Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Justynka 13 lut 2007, 14:23
Może to nie będzie za bardzo wspierające, ale wydaje mi się, że takie ignorowanie nerwicy nie zaprowadzi Cię do czegoś dobrego. Myślę, że ukrywając swoje cierpienie (oj wiem, że nerwica to cierpienie....) przed najbliższą Ci osobą wiele tracisz. Być może nie chcesz martwić żony....ale zawsze mi się wydawało, że bycie z kimś blisko oznacza otwarcie się na tego człowieka, zaufanie mu i dzielenie się z nim różnymi, często trudnymi sprawami. Ja nie jestem aktualnie w związku i bardzo mi brakuje tego rodzaju wsparcie, ktore może dać tylko partner. I wydale mi się, że Ty w swojej chorobie mógłbyś takie wsparcie otrzymać, ale nie dajesz sobie szansy. Nie wiem jakie więzi łączą Cię z najbliższymi, ale podejrzewam, że łączą ;) Nie odgradzaj się od siebie i bliskich roobeek33! ;) pozdrawiam!

P.S. i zawsze chyba możesz liczyć na ludzi z forum nie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez pox 13 lut 2007, 14:35
Byłem na spirometri i wszystko wyszło dobrze jescze puzniej jade do pulmonologa żeby zobaczył wyniki, ale cały czas mam to że nie moge nabrać pełnego oddechu :) troche lipa .wsumie to morze być jak z tym sercem co mnie bolało kiedy sie dowiedziałem że wszystko jest ok przeszło po kilku dniach oby z tym tak było

3majcie sie
pox
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 lut 2007, 13:58

Avatar użytkownika
przez MałaMi 13 lut 2007, 17:51
ewa24: ja tez lepiej czuje sie wieczorami, gdy nikt mnie nie widzi ;) jakos slonce zaczelo mnie razic, moze dlatego? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 paź 2006, 18:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez walking_on_a_rainbow 13 lut 2007, 18:32
Ja mam to samo:) Jakby cos naciskalo na moja klatke, ze nie moge wziac glebokiego oddechu, staram sie oddychac baaaardzo gleboeko, ale to nie pomaga:) generalnie przyzywaczilam sie do tego, nie wpdam w panike, w miare psychoterapi brak oddechu pojawia sie coraz rzadziej, a i wyrobilam sobie odruch Pawlowa na brak oddechu biorąc magnez:) Zreszta lekarz po EKG i innych tematach powiedzial mi ze to na tle newrowym i kazal brac magnez, wiec biore :)

[ Dodano: Wto Lut 13, 2007 5:32 pm ]
A poaztym podobno astma czesto jest na tle nerwowym, wiec trza najpier wyleczyc emocje a potem wziac sie za reszte ;)
Posty
43
Dołączył(a)
05 lut 2007, 17:41

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 lut 2007, 18:38
musisz starać się wzbudzić w sobie poczucie, że ten lęk to kompletna bzdura i nie ma czego się bać... trudno mi to wytłumaczyć... jakoś to trochę uspokaja, jeżeli czegoś się boisz, to nie myśl o tym jak o czymś strasznym bo wtedy właśnie się nakręcasz - zajrzyj tu http://www.forum.nerwica.com/studia-ogo ... vt354.html może znajdziesz coś dla siebie stąd. Pozdrawiam serdecznie!!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez pox 14 lut 2007, 00:32
No tak tylko że ja mam ten brak nabrania pełnego oddechu cały czas :( W sumie to myśle że niema sensu o tym wogle myśleć może przejdzie a może nie, teraz jak wiem że nie jestem na nic chory to może to przejdzie samoistnie a jak nie to wale to i żyje dalej :D wkońcu sie do tego przyzwyczaje :)
pox
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 lut 2007, 13:58

Avatar użytkownika
przez lula 14 lut 2007, 01:09
Aniołku rozumiem co czujesz. Czasem jest już dobrze, a później znowu dołek, nic nie ma sensu, nerwica włazi z buciorami, człowiek się stara, a efektów nie widać.
Pocieszę Cię, że to przez co tak fatalnie się dzisiaj czujesz, jak bardzo cierpisz sprawi, że będziesz i stajesz się silniejsza. Taki zmasowany atak nerwicy umacnia nas, sprawia, że później może już tylko być lepiej (jeśli tylko się postaramy.)
Rozumiem też Twoje rozgoryczenie faktem, że mimo konfrontacji z lękiem w trudnych sytuacjach on ciągle się pojawia. Nie przejmuj się: z czasem lęk odpuści,a to co teraz z Tobą wyprawia to jego ostatnie podrygi-próbuje jeszcze coś udowodnić, ale co można udowodnić człowiekowi, który przez nerwice przeszedł katusze, o której normalni ludzi nawet nie śnili.
Nerwica przez to, ze nas tak ostro doświadcza sama kręci na siebie bat. Bo pozornie nas niszcząc- daje nam siłe i wzmacnia.
Wierzę, że dla nas słońce też jeszcze zaświeci. W końcu wiosna się zbliża.
A jak Ci będzie źle na uczelni to pomyśl o nas wszystkich tu,którzy w tym samym czasie najprawdopodobniej czujemy to samo. I dajemy radę!
Ta szmatka nerwiczka może nas pocałować w jędrne poślady. O tak!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

