Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez walking_on_a_rainbow 15 lut 2007, 00:04
Moja historia jest podobna do twojej loqata. Ja tylko nie biore zadnych lekow:) ale tez po ok 1,5 miesiaca psychoterapi zaczynam normalnie funkcjionowac:)
Z nerwicy da sie wyjsc:)
dopiero 1,5 miecha minelo a teraz ja juz wiem ze newrica to najlepsze co moglo mnie w zyciu spotkac...
Tylko sie zastanawiam jak ja zylam te 27 lat do tej pory??
Jak dawalam rade??
Teraz dopiero ucze sie zycia, i zaczynam zyc naprawde:)
Lepiej pózno niz wcale ;)
Pozdrowienia dla was wszsytkich, mojej rodzinki z forum.nerwica.com:)
znikam na jakis czas:)
Posty
43
Dołączył(a)
05 lut 2007, 17:41

przez loqata 15 lut 2007, 00:16
ps. dla scislejszego info zaczelam chorowac jakies 3 lata temu,ale dopiero od roku intensywnie wsyzskti echyba mozliwe objawy od trzesawic przez chlerna bezsennosc po pocenie kolatanie serca itp w miejsach publicznych szcegolnie komunikacja miejska,wystawanie w kolejkach na poczcie itp,zakupy w supermarkecie, siedzenie bezczynne na wykladach, czy nawet wypisywanie jakichs formalnych pism w obecnosci obych ludzi to bylo PIEKLO ludziska dlatego postanowilam ze musze sprobowac tego czego ocyzwisice tez sie balam i duzo energii kosztowalo mnie samo zdecydowanie sie na psychologa no i ostateczne umowienie na wizyte,ale gdy juz to zrobilam to samo polecialo..wiedzialam ze bez tego nie ujade inaczej bo sama sobie pomoc nie moglam i nie mialam juz sil tez na trwanie wtym marazmie,w tym bagnie! gdy poszlam na pierwsza wizyte ODCZULAM UGLE nie bylo juz z tym pozniej zadnego problemu, poczulam ze TO JET TO ze to naprawde moz emi pomoc! stosunkowlaam sie ttylko do wskazowek pscyhologa ktory wyslal mnie rowneiz do psychiatry w celu ustawienia lekow. i dla scislosci to farmakologia jest wsparciem dla psychoterapii a nie na odwrot!najwazniejsze jest psychoterapia dociekanie zrodel i zwalczanie objawow na trwale bo wiadomo leki dzialaja tylko doraznie wlasciwe albo na jkis czas i tzreba je odstawic,ja osobiscie nie bylam za chemia,ale neistety na poczatku tzra sie wspomoc jesli ma sie nasilone objawy takie jak mialam ja. dzis wkoncu spotkalam sie zprzyjaciolmi i chce znow robic wszystko co wczesniej,naprawde chce i mam na to ochote i to jest najwazniejsze. kiedys kochalam zycie i teraz znow zaczynam myslec tak samo..ze zycie mimo wszystko jest cudowne!

[ Dodano: Sro Lut 14, 2007 11:15 pm ]
WALKING ON A RAINBOW..Ur right lepiej pozno niz wcale! nigdy nie jeste za pozno i wierze ze wsyzstko co najlepsze przed nami!:) wiara i cierpliwosc czyni cuda tak swoja droga Jo!

[ Dodano: Sro Lut 14, 2007 11:16 pm ]
upadlam na dno ale w koncu sie odbilam !! i wy te zludziska dacie rady tylko dajcie sobi epomoc specjalistom jak nie ujezdzacie!!!
don't give up!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:59
Lokalizacja
śląsk

