Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez annerinea 29 sty 2007, 21:40
Lidio:)...nie smuć się i nie płacz...z nerwicy można się wyleczyć, a w najgorszym przypadku nauczyć się z nią żyć :smile: ...nikt na nic sobie nie zasłużył...nie pytaj -dlaczego nas to spotkało...po prostu stało się i trzeba wziąć się za leczenie :D ...ale ze względu na siebie...bo kiedy zwyciężysz, inni także to poczują...nerwica i depresja nie bierze się z powietrza...ma swoją głęboko ukrytą przyczynę...to sposób patrzenia na siebie i świat...to nie świat i zjawiska nam zagrażają...to Twoja interpretacja jest powodem Twojego samopoczucia...ja też mam dzieci...dwie córki:)...i kiedy były bardzo małe, przechodziłam swoje najgorsze nerwicowe piekło... piekło, które zaczęło się już w dzieciństwie...mój tata opuścił mnie emocjonalnie, chociaż nie zrobił tego świadomie...wszyscy jesteśmy ofiarami ofiar...nikt nie jest idealny...każdy ma swoje problemy i kłopoty...ale jako mała dziewczynka nie umiałam sobie poradzić z pustką odrzucenia i osamotnienia...i wtedy też osierociłam samą siebie...przestałam siebie kochać, bo czułam się niekochana przez tatę...na objawy nerwicy nie musiałam długo czekać...nie będę opisywała tego wszystkiego, bo nie chcę do tego wracać...ale powiem Ci jedno...nie koncentruj się nad swoimi objawami (to najtrudniejsze na początku leczenia!)...objawy będą Cię męczyły do momentu, kiedy nie znajdziesz rany w swojej duszy...dopóki nie znajdziesz prawdziwego źródła swoich problemów...Lidio...spróbuj nie użalać się nad sobą, bo równie dobrze mogłabyś umierać w tej chwili na raka...ja rozumiem Twoje obawy, bo sama jestem matką...i kiedy miałam lęki, ataki paniki, dodatkowo cierpiałam z powodu strachu i przerażenia moich córek...i wtedy powiedziałam dość...powiedziałam dość lekarzom, którzy nie próbowali zajrzeć do mojej cierpiącej duszy...którzy całą sprawę załatwiali kolejnymi tabletkami na uspokojenie...tysiące badań i diagnoz...zabawa w chowanego...podjęłam decyzję i zaczęłam się leczyć...to długa droga, ale warto zaryzykować...Lidio...ja wiem, że to trudne, ale nie myśl o bijącym sercu...nie skupiaj się na ucisku w klatce piersiowej...spróbuj inaczej...może na początek uwierz mi, że mam rację, bo przechodziłam przez to samo :D ...przez takie same objawy...przez wyjątkowo wiele objawów...to nie choroba Twojego ciała...to choroba Twojej duszy...tego, o czym nie mówisz, a o czym tak bardzo krzyczy w imieniu Twojej duszy całe Twoje ciało...Lidia:)...uśmiechnij się :D ...przytulam Cię w myślach...i do roboty:)...wierzę, że Ci się uda:)...Ania.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
27 paź 2005, 14:36
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez telimenka 29 sty 2007, 22:01
Witajcie...
Yantar - tak naprawdę brałam pod uwagę tylko dwie pierwsze możliwości, ale teraz sobie przypominam takie sytuacje które mogłyby przemiawiać za trzecią...( np. gdy zaproponowałam byśmy pogadały z koleżanką której jakiś czas temu umarł tata nie chciała, powiedziała, że 'lepiej nic nie mówić'). Może to co wydarzyło się w moim życiu,mogłoby ją przerosnąć... Jeśli chodzi o jej problemy to dzieli się nimi ze mną - zawsze staram się jej pomóc. I w tym problem - ja daję a ona tylko bierze...
Piotrek - masz rację, trzeba to złatatwić na spokojnie... Kiedyś już jej powiedziałam jak się czuję, wtedy bardzo długo płakała i było mi bardzo przykro... Może byłam wtedy zbyt nerwqowa? Wiecie jak to jest z nami neurotykami, obwiniamy siebie za wszystko. A może przez moje jazdy fobijno-społeczne kiedyś ją zraniłam? :( Wiem też, że nie umiem okazywać ludziom, że mi na nich zależy, więc jeśli ona izoluje się ja udaję że mnie to nie obchodzi, ale bardzo cierpię. I może też o to chodzi - o tą moją głupią dumę.
