Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez BOGDANKA 11 lut 2007, 10:34
Moja Droga! Trochę się w tym wszystkim zagubiłaś- całkowicie poddałaś się lekom, a to tak byc nie może. Leki mogą pomóc Ci się wyciszyć, ale nie zwalczą na trwałe lęków i nerwów. Problemy z sercem są typowe dla nerwicowców, jak mijają nerwy- duszenie w klatce piersiowej też w końcu znika. Nie ma rady- musisz wziąść sie za sibie- ignorować lęki i głupie myśli(choc wiem, ze to baaardzo ciężka praca). Potrzeba Ci rozmowy i pomocy osoby kompetentnej, bo trudno tak do konca przemowic sobie o irracjonalnosci naszych lęków. Wygadać się, wyciszyć i nabrać dystansu- a do tego dochodzi się małymi kroczkami. Serdecznie pozdrawiam, życzę Ci wielkich pokładów siły :D :!:
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
29 gru 2006, 15:46

przez weronika 11 lut 2007, 11:20
ja mam takie doświadczenie: znależć przede wszystkim dobrego lekarza, to czasem bardzo trudne, ja zwiedziłam siedmiu zanim trafiłam na dobrego, taki dobry lekarz powinien ci dobrze dobrać leki tzn jak pewnie wiesz leki uspokajace to rozwiązanie na krótko bo nie leczą i do tego mogą uzależniać, powinnaś mieć jakiś lek antydepresyjny który działa przeciwlękowo, może nie uwierzysz ze jakaś pigułka sprawi,że przestaniesz się wkręcać, ja tez w to nie wierzyłam, jednak wyleczyłam się z lęków i natręctw całkowicie właśnie dzięki lekom, oczywiście nie u wszyskich wystarczą same leki, czasem trzeba iść na terapie, mi się udalo więć chciałam Ci powiedzieć,że jest jeszcze takie wyjście z sytuacji.
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez atrucha 11 lut 2007, 11:55
Zgadzam się z przedmówczyniami. Najpierw musisz wykonać wszystkie badania by wykluczyć inne schorzenia. Z całą pewnością problemy z oddychaniem budzą Twój strach..Trudno natomiast powiedzieć jak daleko ten strach jest posunięty by móc nazwać go nerwicą lekową.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Atkaa 11 lut 2007, 12:59
Piotrek :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Dzieki, za propozycje ale ja już mam uśmiech na twarzy kiedy tylko widze Twojego avatara :mrgreen: Dobierałeś go na podstawie życiowych doświadczeń, obrazu własnej osobowości czy losowo? :mrgreen:

P.S. Cierpisz na bezsennośc?
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez weronika 11 lut 2007, 13:01
Oliwia tte leki które brałaś nie przynoszą czasem dobrych efektów, coaxil rzadko kiedy afobam nie ma właściwości leczących, ja sie nie dziwie że myślisz że twoje zycie jest stracone i że przegrałaś bo mając nerwice rzeczywiście trudno jest myśleć inaczej , ja też byłam tego pewna że nic juz mi nie pomoże,ale powiedz mi jak długo brałaś te leki i w jakich dawkach?moj stan był beznadziejny czterech lekarzy chciało mnie zamknać w szpitalu nie wstawałam z łózka bo po prostu nie miałam sił fizycznych żeby to zrobic nie miałam sił żeby iść sie wysikać bo nie spałam rok czasu ze zmaeczenia przestałam mówić i teraz jestem zdrowa prawie całkowicie żyje normalnie chodze do pracy, śpię , nie mam w ogóle lęków i wkrętów, tylko że ja bardzo dlugo i niestrudzenie brałam leki, czsem trzeba się pogodzić z tym że jedna tabletka nie wystarczy że trzeba wziąść największą możliwą dawkę, ja tego nie załuje bo dzieki temu się wyleczyłam, pamietam że po jednej tabletce effectinu 0,75 mg poczułam bardzo małą zmiane i tez stwierdziłam że mi już nic nie pomóże wtedy lekarz kazał mi brać trzy i zmiana była ogromna oczywiście brałam je ponad dwa lata teraz je odstawiam i jak na razie jest dobrze, musisz miec jakiś lek z rodzaju antydepresyjnych działających tez przeciwlękowo i przeciwnerwicowo, one nie uzalezniają i maja działanie lecznicze afobam tylko tłumi objawy nie lecząc ich, poszukaj dobrego lekarza który bedzie cie prowadził, to czasem trudne zadanie ale od właściwego dobrania leków i dawek naprawde duzo zależy, kiedy sie troche podleczysz bedziesz miała siłe pomyslec o terapi, ja też dojeżdząm 70 km do wrocławia co tydzień, nie miej do siebie pretensji że nie możesz poradzić sobie siłą woli czy własną walką własnymi zmaganiami, tak czasem bywa kiedy nerwica jest zbyt silna , ale jestem pewna że byłaś po prostu żle leczona,mój stan był mozna powiedziec krytyczny i ja z tego wyszłam w 90 % dzieki lekom wiec próbuj szukaj nie poddawaj sie bo poprawa czasem jest na wyciągniecie ręki, ja też byłam u siedmiu lekarzy którzy mnie nie właściwie leczyli stawiałi błedne diagnozy, miałam takie odpały że podejrzewano mnie o psychoze , przepisywano leki na schizofrenie dopiero póżniej znalazłam dobrego lekarza który mi pomógł a tez po prostu już myślałam że jestem nie do wyleczenia
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Avatar użytkownika
przez Amy18 11 lut 2007, 13:02
Pomyśleć że 3 lata temu miałam w nosie choroby, nie sprawdzałam co chwilę kiedy mam okres, a choroby uważałam za świetny powód by nie iść do szkoły!

