Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez bidziaq 03 lut 2007, 19:24
nie ma co dziekowac :) ale jesli nikt nie jest w stanie mi pomoc bo nikt nie rozumie tego co mi sie dzieje a sam sobie nie potrafie wytlumaczyc swoich wkretek no to gdzies musialem sie zglosic ale szczerze powiem ze wolalbym jednak zeby byla to nerwica bo mam dosc silna osobowosc i mysle ze poradzilbym sobie z nia ale jednak ten rak chodzi po glowie i oby tylko w przenosni
Stop Paranoją !!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
23 sty 2007, 13:00
Lokalizacja
Sosnowiec

przez bidziaq 03 lut 2007, 20:00
apropo tego dziwnego swiata mialem niedawno cos takiego ze siedzialem w domu i nagle naszla mnie mysl ze ten swiat jest dziwny jak by nie realny zaczalem sie tego tak panicznie bac ze gdyby nie moja dziewczyna i mama i pernazinum to chyba bym zwariowal do tego wydawalo mi sie ze wszechswiat sie zaraz skonczy i tyle bedzie , a jak bylem maly to tak kochalem kosmos itd a teraz jak mysle o jego wielkosci to mnie przeraza i zaczynam sie tego bac , do kolegi grzybka , tez w /cenzura/ cpalem ale mimo iz obaj spadlismy na dno to zawsze mozna znowu zaczac spinac sie na szczyt , pozdrowki :)
Stop Paranoją !!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
23 sty 2007, 13:00
Lokalizacja
Sosnowiec

boje sie ale nie dlatego ze jestem tu nowa:)

przez malgos 03 lut 2007, 21:33
boje sie ze zwariuje caly czas o tym mysle nie potrafie przestac....... to pewnie nerwica a moze poczatek schizofreni boje sie naprawde
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 21:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez czarnykot 03 lut 2007, 21:53
Czego się Boisz - czy to lęk sprecyzowany!!?
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

przez tomal 03 lut 2007, 23:20
Co do ćpania to nawet alkoholu nie pije, bo nie zabardzo lubie....

Macie racje na to nie trzeba zwracam uwagi. Ciągle to sobie powtarzam, ale czasami jest ciężko, dlatego pisząc o swoich dolegliwościach i czytając wasze odpowiedzi robi mi się znacznie lepiej na duchu:)

DZIĘKI !!!!

A co upadku na samo dno....zawsze po czymś takim czujemy się strasznie, ale zawsze jest wyjście. Trzeba mysleć "muszę się postarać, aby było lepiej". Nie znam twojej sytuacji, dlatego nie chce się wymądrzać i ci doradzać, bo to pewnie dla ciebie trudne, ale musisz wierzyć że będzie dobrze!!! Tego ci życzę :]
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

przez Szajbus 03 lut 2007, 23:44
Nerwico jak cie kiedys spotkam to ci nogi z du** powyrywam!! Tylko sie tu pokaz a ja pokaze ci to znaczy sie bac.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2007, 23:27

przez Szajbus 04 lut 2007, 13:54
A ja sie wam pochwale ze odkad wczoraj tu wszedlem i przeczytalem kilka porad to juz czuje sie ok 5 razy lepiej NAPRAWDE :D Zauwazylem ze przynajmniej u mnie nerwice da sie zagluszyc. Najlepiej miec jakies dobre filmy czy fajna muzyke na czarna chwile i puscic kiedy sa juz objawy ataku i starac sie myslec tylko o tym co dobre. Tyle moge poradzic z wlasnegfo przykladu . Nie wiem jak Wam ale mi naprawde pomaga zagluszanie glupawki
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2007, 23:27

Po przebudzeniu - mój ranek

Avatar użytkownika
przez Justynka 04 lut 2007, 19:37
Hej! podobnie jak Szajbus poczułam się znacznie lepiej odkąd parę dni temu trafiłam na forum :smile: Jednak drogi Szajbusie nie polecam zagłuszać nerwicy. Ja zagłuszałam ją dobrych parę lat i wyszłam na tym jak...Jeżeli z nerwicą nic się nie robi, a w dodatku stara się ją zagłuszać to tak, jakby się ją hodowało-ona sobie gdzieś po cichu rośnie, rozwija się, możesz nawet nie odczuwać żadnych objawów, zapomnieć o niej, aż tu pewnego dnia...............Buuuummm! :shock: Zwala ci się na głowe coś, czegu już nie możesz podnieść! Nieciekawe to dosyć :( Pozdrawiam
Justyna[/i]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez mono 04 lut 2007, 20:52
Aloha krewniacy ;)
U psychologa oczywiście byłem sam, tylko mama musiała odegrać taką rolę że pojechała tam ze mną, bo sam bym uciekł spod drzwi gabinetu ;) To nawet nie jest problem otworzenia się przy niej ale w moim przypadku o pewnych rzeczach najzyczajniej NIE WOLNO mi mówić w jej obecności. Tak jak pisałem, tylko za pierwszym razem u psychiatry z nią byłem (sam bym zreszta chyba nie wszedł :oops: ) teraz już oczywiście wiem że to nic strasznego i nie mam zamiaru chodzić z nią za rączkę :D
Jeśli chodzi o studia to nie kombinuję na razie, nawet lekarz mi odradził bo to za dużo stresu. Nawet uczyłem się z siostrą na próbę. Dołowałem się, kiedy ona, nie do końca rozumiejąc stan rzeczy, mówiła mi że to wszystko przez moje lenistwo. Pewnie chciała dobrze ale nie rozumie do końca. Przeszkadz mi też sytuacja w domu, rodzice znowu pokłócili się o jakąś głupią rzecz a ja przez to nie mógłbym się uczyć. Muszę się najpierw na to uodpornić, jeśli się w ogóle da (Telimenka, wiesz coś o tym? można się nauczyć olewać tą sytuację?)
Co prawda, teraz sytuacja wygląda tak że będę musiał mieszkać rok dłużej z rodzicami, ale już nic na to nie poradzę. Nie mogę wymagać od siebie zbyt wiele.

