Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez teamc 21 sty 2007, 14:44
Dzieki za odpowiedz Wesnaa. Probuje radic sobie ale zrobie tak jak mowisz male kroczki. Postaram sie zamknac tamten rozdzial zycia! Chodz niewiem czy bede potrafił. Bo czasami sa te dobre dni. I jest mi wtedy dobrze. Disiaj mam taki dzień :) jest troche lepiej niewiem czym to jest spowodowane czy lekami czy ze wyszlo słńce na chwile. Wczoraj odnowilem moje stare znajomosci i odziwo potrafili mnie wysluchac i zmotywowac. Mam troche wiecej checi do zycia, ale wiem ze jutro bedzie mi znowu zle! Ide odwiedzic i pogratulowac znajomym! Jutro maja obrone niestety mnie w tym gronie nie bedzie :( Ubolewam nad tym ze sa tacy ludzie co tak gnebia innych i sprawai im to przyjemnosc zeby zniszczyc druga osobe! Ale coz bede sie staral to przezwyciezyc! Jak mi sie uda. Stoje przed delematem zyciowym. Chcem sie roztac z moja połowka ale nie potrafi sie zebrac w sobie!! To jest ta wlasnie matnia o ktorej piszesz! :( :( :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 sty 2007, 20:02
Lokalizacja
Koszalin

NERWICA A SENS ŻYCIA...czy "spełnianie się" Wam po

przez nitka 21 sty 2007, 18:20
Czy robicie w życiu to co zawsze chcieliście robić? Spełniacie swoje marzenia? Uczycie się tego co kochacie? Studiujecie tam gdzie chcieliście? Praca jest dla Was tylko przykrym obowiązkiem, sposobem na przeżycie, czy sposobem na życie, życiem?
Ja zawsze miałam pasje, coś co sprawiało, że czułam się szczęśliwa. Malowanie, projektowanie, tworzenie biżuteii, teatr, pozja.....zawsze wrażliwa i w środku przeżywająca wszystko dziewczynka, cierpiąca a na zewnątrz uśmiechnięta i radosna, duma i nadzieja rodziny. Dobre oceny, zaangażowanie, sport. Kiedy zaczęłam dostrzegąć jaki świat jest poj****y zaczęłam wątpić w swoje możliwości, ogarniał mnie strach, niemoc. Podupadłam zdrwowotnie, psychicznie...do tego problemy w rodzinie, odizolowanie od świata, samotnośc. Nie miałam pojęcia jak pogodzić pragnienia z realnymi możliwościami. Uleciały ambicje, szłam po najmniejszej linii oporu. Teraz rozpoczęłam kolejną nędzną szkołę i znów mam wrażenie że to nie to. Takie dalekie od mojej natury, bez sztuki, bez tworzenia. Wszycy mówią mi, że nie mogę stracić kolejnego roku, że mam ciągnąć to co zaczęłam. Ale teraz wiem, że mogę zmienić coś w sobie, że to co uważałam za mój głupi charakter było nerwicą. Nareszcie pomyślałam, że jeśli poddam się skutecznej psychoterapii, nauczę się życ z ludźmi, radzić sobie ze sobą i światem, wierzyć w siebie to uda mi się zrealizować marzenia? Zostać w zyciu sobą? Znow z zaangażowaniem wpaść w wir nauki i pasji.
Nie wydaje wam się, ze odnalezienie sensu w swoim zyciu i robienie czegos zgodnego ze swoją naturą jest dobrą terapią?
Warto na siłę ciągnąć coś czego naprawde się nie kocha? Tylko dlatego że tak wypada? Że będzie się miało "rok w plecy"?
Przeżywacie podobne rozterki? Jak radzicie sobie ze swoim rozwojem ;) Co robicie? Boicie sie przyszłości? Macie plan? Może porządny plan na przyszłość pomaga?
Nie wydaje wam się czasem że nerwica wyłazi wtedy kiedy nie słuchamy samych siebie? Kiedy z różnych względów robimy to czego od nas wymagają a sami mamy wobec siebie i życia inne plany? Nerwica, taka czerwona lampka, nie słuchasz swojego umysłu, to on daje coś do zrozumienia ciałem. Bo z atakami już nie da się syskutować ;)
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Co robić dalej????

przez tomal 21 sty 2007, 19:11
Zaczęło się to w kwietniu. Trzy napady paniki. Oczywiście na początku nie wiedziałem co to jest, wieć co wieczór sie bałem, czu to znowu nie nastąpi. Następnie strach przed chorobami psychicznymi, a potem przed zrobieniem komus krzywdy...

