Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez nitka 07 lut 2007, 01:49
mi tez jest ciagle zimno....
nawet nie moge mojego chlopaka pomasowac po brzuszku bo sie wzdryga ;) jakbym mu lod przylozyla ;)
a na stopach wciaz welniane skarpety ;) troszke pomagają ;)
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

przez slad 07 lut 2007, 02:00
Głowę mam gorącą, oczy często piekące...natomiast nogi czuję jako zimne, choć dotykajac je nie widze różnicy temperatury między nimi a reszta ciała. Dopiero drink lub dłuższy marsz sprawiają, że odczuwam ich ciepło :smile:
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 lut 2007, 11:37

Avatar użytkownika
przez jones 07 lut 2007, 02:39
Hej Nitko - baaardzo ciekawie i prawdziwie ujęłaś problem nerwicy-sekretarki :-). Fajnie, że masz takiego mądrego doktora, który potrafi tak dobrze wytłumaczyć i pokazać z czym mamy do czynienia.

Annerinea - też mi się bardzo podobało co napisałaś, o tym co nam nerwica daje, ale równocześnie co chce nam za pomocą objawów przekazać o nas samych - masz wiele racji! :-)

Nerwico - jestem samodzielnym, odpowiedzialnym człowiekiem, prowadzącym jednoosobową spółkę "Ja_bez_nerwicy" i nie potrzebuję sekretarek... Niemniej dziękuję za lata wysiłków i zwrócenie mojej uwagi na parę istotnych problemów. Nie licz jednak na dalszą współpracę, a po odejściu nie polecaj mnie swoim koleżankom, bo i tak ich nie zatrudnię. Ktoś, kto tyleż pomaga co i napsuje (a czasami zepsuje wiele więcej) nie może liczyć na przedłużanie umowy w nieskończoność - więc żegnam się z Tobą bez żalu. A gdybyś próbowała jednak wrócić - przypominam jeszcze raz, że ja tu jestem i zawsze byłam głównym szefem, urzędnikiem, robotnikiem, sprzątaczką i ochroniarzem w jednym. I sekretarką. I radziłam sobie całkiem nieźle zanim się nie zjawiłaś. Więc na chwilę obecną, jak i przyszłą, nie przewiduję wakatów... PS. Aha, zmieniłam zamki w drzwiach 8)
::: be yourself, no matter what they say :::
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 gru 2006, 20:03
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: popękane naczynka w oczach

Avatar użytkownika
przez Margaret 07 lut 2007, 10:10
Justynka napisał(a):ja czuję, że zaraz mi zaczną pękać ;) od tygodnia slęczę nad kompem i notatkami od rana do wieczora. chyba zrobię sobie jakieś okłady z herbaty czy coś :smile: może nie pękną ;)

Justynko dobry jest świetlik(takie ziółko) ;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Avatar użytkownika
przez gusia 07 lut 2007, 12:13
:idea: niewiem czy mozna ;)
Visine...(swietne) :P (pl.zamiennik:starazolin-tańszy połowę)
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