Jeśli chodzi o wykorzystywanie to ja raczej bym powiedziała o 'braku dawania od siebie' Zawsze było tak, że ja musiałam dostosowywać się do niej - tak jakby pewne rzeczy były dla niej niemożliwe do zrobienia. Nigdy nie poszłyśmy razem na imprezę, czy do knajpy, czy też na koncert, nie spotykamy się tez na 'pogaduchach', choć znamy się 8 lat.... Ja poświęcam się i robię z nią rzeczy, które ona proponuje, choć nieraz to jest dla mnie ciężkie. NIe chcę żeby tak zawsze było. Czuję się ograniczona i nieszczęśliwa.
Nerw86 - Przykro mi z powodu Twojej przyjaciółki... chciałabym też się pogodzić z tym, że być może nie jest nam dane być przyjaciółkami, ale ciągle pamiętam lata liceum kiedy tyle czasu spędzałyśmy razem, jesteśmy takie podobne do siebie. Dochodzę do wniosku że obie mamy problem z mówieniem sobie całej prawdy. Szkoda, że to ja muszę z tym skończyć pierwsza... Znowu będę tą złą, która rani...
dziękuję Wam za wszystkie rady...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez wiatr 29 sty 2007, 22:44
Lusi dzięki bo jest za co .Mam nadzieję że kiedyś ja będęmogła komuś pomagać.Acha. chcętylko powiedzieć - spróbowałam przywitać na subbox ....ale wiem że dam radę tylko jeszcze wymagam czasu.Mam nadzieje że nikt się na mnie nie obraził.A Tobie dzięki za cierpliwość.Nie będę Ci przez jakiś czs przeszkadzać.Spróbóję Sama pomału. Jak pozbęde się lęku To ty będziesz pierwsza której to napiszę. ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez czarnykot 29 sty 2007, 22:54
Podobnie jak przedmówcy rano jest ciężko , szczególnie w dni wolne.Praca i to intensywna pozwala zapomnieć o lękach ...no chyba że sama powoduje lęki / mnie się i to zdarza / Ranny niepokój sprawia że śniadanie jem mikro.Boję się co przyniesie dzień, czy będę poddany ocenie, krytyce, czy poradzę sobie w pracy itd itp.
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez gusia 30 sty 2007, 00:03
No właśnie wietrzyku...shout box...kochana nie przepraszaj tylko pisz zawsze ,od tego on jest :P
Tyle tylko że nie często tam sie zagląda..
Fajnie że z Nami jesteś,pomału sie rozejrzyj...będzie ok ;)
Pozdrawiam cieplutko.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Yantar 30 sty 2007, 01:17
telimenko nie znam jej charakteru ale po tym co piszesz jest tez i taka mozliwosc, ze czuje sie teraz winna wobec ciebie. Bo ty dawalas, a ona nie potrafila ci sie odwzajemnic tym samym. (to trudne ale nie ma nic badziej zamotanego od relacji miedzyludzkich)
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Avatar użytkownika
przez Róża 30 sty 2007, 08:34
Cześć Wiatr-piękny nick,taki tajemniczy :D
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez wiatr 30 sty 2007, 09:39
Witam Wszystkich.Bardzo serdecznie . Jestem szczęśliwa że napisaliście do mnie te ciepłe słowa. Czytając - ( dobrze że kolega z pracy musiał wyjść) popłakałam się z radości. Cale życie byłam sama , a dziś już wiem że mam Was i zaakceptowaliście mnie. Jest mi już lżej i nie boję się już tak mocno. No idę sobie trochę poplakać w konciku by nikt nie widzial bo to łzy radości.G o r ą c o W s z y s t k i c h p o z d r a w i a m wystraszony wietrzyk. :lol:
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Lusi 30 sty 2007, 10:15
Nie jest źle wietrzyku :P
A na pewno bedzie coraz lepiej.