przez Agathy 14 lut 2007, 10:32
Mieszkam z moim chłopakiem u jego rodziców. Jego rodzina w porównaniu do mojej jest normalna. Wszyscy są dla mnie mili i czuję się tu bezpieczna(czego zawsze brakowało mi w domu) i wkońcu szczęśliwa. Mam wsparcie w moim chłopaku, pomaga mi jak tylko może. Myślałam że to wystarczy i że to całe zło juz zniknie ale niestety nie. Chcę sobie z tym poradzić i chcę mieć górę nad nerwicą a nie ona nade mną, ale niestety to ona ma narazie nade mną przewagę... :cry:

[ Dodano: Pią Paź 20, 2006 5:51 am ]
Wczoraj przeżyłam dzień w szkole. Przeżyłam go bez nerwów. Były takie chwile że zaczęłam czuć że lęk daje o sobie znać, ale z całych sił skupiłam się na oddychaniu i uspokojeniu. Starałam się też nie myśleć o nim i zajmować mysli czym innym. Ciężko było ale dałam radę. Wiem że cały czas będę musiała z tym walczyć. Ale dla takich chwil jak wczoraj warto!
Czy ktoś ma podobne problemy z tym jedzeniem w szkole? Jeżeli tak to napiszcie jak sobie z tym radzicie.

[ Dodano: Pią Paź 20, 2006 10:21 pm ]
Dzisiaj byłam u dentysty. Przyjmuje on w wieżowcu na ostatnim piętrze. Zawsze miałam lęki, bo bałam sie wchodzić tak wysoko, ale pół biedy bo szłam schodami. Do windy w życiu nie wsiądę! Już w połowie drogi czułam że ogarnia mnie lęk, serce tak mi waliło że myślałam że zaraz wyskoczy ze mnie. Ale starałam sobie mówić że nie mam się czego bać, zaczęłam oddychać żeby choć trochę uspokoić serce. Ale biło cały czas, raz szybko a raz wolniej. Ale powtarzałam sobie że to wytrzymam bo jestem silna! I udało mi się. Wychodząc od dentysty szłam i czułam jakbym się unosiła nad powierzchnią, byłam szczęśliwa i dumna że udało mi się udało być silną! ;)

[ Dodano: Wto Paź 24, 2006 11:43 pm ]
Jakie są wasze sposoby radzenia sobie z nerwicą? Piszcie!

[ Dodano: Sro Paź 25, 2006 10:35 pm ]
Nie znacie sposobów na radzenie sobie z nerwicą? Nie wierze! Piszcie jeżeli ktoś zna jakieś i chciałby się ze mną nimi podzielić. :lol:

[ Dodano: Czw Lis 02, 2006 11:01 pm ]
Czemu nic nie piszecie? :cry:

[ Dodano: Sob Lis 11, 2006 12:59 pm ]
Jeżeli ktoś chciałby ze mną porozmawiać piszcie agathy87@tlen.pl

[ Dodano: Wto Gru 05, 2006 8:48 am ]
Zrobiłam krok do przodu. Umówiłam się na wizytę u psychitry. Idę do niego w czwartek. Mam nadzieję że on mi pomoże, bo ja już nie radzę sobie sama ze swoją nerwicą.

[ Dodano: Wto Lut 13, 2007 7:15 pm ]
Witajcie. Dawno nie pisałam. Nawet nie wiem czy kogos zainteresuje to co napiszę. Ale napiszę bo nie mam z kim o tym porozmawiać. Byłam u psychiatry. Przepisał mi lek Zoloft. Biorę go od grudnia. Na początku czułam sie fatalnie, później troszkę lepiej, ale ostatnio znowu źle. Jestem coraz bardziej nerwowa. Codziennie śnią mi się koszmary odkąd biorę leki. Chciałam przerwać ich branie i chyba tak zrobię. Bo czuję że taraz czuję się tak samo. Dalej mam lęki i nie potrafię z nimi walczyć, Nawet nie wiem jak :cry:

