Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez lidia_29 17 sty 2007, 10:09
greg75 , po przeczytaniu twojego postu chce ci powiedziec ze cholernie cie rozumiem ze wiem co przezywasz bo sama mam to samo, to dranstwo , zagnebia czlowieka powoli ale skutecznie, oczywiscie pojscie do psychiatry to pierwszy krok ale musisz byc swiadomy ze czeka cie dluga droga. przykro mi ze niezabardzo mozesz liczyc na zone bo bliskie osoby mają duzy udzial w tym zeby nam pomoc. moj mąz tez ma czasami dosyc moich atakow, przezywal kazde wezwanie karetki, a bywalo ze przyjezdzala do mnie 2 razy w tyg. te wszystkie objawy ktore opisujesz są "normalne" przy nerwicy lękowej, ale trzeba sobie uswiadomic ze mozna walczyc i trzeba , inaczej czlowiek sie wykonczy bo to niejest zycie raczej wegetacja. pamietaj zycie masz tylko jedno i niepozwol zeby taka flądra jak nerwica ci go odebrala, trzymam gorąco za ciebie kciuki i wierze ze ci sie uda , wierze ze wszystkim sie uda , mnie rowniez wygrac, to bedzie prawdziwe zwycieztwo. gorąco pozdrawiam
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

lęki

przez greg75 17 sty 2007, 10:50
Hey...ja staram sie walczyc,czasem sie udaje,gdy jest lepiej,ale gdy znow przychodza te ciezkie dni,to brakuje mi juz sil......jesli chodzi o zone to ona mi pomaga i rozumie,pomaga mi walczyc....a ostatnio wybuchla...mysle ze po prostu cos w niej pęklo moze...i musiala sie "wyladowac"dzisiaj wziąłem urlop z pracy,po prostu sie balem tam jechac,bez jakiejkolwiek przyczyny..takiw ewnetrzny strach,juz tak wczesniej robilem./......to dziwne...ale najbezpieczniej czuje sie w domu,w 4 kątach...kiedys lubilem wychodzic do znajomych,teraz to sie bardzo zmienilo.....i gdy ktos najblizszy mowi"ze ja nie chce z nią nigdzie wychodzic"to nie mam sily tlumaczyc ze ja chce-ale ta suka newica mi nie pozwoli..:(pozdrawiam wszytkich....Grzesiek
Paxtin mój przyjacielu,to już 13 miesięcy:)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 sty 2007, 23:15
Lokalizacja
Piekary śl

Avatar użytkownika
przez Lusi 17 sty 2007, 11:01
niqqa - wcale nie jesteś beznadziejna. Takiemu ogromowi zajęć to nawet zdrowy nie dałby rady. Na Twoim miejscu zrezygnowałabym z tej pracy. Skończyłabym spokojnie studia i wtedy poszukałabym jakiegoś zajęcia.
Pozwól sobie trochę odetchnąć.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez lidia_29 17 sty 2007, 13:05
grzesiu..... na wstepie sory ze zle cie zrozumialam z tą zona, to ze w koncu wybuchla, chyba miala do tego prawo zycie z nami znerwicowanymi ludzmi jest naprawde ciezkie, jak mam chwile gdy ta zmora siedzi cicho (mam na mysli nerwice) to uswiadamiam sobie ze ta choroba robi z nas strasznych egoistow, ja przynajmniej w chwili kiedy mnie dopada mysle o sobie o swoich rzekomych smiertelnych chorobach i niezauwazam ze inni tez mogą cierpiec np ostatnio kiedy przez kilka dni to cholerstwo mnie trzymalo niezauwazylam ze moj synek pokasluje i ma pierwsze oznaki grypy . naszczescie w pora oprzytomnialam i obylo sie bez antybiotyku , to samo jest z mezem, tez unikam spotkan wyjazdow, byl czas ze bylam oziebla jak lod najchetniej to wyrzucilabym meza z zlozka sama mysl o sexie wywolywala u mnie wstret, maz to wszystko przeczekal teraz jest ale mam wielka nadzieje ze bedzie jak dawniej ze pokonam tą zgroze tego tez tobie i wszystkim innym zycze.... pozdrawiam lidia z lodzi
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