Obecnie dręczę się wszystkim. Usłuszę jakiś dziwny dźwięk, zobaczę cos dziwnego odrazu stach. Ciągle boje się chorób psychicznych. Co wieczór ogarnia mnie lęk, bez przyczyny. Tak jest od kwietnia. W łózku rozmawiam ze sobą w myslach. Wszystko w myślach analizuje. Czasami w wstanach zdenerwowania pojawiają mi sie jakieś głupie obrazy. Teraz czujejak cos mi w głowie siedzi...mam takie wrażenie. Strasznie mi z tym źle. Dzisiaj wstałem z przekonaniem, że chyba sie nigdy od tego nie uwolnie. Spisuje nawet swoje problemy na kartki(ponoc to pomaga), na chwile przechodzi, ale za jakis czas sie znowu pojawia. O dziwo w czasie dnia nie mam leku, chyba że zaczynam o tym mysleć. U psychologa byłem, ale zrezygnowałem, bo mi sie nie podobało. Na jakiś czas mi przeszło, ale wróciło...

Może ja wszystko za bardzo anallizuje, do wszystkiego przykładam uwage... sam sie chyba zadręczam bzdetami??!!

Napiszcie jak mam pokonać ten lęk....czy wogóle o tym nie mysleć, czy ignorować te mysli, które orzychodzą mi do głowy. A może przestać gadać ze sobą w myslach, bo kilka razy tak miałem, że jak sie "rozkręciłem" to te mysli nie chciały mi odpłynąć!!!:( Czy naprawdę nie leczona nerwica może przerodzić sie w cos gorszego? Czytałem, że ludzie chorzy na paranoje, itp. nie wiedzą, że są chorzy. Czy mozna to wyleczyć samemu?

Co o tym sądzicie? proszę o pomoc !!!;(

Teraz czuje się jakby te obrazy, te myśli nachodziły mi umyslnie. Siedze i one gdzieś tam z boku nachodzą mnie. Odczuwam zawsze lęk. Boje się, żebym jakiś omamow nie miał.

[ Dodano: Nie Sty 21, 2007 6:44 pm ]
Chciałem dodać, żę w wieku 3 lat miałem operacje na oczy i to był dla mnie chyba wstrząs pourazowy, bo miałem koszmary, w nocy się budziłem, krzyczałem i uciekałem. Przeszło....może to ważne. Teraz to jakoś inaczej odbieram, jak byłem dzieckiem to nie zwracałem na to uwagi, a teraz kiedy mam 17 lat to zupełnie inaczej, mysle nad tym, analizuje, ale to chyba nie dobra droga...?!
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Róża 21 sty 2007, 19:22
Tomal,nerwica nigdy nie przerodzi ci się w chorobe psychiczną.W ciężkiej depresji mozna wpaść w psychozę,ale to też nieczęsto się zdarza.A lęk przed chorobą psychiczną w nerwicy lękowej,jest typowy.Na pewno staraj się nie analizować i nie zagłębiac w swoje mysli i dolegliwości.Masz rację-to nie jest dobra droga,a wręcz bardzo zła.Dobrze by ci zrobiła psychoterapia,szczególnie w grupie młodzieżowej.Zwróć się o pomoc do psychologa.Jeśli stwierdzi,że potrzbne jest ci leczenie farmakologiczne,idź do psychiatry.Nie piszesz czy sie leczysz.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez tomal 21 sty 2007, 20:12
Nie lecze się, bo sam chce to zwalczyc. Już na jakiś czas mi sie udało, ale to wróciło. Ciągle o tym mysle, cały czas mam umysł załadowany. Jak o tym nie mysle to czuje się dobrze.
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Avatar użytkownika
przez emiflo 21 sty 2007, 20:21
ja też mam mnóstwo rzeczy , które mnie interesują , ale często zaczynam realizować , ale... nie kończę . Nie wiem czy to jest zwykły brak konsekwencji czy nie, ale już studiowałam 2 razy na kierunkach , które mnie nie ruszały i w przeciągu pół roku rezygnowałam. Oczywiście wytłumaczenie miałam inne ( wyjazd z miasta , ciąża) , ale ja sama uważam , że to były wymówki. Obecnie na niczym innym (oprócz mojego synusia) nie zależy mi tak jak na odzyskaniu "harmonii" i wyrzuceniu lęków przez okno.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

