Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kitty 16 sty 2007, 20:08
ja mam lęk przed smiercia..odkad zmarł mój tato, nmam takie stany depersonalizacyjne, jakby siwat był nierzeczywiaty, ataki leku, duszniosci. czy ktoś tez tak ma, takie uczucie snu na jawie
kitty
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 sty 2007, 22:02

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 16 sty 2007, 20:31
Właściwie to w swoim pierwszym poście napisałaś, że bardzo zależy ci na "internetoweJ' diagnozie kogoś z tego forum, ale nikt tu raczej nie 'porwie" się na diagnozowanie przez internet - watpię, żeby to było możliwe w ten sposób. Jeśli chcesz wiedzieć, jak 'nazwać" to, co cię tak martwi, musisz niestety iść do specjalisty. To nie jest 'drastyczny" sposób - może w Polsce tak jest o postrzegane, ale wizyta u psychologa czy u psychiatry NAPRAWDĘ nie oznacza, że "nadajesz się do wariatkowa". Wręcz przeciwnie - lekarz może pomóc ci jakoś rozwiązać twój problem, może nawet okaże się, że jego przyczyna jest - że tak powiem - bardziej "trywialna" niż mogłoby się wydawać? Po prostu nie przejmuj się, że musisz do niego iść - to lekarz jak każdy inny. LEPSZA jest wizyta u psychologa, niż słuchanie "internetowych diagnoz" (być może znajdzie się ktoś chętny, żeby ci ją wystawić) - wtedy masz większe szanse, że za jakiś czas będziesz się czuć naprawdę świetnie, a twoje ataki miną. :D

[ Dodano: Wto Sty 16, 2007 7:31 pm ]
Ostatecznie możesz przeczytać, jakie są objawy nerwic i depresji i borderline (http://bpd.9g.pl/Forum/index.php , http://bpd.szybkanauka.net/ ) - może "odnajdziesz się" gdzieś wśród tych opisów, ALE tak czy inaczej powinnaś udać sie do speca. Czytanie objawów różnych zaburzeń jest jak czytanie encyklopedii zdrowia - potem wydaje ci się, że chorujesz na wszystko i masz kilka raków, więc nie jest to zbyt dobry sposób na tzw. "obiektywną" ocenę twojej sytuacji.
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

przez ertik 16 sty 2007, 20:31
aftermath moze i dobrze myslisz ,ale wiesz jelsi kobieta lubi sex a facet nie jest w stanie jej zaspokoic to z nim zerwie to sa dopiero 1 spotkania a wiem ,ze ona juz by chiala sie ze mna przespac ,jesli nie powiedzie mi sie na poczatku to mysle ,ze znajdzie sobie lepszego faceta ehh nie wiem jka to bedzie wiem jedno ze to psychika tak dziala nic iecej na codzien nie mam problemow z erekcja .Dochodzi do tego tylko wtedy ,gdy jestem z dziewczyna sam na sam i mam uprawiac sex ,mialem przypadki ,ze zabwalilem sie z dziewczynami tylko oralnie i wiedizalem ze ona nie bedzie ejscze chaila uprawaic sexu to wtedy bylo ok nie mialem problemow z erekcja ,ale jesli tylko wiem o tym ze bede mial sie z nia przespac to klapa to jest dziwne starsznie!! :roll:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 sty 2007, 13:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Rambo 16 sty 2007, 20:43
Moje lęki dotyczą obaw przed ew. postępem choroby naczyń. Po naświetlaniach sprzed 17 laty przeciwko chłoniakowi złośliwemu zrobiły mi się zwężenia w tętnicy szyjnej wewn. lewej. Mam założony stent. Lęk dopada mnie najczęściej rano lub wieczorem w domu. W pracy nie mam zwykle czasu się bać. Lubię być między ludźmi - to mi wyraźnie pomaga. Najgorsza oczywiście jest somatyzacja: kołatanie serca, fale gorąca, poty, lęk, że zaraz stracę przytomność lub dostane udaru, zawroty głowy, wzrost ciśnienia. Badania wykluczyły choroby organiczne, więc wylądowałem u psychiatry, który stwierdził nerwice. Zresztą na tyle negatywnych przeżyć co przeszedłem (choroba nowotworowa, śmierć ojca i brata) byłoby dziwne, gdybym jej nie miał. W końcu jestem Rambo, a nie Terminator :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:14
Lokalizacja
Warszawa

przez Lena 16 sty 2007, 20:46
a.leksandraa twoja choroba (bo niewatpliwie chora jestes) nie usprawiedliwia atakow na moja osobe. moze troche wiecej szacunku, tym bardziej dla starszych....