[ Dodano: Sro Lut 14, 2007 10:32 am ]
Wstyd mi się przyznać ale boję się. Boję się każdego dnia w szkole, boję się że nie poradzę sobie i nie wytrwam do końca zajęć, boję się że znowu będę musiała wychodzić z klasy, bo serce znowu zacznie mi szybko bić i nie będę znowu w stanie tego opanować, boję się że znowu będę tym wychodzeniem zwracać na siebie uwagę klasy, boję się że znowu gdy się zdenerwuję w szkole będę odczuwać mdłości i będę musiała bieć to toalety, boję się że na lekcjach znowu będziemy opowiadać o drastycznych historiach i będę przez całą lekcję siedzieć sztywno, nie będę mogła oddychać, serce będzie mi walić jak oszalałe, znowu będą mdłości i wtedy znowu będę musiała wyjść z klasy, boję się że znowu nie będę mogła nic zjeść w szkole, boję się że nie wytrwam do końca roku szkolnego, boję się że lęk znowu ma nade mną przewagę, boję się że zwariuję, boje się pójść do supermarketu, boję się przebywać wśród tłumu, boję się wsiąść do pociągu czy autobusu. Napisałam to i jest mi troszkę lżej bo się wygadałam. Ale jest mi nadal ciężko bo nie wiem co mam dalej robić. Lęki utrudniają mi normalne funkcjonowanie, ograniczają mnie. Nie mam już siły stawić im czoła, bo gdy nawet to zrobię lęk i tak jest górą. Boję się i nie wiem co mam dalej robić :cry:
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
16 paź 2006, 18:53

Avatar użytkownika
przez Ania1987 14 lut 2007, 10:50
Dokładnie lula ja zawsze jak gdzieś idę to myślę o WAS, że nie mogę was zawieść, że wy też z tym walczycie i ja też muszę!!! Dzięki wam udaje mi się osiągnąć zamierzony cel. Dzięki :D :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez weronika 14 lut 2007, 11:09
ja też studiowałam z tą chorobą też uciekałam z zajęć i szłam płakać do kibla, popełniasz ten sam błąd co ja, nie leczysz się, ja też myślałam jak to bedzie kiedy przyniose zwolnienie od psychiatry, twoim jedynym wyjściem jest dobre dobranie leków i regularne wizyty u psychiatry tylko wątpie żebyś to teraz zrozumiała , ja musiałam dotknąć dna żeby zacząć się leczyć i tak ma chyba większosc ludzi, moje dno polegało na tym że mój stan nieleczony pogorszył się tak bardzo że czekał na mnie szpital i wiele innych rzeczy o czym nie będę pisać żeby cię nie straszyć, chce ci tylko powiedzieć żebyś jednak pomyślała o dobrych lekach i leczeniu bo nerwica może się rozwijać
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Rafcio 14 lut 2007, 12:25
Weronika ma racje! Jesli nie przestaniesz myśleć w ten sposób, co inni powiedzą, albo, że nie możesz teraz zawalić szkoły bo... Bo co?! Sama widzisz, że jest z Tobą coraz gorzej... Musisz wziąść oddech, na jakiś czas się wyłączyć od tego wszystkiego i podjąć leczenie u dobrego psychologa! Same leki na dłuższą mete nie pomogą, ale ty widocznie jeszcze masz siłe się bronić, tylko, że robisz to w nieodpowiedni sposób! Ja też przeżyłem piekło, mówiąc bliskim o moich dolegliwościach widziałem i czułem niezrozumienie, ale w pewnym momencie miałem tak dosyć tych moich silnych stanów lękowych, że zaczołem mieć w dupie, to że inni w to nie wierzą! Zacząłem opuszczać szkołe, zawalać pracę, i miałem to gdzieś, zależało mi najbardziej na świecie na tym , aby wyzdrowieć, a reszta przyjdzie sama... Co się odwlecze, to nie uciecze! Pomyśl o tym i PRZESTAŃ nakładać sobie sama presję, że musisz, żę nie wiadomo co będzie jak coś sobie odpuścisz. Bo nic nie musisz i nic się nie stanie jak sobie przez jakiś czas wyluzujesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale pamiętaj, kosztem podjecia leczenia!!! Pozdrawiam!
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
07 maja 2006, 21:18

przez Szajbus 14 lut 2007, 13:27
Mi prawie codziennie peka tetnica albo mam jakis skrzep albo od jakiegos czasu boje sie jeszcze chorob zakaznych ....
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2007, 23:27

przez Szajbus 14 lut 2007, 13:32
Mam taki aparat na nadgarstek i puls ZAWSZE jest zanizony o 15 - 20 pykniec ... Nieraz sie przestraszylem sam siebie ze mam np 45 albo 50 pulsu a zazwyczaj to mialem po 90+ Jesli z takim macie problemy to jeszcze nie tragedia bo on zawsze cos podniesie albo cos obnizy albo wcale nie zmierzy itd...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2007, 23:27

