Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez viper_88 08 lut 2007, 19:22
Ja mam chyba podobnie jak ty, ze sprawami, które obecnie robię. Teraz np. jestem w klasie lingwistycznej (drugi rok) w LO. Sprawa z tym kierunkiem jest tutaj taka, że ja naprawdę chcę zostać w przyszłości tłumaczem (i nawet już teraz wielu ludzi mówi mi, że dużo już potrafię), a mimo to czasem mam wrażenie, że to wszystko nie ma po prostu sensu... Sam nie wiem dlaczego tak się dzieje... :( Poza tym, to co do perfekcjonizmu, to w tej kwestii również mam podobnie... Zawsze muszę być na wszystko gotów i nigdy nie wolno mi się pomylić... Ja wiem, że w ten sposób sam się "katuję", ale ja po prostu nie mogę przestać... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 sty 2007, 19:17

przez stiv-o 08 lut 2007, 20:28
Właśnie, do tego dochodzi zero luzu, a przecież fajnie jest (jestem tego świadom) popełnić błąd ale niezamierzenie, czyli nie np z lenistwa, tylko dążąc do czegoś. Nie trzeba być na wszystko gotowym, ale mi się uparcie wydaje, że trzeba. Tylko że ja jestem już prawie po studiach, a Ty masz jeszcze dużo czasu, żeby nauczyc się że nie zawsze trzeba być kompletnym (tak jak ja, bez urazy) dupkiem wszystko przewidującym i wszystko wiedzącym. Nie lubie tej cechy u siebie. Wydaje mi się, że MUSZĘ sie skupiać tylko na przyziemnych sprawach i nie mogę sobie ozwolić na trochę luzu, bo zapomnę o tych wżnych sprawach, życiowych, planowaniu przyszłości (po co ją planowac?? czemu po prostu jej nie przezywac idac z duchem czasu??? :( )Spróbuj jednak viper_88 trochę wyluzować, podejmij jakąś (niezbyt poważną) decyzję na spontana i przez chwilę się tego trzymaj, nie myśląc o niczym dookoła. Oczywiście na trzeźwo i nie zamiast czegoś ważnego, tylko OBOK tego. Zobaczysz jak fajnie jest :)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 lut 2007, 16:32
Lokalizacja
pomorze wybrzeże

Avatar użytkownika
przez didado1 08 lut 2007, 21:44
Róża napisał(a):Przy nerwicy zawsze jest zaburzone krążenie


jesteś tego pewna :?:

ja też mam z reguły ręcę i nogi lodowce :mrgreen: w sporadycznych przypadkach dla odmiany gorące :lol:

czy to przyczyna nerwicy nie wiem :? w każdym bądź razie nie zwracam na to uwagi :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przegrana walka z nerwica

przez oliwia 08 lut 2007, 21:52
Na nerwice lekawa choruje odkad siegam pamiecia,najpierw to byly sporadyczne bole glowy,ataki dusznosci,kolatanie serca,a dzisiaj po kilku latach jest juz zemna tak zle,ze czasem nie potrafie wstac z lozka..tak bardzo sie boje,ze z nia juz nigdy nie wygram,boje sie kazdego dnia,dzisiaj znowu mialam kolejny atak..znowu nie bede mogla spac w nocy,znowu czuje ten okropny lek..podziwiam osoby,ktore po kilku latach zmagania sie z nerwica maja sile jeszcze do walki z nia,bo ja walczylam dobre 10 lat ale juz dzisiaj nie potrafie z nia walczyc,musze przyznac,ze pokonala mnie i kazdego dnia zzera kawalek po kawaleczku..nienawidze jej tak bardzo,nienawidze za to,ze zmarnowala cale moje zycie..
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 lut 2007, 21:41

przez sisi1234 08 lut 2007, 21:58
ale powiedz leczylas sie? chodzilas na psychoterapie albo bralas leki? na pewno mozna Ci pomoc, nie lam sie, jestem z Toba! i wierze szczerze, ze dasz rade.
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

przez Harper 08 lut 2007, 22:03
No i co teraz Oliwia zrobisz? Położysz się i umrzesz? Co to znaczy, że Cię pokonała? Masz zamiar tak leżeć w tym łóżku aż co? aż umrzesz? Otóż leż sobie moja droga i czekaj na ten koniec, tylko że muszę Cię zmartwić: od tego się nie umiera. Można się poryczeć, można pohisteryzować, można zamknąć się w szafie - śmierć nie przyjdzie. Leż, aż stwierdzisz, że z tego leżenia nic nie wynika: leżysz, leżysz i nic. Wtedy wstań i idź dalej.
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 lip 2006, 16:18

Avatar użytkownika
przez didado1 08 lut 2007, 22:05
oliwia

10 lat to jest całe życie :?: trochę optymizmu włóż w swoje życie :D nic nie napisałąś jak sie leczyłaś i czy brałaś udział do końca w terapii bo że tak powiem położenie się do łóżka to nie jest najlepsze rozwiązanie :roll:

głowa do góry nie ma się co załamywac poczytaj tu trochę ilu ludziom udało się z tego wyjśc i to wcale nie zajęło im tyle lat :D