poza tym co niby chcesz tu przeczytac? jaka "diagnoze"? Zapalenia pluc sie nie leczy przez internet, a tym bardziej chorob psychicznych. Do tego jest potrzebna wizyta u specjalisty tak jak w przypadku chorob fizycznych i podjecie odpowiedniego leczeczenia. A skoro to wiesz, to na co czekasz? Az samo przejdzie? Moze przeziebienie przejdzie samo... ale zaburzenia psychiczne nie, do tego trzeba terapii, a nie atakow na ludzi odpowiadajacych na twoje posty.
Lena
Offline

przez Paulo 16 sty 2007, 23:06
Ja też mam problem z jedzeniem, szczególnie wmiejscach publicznych (!!!) i na imprezach rodzinnych gdzie jem tam mało- choć wszyscy nalegają żeby jeść i jeść. Chociaż i tak bardziej obawiam się mdłości aniżeli jakiegoś zadławienia. Co robię. Po prostu unikam tego, objadam się w domu i tyle. Jeśli juz muszę gdzieś jeść to łykam przedtem xanax 0.5 na 2 godz do przodu i jestem zrelaksowany. "Najłatwiej" mi się je jak jestem naprawdę głodny, wtedy uczuciegłodu neutralizuje wszystko. Poza tym zawsze jem przeraźliwie wolno . :? [b] Lekarz mówił mi rzebym się więcaj ruszał uprawiał jakiś sport..it. endorfiny poprawiają ogólny nastrój i samopoczucie więc trochę ćwiczę choć nie chce mi się, no i jem czekoladę... :smile:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 sty 2007, 23:18

Co ja mam zrobic??

Avatar użytkownika
przez niqqa 16 sty 2007, 23:13
W sumie to nie wiedzialam, gdzie to umiescic a chcialam sie Was poradzic nerwuski ;) (hehe i kto to mowi;))

Od ponad roku pracowałam na jednym z serwisow internetowych. Bardzo sie cieszylam, ze sie dostalam do redakcji. Zalezalo mi na takiej pracy, poza tym serwis dotyczy sfery moich zainteresowan.
Plusy tez byly-mialam wejsciowki na rozne imprezy z czym wiaze sie poznawaniem roznych fajnych i czesto znanych osob.
Honorarium- nie bylo o nim mowy. Jedynym wynagrodzeniem byly wejsciowki na imprezy, akredytacje na rozne imprezy w tym sportowe. Nie ukrywam, ze to bylo fajne :twisted:

Wszystko ukladalo sie super do czasu.
Ostatnio mialam strasznie duzo zajec na uczelni, w domu. No i ta nerwica - dała mi popalic. Nie bylam wstanie siedziec przed komputerem a co tu wogole mowic o pisaniu jakiegoś artykułu?? :( :?
Napisał do mnie naczelny, ze daje mi okres 2 tygodni. Jesli sie nie poprawie z moja praca "wywala mnie z redakcji! "

Zrobilo mi sie smutno, przykro a z drugiej strony poczulam ulge, ze choc jedna rzecz mi "odpadnie" z listy moich obowiazkow.
A potem znowu zal, ze juz wszystko sie skonczy. I znowu w sumie przez glupia nerwice. Kiedys moglam robic 100 rzeczy naraz, z wszystkim sie wyrabialam a teraz?? Codziennie zle sie czuje, jestem zmeczona. Do tego studia, staz, praktyki i kursy jezykowe, nauka po nocach....zaraznac sie mozna :(

Przeciez nie powiem naczelnemu, ze mam nerwice i to przez nia ostatnio tak funkcionuje , przez leki.

