Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 27 sty 2007, 01:39
Doszedł lęk przed jutrzejszymi egzaminami :(
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez BOGDANKA 27 sty 2007, 10:48
Erypiku! Najważniejsze to mówić o tym i nie zamykać lęków w sobie. Polecam Ci do poczytania książkę, która mi bardzo pomogła- Anna Polender "Pojedynek z nerwicą" oraz trening autogenny Schultza (ja wytyczne wydrukowałam sobie z netu). Myślę, ze lek jeszcze nie działa, bo bierzesz go krotko. Z drugiej strony 5 minutowa wizyta to jakas wielka pomyłka! Radziłabym Ci skorzystać z prywatnej porady, bo niestety często taka forma leczenia jest korzystniejsza (bardziej się Tobą przejmują)- chociaż to tylko moja osobista opinia. Oprócz leków, musisz także zacząć oswajać swój lęk- jest to trudne i pracochłonne, ale da się zrobić. Nie dawaj się negatywnym myślom i zacznij stosować pozytywne afirmacje. Ufam, że szybko poczujesz się lepiej. Pozdrawiam serdecznie!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
29 gru 2006, 15:46

przez annerinea 27 sty 2007, 11:44
Lidio:)...wiem jedno...nie poradziłabym sobie bez pomocy drugiego człowieka...bez terapeuty...czasami chaos i bałagan jest tak wielki, że potrzebujemy kogoś z zewnątrz...i nie chodzi o to, że ktoś zrobi coś za nas...ja potrzebowałam zejść do ciemnych piwnic mojego dzieciństwa, ale z kimś...za rękę...terapeuta zapalił lampy...oświetlił mrok...pokazał wszystkie "smoki" i "straszydła"...wskazał drogę, rozjaśnił to, co ukryte...a potem?...a potem była już tylko moja ciężka praca nad sobą...do tej pory mam w sobie wiele pokory i nadal jestem uważna wobec tego, co we mnie...stare myśli lubią wracać jak motyw z często słuchanej płyty:))))...ale zawsze można zagrać nowe tango:)...może przez chwilę przestać myśleć o sobie i zwrócić się do świata...innych ludzi...do kogoś samotnego, zagubionego...wyjść z egoizmu własnej nerwicy i zobaczyć, że nie jest się pępkiem tego świata...to trudna prawda, ale w leczeniu tej choroby trzeba połknąć także gorzkie pigułki:)...pozdrawiam i trzymam kciuki w poszukiwaniu swojej drogi:)))Anna :D :D
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
27 paź 2005, 14:36
Lokalizacja
Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez iwka73 27 sty 2007, 18:17
Remigiusz to jak przeczytałeś tą książkę tyle razy , i wyleczyłeś się , to może uda ci się jakoś nam pomóc , chociaż troszeczkę :cry: Może stosując ten twój styl jakoś wpłyniesz na niektórych nas.? :(
iwka73
Offline

przez iwka73 27 sty 2007, 18:31
Zacznij od pójścia do lekarza.Zeby stwierdzić nerwicę musisz zrobić badania i lekarz ci musi powiedzieć że jestes zdrowy. :P
iwka73
Offline