przez nitka 21 sty 2007, 20:33
synek rzeczywiście może stać się pieknym sensem zycia ;) ale nie wiem, skonczylas w koncu studia? czy planujesz? macierzynstwo pewnie te plany pokiereszowalo?
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Avatar użytkownika
przez Róża 21 sty 2007, 21:16
No właśnie,zdrowienie na tym polega-jak najmniej mysleć o dolegliwościach :D Trzymaj się mocno.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Delvin 21 sty 2007, 21:38
A siema siema !!!
No troszke wody upłynęło od tamtego czasu ;)
Słuchaj wiec tak, zoloftu nie moglem brac bo moj organizm go nie tolerowal, myslalem ze dostane jakiego zawalu jak zazylem 1tabletke. lekarz mi wszybko go odstawil, ale pobralem sobie troszke tych lekow i musze powiedziec ze na dziej dzisiejszy jestem tylko na malych dawkach effectinu, wróciłem do życia, teraz jestem pewny ze to wszytsko bylo spowodowane nerwicą, grunt to probowac nie reagowac na wszystkie objawy, a praktycznie ze tak powiem olewac je..... daje gwarancje nic lepiej na to nie dziala jak ignorancja, po pewnym czasie czlowiek staje sie zdrowy. gdybym sam nie przeżył tych drgawek nocnych w życiu nikomu bym nie uwierzył że można się tak męczyc ..... no ale w głębi duszy sądze że nasze nerwice nie dane są nam od tak sobie, i że pozostajemy zwyczajnymi ludźmi.......
Nasze doświadczenie i postrzeganie chwili obecnej bardzo sie zmienia, zaczynamy doceniac to co mamy.
To taka mala dygresja, sądze że mimo cierpienia moja choroba zrobiła dla mnie wiele dobrego.

pozdrawiam.
Sebastian
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 maja 2006, 10:54

przez Nerw86 21 sty 2007, 22:16
Próbować to ja próbuje ale to nie takie łatwe.... mający nerwice to rozumieja :(
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 sty 2007, 01:49

Avatar użytkownika
przez telimenka 21 sty 2007, 22:41
Depresja czesto towarzyszy nerwicy, specjalisci stosunkowo niedawno zaczeli zajmowac sie tym zagadnieniem -.. potwierdzone jest jednak ze czesto trudno jest postawic okreslona diagnoze: albo nerwica albo depresja... spotkalam sie tez z pojeciem depresji lekowej...
Udaj sie do psychologa i porozmaiwaj o tym.
Trudno mi powiedziec jakie badania jeszcze moglabys wykonac, aby przekonac sie czy to nerwica, czy tez cos innego - zapytaj najlepiej Twojego lekarza rodzinnego/
A jesli chodzi o wychodzenie do ludzi- odczuwasz lek w sytuacjach spolecznych i na pewno masz ochote ich unikac... to nie jest dobre. Z drugiej strony - z wlasnego doswiadczenia wiem) nie ma co 'skakac na gleboka wode'. Staraj sie w miare obiektywnie oceniac swoje spoleczne mozliwosci i nie wymagaj od siebie za duzo,ale tez nie zamykaj sie na innych!
pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez telimenka 21 sty 2007, 23:01
tomal napisał(a):Nie lecze się, bo sam chce to zwalczyc. Już na jakiś czas mi sie udało, ale to wróciło

witaj. Ja tez myslalam przez rok ze dam rade sama... nie warto meczyc sie samemu. To ze czasem jest lepiej nie znaczy, ze nerwica minela i to nie jest tak, ze ona nagle 'wraca' - ona jest tylko uspiona. Moze sprobuj u innego psychologa? NIe przestawaj szukac pomocy - tylko tyle Ci poradze :) pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez Maniak86 22 sty 2007, 13:30
Leczę sie od miesiąca, biore Permazyne i Chloroprothixen. Narazie efekty są takie, że trochę sie uspokoiłem. Jednak ludzi boję sie tak samo jak przed tem, mam trudności w spotykaniu sie ze znajomymi. Nie wiem co dalej bedzie, na razie czekam.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
11 gru 2006, 22:15

przez Katharsis 22 sty 2007, 14:26
Mowicie że nie wolno o sobie tak myśleć... żebym sprobowała spojrzeć na siebie inaczej... żebym siebie zaakceptowała.... ale właśnie tego nie potrafię.... nie potrafie tak poprostu nagle sie zmienić.... moj stan utrzymuje sie już tak długo.... czuje ze to mnie niszczy.... nie potrafie juz z nikim niormalnie rozmawiac.... bo wciaz mysle co taka osoba mysli o mnie.... wydaje mi sie ze kazdy ukrywa przedemna prawde.... ze tak naprawde kazdy wie jaka jestem beznadziejna i brzydka, a wszyscy mnie oklamuja ze jest inaczej.... ze kazdy usmiech ktorym jestem obdarowywana jest falszywy... a za nim skrywa sie litosc zmieszana z pogardą.... ze kazdy komplement i dobre slowo to jakies klamstwa, ze ludzie w ten sposob sobie ze mnie drwią... czuje sie dokladnie tak jakby caly swiat byl przeciwko mnie............. czuje sie jakbym stala w ogromnym tlumie ludzi a oni wszyscy wytykaliby mnie palcami i smiali sie ze mnie....:((( to chore.... wiem o tym... ale nic z tym nie potrafie zrobic.... moj swiat sie wali.... nie potrafie zyc normalnie........... boje sie ze z tym nic nie da sie zrobic......:(((( takie zycie nie ma sensu..........;(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
19 sty 2007, 13:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 15 gości

Przeskocz do