Tym bardziej, ze to jest dziwny facet. Czasem mam wrazenie, ze nie ludzki. W kazdym badz razie lubi sie czepiac. A szczegolow to najbardziej.

Napisalam dzis jeden artykul, teraz e-mailem przyslal mi kolejna "porcje" która musze przeczytac i cos na ten temat napisac.... :( Jeszcze dzis. Nie wspominajac, ze dzis jest juz wtorek a w sobote mam zajecia na uczelni- w tym dwa kolokwia "po byku"- i praktycznie jeszcze nic nie umiem :/

Szkoda mi troche rezygnowac z pracy ,ale z drugiej strony chyba trzeba czasem z czegos zrezygnowac :(
Dlatego zastanawiam sie, czy nie zadzwonic do Niego i nie powiedziec, zeby juz nie marnował tych 2 tygodni i zaczal szukac kogos na moje miejsce. A chetnych znajdzie napewno szybko... :cry:

Wiecie?? Czasem przez ta chorobe( a moze przez te oglupiajace proszki??) czuje sie jak jakis Debil (doslownie) bo nie potrafie podejmowac decyzji w swoim zyciu.....

Beznadziejna jestem :(
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Lęki

przez greg75 16 sty 2007, 23:43
hey!jestem tu nowy....moja przygoda z lękamiz aczela sie w dziecinstiwe.nazwalem to sobie"syndrom zachodzacego slonca",otoz zawsze gdy robilo sie juz ciemno,zaczelem sie czegos bac,plakac...tak jakbym sie przeniosl w inna rzeczywistosc,,,ciezko to opisac ale bylo to straszne...potem toi przeszlo....wrocilo w 1997 r.bezposrednia przyczyna byl starch przed pojsciem do armii....gdy w koncu dostalem kat.D,uradowany pobueglem do domu i zaczelo sie....:(nagle mialem taki ucisk w glowie...poczucie ze zaraz umre najgorysz byl ten ucisk,wyladowalem w szpitalu na neefrologii;)wowczas nik nie skojarzyl ze to moze byc nerwica.od tamtej pory mam jazdy...jazdy ze tak powiem ewoluowaly;)zawsze skacze mi cissnienie przy tm....na poczatku byl to natlok mysli,tajka gonitwa.otem czulem taki jakby impuls do glowy i zaczynala sie jazda,odretwienie,panika,dusznosc,i chec ucieczki z tego miejsce,nigdzie nie moge usiedziec...boje sie ze umre,,,po 15 min to mija,ale jestem wycienczony....byl okres ze mam tak 3-4 razy nadzien,,,kiedys nie wychodzilem przez 3 miesiace z domu,balem sie zeby telefon nie zadzwonil.....dopiero w styczniu 2005 poszedlem do psychiarty,zalecil mi paxtin...w sumie czuje sie lepiej choc pod pewnymi "meskimi"sprawami nie jest za ciekawie:)teraz ataki sa rzadsze,choc przez pol roku wogole nie bylo,teraz wracaja:(zaczyna sie od wspomnianego impulsu do mozgu,czesto przed snem,np leze i chce zasnac,i nagle przez swuiadomosc przechodzi mi mysl ze wlasnie sie zaczyna,nogi mi sie takie robia jakies ciezkie,tzn stopy,leze i wmawiam sobie ze zara z to minie,ale oczywiscie nie mija,wtedy wstaje,juz kreci mn isie w glowie,serce wali jak mlot,zaczynam panikowac,zona mnie jak zwykle uspokaja i kaze usiasc,ale mnie wszedzie"nosi"mimi iz wiem ze to sie za kwadrans skonczy to boje sie ze umieram,ze dostane wylewu:)tak cholernie ciezko z tym zyc....a nagorsze jest to wszyscy w kolo mowia"wez sie w garsc..."wmawiasz sobie...:(ogolnie tez stalem sie nerwowt bardzo z byle powodu wybucham,odbija sie to na mojej zonie,nie umiem sie opanowac....czasem juz nie chce mi sie zyc.....teraz tez mam dola cholernego,nie wierze w siebie....wczoraj zdawalem mature...z polskiego,poszedlem,tzn prawie mnie zona wygnala,bo nie mialem odwagi isc,i oczywiscie po przeczytaniu pytan zwatpliem,caly sie trzaslem,slabo mi sie robilo,podeszlem do komisji i oddalem pusta kartke.........w domu zona nazwala mnie tchorzem,nieodpowiedzialnym czlowiekiem...ja juz ie umiem tlumaczyc ze nie ze wszytkim daje sobie rade:(:(pozdrawiam wszyskich na forum-Grzesiek