przez MEJ 15 lut 2007, 12:43
hej, u mnie tez zmieniaja sie objawy, albo raczej tak jak mówicie następują po sobie. Każdego dnia mam coś innego. Bywaja też dni, że nic mi n ie dolega. Oby tych dni było jak najwięcej, czego sobie i Wam również życzę :D
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wiatr 15 lut 2007, 13:15
Mnie również dopadła, pytania, same pytania................coś robię nie tak, tylko nie wiem co? I to jest najgorsze. Dorwało mnie to uczucie i trzymie. Blokada totalna. W środku czuję ogromny ciężar. Nie umię się go pozbyć. Jest zbyt ciężki. Dobrze,że istnieje to forum mogę o tym napisać, a ludzie w miejcu publicznym naszczęście nie widzą moich uczuć i co się ze mną dzieje w środku. Gotuje się we mnie. A do tego, jakby było za mało , siada mi net. Najprawdopodobnie zawiodłam...............Muszę jeszcze raz to wszystko przemyśleć. :roll: Muszę.........dać sobie czas...........
Pozdrawiam.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Justynka 15 lut 2007, 13:27
Nic dodać, nic ująć Piotrek :smile: zgadzam się. Nikt ci nie powie ile będzie trwało leczenie i nerwica, nawet psycholog. Procentami też bym się nie sugerowała-każdy jest inny i ma inne doświadczenia życiowe. Jedno co mogę napisać z własnego doswiadczenia, to to, że trzeba wiele cierpliwości..........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Amy18 15 lut 2007, 16:35
Ciesze sie że tu trafiłam :) Bo widzę że może nie jestem wredna, złośliwa i sobie na złość wymyślam choroby (wg. opinii mojej siostrunii, jak na ironię przyszłej pani psycholog, tyle ze od autystów) tylko że więcej ludzi ma ten problem...Artek, mam dokładnie te same objawy! Może teraz jest już odrobinę lepiej ale 1,5 roku to był koszmar...spałam przez ponad rok na kanapie w salonie, przy włączonym świetle i włączonym TV bo sie bałam zasnąć, zanim nie dostałam leków to praktycznie do szkoły nie chodziłam albo uciekałam po 2 lekcjach, jadłam mało bo co jak zwymiotuję, do lekarza chodziłam co tydzień (dobrze że my mamy znajomą lekarkę co mnie i siostre zna odkąd sie urodziłyśmy więc jakoś ze mną wytrzymywała), byłam na mnóstwie badań i NIC nie wyszło, nigdy! No tyle że ja uważałam ze po 2 tygodniach badania już sie mogą zmienić i po 2 tygodniach znowu wariowałam (teraz chodzę tylko na badania krwi co pół roku, chociaż podobno wyniki mogą sie zmienić dopiero po ok. 3 latach! A żeby mieć nowotwór to trzeba przez jakieś 20 lat mieć zły tryb życia i sie wogóle nie badać...no ale po nagłej śmierci dziadka i chorobie wujka kompletnie mi odbiło (mimo iż wszyscy mi tłumaczyli że przecież dziadek sie nie badał 35 lat :!: bo nie lubił lekarzy, a ja nie mogę mieć nowotworu w ciagu miesiąca). Teraz już jest trochę lepiej...ale wystarczy że coś w gazecie zaczną pisać o jakiejś chorobie i już sprawdzam wszystkie możliwe objawy! Teraz u mnie jest strach przed sepsą, chociaż troche jakby sie już uciszyło...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

przez Aga1 15 lut 2007, 17:18
czesc ja potrzebowalam roku aby z tego wyjsc. :twisted:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Margaret 15 lut 2007, 20:34
Kochany hipochondria jak z bicza strzelił...nie mam rady co z tym zrobić. Nie napiszę, abys przestał o tym myśleć bo sama dobrze wiem, iż to nic nie pomaga a nawet i wzmaga napady paniki. Pomyślisz, będziesz się bał, pozapisujesz się do kilku lekarzy, przyjdziesz do domu wyniki dobre, to jak to mam zdrowe to pewnie to mam chore...to jest błędne koło...ja na razie nie znalazłam tej właściwej drogi.
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

przez oliwia 15 lut 2007, 22:16
Dziekuje za wasze wypowiedzi,naprawde duzo daly mi do myslenia..moj stan byl juz naprawde kiepski i wtedy kiedy wstalam ktoregos dnia wiedzialam,ze nie dam juz rady,spojrzalam na mojego synka i wiedzialam,ze musze zyc,dla siebie ,dla niego..w zasadzie na ostatnich nogach trafilam do gabinetu psychiatry,podobno najlepszego w moim miescie i moze to glupie ale rozryczalam sie gdy tylko zapytala co sie dzieje,powiedzialam,ze nie daje juz rady,a ona odrazu wziela mnie do siebie na dzienny odzial leczenia nerwic.Znalazlam sie tam juz nastepnego dnia,czulam sie dziwnie,ale przedewszystkim bardzo zle,pioerwsza dawka leku seroxat,do tego elenium,dozylnie magnez,caly dzien czulam sie jak pijana,wieczorem nie moglam zasnac,dostalam zbyt duza dawke leku.Wczoraj caly dzien siedzialam w kacie,nie chcialam z nikim rozmawiac,chociaz jest tam naprawde duzo mlodziezy,naprawde fajni ludzie.Dzisiaj zadzialaly leki,narazie tylko elenium,bo na dzialanie serotaxu trzeba poczekac.Nadal czuje sie fatalnie,ale juz lepiej niz wczoraj.Ciesze sie,ze tam trafilam,wiem,ze jestem w dobrych rekach,wiem,ze czeka mnie dluga droga ale jestem gotowa pojsc ta wyboista sciezka zeby tylko wyzdrowiec...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 lut 2007, 21:41