Lęk

przez greg75 17 sty 2007, 14:35
Dzieki Lidia ze mnie rozumiesz:)zastanawiam sie nad psychoterapia,ale za bardzo nie wiem gdzie uderzyc...narazie lecze sie u psychiatry,jest to oparte tylko i wylacznie na leczenuiiu farmakologicznym,moze jakas rozmowa byla by lepsza....juz nawet czytanie tego forum sprawilo ze jakos z dystansem podchodsze do tej choroby:)widze ze pelno tu swoich ludzi:)nikt niekogo nie wysmieje,i bardzo sie ciesze ze takie forum istnieje...mam jeszcze pytanie:w dziecinstwie,i czasach mlodzienczyc,tj-12-17 lat,zdazalo sie ze np.gadalem z kumplami i nagle jakbym sie znalazl gdzie indziej,moge okreslic to slowami"czulem sie tak jakbym sie nie czul",tak to wtedy nazywalem,bylo mi przy tym jakos bardzo smutno,potem juz kazdego wieczora tak mialem,takie wejscie w inny,smutmniejszy wymiar,a gdy nastal dzien bylo ok....myslicie ze to mogla byc depersonalizacja lub derealizacja????balem sie tych wieczoroe cholernie...pozdrawiam Cie Lidia i cala reszte:)
Paxtin mój przyjacielu,to już 13 miesięcy:)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 sty 2007, 23:15
Lokalizacja
Piekary śl

przez lidia_29 17 sty 2007, 15:40
grzesiu to normalne ja tez mam takie jak ja to nazywam "ujscia" tyle tylko ze ty miales je wczesniej, mnie sie zaczelo z 8 lat temu mialam takie cos , kiedys bylismy u znajomych i poczulam ze gdzies odplywam zanikly glosy jakby dusza uplywala z ciala, z tego letargu wyrwala mnie znajmoa u ktorej bylismy zartując zebym niemyslala tyle bo zostane mysliwym. a potem juz kilka razy tez mi sie tdarzalo. musisz sie spytac swojego psychiuatry o psychoterapie bo mnie wlasnie ona tam skierowala . bylam dopiero 1 raz i ta pierwsza wizyta wyglądala raczej tak oficjalnie pani psycholog wypytywala mnie narazie o takie szczegoly jak: kiedy to sie zaczelo jakie sa objawyitp ale na nastepna wizyte kazala mi spisac na kartce najwazniejsze momenty te tragiczne i szczesliwe odkąd pamietam czyli od dziecinstwa bo nerwica to taka choroba ktora zagniezdza sie w nas juz wlasnie w latach jak bylismy dziecmi mozna to porownac jakiegos zbiornika kiedy zabraknie miejsca zaczyna sie potop. najwazniejsze ze podobno jest nadzieja ze mozna sie wyleczyc trzeba w to wierzyc i walczyc . ja powiedzialam sobie ze sie nieugne ze niepokona mnie tten niewidzialny pasozyt ktory zeruje w moich myslach. pozdrawiam cie serdecznie grzesiu i wszystkich innych
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

przez bogarset 17 sty 2007, 15:54
Trochę jakbym siebie czytał. U mnie zaczęło się coprawda w innych okolicznościach, ale podobnie jak u Ciebie wygląda to podobnie i też trwa ponad 2 lata (chyba juz teraz nawet ponad 2,5 roku). Mam zawroty głowy (uczucie niestabilności, zachwianie równowagi), bóle w klatce piersiowej zapierajace dech, ścisk w gardle (nieraz straszny problem z przełykaniem), bóle głowy, drętwienia, uczucie omdlewania itd. Co ciekawe i jak czytam Ciebie to stwierdzam jednak, że nie tylko ja tak mam - mam wrażenie puchnięcia twarzy i szyi (częściej jednostronne w okolicach uszu niż całej twarzy). Co gorsza, wiekszośc tych objawów mnie nie opuszcza... tzn, trwają zwykle większą częśc dnia i pojawiają się codziennie (na te 2,5 roku to może z miesiąc w sumie był bezobjawowy). Ciekawi mnie bardzo, czy też tak masz (macie), że nie możecie się uwolnić od tego każdego dnia. Ostatnio doszła jeszcze do tego straszne wręcz nadwrażliwośc na niektóre dźwięki (aż mnie prąd przeszywa). Dodam jeszcze, że pewnie jak i Wy wszyscy wykluczyłem na podstawie (chyba teraz już w sumie 24) badań specjalistycznych somatyczną przyczynę moich dolegliwości, a czeka mnie jeszcze test na boreliozę (teoretycznie to może też być przyczyną - szczególnie jak się przyjrzeć objawom, występowaniu choroby i jej utajonym wieloletnim przebiegiem). Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 paź 2006, 11:13

przez mamtegodosc 17 sty 2007, 17:20
tez mam taka kłode w gardle .. dziwne uczucie :/.... juz od pół roku mi to towarzyszy :/
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 gru 2006, 18:24

przez kamka 17 sty 2007, 22:34
witam was

bogarset normalnie jak bym siebie czytala naprawde mam to samo co ty i tez trwa to 2 lat codzienie jak chcesz pogadac na GG 893760 jesli masz ochote to napisz do mnie