[ Dodano: Wto Sty 16, 2007 10:43 pm ]
to znowu ja...zapomnialerm dodac ze podczas tych atakkow czuje sie jakbym byl w takim półsnie,taka jakby inna rzeczywistosc,czas jakby inaczej plynal....to tez jest przeazajace...ma ktos z Was tez cos takiego? anajgorsze sa ataki "w terenie" czyli poza domem.....wtedy panika i strch jest duzo wiekszy,,,,:(no i lęk przed lękiem...czyli wyczekiwanie kolejnego ataku...pozdrawiam raz jeszcze
Paxtin mój przyjacielu,to już 13 miesięcy:)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 sty 2007, 23:15
Lokalizacja
Piekary śl

Avatar użytkownika
przez gina 16 sty 2007, 23:59
Kompletnie wariujesz... :D :D :lol:
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez sisi1234 17 sty 2007, 00:21
dlawienie strasznie siedzi mi w glowie. nawet jak przelykam sline to sie boje.czasem "czuje" jak puchnie mi gardlo, jak zatykaja mi sie drogi oddechowe..boje sie pic, boje sie brac jedzenie do ust, boje sie chrupac, bo to "niebezpieczne" a najlepiej...wlasnie jak obok jest mama ktora to reprezentuje sluzbe zdrowia... i "jakby co" mnie uratuje...zwariowac mozna..
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

przez Ina 17 sty 2007, 00:40
Ja mam lęk przed ... myszami. Potwornie się ich boję do histerii włącznie, cała się trzęsę,krzyczę, płaczę, itp.Trzeba mnie uspokajać. Kiedyś mój brat dla żartu posadził mi chomika na ramieniu. Po kilku dniach chomik zdechł (chyba nie wytrzymał spotkania ze mną). A myszy i stworzenia podobne widzę wszędzie (nadmieniam, że jestem abstynentką), do piwnicy (jakiejkolwiek) już dawno nie wchodzę.
Inny lęk to nekrofobia. Nigdy nie widziałam zwłok, gdy leżałam w szpitalu a w sali obok ktoś umierał to szybko wypisałam się na własne żądanie, bo bałam się,że może wstawią go potem do łazienki , ja będę musiała iść i....brrrr.
I boję się niedołężności, choroby, starości... Czyli to chyba w normie?
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

przez Lena 17 sty 2007, 01:24
nie poddawaj sie!
marne to pocieszenie, ale nie jestes sama, dasz rade! :)
Lena
Offline

przez hexa 17 sty 2007, 09:09
Za bardzo skupiacie sie na mysli ze bedziecie jeśc i sie udusicie. Ja równiez miałam, mam jeszcze czasami problemy z przełykaniem, ale wynikały one przede wszystkim z zastanawiania sie nad kazdym przełknietym kęsem. Jedzenie mam byc przyjemnością, a nie przykrością. nie nastawiajcie sie ze od razu sie udusicie.Skupcie myśl nad czyms innym, nad smakiem jedzenia popijajcie jedzenie duzą ilościa płynów, gdyz nadmiery stres powoduje wysychanie sluzówek a to prowadzi do problemy z przełykaniem, gdyz macie za mało śliny.zycze powodzenia. "I smacznego.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 sty 2007, 08:33

Avatar użytkownika
przez Róża 17 sty 2007, 09:54
Faaajnie,wolałabym śmiech zamiast paniki,eh.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do