zobaczysz będzie dobrze
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez oliwia 08 lut 2007, 22:18
Wiele razy ladowalam w szpiatalu,bo zabierala mnie karetka to z domu to ze szkoly,potem oczywiscie branie lekow od psychiatry,bralam juz hydroksyzinum,seronil,coaxil,teraz biore afobam ,ale tylko w razie ataku i codziennie na noc,bo inaczej wogole bym nie ulezala w lozku,bo to moj najwiekszy problem,ze nie moge polozyc sie normalnie na lezaco,bo zaczynaja sie jazdy,zawroty glowy i takie tam,wiec spie prawie w pozycji siedzacej,na terapie nie chodzilam bo w moim miescie nie ma czegos takiego.mozna isc na wizyte do psychiatry i dostajesz leki,ale terapi nie prowadza..niestety nie moge sobie pozwolic na lezenie w lozku calymi dniami,bo mam malego synka i dom na glowie wiec mimo wszystko musze zrobic wiele rzeczy,ale poprostu nie daje sobie rady,kazda czynnosc ktora wymaga odemnie skupienia wydaje sie wrecz niewykonalna,robie to co musze,bo nikt za mnie tego nie zrobi,koszmarem sa wyjscia z malym na spacery,boje sie,ze cos mi sie stanie,ze zaslabne,a kiedy wracam do domu czuje sie fatalnie,nawet nie moge zdjac kurtki bo juz mi sie wydaje,ze zaraz zemdleje..
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 lut 2007, 21:41

przez JanRO 08 lut 2007, 23:09
Czesc.No cóz bedziesz musiała gdzies dojezdzac na terapie ,trudno,lepsze to niz ta meczarnia,ktora przechodzisz,popytaj sie w najblizszym wiekszym miescie.a skad jestes?
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

witaj!

przez nitka 09 lut 2007, 00:44
Twoj post jest ze stycznia, nie wiem czy tu jescze zaglądasz. Może cudownie ozdrowiałeś i już Cię tu nie ciągnie ;)
W każdym razie chcę Ci powiedzieć, że nie jesteś dnem ;) !!!
Że jest mnóstwo osób, które cierpią tak jak my i podnoszą się z tego. Wracają do siebie. Rozumiem Cię bo przeżywam to samo. Już nie mogę znieśc beztroskich dzieciaków, cieszących się życiem, bawiących się i śmiejących. Tęsknię za sobą samą. Za energią i beztroską. Chciałabym cofnąć się w czasie i zrobić coś, żeby nie dopuścić do choroby. Ale nie mogę. Nie możemy. Możemy za to zmieniać swoją przyszłość. Możemy się starać i próbować cieszyć się najmniejszymi swoimi sukcesami.
Strasznie smutnie brzmisz. Nie wiem właściwie, masz nerwicę, depresję? Leczysz się? Chodzisz do psychologa? Widzisz, u mnie zaczęło się nerwicą, agorafobią. I to doprowadziło do stanów depresyjnych. Z tego co i jak piszesz wynika, że u Ciebie może byc podobnie. Twoje problemy mogły doprowadzić do depresji. A depresję trzeba leczyć!! I można, naprawdę można się od niej uwolnić.
Mam nadzieję, że się odezwiesz.
Napisz co u Ciebie i nie łam się. Jest jeszcze tyle do zrobienia ;)
Przesyłam mnóstwo uśmiechów!!!
mania
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Avatar użytkownika
przez Róża 09 lut 2007, 09:54
No jestem tego pewna :( Nasz cały organizm jest rozstrojony,serce albo kołacze albo "zamiera",ręce drętwieją,mięśnie napięte jak przed biegiem.Jak w takich warunkach krążenie może być prawidłowe?
Ale tak jak mówisz-najlepiej to ignorować.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez vaness :) 09 lut 2007, 11:13
I pamiętaj, każde dno jest po to, by się od niego odbic! I stać sie silniejszym o doswiadczenia, o świadomość, ze Ci się udało!

Pamiętaj, ze dopiero wchodzisz w życie-ono całe jest przed Tobą! Możesz jeszcze naprawdę wiele zmienić. Naprawdę!

A rodzina.. wiesz, oni sami, szczególnie, kiedy ich nie dotyczył ten problem, nie wiedzą jak sobie poradzić... Dla nich to też ciężka sytuacja-dlatego chwytają się sposobów niekiedy odnoszących skutek przeciwny do zamierzanego. I pamiętaj-NIE JSTEŚ DNEM!

Jesteś wartościową osobą, która nieco sie zagubiła... A każdy ma przecież do tego prawo, prawda? Ważne, by sie nie poddać i onaleźć właściwą ścieżkę.
...nie chodzi o to, aby CIERPIEĆ...
...ale żeby ŻYĆ-mimo cerpienia...

nadzieja nie umiera ostatnia. ona NIGDY nie umiera.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 lut 2007, 21:56

przez vaness :) 09 lut 2007, 11:17
Od dziecka miałam problemy z krążeniem.
Teraz też często mam zimne ręce, stopy i sine paznokcie. W ogóle zmarźluch ze mnie ;)

Ale to akurat mi w sumie nie przeszkadza...
...nie chodzi o to, aby CIERPIEĆ...
...ale żeby ŻYĆ-mimo cerpienia...

nadzieja nie umiera ostatnia. ona NIGDY nie umiera.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 lut 2007, 21:56

przez hklosse2000 09 lut 2007, 11:40
Polecam kontakt z psychiatrą ale też psychoterapię. To tak właśnie działa , że jedną myślą jesteś w stanie uruchomić lęk (+ 100 000 różnych objawów jakie wygeneruje twój organizm) zas nie jesteś w stanie go jedna myślą wyłączyć. Psychoterapia nauczy cię metod programowania podświadomości i rozumienia sytuacji , które wywołują te napady. Poza tym uszy do góry - to przeminie , choć pewnie dziś ciężko ci to sobie wyobrazić.Każdy prawidłowo leczony człowiek wyjdzie z tego !
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lut 2007, 11:28
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do