Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez mamtegodosc 14 sty 2007, 16:41
mam dosłownie tak samo jak ty ! ... od dwóch miesięcy bół głowy ogromny ucisk !... potem cała sie trzęsłam.. czuje w sobie lęk niepokój .. niemogę już jeść.. a od dwóch dni drętwieją mi kończyny do takiego stopnia ze wcale ich nie czuje.. chyba czas do lekarza ?:(
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 gru 2006, 18:24

mój problem

Avatar użytkownika
przez mono 14 sty 2007, 16:53
Hej. Chciałbym się was zapytać co sądzicie o mojej sytuacji. Liczę na radę odnośnie ojca. Może po krótce wyjaśnię skąd moje wątpliwości. W połowie grudnia byłem u psychiatry (właściwie mama mnie tam zaciągnęła). Nie mówiłem wszystkiego całkiem szczerze bo mama była tak przejęta że musiała wejść ze mną. Ona prawie nic nie wie o mojej sytuacji, nie potrafię z nią rozmawiać o wszystkim. Wielkim problemem było dla mnie nawet to, żeby powiedzieć jej o mojej depresji nie mówiąc już nawet nic o rozgryzaniu z nią przyczyny. Wiedziałem że wcześniej czy później będę musiał jej o tym powiedzieć ze względu na to jak mi szło na studiach. Zawaliłem wszystko co było do zawalenia przez brak koncentracji. Jest z nią tak źleże tego posta pisałem na brudno na kartce bo miałem problemy z zebraniem myśli. Lekarz potwierdził że to depresja a ja naściemniałem że nie widzę żadnej przyczyny mojego stanu mimo że może być ich kilka. Dostałem Cital (20 mg/dobę) i wróciliśmy do domu. Wtedy stało się to czego obawiałem się najbardziej - musiał dowiedzieć się o tym ojciec. No i dowiedział się od mamy. Potem przez kilka dni gapił się na mnie jak na świra. NIgdy nie miałem z nim idealnych kontaktów, bo to jest człowiek-władca i Pan Wszystkowiedzący. Zawsze serwował mi jakieś głupkowate i absurdalne komentarze na mój temat, ale tłumaczyłem sobie że to co mówi to jakiś absurd, śmiałem się z tego i to olewałem. Tym razem nie wytrzymałem kiedy "dowiedziałem się" od niego że sam jestem sobie winien tego że zachorowałem. Bardzo mnie to ruszyło. Przeleżałem u siebie w pokoju koło dwóch dni nie robiąc nic. po tym incydencie (a było to w święta) unikam jego obecności. Kiedy jest w domu, siedzę cały czas u siebie. Boję się tego że znowu mógłby mnie zgnoić. Kiedy jest w pobliżu drżą mi nogi i trzęsą się ręce. Nie wiem czy dobrze robię izolując się od niego. Nie wiem co powinienem zrobić w tej sytuacji, może powinienem próbować przełamać mój strach? Nastrój po lekach mi się poprawił ale lęk przed ojcem nie mija.

Chciałbym się jeszcze Was zapytać czy waszym zdaniem mam również nerwicę. Od dawna notorycznie bolał mnie brzuch (taki ból promieniujący na plecy) a czasem miałem rozwolnienia przy których bóle całkowicie pozbawiały mnie sił, kiedy szedłem do łazienki i zrobiłem co miałem do zrobienia ból miajał jak ręką odjął. Mam odruchy nerwowe - zagryzanie warg i rozdrapywanie wszystkiego co mi wyskoczy na twarzy. Mam zawsze spocone ręce, ale to już od podstawówki. Zawsze mam napięte mięśnie. Podejrzewam że mogę mieć fobię społeczną ale to co mnie zastanawia to że nie mam objawów panicznego lęku, ale po prostu izoluję się od ludzi pomimo poczucia że potrzebuję tych kontaktów. Coś mnie blokuje. Zawsze wychodząc gdzieś mam wrażenie że ludzie się ze mnie śmieją. Faktem jest że czasami ma to miejsce naprawdę, ale ja każdy usłyszany śmiech traktuję jako wymierzony we mnie. Mam kłopoty z załatwianiem czegokolwiek, nawet przez telefon. Zawsze język zaczyna mi się plątać a słowa nie układają się zdania.
Zastanawiam się też nad narwica natręctw (o ile możliwe jest chorowanie na wszystko na raz :/). Mam zawsze czarne myśli kiedy mama lub brat jadą z ojcem na dłużej. Obawiam się wtedy że zginęli w wypadku albo w najlepszym razie są ranni. Tak jak wcześniej mówiłem, nie wiąże się to z atakami panicznego lęku. Kiedy ja jadę z nimi to nawet dobrze mi z tą myślą, że w każdej chwili może się coś stać i nareszcie skończy się moja męka. Mam też jazdy z liczbami. Ciągle widze na zegarku godziny typu 12.12, 12.21 i z minutami 36. 36 kojarzy mi się z czymś konkretnym ale ani złym ani dobrym. Mam ogólne wrażenie że to coś znaczy.