popękane naczynka w oczach

Avatar użytkownika
przez Justynka 07 lut 2007, 12:22
:D dzięki dziewczyny! dziś popędzę do apteki, bo przed oczami już zygzaki mam ;) pozdrowienia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez wiatr 07 lut 2007, 13:40
Witam.
Ano wlaśnie czym jest ta nieszczęsna nerwica a czy ona wogole istnieje , czy tylko nazwa. Nawet pisząc ,no nie- zadaje sobie to pytanie. Zapewne jest wielką rozrabiaką , żle wychowana, zlośliwa, konsająca, a napewno nie mogę ją nazwać moim przyjacielem . Jest moim wrogiem, i dlatego bez względu jaką postać przybierze, będę z nią walczyć. Chyba ona najbardziej we mnie nie lubi pozytywnego myślenia. No cóż...... i tym optymistycznym akcentem Pozdrawiam Wszystkich.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Eva 07 lut 2007, 14:09
Nerwica to jest coś takiego że dziecko rodzi się z predyspozycją do choroby , dochodzi złe wychowanie , wpływ środowiska i otoczenia , brak zapewnienia potrzeb emocjonalnych , nadmierne wymagania od siebie lub bliskich od nas , i wrażliwość . Jak to wszystko się połączy w zyciu nastąpią jakieś stresy lub problemy , a my nauczeni reagować w jakiś sposób albo wręcz jak zawsze byliśmy chronieni od takich sytuacji to ogranizm nie wie jak sobie poradzić z problemem i dostajemy różnych objawów . Depresja różni się od nerwicy bo depresja podobno to jest spadek jakiegoś hormonu w mózgu , który można uzupełnic lekami . Nerwica to jest odpowiednie reagowanie na stres i problemy , nie takie jak nam się wydaje tylko takie jakie powinno być . Rodzajów nerwicy jest wiele , ale wszystkie objawy są wytwarzane w głowie i nawet jak mamy bóle somatyczne to one również są wytworem naszych myśli świadomych lub nieświadomych . Jak wyobrazimy sobie że zjadamy całą cytyne mocno kwaśną to na samą myśl już mamy slinę w ustach . Podobnie jest z objawami cielesnymi , ale nie zawsze mamy wpływ na nie . Nerwice leczy się psychotropami lub antydepresantami . Te drugie są lepiej przyswajalne i również leczą , psychotropy tylko chwilowo sprawiają że nie odczówamy objawów . Wyleczyć z nerwicy można się wtedy kiedy człowiek żyje ze swoją dusza w zgodzie kiedy pozna i pozbędzie się powodów nerwicy i zacznie prawidłowo reagować na wszystko dookoła i siebie .
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez IceMan 07 lut 2007, 14:31
tu jest dobry artykuł o nerwicy, moim zdaniem wyjaśnia dosyć dużo:
http://www.resmedica.pl/ffxart1009.html
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez wiatr 07 lut 2007, 14:45
Witaj mono. A moze psycholog czy lekarz potrzebuje jeszcze kilka razy się z tobą spotkać, by mógł postawić prawidlową diagnozę. Wydaje mi się że tak dokońca im nie ulatwiasz. To co się dzieje z tobą, to nie grypa ( wybacz, nie gniewaj się na mnie, nie miałam nic zlego na myśli) jedna wizyta, recepta i 100% diagnoza. Postaraj się o troszeczkę cierpliwości dasz radę , ale nie w pojedynkę lekarz ci pomoże ale i ty mu pomórz. Myślę że staniesz się spokojny.
A co do taty. - ,, Wladca despotyczny "- nie walcz z nim. przypomina walkę z wiatrakami. Dziwne , conajmniej jakbym czytała o rzymianach ,,Ja Cezar " Będzie ci ciężko. A po co ci dodatkowy ciężar. Tak bardzo prgniemy uslyszeć, żeby wladca despotyczny powiedzial ,, wybacz mi ,nie sądzilem że tak cię ranię.".............
Pozdrawiam.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez wiatr 07 lut 2007, 15:24
Witam. No tak, jest to choroba emocji.......... dobry artykuł.Pozdrawiam.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Senność, brak koncentracji - jak je zwalczyć???

Avatar użytkownika
przez IceMan 07 lut 2007, 18:38
Cały dzień chodzę przytłumiony, niewyspany, nic mi się nie chce, zupełny brak koncentracji, wieczna senność, problemy ze wstawaniem, jak i z zaśnięciem. Już wysiadam, szlag mnie trafia, bo nie mogę sobie z tym poradzić. Jest to wszystko dla mnie szczególnie męczące, bo w maju mam maturę, i najwyższy czas zacząć się intensywnie uczyć. A ja raczej nic nie robię, a jak się już wezmę, to wszystko idzie jak krew z nosa. Jak zniwelować senność i brak koncentracji? Czy reklamowane specyfiki typu Sesja coś pomogą? Pomóżcie... :( Można coś z tym zrobić?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Co sie dzieje?