przez loqata 14 lut 2007, 23:56
witam. OLIWKO na oczatku pwiiem ze nawet ztego shitu jakim jest nerwica mozna sie wyleczyc! ja choruje od roku dosc intensywnie tzn nie dawalam juz rady funkcjonowac noralnie w spoleczenstwie, stres i nasilajace sie leki i fobie doprowdzily mnie do skrajnego stanu kiedy poczulam ze nic juz nie ma sensu bo przeciez i tak nie mam sil niczego sama zrobic zaltwic o nic sama walczyc,o swoj cele zyciow ei marzenia ktorych mialam tak wiele poki nie pojawil sie ten shit i byly momenty ze zwatpilam do tego stopnia ze zupelnie zamknelam sie przed swiatem majac 22 lata odizolowalam sie od przyjaciol, od chlopaka ktorego bardzok ochalam ale nie chcialam zeby to wsyzstko co mnie dotyka dotykalo go wiem ze popelnilam blad bo byc moze stracilam go na zawsze,a kochalismy sie naprawde i chcial przejsc przez to ze mna,ale to mnie zabijalo,chcialam byc sama az ktoregos dnia stracilam go..stalam sie opryskliwa i zupelnie inna osoba ta choroba po prostu nie pozwalala mi byc soba,zniweczyla mnie zabila we mnie to co najlepsze, pisze to bo choc tak sie stalo zostala iskra optymizmu i chec walki i pomyslalam ze jedyne co moze mnie uratowac to PSYCHOTERAPIA tak wiec w akcie desperacji poszukalam w necie, zadzownilam i to byl pierwszy i najwazniejszy krok do wolnosci!!! BLAGAM WAS LUDZIE O JEDNO NIE ZOSTAWAJCIE Z TYM SAMI. TO PRZYKRE OLIWIO ZE WALCZYSZ Z TYM OD 10 LAT NIE WIEM CZY SAMA,ALE JESLI TAK TO ZALUJE ZE STRACILAS TYLE CENNEGO CZASU, ALE WYTRWALAS JESTES TRWASZ I NIE PODDAWAJ SIE ,jesli jeszcze nie podjelas sie leczenia u specjalisty zrob to prosz ejaknajszybciej to naprawde POMAGA,TO NIE JAKIES CZCZE GADANIE! WTEDY WSZYSTKO SIE SAMO POTOCZY,TRZEBA TYLKO NAPRAWDE CHCIEC I POZWOLIC POKIEROWAC SOBA TROCHE INNYM! JA LECZE SIE PROCZ TEGO FARMAKOLOGICZNIE I ZOBACYZLAM ZNOW SWIAT W INNYM WYMIARZE WSZYSTKO ODZYSKALO SENS,WYSTARCZYLO MIEISAC TERAPII U PSYCHOLOGA PIERWSZY RAZ PRZEZ CALY MIESIAC CZUJE ZE ZYJE ZE MAM SILE BY ZNOW SIE BAWIC SPOTYKAC ZLUDZMI, Z ENTUZJAMEM JEZDZIC NA UCZELNIE I PODJAC W KONCU PRACE.TO CO JESZCZE MIESIAC TEMU WYDAWALO MI SIE NIEREALNE DO ZROBIENIA,TERAZ naprawde chce znowu zyc jak inni zdrowi, mysle ze to dopiero poczatki byc moze to powroci ,ale musze wykorzystywac kazda okazje teraz gdy czuje ze moge zyc normalnie.ta choroba mnie blokowala we wszysktim niemal!a teraz po mieisacu regularnych spotkan i rzmow z psychologiem,po miesiacu farmakologii (delikatnie bo 1 tabletka dziennie) czuje ze Boze moge wszystko,odzyskalam poczucie wlasnej wartosci i pewnosc siebie,swoj optymizm zyciowy i to wszystko co zabila we mnie ta choroba. MYSLE ZE KAZDY Z NAS MOZE TO UZUCIE OSIAGNAC JESLI TYLKO NIE ZWATPI NIE SKRESLI SIEBIE DA SOBIE SZANSE!! LUDZIE TO PROSTE: PSYCHOTERAPIA W RAZIE POTRZEBY LEKI (ja nie mam zadnych efektow ubocznych ale wiadomo to spraw aindywidualna,ale leki dobiera sie tak dlugo az poczujemy ze to jest to,w moim przypadku pierwszy lek okazal sie skuteczny i nie poczulam ze wrzucam w siebie chemie wogole) zycze wam rownie ztego z calego serducha! bedzie gites tylko nie rozkladajcie rak walczcie do upadlego! ja przeszlam pieklo ale wiem juz ze bedzie dobrze znow zaswieci slonce!!!!!!
don't give up!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:59
Lokalizacja
śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do