Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez wiatr 17 lut 2007, 13:20
Dzięki.........No to mam zadanie do wykonania :mrgreen: Pa.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez wiatr 17 lut 2007, 14:22
I dlatego wszystko robię bym to ja miała przewagę nad myślami. ;) Pozdraawiam.Pa.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

czy musi istnieć wciąż nie rozwiązny konflikt?

przez weronika 17 lut 2007, 16:35
Wiele osób pisało na forum że nerwica powstaje na skutek tego że popadamy w pewnego rodzaju konflikt, którego nie umiemy rozwiązać i ze psychoterapia jest po to, żeby dany konflikt określić i nad nim popracować.Rzeczywiście moja nerwica też między innymi powstała na skutek konfliktu, zgodzę się z tym, tylko że ja uważam, a wręcz jestem tego pewna że rozwiązałam swoje problemy, nie ma nawet ułamków sekund w ciągu mojego dnia ,żebym myślała o tamtym problemie, musiałam wtedy podjąć decyzje, w końcu ją podjęłam, minęły dwa lata a ja z każdym dniem przekonywałam i utwierdzałam się w tym, że podjęłam 100% trafną decyzje,potwierdzał to szereg sytuacji i codziennych wydarzeń które dowodziły mi jak bardzo jestem szczęśliwa, potwierdzały słusznosć mojego wyboru, jestem bardzo zadowolona z mojej decyzji, nie postąpiłabym w żadnym wypadku inaczej, jednak mimo tego że moje rozterki dawno się skończyły wciąż utrzymuje się mi depersonalizacja, poszłam więc na psychoterapie prywatnie, drogo, do psychoterapeutki, którą byli pacjenci chętnie polecają i po pierwszej wizycie zaniepokoił mnie pewien fakt: otóż ta pani terapeutka uważa ,że mój konflikt wcale nie został rozwiązany skoro moje objawy się utzymują, jest wręcz tego pewna, ja nie wiem co o tym myśleć, minęło tyle czasu od tamtej sprawy, były problem jest już dla mnie po prostu nieistotny bo całkowicie w moim mniemaniu rozwiązany i mam takie poczucie jakby terapeuta na siłe starał się wynależć jakiś problem, żeby było coś do przepracowania tylko [size=18]jak ja mam się zaangażować w prace nad czymś co w moim poczuciu nie istnieje[/size] i czy moje zdanie i odczucie się nie liczy?, czy terapeuta może zakładać sobie że wie o mnie więcej niz ja sama i czuje się troche tak jakby ktoś chciał mi wtłoczyc problem i w dodatku czuje się zlekceważona trochę bo ja jej mówie jedno a ona swoje, co sądzicie na ten temat?
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 17 lut 2007, 17:28
Witam.
To trudna do rozgryzienia sytuacja... Siądź, pomyśl, popatrz na swoje życie jakbyś patrzyła z boku na obcą osobę i oceń, czy na pewno to jedyny i ten właściwy konflikt. Na pewno znasz siebie lepiej niż twoja psychoterapeutka, ale czy na pewno nie zagłuszyłaś i nie zignorowałaś czegoś po drodze? Nie wiem jak to ująć. Na swoim przykładzie wiem, że zażegnywanie takich konfliktów wewnętrznych pomaga...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez oliwia 17 lut 2007, 21:48
Dziekuje za serdeczne pozdrowionka.Sciskam was mocno i ciesze sie,ze jestescie zemna:) Rowniez pozdrawiam was bardzo cieplutko:)
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 lut 2007, 21:41

przez wiatr 17 lut 2007, 22:04
Jesteś kochana i niesamowita.Pa ;) Ślę ciepłe pozdrowienia dla Was. ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Justynka 18 lut 2007, 00:01
hyyyymm trudno mi powidzieć Weroniko czy masz konflikt, czy go w zasaadzie nie masz (bo jak twierdzisz-został rozwiazany), ale myślę sobie, że nic nie dzieje się bez przyczyny i jesli jest ta depersonalizacja, to z czegoś ona wynika. Mówisz, że rozwiązałaś już swój konflikt podejmując ważną decyzję jakiś czas temu, z której jesteś zadowoloma. To bardzo dobrze, ale może terapeutka nie miała na myśli tego czy jakiegoś innego konkretnego konfliktu, ale coś czego po prostu na razie ani ona, ani ty nie znacie. żeby coś przepracować, trzeba najpierw wiedzieć co to jest, a do tego potrzeba czasu. Tu problem polega na tym, że wewnętrzne konflikty są z natury nieświadome....(niestety :( ) Gdyby było inaczej, nie potrzebna byłaby nam terapia. Mam nadzieję, że kiedyś dojdziesz do tego co jest nie tak ;) pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez elfka88 18 lut 2007, 00:46
Ania1976

hey ja wlasnie brałam asentre stosowałam miesiac i od tygodnia juz nie i teraz w czwartek wieczorem zaczełam poprostu plakac jakby nawrot depresji znow zle mysli o sobie i wogole a wlasnie prosze cie napisz czy takie nawroty to sa te skutki uboczne tego leku
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
10 sty 2007, 20:27
Lokalizacja
Wlkp

Avatar użytkownika
przez lula 18 lut 2007, 13:41
weronika napisał(a): mam takie poczucie jakby terapeuta na siłe starał się wynależć jakiś problem, żeby było coś do przepracowania tylko jak ja mam się zaangażować w prace nad czymś co w moim poczuciu nie istnieje i czy moje zdanie i odczucie się nie liczy?, czy terapeuta może zakładać sobie że wie o mnie więcej niz ja sama i czuje się troche tak jakby ktoś chciał mi wtłoczyc problem i w dodatku czuje się zlekceważona trochę bo ja jej mówie jedno a ona swoje, co sądzicie na ten temat?