Niczym się nie przejmuj :P
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez wiatr 30 sty 2007, 11:43
Witam gorąco Wszystkich. Pozbyłam się ogromnego ciężaru jest mi lżej . Dzięki waszego ogromnego serca i cierpliwości jaką macie w Sobie. Jestem Wam ogromnie wdzięczna za wszystko.Jakie to jest najpiękniejsze uczucie jeśli się wie że nie jest samapomimo,że są obok mnie inni ludzie którym nie mogę nic powiedzieć o swoich uczuciach a z Wami mogę pisać nawet o tym że się bardzo boję. Lekko mi jest i poczułam że jestem bezpieczna będąc z Wami.Bardzo dziękuję .Gorące POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH.

[ Dodano: Wto Sty 30, 2007 10:43 am ]
Witam Wszystkich gorąco. Już czas bym wyjaśniła dlaczego temat mój brzmi,, Przepraszanie, tłumaczenie się i dlaczego to takie straszne,, Bo to J A mam taki problem, a dzięki Wam będzi mi łatwiej napisać gdyż to moje uczucia z którymi sobie nie radzę . Wszystkich dookoła przepraszam ale dosłownie za wszystko i ze wszystkiego się tlumaczę mając wrażenie że nie jestem tak doskonała jak wszyscy z którymi muszę przebywać. Zawsze udowadniam że w tym co robię jestem dobra.A tak naprawdę wiem z kąd te udawadnianie wynika. Nigdy a to nigdy przez całe moje życie nie usłyszałam jednego malutkiego słowa ,, niemartw się dasz radę, jesteś dobra, wierzymy w ciebie" i to najgorsze od moich rodziców a szczególnie od mojej mamy w którą wierzyłam. A tych słow bardzo mi brakowało. Zaczęłam się wszystkich bać, by nie popełnić błędu. Tak mocno się starałam tak też zaczęłam się bardzo bać wszystkich. Gdy poszłam na studia , obecnie jestem na 3 roku dotarło do mnie i to zaledwie niedawno że nie jestem glupia i sama sobie daje radę . Niedawno temu moja mama powiedziała mi ,, nie myśl sobie że jesteś mądra" a ja jej powiedziałam teraz już w to nie wierzę . I gdy poszlam odniej wpadłam w dół i zaczęlam szukać kogoś lub coś kto miał podobne przeżycia i wyszedł z tego dołu . Puki co na tym Forum dzisiaj poczułam że nie jestem sama. No i dlatego wyżuciłam to co wiele lat dusiło mnie A tylko potrzebowałam uslyszeć od mojej mamy ,, dasz radę,, a nie czuć się winną za wszystko i za to że żyję .Och!. No znowu się zaczyna się wyzwalac uczucie .Bardzo proszę napiszcie czy teraz po opisaniu siebie zrobiłam wielką plamę. Ufam Wam bo tylko Was mam .Napiście prawdę.Owszem boję się , już nęce mi się trzęsą. Ale proszę o prawdę lepsza gożka niż... :roll: Pozdrawiam bardzo gorąco Wszystkich
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Lusi 30 sty 2007, 12:26
Nie ma żadnej plamy. Dobrze robisz, że o tym piszesz. Tutaj możesz pisać o wszystkim.
Ja też zostałam wychowana na osobe, która wierzy, że nie jest nic warta. Jeszcze teraz czasami słyszę od mamy, że nie dam sobie rady z różnymi rzeczami. Ale wiem, że to nie jest prawda. Teraz potrafię jej powiedzieć żeby spadała.