POZDRAWIAM PA
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

przez greg75 17 sty 2007, 23:59
Jutrio ide do pracy,po paru dniach urlopu...znpwu niepokoj jakis mnie ogarnia wewnetrzny....ale w sumie stesknilem sie za dzieciakami z ktorymi pracuje,jestem opiekunem dzieci z porazeniem mozgowym,zespolem downa ,zespolem retta,autyzmem....tam tez mnie juz sporo razy chwycilo to cholerstwo,wyskakuje zazwyczaj z nienacka,choc czasem juz jadac w autobusie czuje ze dzien bedzie ciezki...
...zauwazylem ze zaczalem odczuwac potrzebe pisania o tym wszytkim i jest mi jakos lepiej przez chwilke;)fajnie,ze wczoraj znalazlem to forum......pozdrawiam Wszystkich...Lidia trzymaj się cieplo...
Paxtin mój przyjacielu,to już 13 miesięcy:)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 sty 2007, 23:15
Lokalizacja
Piekary śl

przez sylwunia55 18 sty 2007, 00:09
ja mam wrażenie że mózg mi pęknie rozerwie mi glowę i nagle tracę pamięć im bardziej się skupiam to tym bardziej mi nie wychodzi ostatnio nawet nie mogłam wydać pieniędzy bo nagle pusto w głowie i nie mogę sie doliczyc ile wydać reszty stałam jak slup i myślałam że sie poryczę co to było Ja chyba wariuję!!!!!!!!!!!!niedlugo nie bede wiedziala jak sie nazywam serce mi pęknie .Ciągle sie zle czuje nawet wstawanie z łozka mnie męczy bo przespałabym cały dzień!!!Boję sie isć do sklepu za duzo dla mnie ludzi to jakis HORROR!!
..............................
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sty 2007, 19:32
Lokalizacja
Legnica

Postac w koszmarze - pomozcie!!!.(sen bolesny).

Avatar użytkownika
przez nerim 18 sty 2007, 00:32
Powiem scislej o co chodzi.
Co ok. dwa tygodnie jakas postaC?. Zmora?. Meczy mnie swoimi snami jesli dobrze mowie. Snie ze np. cos mnie dusi albo dlubie w oczy i jak sie zrywam ze snuje to czuje bol oczu.
Czy ja sie czegos lekam?. Tak tych snow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
16 gru 2006, 20:27

Avatar użytkownika
przez nerim 18 sty 2007, 00:34
Tak koszmar - sen bolesny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
16 gru 2006, 20:27

przez Yantar 18 sty 2007, 03:12
Niestety ale jakania o ile wiem, nie da sie jakos wiekszy sposob ograniczyc farmakologicznie. Do tego potrzebne jest duzo praca nad soba.

Podam na przykladzie mojego kolegi.
Gdy poznalem go 10 lat temu, jakal sie masakrycznie dodatkowo mial wiele innych silnych objawow na tle nerwicowym. Gdy pytal sie go o cos np przelozony to byla dla niego kompletna tortura.
W koncu troche bardziej ustabilizowalo mu sie zycie, znalazl dobrego logopede i psychologa (nie wiem czy przypadkiem to nie byla jedna i ta sama osoba) i sam bardzo duzo cwiczyl. (bral tez i w tym czasie lekarstwa)
Jakanie praktycznie ograniczyl do minimum. Faktem jest, ze pilnowal sie zeby nie mowic z szybkoscia karabinu. Ale i tak osiagal znakomite rezultaty. Napewno duzo pomoglo mu pare osob, ktore zaczely zabierac go na imprezy, miedzy ludzi tam nabral wiecej pewnosci siebie, a im wiecej pewnosci tymlepiej sobei radzil. Dzieki temu pozniej poznal fajna dziewczyne, a dzis sa szczesliwym malzenstwem z dwojka dzieciakow :).
W tym wszystkim jest tylko jeden zgrzyt cos 3 lata temu, mieli stluczke samochodowa. Niestety wylazl na wierzch PTSD i jakanie czesciowo powrocilo + pare innych niemilych przypadlosci :/
Niestety chwilowo nie mam z nim kontaktu bo juz nie pracujemy razem, ale jak sie z nim spikne to moze nie zapomne sie spytac o blizsze szczegoly jego kuracji. (z rozmow, ktore o tym przeprowadzilismy o ile pamietam, ze bardzo cenil sobie rady psychologa odnosnie sposobow na uspokojenie)
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do