Nie wydaje mi się by terapeutka chciała wynaleźć problem.. Z jakimś już w końcu przyszłaś. Gdyby wszystko było ok, to nie musiałabyś uczestniczyć w terapi.
Warto chyba jednak założyć, że w pewnych kwestiach terapeuta wie o Tobie więcej niż Ty sama. W tym sensie, że zna mechanizmy i jest osobą obiektywną w ich ocenie.
Oczywiście, że Twoje uczucia się liczą. Jednak przychodząc do psychologa chciałaś sie dowiedzieć czegoś o sobie. A, że czasem niesamowitych rzeczy się o sobie dowiadujemy....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez 331ania 18 lut 2007, 17:40
od dziecka boje sie ciemnosci,zmarlych i zawsze jak zasypiam musze miec zakryte ucho bo boje sie ze cos mi moze wejsc do ucha,nigdy w zyciu nie zasne jesli bede sama w domu,pokoju.strasznie sie boje ze kiedy umre zakopia mnie w ziemi dlatego chce byc poddana kremacji ot i tyle bo na tym juz sie ten ziemski padol skonczy....amen
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez IceMan 18 lut 2007, 18:33
Coś mi Ania przypomniałaś (ale jak bardzo się boisz tych zmarłych i ciemności to nie czytaj :P )... kiedyś usłyszałem historię (i to prawdziwą - Discovery czy coś w tym rodzaju), że jakiś człowiek niby umarł, ustała akcja serca... no i wiadomo co - pogrzeb... gość leży, ludzie się żegnają, a ten w tym czasie się budzi... i ponoć to prawda, że można przejść w stan takiej krótkotrwałej hibernacji... no i z moją wyobraźnią pomyślałem, co by było jakby to mnie dopadło, ale dla dodania pikanterii wyobraziłem sobie, że się budzę w trumnie... zakopany - okropne klaustrofobiczne wrażenie, no i wiadomo że już z takiej trumny się nie wyjdzie... brrrrrrr... A ile ludzi w ten sposób już umarło? Do potencjalnych niedowiarków (którzy się na pewno znajdą): Dziwne bo w sumie nielogiczne i nieprawdopodobne - ustaje akcja serca, powinien być to koniec, a nie zawsze jednak tak jest. To autentyczne - przynajmniej autentycznie przekazane.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez musli 18 lut 2007, 18:57
Witaj artek,

Rzeczywiscie duzo sobie "nawkrecales" do swojej glowki :-) Niestety tak bywa w nerwicy. Ze mna bylo podobnie... : "och wysokie cisnienie bo mam czerwone policzki i boli mnie glowa, jej z pewnoscia dostane za chwile jakiegos ataku" etc. Nie potrafilam uspokoic swoich mysli. Po prostu reagowalam strachem, podobnie jak Ty, na blizej nieokreslone "objawy somatyczne". To jest tzw przez wszystkich "nakrecanie sie" :-)

Nie piszesz czy robiles jakies badania. Mam nadzieje, ze ze zdowiem nie masz wiekszych problemow.

Pozdrawiam cieplo :-)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
31 sty 2007, 12:05

Avatar użytkownika
przez 331ania 18 lut 2007, 19:07
haha,to niezle musieli uciekac z tego pogrzebu:)a i dziwne ze on sam po raz drugi ze strach nie umarl:)ja sie nie wytraszylam ,bo moj strach przed zmarlymi to jest taki nieopisany,mam poprostu lęk przed duchami?nie bardzo wiem o co chodzi w tym moim lęku,ale unikam ogladania zmarlych bo pozniej mam te trudne stany i to mi nie daje normalnie funkcjonowac,a co do sytuacji ktora opisales to slyszalam o tym i wierze ze tak bylo bo jest to przeciez mozliwe.Co do trumny to wlasnie tego boje sie najbardziej-ze ozyje a bede tak gleboko :cry: i nikt mnie juz z tamtad nie wyciagnie,jak bede tam lezala gleboko i to mnie napawa takim smutkiem ze az mi sie plakac chce :cry:
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez IceMan 18 lut 2007, 19:21
331ania napisał(a):tego boje sie najbardziej-ze ozyje a bede tak gleboko Crying or Very sad i nikt mnie juz z tamtad nie wyciagnie,jak bede tam lezala gleboko i to mnie napawa takim smutkiem ze az mi sie plakac chce Crying or Very sad

Obrazek nie martw się... jeszcze do ożywania dłuuuuga droga, najpierw wiesz co się musi stać żeby móc ożyć :P a tego ci z całego serca nie życzę ;) także nie ma się czym przejmować... a te duchy to takie fajne czasami są... mój dziadek miał historie z duchami... opowiadał mi, że jak był mały, to widział duchy :D serio, to nie bajeczki tylko się naprawdę stało, opowiem jeśli chcesz :)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: matteusz89 i 31 gości

Przeskocz do