Dopóki dziadek nie umarł na nowotwór, wujek mało nie umarł na nowotwór (teraz ma chemioterapię), drugi wujek z powodu alkoholu miał przeszczep wątroby, a babcia wpadła w depresję i czasami odstawiala "próby samobójcze" (przy kimś łykała poł opakowania tabletek na serce i zamykała sie w pokoju, a po spełnieniu jej wymagań spokojnie wymiotowała i było w porządku...)

Na początku ja objawy nerwowe miałam tylko u niej , w domu mi przechodziło, po czym i w domu zaczęło mi odbijać. Teraz i tak jest lepiej niż 1,5 roku temu, bo teraz wariuję tylko jak właśnie mówią ciągle o jakiejś chorobie albo jak ktoś bliski sie rozchoruje...

Wszyscy którzy nie maja pojęcia o tym że mam nerwicę mówią że przecież gdyby oni mieli takie zdrowie jak ja, by sie niczym nie przejmowali, a ja nie dość że mam zdrowie jak koń (skoro nawet przeziębienia nie łapię) to jeszcze biorę mase witamin i sie martwię tym co mówią o sepsie...koszmar :((((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 lut 2007, 14:33
Atkaa napisał(a):Dobierałeś go na podstawie życiowych doświadczeń, obrazu własnej osobowości czy losowo?

Świadomie losowo, ale podświadomie mogłem coś tam zobaczyć w tym avatarku, że to akurat ten. To jest Pokemon :D , a akurat w nich jest duży wybór. Może podświadomie spojrzałem w lustro swojej osobowości? :P Nie wiem. Bo ze swoją podświadomością (chyba jak każdy) nie dogaduję się za dobrze. Ale widzę że fajny jest i lubiany :mrgreen: , i to mi się podoba :D :D :D .
Atkaa napisał(a):P.S. Cierpisz na bezsennośc?

Trudno powiedzieć... Nie wiem od kiedy można coś nazywać bezsennością... i czy mój stan to bezsenność. Na pewno kładąc się nie zasypiam jak kłoda, ale z drugiej strony nie zdarza mi się nie przespać całej nocy. Zasypiam różnie - z ręką na zegarku nie liczę :P , ale raczej od 20 min do 2 h. Może to już zalicza się jako bezsenność - sama oceń. :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Atkaa 11 lut 2007, 16:31
Z tą bezsennością to nie mam pojęcia, bo dla mnie to ona faktycznie nie istnieje. Swiadomie czy nieświadomie człowiekowi powinno się chcieć spać, bynajmniej dlatego, że organizm sie regeneruje, odpoczywa. Ale jeśli u kogoś (np. u mnie) jedna mysl goni za drugą z prędkością londyńskiego metra podziemnego :mrgreen: i ja tego nie powstrzymuję, chociaż mogę, to o spaniu nie ma mowy. Ewentualnie mogę zasnąć ale rano moje łóżko przypomina pole bitwy a ja budzę się w pozycji bliżej nieokreślonej :P
Tak de facto to dopiero, kiedy się wyciszyłam i zrzuciłam z siebie wszystkie urojone problemy to zaczęłam korzystać z uroków nocnej ciszy :mrgreen:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 lut 2007, 16:44
Najgorsze przy zasypianiu jest to, że nie można niczym się zająć, żeby to londyńskie metro powstrzymać. I wydaje mi się, że im więcej problemów wskoczy na głowę przed zaśnięciem, tym gorzej się śpi, bo organizm jest niespokojny. Wiem, bo zwykle po 10h snu jestem zupełnie niewyspany, a częściej śpię około 5-6 h z proporcjonalnie gorszym skutkiem. A raz zdarzyło mi się spać jakieś 4h, byłem na feriach u cioci, wyluzowałem się zupełnie i po tych 4h nie mogłem spać (była piąta rano i nie chciałem nikogo budzić, więc próbowałem jeszcze zasnąć), ale już byłem na tyle wyspany, czułem się tak świetnie, czułem, że mogę góry przenosić :D :D :D . Szkoda, że mi się to tak rzadko zdarza :-|
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez gemma25 11 lut 2007, 17:10
Ja tez nienawidzę dźwięków, chodzę z wata w uszach i tak też śpię. Najgorszy dźwięk, od którego nie umiem się uwolnić to bicie mojego serca- nie umiem spać, gdy to słyszę/czuję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 lut 2007, 00:02
Lokalizacja
zewsząd