Avatar użytkownika
przez Róża 27 sty 2007, 19:52
Remigiusz-mianujemy cię naszym psychoterapeutą-nawijaj co wiesz,może nam pomożesz.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez mono 27 sty 2007, 19:53
Róża, dzięki za "diagnozę" :smile: Nie będę się obawiał że coś sobie wkręciłęm, bo do następnej wizyty jeszcze trochę czasu zostało. W mojej dziurze zabitaj dechami lekarz jest raz na miesiąc i jeszcze nie wiadomo którego dnia będzie, prowdopodobnie na koniec miesiąca.
Sisi, na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie żebym zdobył się na rozmowę z nim, ale może kiedyś... a mama... Może mógłbym jej powiedzieć o jednej przyczynie - nieudana miłość. Chociaż i tak nie jestem pewnien czy to właśnie może powodować mój stan. To już było ponad pół roku temu i chociaż myślę o tym do dziś to nie mam takiego odczucia że to przez to. Poza tym... Nie powiem chyba rodzicom że to wszystko może powodować poczucie że przez swoje narodziny łączę dwoje całkiem obcych sobie ludzi. Bo przecież jak by to było, zrobili małe bobo, mały wypadek przy pracy więc musieli się pobrać, bo co by ludzie powiedzieli [sic!] A może jednak powinienem to powiedzieć, sam nie wiem. Wiem że nie powinienem czuuć się temu winny bo nie przypominam sobie żeby ktoś mnie pytal czy chcę zostać urodzonym ;) Ale to poczucie pozostaje. O objawach nerwicowych też bałbym się powiedzieć ze względu na to że mama mogłaby wygadać to ojcu mimo moich próśb, bo wiedziałaby lepiej, że powinien o tym wiedzieć. o ile mama zrozumiałaby mój stan, ojciec by jeszcze bardziej wyrobiłby sobie opinię o mnie jako wariata.
Śliwko, właśnie o to prosiłem, o radę. W razie jakby mnie ojciec z domu wyrzucił to nie musisz czuć się winna ;) Jeśli się w końcu zdobęde na rozmowę to będe miał idealny tekst 'przemówienia' dzięki Tobie ;) Bo tak naprawdę sam bym nie wiedział co mógłbym mu powiedzieć.

Kiedyś się w końcu zmobilizuję i porozmawiam
To moje przekładanie spraw na jutro... I ciągle na jutro. Niefajne to jest. Ale kiedyś na pewno.
Pozdrawiam i dziękuję Wam za zainteresowanie i pomoc.

[ Dodano: Sob Sty 27, 2007 6:53 pm ]
Witam ponownie po dłuższym czasie.
Prosiliście więc daję znak: mam zaliczoną pierwszą wizytę u psychologa (nie postawił żadnej konkretnej diagnozy, ale zwraca szczególną uwage na moje lęki), we wtorek idę do lekarza. Rozmawiałem już z mamą, wie już dużo rzeczy ale jeszcze nie wszystko. Zbieram się powoli do następnej rozmowy.
LEKI DZIAŁAJA. NIe wiedziałem że można się tak czuć. Wczoraj nawet śmiałem się sam do siebie, myślałem że będe skakał z radości.
Martwi mnie tylko jedna rzecz. Jestem na urlopie zdrowotnym, teorytycznie powinienem wrócić na studia w pażdzierniku. Dowiedziała się o tym siostra cioteczna (studiuje na tym samym wydziale) i koniecznie chce mi pomóc i odkręcić to wszystko. Boję się porażki, że czegoś nie zaliczę i znowu przyjdzie załamanie. Szczególnie dlatego że koncentracja się nie poprawiła.
Pozdrawiam, Mono W Kropce ;)
Lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 gru 2006, 21:52

Avatar użytkownika
przez Róża 27 sty 2007, 20:01
No nie wiem,zrób tak jak się czujesz na siłach.Trzymaj się :smile:
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez IceMan 27 sty 2007, 21:59
Rada 1: Bądź szczery przed psychologiem
Rada 2: Idź sam do psychologa
Rada 3 (jeśli 2 poprzednie zawiodą): Zmień psychologa

A tak poza tym to więcej samoakceptacji i odwagi w życiu bo wydaje mi się że ich brakuje... Pozdro :D !!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Erypik 27 sty 2007, 22:25
Znam to uczucie maniak.......ja tez to odczuwam w szkole na lekcji w miesjcy gdzie trzeba sie skupic,skoncetrowac.Pamietam ze ostatnio gdy mialem zdawac polski na dopa na semestr(a jestem w klasie maturalnej)to myslem ze wykipie przed odpowiedzia......zrobilem sie caly zimny,rece mialem lodowate, trzesące,tak sie balem odpowiedzi,uczlem sie ale wszytsko mi wyparowalo z lepetyny,czekalem w stresie do konca lekcji jejku,az w koncu zadzwonil dzwonek ja sie zdziwilem czemu ona mnie nie zapytala,szybko podbieglem zagladanac do dziennika a tu dop na semestr..........kurde jaki fart........Szczescie w nieszczesciu.