Widzisz - nie jesteś sama, jesteśmy podobne.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez gore 30 sty 2007, 14:10
wietrzyku, myślę, że z wielu z nas problem z kompleksem niższości. Ja całe życie uważałam, że jestem gorsza od innych. Nawet gdy słyszałam miłe słowa to myślałam że to zlitości. Podstawą jest odkrycie źródeł tego problemu. najczęściej są to błędy wychowawcze naszych rodziców. To oni powinni nas wyposażyć w poczucie własnej wartości i to na całe życie. Bo można być grubym pryszczatym i mało rozgarniętym, ale myśleć o sobie pozytywnie. A można też być pięknym młodym i zdolnym ale uważać, że jest się do niczego. Ocena samego siebie nie musi mieć więc nic wspólnego z rzeczywistością. Jeżeli Twoi rodzice wpajali Ci ,że w niczym nie jesteś dobra, to miałaś dwie możliwości - zbuntować się przeciw temu albo poddać. W Twoim przypadku bunt byłby czymś bardzo zdrowym. Niestety wydaje mi się, że słowa bliskich Ci osób trafiły na zbyt wrażliwy grunt -Ciebie- iże się poddałaś. Ważne oprócz tego co Ci mówili rodzice jest też to jaki dawli Ci przykład. Jakim wzorem jest dla Ciebie mama. To ważne dla kobiety, czy jesteś z niej dumna, czy może przytłacza swoją osobowością. Nie chcę się mądrzyć, ale przeanalizuj to sobie. Doskonale Cię rozumiem bo też to przechodziłam i wciąż przechodzę. W pewnym momencie się zbuntowałam, ja miałam ten problem, że dla mnie mama była antyprzykładam. Bałam się, że będe taka sama. W pewnym momencie powiedziała -basta i wyrwałam się z matni. Oczywiście to nie jest proste. W każdym razie - zbuntuj się. Jeżeli słyszysz, że jesteś kiepska to wyrób sobie instynkt obronny. Taki zdrowy odruch "wyłączenia". Niech sobie gadają, ja idę się przejść bo dob rze mi ze sobą. Inwestuj w siebie. Ale tylko dla siebie, nie dla innych. Tak żeby Ci było dobrze z samą sobą. Wtedy inni to zauważą i będą do Ciebie lgnąć. Wtedy będziesz mogła zaoferować siebie. A jesteś wspaniała, wrażliwa, delikatna, empatyczna. Wystarczy przeczytać to co napisałaś. Więc zdrowy bunt i inwestowanie w siebie. Lubisz podróże- zwiedzaj; lubisz ładnie wyglądać chodź do fryzjera(to oczywiście tylko przykłady) ale rób jak najwięcej dla SIEBIE. Wiesz miłe wieczory, kąpiel z olekiem, dobra książka. POlub spędzanie czasu z samą sobą a dalej przyjdzie cała reszta. I naucz się, że należy Ci się coś od życia. Dość wiecznego wpatrywania sie w innych i ich sprawy, Ty jesteś ważna. I nie przpraszaj bo nie masz za co. Jak będziesz tak czę sto używała tego słowa to straci na ważności a może Ci się jeszcze kiedyś przydać, kto wie co jeszcze w życiu przeskrobiesz :D POZDRAWIAM i mam nadzieję że niczym Cię nie uraziłam, ja porostu Cię rozumiem.

[ Dodano: Wto Sty 30, 2007 2:10 pm ]
jeszce jedno, świetnie,że tu trafiłaś i że zaczełaś szukać osób które mogą cię zrozumieć. Myślę, że to dobry pierwszy krok i wreszcie jakiś zdrowy odruch obronny.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
09 paź 2006, 13:52
Lokalizacja
stolica

przez wiatr 30 sty 2007, 14:46
Witam Was gorąco.Uważnie przeczytalam Wasze posty. No znowu oczywiście wzruszenie. Ale uwierzcie mi to z ogromnego szczęścia. Pierwszy raz ktoś bezpośrednio do mnie powiedział ,, że jestem ważna" gore wolność i lusi będę inwestować w siebie wiedzę i mam zamiar wreście tak naprawdę wziąśc się za siebie .Chcę bardzo Wam podziękować za zrozumienie.Puki co poszukam odpowiedniej literatury by mocno stanąć na nogi. Czeka mnie dużo pracy.Pozdrawiam Was bardzo gorąco :lol:
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Róża 30 sty 2007, 17:59
" niemartw się dasz radę, jesteś dobra, wierzymy w ciebie"-boże ,czy to mozliwe,że do mnie nikt nigdy nie powiedzial takich słów :(
Nie martw sie Wietrzyku,jak widać na pewno nie jesteś sama i jest mnóstwo osób podobnych do ciebie.Trzymaj sie cieplutko :D
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do