Pomiar ciśnienia ( Pytanie z cyklu " czy tez tak macie&

przez vallkinger 11 lut 2007, 19:18
Przy dokonaniu pomiaru ciśnienia urządzeniem półautomatycznym pierwszy pomiar wychodzi wyzszy niz dokonany nastepny pomiar po 10 sek
Np. Pierwszy pomiar 150/90 wykonany 10 sek później 135/85 a nastepny 130-120/80

Pytanie dlaczego ? Dodam jeszcze ze to samo mam przy pomiarze urzadzenim klasycznym tj. spręzynowym
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
06 lut 2007, 12:17

Zrobiłam z siebie idiotkę i dłuugo będzie mnie to dręczyć

Avatar użytkownika
przez ~Maja 11 lut 2007, 19:55
Cześć Wam :smile: W końcu wróciłam. Dziękuję tym, którzy o mnie pamiętali. Przepraszam za niezbyt logiczne formułowanie zdań, hehe.
Ze mną źle, a teraz jestem w stanie skrajnego szoku z mojego głupstwa...
I BŁAGAM, nie myślcie, że przyszłam akurat w swoje urodziny.

*przepraszam, ale tą częśc tekstu naprawdę musiałam skasować ze względu na bezpieczeństwo :P *

Ważne:
- on mi się podoba
- ja mu kiedyś tam też
- nie chciałam z siebie robić głupka, ale zawsze robiłam (no, moze w 98 % )
- ... NO TO JAK MYŚLICIE? BĘDZIE SIĘ NABIJAŁ DO KOŃCA ŻYCIA, czy da mi spokój po pół roku ? Ehhhh nie chcę by pomyślał o mnie negatywnie... błaaagam... pomóżcie mi z tą fobią ... jestem żałosna, wiem, mam tego świadomość, ale... nie chcę! nie chcę taka być... chyba z wszystkich najdurniejszych rzeczy, jakie mogłam zrobić przy nim, to już zrobiłam.


dobijcie mnie ;O

[ Dodano: Nie Lut 11, 2007 7:55 pm ]
śmiać mi się chce z niedorzeczności tego postu. (powinnam dostać chyba Nagrodę N00bla za najgorszego forumowicza)
Napisałam same bzdety. Ale ucieszę się, jak ktoś to zrozumie...
Po prostu wyszłam na skretyniałą, zdenewowaną, nudną, popaprzoną idiotkę... wczujcie się w to.
gorzej się nie da. przyrzekam :lol:
Ostatnio edytowano 12 lut 2007, 22:31 przez ~Maja, łącznie edytowano 1 raz
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Avatar użytkownika
przez anonim 11 lut 2007, 19:58
Trochę mało szczegółów :) ale, niby czemu zrobiłaś z siebie głupka? :smile: Jeśli ty mu się podobasz i zobaczył że się denerwujesz to uzna to za pozytywną reakcję z twojej strony, bo wie, że nie jest on Ci obojętny i że duże wrażenie zrobiła jego wizyta na tobie. Opisałem jakbym ja to widział, gdybym był w takiej sytuacji.

Dziś masz urodziny? W takim razie wszystkiego najlepszego :smile:
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez maiev 11 lut 2007, 20:06
Wszystkiego najlepszego. A co do twojego postu.
Wcale nie zrobiłaś z siebie idiotki - no chyba że dręczy Ci e to że nie chcesz żeby on wiedział że nie jest ci obojętny. Nie dręcz się. Może chłopak teraz siedzi i wspomina te miłe chwile z Tobą - nawet jesli sie nie spodzeiwał takiego obrotu sprawy. Może też był zdenerwowany i teraz też mysli że zrobił z siebie idiotę. Nie zamartwiaj się. i nie mysl że jestes żałosna. Każdy takie cos pewnie w życiu zrobił. W tym i ja. I wiem jak się czujesz, ale to przewaznie tylko tak źle wygląda a potem okazuje sie że jest ok.
Nie truj sie tymi perfumami. :mrgreen:
Pozdrawiam!!!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 20 gości

Przeskocz do