przez stiv-o 07 lut 2007, 19:14
Witam,
Chciałbym się podzielić z Wami tym co mie dotyka. Od bardzo długiego czasu mam jakiś okropny wstręt do siebie, mimo że słyszę dookoła opinie ludzi o sobie, że rzeczy które robię są bardzo wartościowe. Natomiast ja nie widzę w tym ABSOLUTNIE żadnej wartości, a na dodatek, gdy ktoś próbuje mi delikatnie powiedzieć (nawet moja dziewczyna), że jestem ok i postąpiłem ok, to przyjmuję te słowa do siebie..ale po kilku godzinach powraca wstręt zaczyna mnie boleć żołądek i odrzucam wszystkie te słowa od siebie i zauważyłem, że jestem wtedy nawet agresywny (nie fizycznie, ale to tez boli).
Strasznie źle się czuję ze samym sobą. COKOLWIEK pójdzie mi nie tak jak sobie wcześniej założyłem, zaczynam się ogromnie mocno na siebie denerwowac i czuję napływ dziwnych myśli, jest to tak silne, że kilka razy (chyba w jakimś dziwnym mechaniźmie odwetu na kimś za swoje błędy) o mało co nie wyrządziłem komuś krzywdy swoimi słowami. Boję się, że kiedyś, w momencie ataku nerwów zrobię jakiś fatalny błąd. Dzisiaj np spóźniłem się na pociąg którym dojeżdżam na uczelnię, najpierw zacząłem myśleć o sobie, że jestem tak mocno niezorganizowany, że to ma tak ogromne znaczenie, że powinienem za karę coś stracić. I pomyślałem, że wyślę sms do dziewczyny, że chyba nie powinna mieć takiego faceta jak ja, bo skoro się spóźniam na kolejki, to nie można na mnie liczyć i nie można czuć się przy nie bezpiecznie. O mało co tego nie zrobiłem...
Mam niesamowicie ogromny problem z docenieniem siebie i swojej pracy, to się odbija na innych, na całej mojej rodzinie, znajomych, z którymi kiedyś dzieliliśmy wspólne pasje i dążyliśmy do wspólnych wartościowych celi. Nagraliśmy płytę, ja włożyłem w nią bardzo dużo pracy i pieniędzy... udało się, płyta wyszła na rynek, ale ja się z niej nie cieszę...:( Włożyłem w nią mnóstwo czasu, ale nie umiem się docenić i zachować się "normalnie" w stosunku do siebie i kolegów z zespołu. Nie umiem tego zrobić wewnętrznie. Na zewnątrz mówię, że wyręczając kolegów w pracy nad tą płytą chciałem aby wynik tej pracy był wspólny i równomierny dla wszystkich. Czy takie założenie było dobre? Czy powinienem był pomyśleć już na początku, że skoro wkładam więcej niż inni to mogę żądać tego, żeby zespół był postrzegany na zewnątrz jako zespół (mam na myśli to, że nie chciałem aby nagle okazało się, że jest między nami podział typu pracownicy i szefostwo).
Nie wiem o co mi chodzi, nie wiem co i kiedy i jak powiedzieć. Często myślę i czuję, że chciałbym powiedzieć mojej dziewczynie, jak bardzo mi jej brakuje, jak za nią tęsknię, że chciałbym ją przytulać i że bardzo mi na niej zależy..Czasem potrafię się wyluzować, wtedy mówię to w sposób całkowicie pewny i szczery, jestem z nią szczery i czuję, że to jest naprawdę to, co chciałem jej powiedzieć. Ale kilka godzin później napadają mnie myśli takie, że to co robię, to co studiuję jest zupełnie do bani i ona zasługuje na kaogoś bardziej wartościowego. I jeszcze takie, że nie lubię tego co studiuję, że nie umiem się docenić i baaaardzo szybko się poddaję, przez co ona nie czuje się bezpiecznie przy nie, co z resztą mi powiedziała. Ja wiem, że potrafię się aż tak mocno nie przejmowac wszystkimi problemami świata, ale to się zdarza powiedziałbym rzadko. Krótko mówiąc, mam ogromny kłopot z okazaniem uczucia, bo boję się, że sposób w jaki ja chcę to zrobić spowoduje to że ją stracę. I szukam jakichs innych sposobów, takich sztampowych, które mi nie odpowiadają. Np kiedyś zaprosiłem ją do kina, ale zrobiłem to myśląc, że jakiś burak chyba ze mnie i do kina zapraszało się dziewczyny w XX wieku.
Jestem TOTALNIE zdezorientowany i nie potrafię się skoncentrować. Zostało mi jeszcze kilka tabletek Afobam (przepisanych przez lekarza), biorę je jak jestem w paraliżującym stresie, wtedy tabletki hamują pobudzanie nadmiernej ilości zakończeń komórek nerwowcyh i moje myśli zmierzają w kierunku dobrym. ALe bez nich...mam najczerniejsze wizje przed pojściem na zajęcia, boję się, że wszyscy znają moje błędy albo że ja nie mogę powiedziec tego co chcę, bo popełniłem masę błędów w przeszłości i muszę za to ponieść karę.
Nie rozmawiam dużo. Jak chcę coś powiedzieć, i to jest to co naprawdę chcę powiedzieć, to automatycznie mówię coś, co uważam za bardziej stosowne, bo czuję, że to co chce ze mnie wyjść będzie odczytane jako jakiś bełkot. Jestem tym naprawdę zmęczony....:( Cholera źle się czuję ze sobą..Najchętniej cały czas bym spał, co robię dość często.
Cholera... nie chcę już dłużej się ukrywać przed ludźmi!! Nie chcę nie robić żadnych kroków!! Ale strach mnie paraliżuje..... dosłownie...
Co się dzieje?
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 lut 2007, 16:32
Lokalizacja
pomorze wybrzeże

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 39 gości

Przeskocz do