Objawy jakie mnie drecza sa takie same jak twoje,nie umiem rozmawiac z uprzedzonymi przeze mnie osobami na ich widok juz sie trzese dostaje agoni mozgowej,mysli w glowie mi wiruja nie jestem w stanie sie upsokoic,a koncetracja i pamieci siegaja dna.......
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 22:10

Potrzebuje pomocy, tak dalej żyć się nie da:(

przez MaciejXXX 28 sty 2007, 13:46
Witam

mam na imię Maciej i mam 23 lata

wydaje mi się że cierpie na jakiś rodzaj nerwicy (podejżewam fobie społeczną choć możliwe że jest to zespół jakiś stanów)
od ponad roku chodzę ciągle zestresowany jakby w stanie podwyższonego zagrożenia
kiedy jestem zestresowany to cały zalewam się potem co jest bardzo krępujące i potenguje stres gdyż głównie poci mi się twarz co jakby demaskuje mój stan wewnętrzny

dziś boje się wyjść do sklepu do szkoły do rodziny czy znajomych, czasem potrafie nad sobą zapanować jednak przeważnie myślenie o tym że poraz kolejny się zestresuje i się spoce dominuje

nie potrafie sobie z tym poradzić

wczoraj odnalazłem to forum i po przeczytaniu kilkudziesięciu tematów postanowiłem że zwróce się do specjalisty

myśle na terapią grupową, czy ktoś z was miał lub ma problem podobny do wyżej opisanego i jakoś sobie radzi z nim?

prosze o wasze opinie i rady

pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 sty 2007, 13:24
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez telimenka 28 sty 2007, 22:03
witaj

Ja cierpię na fobię społeczną...
Mógłbys napisać coś więcej o swoich objawach? Czy Poza poceniem się i stresem towarzyszą Ci też np. myśli o byciu ocenianym, lęk przed krytyką, brakiem akceptacji? Bo właśnie to jest charakterystyczne dla f.s.
Najlepiej zrobisz udając się do specjalisty - dobrze, że bierzesz to pod uwagę... są osoby, które czekają aż 'samo przejdzie" - nie polecam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez czarnykot 28 sty 2007, 22:04
Jednym z charakterystycznych symptomów nerwicy jest właśnie objaw fobii społecznej.Leki anty lękowe związane z serotoniną szybko usuwają te objawy ale ich NIE leczą.Tak więc terapia jest jak najbardziej wskazana. Cóż jeszcze mogę napisać trzymaj się będzie dobrze!!!!Kiedyś to miałem z 10 lat temu potem jak musiałem publicznie występować przeszło teraz nie mam z tym kłopotów zmieniły obiekt zainteresowania.Teraz mam lęki nieuzasadnione, syndrom szefa i niskiej samooceny......ale to już mój problem.
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez telimenka 29 sty 2007, 00:06
No ta 'udana próba samobójcza' była super! :D gratuluję!

chciałabym umieć się wyżyć w ten sposób, ale nie potrafię mówić o nerwicy 'ona'...czuję, że nerwica to część mnie ... 'sama jestem swoją nerwicą', więc nie będę bluzgać na siebie ;)

A tak na poważnie zgadzam się z annerinea - nerwica to nasze stłumione, skłócone z superego, prawdziwe 'ja', które chce wydostać się na zewnątrz, problem w tym, że my sobie z nim nie radzimy...
ja jestem dopiero na początku drogi...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], SCF i 32 gości

Przeskocz do