Piotrek napisał(a):A tak poza tym to więcej samoakceptacji i odwagi w życiu bo wydaje mi się że ich brakuje... Pozdro !!


żebyś wiedział, święte słowa :(

Pozdrawiam ludziki :smile:
Lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 gru 2006, 21:52

przez BOGDANKA 04 lut 2007, 21:55
Z nerwicą już tak to jest; przychodzi niezapowiadana i nieproszona. Wiem jedno- trzeba stawiać jej czoła; nie można na siłe zagłuszać dużą ilością leków czy alkoholem. To nic nie daje! Znajoma lekarka uświadomiła mi, że nie należy bać się gorszego samopoczucia- bo ono spowodowane jest skumulowanymi lękami, które trzeba w końcu "przetrawić". Wiem, że strasznie bolesne są skoki nerwicy, ale nie wolno się poddawać. Jestem wdzięczna Bogu, że mam wspaniałych ludzi obok siebie. Mój przyjaciel twierdzi, że mogę być z siebie dumna, bo przeszłam wiele bolesnych momentów- a ponad wszystko działam i trwam. Wiem, że nerwica boli, a każdy jej nawrót jest bardzo bolesny. Mam jednak wiarę.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
29 gru 2006, 15:46

przez vaness :) 04 lut 2007, 22:11
mono, radzę Ci, żebyś nie unikał zwykłych, codizennych kontaktów z ojcem. Rozumiem, jest Ci ciężko... Ale pamietaj, że mieszkasz z nim pod jednym dachem a takie bawienie sie w kotka i myszkę moze tylko pogorszyć atmosferę. Spróbuj zachować sie wobec niego normalnie, jak zawsze. Strach trzeba starać się oswajać-stanie się on z czasme mniejszy. Z rozmową raczej poczekaj. Tak jeszcze 'na świeżo' może ona wyjść na waszą niekorzyść...

piszę, bo wiem cos o tym... też nie mam najlepszych kontaktów z ojcem.

Mama się o Ciebie troszczy. Też się bardzo martwi-dlatego powiedziała o tym Twojemu ojcu.. Myślę, że po prostu szuka wsparcia, rady... Dobrze, że zarała Cie do lekarza.

i nie stawiaj sobie sam diagnozy-tylko się nakręcisz. od stawiania dniagnozy jest lekarz-my mozemy wydedukować coś błędnie.

Aha i pamiętaj, że z tego można się wyleczyć. Dasz radę-a pierwszy krok już zrobiłeś. Dobrze, że nie unikasz lekarza. Nie poddajesz się. Na dobry początek wyjścia na prostą.


Pozdrawiam :)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 lut 2007, 21:56

przez vaness :) 04 lut 2007, 22:18
Zagadzam się z Evą.

Poza tym takie dołki potrafia wzmacniać-zobacz, juz nieraz dałaś radę! Ważne jest jednak, aby znac granicę-nie pozwolić zza bardzo strawić się temu dołowi. I nie nakręcać się jeszcze bardziej. "Wykrzyczeć" ból by iść dalej.
...nie chodzi o to, aby CIERPIEĆ...
...ale żeby ŻYĆ-mimo cerpienia...

nadzieja nie umiera ostatnia. ona NIGDY nie umiera.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 lut 2007, 21:56

przez vaness :) 04 lut 2007, 22:24
Ostatnio, mimo, że nie muszę wstawać tak wcześnie jak zazwyczaj, rano czuję się najgorzej. Czuję się spuchnięta, w ogóle. Nie wiem czemu tak jest. Potem to nieco przechodzi. Może wpływ pogody? ;)

Co do szkoły, pracy-to może być przemęczenie... Warto, w miarę możliwości, w weekend spróbować odprężyć myśli, odpocząć. Zająć sie czymś, co sprawia przyjemność, w czym jest się dobrym. Jazda konna, gra na gitarze? Cokolwiek :)
...nie chodzi o to, aby CIERPIEĆ...
...ale żeby ŻYĆ-mimo cerpienia...

nadzieja nie umiera ostatnia. ona NIGDY nie umiera.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 lut 2007, 21:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do