczy..... (moje objawy)

przez tomal 10 mar 2007, 23:45
Mam to prawie rok bez jednego miesiąca. Różne były etapy począwszy od drgawek a skończywszy na otępieniu i strasznym lęku nocnym. Nie brałem nic a u psychologa byłem ze 2 razy, ale takie rzeczy wyciągał ze mnie, że mnie wkurzył i przestałem chodzić. Raz jest dobrze a raz gorzej. Wydaje mi się, żę u mnie nie ma żadnego problemu, tylko działa to psychika(ale odkrycie :)). Chodzi mi o to, że wielu z was pisze, że to jest jakis nierozwiązany problem albo cos podobnego. A u mnie to chyba jest głównie strach przed chorobami psychicznymi i takimi dziwnymi zachowaniami. Wiem, że to nieodpowiednie forum, ale walcze z masturbacją. Otóż na tym pounkcie miałem albo ruminacje albo obsesje. Na szczęście wszystko zmierza ku dobremu i przechodzi, ale zauważyłem, że gdy coś podświadomi mnie "bierze" to dostaje myslotoku. Staram sie nad tym panować, czasem sie udaje. Na ogół to wygląda tak: jest dobrze kilka dni, ale raz na jakiś czas musi mnie dopaść lęk, przeważnie wieczór. Nie wiem czy tak sie przyzwyczaił mój organizm i psychika. Stało tyo się dla mnie rutyną??? Czy jest cos takiego możliwe?? A i jeszcze jedno miałem wszystkie lei(komus cos zrobie) i teraz mi troche wróciły, ale staram się nie przejmować. I jeszcze jedno w dzieciństwie ok. 3 lata miałemj operacje oka i przerzyłem chyba szok poyrazowy. Krzyczałem w nocy, uciekałem. nawet teraz pamiętam co mi się sniło,a albo tak mi sie wydaje:D Wiem, że wtedy brałem magnez systematycznie i przeszło. A, moje lęki objawiaja sie zawsze przed pójsciem spać, chyba że przerodzą się w natręctwa to i w dzień, ale tak było tylko z tą "krzywdą"

Napiszcie odpowiedzi na moje pytania i komentarz odnosnie mojej nerwuśki ;D
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do