Avatar użytkownika
przez IceMan 15 lut 2007, 22:29
Margaret, właśnie ataki paniki moim zdaniem wzmaga ciągłe myślenie o tym, to takie nakręcanie się. Lepiej nie myśleć i mówić sobie że wszystko jest ok. Pozdrawiam !
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez walking_on_a_rainbow 15 lut 2007, 22:57
Witaj Olivio:)
Bardzo mnie cieszy ze ci sie udalo!!
Teraz mozesz troche odetchnac, pozwolic komus aby sie toba zaopiekowal:)
Życze wszystkie najlepszego i do zobaczenia na forum w tym lepszym, pozbawionym nerwicy świecie:)
Posty
43
Dołączył(a)
05 lut 2007, 17:41

przez loqata 15 lut 2007, 22:58
NAJWAZNIEJSZA JEST CIERPLIWOSC..jak to sie mowi "cierpliwosc -ostatni klucz ktory otwiera drzwi" i jakos wiem z dosiwadczenia ze czesto to prawda..no a bardziej przyiemnie to przede wszystkim podejscie chorego,samozaparcie itp. mi psychoterapeutka powiedziala ze ok 1-2 lat moze trwac leczenie..nie przeraza mnie to wytrzymam teraz juz wszystko byle wrocic do normalnosci i zycze wam tego samego! ps. u mnie jest coraz lepiej,a to dopiero 1,5 miecha terapii// jeah

[ Dodano: Czw Lut 15, 2007 9:58 pm ]
ps. jak ktos chce szkrobnac w tym temacie (pogadac bardziej doglebnie i powymieniac sie dosiwadczeniami) to jestem otwarta..z checia pogadam indywidualnie o tym i owym ziwazanym z tym chorobskiem na gg 5951076. pozdro:)
don't give up!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:59
Lokalizacja
śląsk

przez nitka 16 lut 2007, 00:25
czytając wasze wypowiedzi uświadomiłam sobie, że od dziecka moje mysli były dość dziwne. zawsze jakoś automatycznie powtarzałam słowa ludzi z którymi rozmawiałam, a one sie we mnie powtarzaly na okrągło, przez co nie mogłam się skoncentrować na rozmowie i wydawało mi sie, że słychać moje myśli,albo ze kiedyś zacznę powtarzać na głos to co mówią inni. nawet robiłam eksperymenty, powtarzałam w głowie jakieś zdania i sprawdzałam czy ktoś zareaguje ;) nie reagował i sie uspokajałam...
miałam tez takie projekcje rózne, najczesciej zegar z wahadlem, które buja sie a ja je najpierw rozhuśtywam ;) a potem próbuję je zatrzymać...ale się nie udaje....strasznie irytujące ;)
nocne gonitwy myśli to chyba standard w nerwicy. wystarczy przylozyc glowe do poduszki i juz fala zalewa. Dobrym sposobem na "umiarkowany" nawał myśli jest trening schultza, tylko taki AUTO. kładę sie wygodnie i wmawiam sobie ze jestem odprezona, ociezala, cialo pracuje spokojnie, rozluznia sie glowa, policzki, twarz i tak wszytsko po kolei, bardzo powoli, w myslach oczywiscie, tak jakby opowiadalo sie dziecku bajkę na dobranoc. nalezy wtedy bardzo mocno skupic sie na odprezaniu, poprostu wmowic sobie błogostan ;) i nie dopuszczac innych mysli. przy kolanach ziewam;)
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Avatar użytkownika
przez Bring me to live 16 lut 2007, 01:29
Jeden pomiar ciśnienia o niczym nie świadczy. Aby określić swoje ciśnienie trzeba zrobić przynajmniej 15-30 pomiarów i wyliczyć średnią. Najlepiej rano i wieczorem z ręka na poziomie serca i porządnym aparatem(moim zdaniem elektroniczne nie są zbyt wiarygodne). U lekarza, przeważnie wychodzi zawyżone, szczególnie u osób z nerwicą.
192cm, 85kg i zielono-niebieskie oczy, w których czai się lęk...
Posty
47
Dołączył(a)
29 lip 2006, 17:28
Lokalizacja
Karkonosze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do