W końcu wszystko z siebie wyrzuciłem. Oczywiście przy najbliższej wizycie u lekarza o wszystkim opowiem ale chciałbym wcześniej wiedzieć czy myślicie że to może być też nerwica. No i czy dobrze postępuję z toksycznym ojcem.

ps. Mam też męty przed oczami, czytałem o tym w dziale o nerwicy. Nie wiem czy iśc z tym do okulisty bo mi to właściwie wcale nie przeszkadza...
ps2. W dziale 'oferty' pytałem się o sprawdzonego psychologa z Łodzi, przypominam się tu bo tam może zagląda mało osób, jeśli ktoś zna jakiegoś dobrego to mógłby dać znać? Znalazłem tamtylko sprawdzonego specjalistę od nerwic, może uważacie że jednak mam też nerwicę. W takim wypadku wybrałbym się do niego. Pytam się bo nie chciałbym trafić do przypadkowego gabinetu jakiegoś oszołoma.
Lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 gru 2006, 21:52

Avatar użytkownika
przez czarnykot 14 sty 2007, 16:56
Moi Drodzy ja też to przechodziłem i też zaczynałem od lekarza rodzinnego. Ten ze zrozumieniem ligitymizowanym własnymi doświadczeniami zdrowotnymi zapisał mi nawet nie pamiętam co i zaczął się koszmar.Byłem jak walnieęty pałką drżenie, zawroty potworny niepokój itd itp po odstawieniu leku zdecydowałem się na konsultacje z przyjaciółmi i to dopiero pokazało jak należy podchodzić do tych problemów. Zdecydowanie polecam psychologa, psychiatrę.Pozdrawiam życzę SZYBKIEJ stabilizacji . Nie Martwcie się będzie dobrze - miliony przez to przechodziły, przechodzą i będą przechodzić .
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Gregorius 14 sty 2007, 17:03
Lepiej wybierz sie do lekarza , jesli jeszcze nie byłeś , nie wszystkie takie objawy musza wskazywac na nerwice, ale twardy jesteś że majac takie obajwy nie szukałeś jeszcze pomocy i nie poszedłeś do lekarza.Nerwica charakteryzuje sie raczej tym że objawy są tak uciazliwe że chce sie od tych dołujących objawów jak najszybciej uwolnic i szuka sie pomocy u lekarza.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 sty 2007, 10:30

przez lidia_29 14 sty 2007, 18:00
najgorszy jest ten lęk o to ze sie zaraz umrze.....przeciez to takie glupie myslec ciagle o tym tymbardziej ze tak czy siak kiedys zakonczy sie ten zywot i niepowinnam sie martwic na zapas, noi te bole serca, czemu boli skoro nic mu niejest wedlog diagnozy lekarzy??.............. byloby mi lzej gdybym umiala to zrozumiec. chcialabym sie spotkac osobiscie z osobami o podobnych dolegliwosciach moze jest ktos z lodzi??
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

Avatar użytkownika
przez Róża 14 sty 2007, 19:46
Witaj mono-powinieneś powiedzieć przy następnej wizycie o swoich dolegliwościach.Może to być nerwica depresyjno-lękowa z natręctwami.Takie 3w1 niestety.Nie podam ci zadnych namiarów,bo nie miałam szczęścia trafic na dobrego specjalistę,a co do ojca,to myślę,że najlepiej podpowiedziałby ci psycholog jak masz postępować.Mnie osobiscie wydaje się,że unikanie do niczego nie doprowadzi.Ale wiem-łatwo powiedzieć.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Niteczka 14 sty 2007, 21:08
Witam
Ja boje sie takze samotnosci, lęk mnie dopada jak sama jestem i zaraz mam reakcje organizmu na to: poce się, zimno-ciepło, trzese sie, mam tiki, pytki oddech, uczucie duszenia w gardle, poza tym robi mi sie jakos słabo i mam wrazenie ze zaraz zemdleje i wtedy zaczynam się bać jeszcze gorzej i nie wiem co ze soba zrobic :cry: szczególnie w nocy gdy jestem sama. Jakiekolwiek mam lęki ( a mam ich DUZO) wszytko w ostatecznosci sprowadza sie do leku o moje życie...
Pozdrawiam
I am alone at a crossroads
I'm not at home in my own home
And I've tried and tried to say what's on my mind
I'm so tired of pretending...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
03 sty 2007, 19:39
Lokalizacja
Głogów

przez sisi1234 14 sty 2007, 22:51
Rozumiem Mono, ze na szczera i otwarta rozmowe z twoim ojcem nie ma co liczyc? A mama? moze jest sznasa zebys usiadl z nia sam i powiedzial jej, co sprawilo, ze czujesz sie wlasnie tak.Skoro sama zaprowadzila Cie do psychiatry, to znaczy ze sie martwila o Ciebie.To dobrze, ze chcesz jeszcze raz porozmawiac ze specialista, odezwij sie potem i powiedz jak wypadla wizyta.trzymaj sie bardzo cieplo
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

przez lidia_29 14 sty 2007, 23:37
no ladnie, ja mialam caly czas nadzieje ze to cholerstwo da sie wyleczyc i szybko minie a tu czytam ze niektorzy mają ją 20 lat...........zalamka :-|
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

przez lidia_29 14 sty 2007, 23:57
matko kochana, mam to samo ale czytajac te wszystkie posty o szumach w uszach niewiedziec czemu.... przepraszam za to co teraz napisze niech zaden znerwicowany czlowiek sie nieobrazi ale ja dostalam ataku smiechu!!!! niewiem czemu mnie samą mecza te szumy z tego tez powodu zamiast spac siedze przy kompie ale jak przeczytalam to wszystko to smialam jak niedorozwinieta, niewiem moze ja naprawde wariuje ale najwazniejsze ze lęk o to ze zaraz umre zginą (narazie) pozdrawiam wszystkich :lol:
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 15 sty 2007, 00:27
Ja mam trochę podobną mamę. Tzn. ja czasami mówię jej, że źle się czuję itd., ale widzę, że ona po prostu nie ma kompletnego pojęcia, o co mi chodzi. Wiem, że nie portafi wczuć się w moją sytuację. Jeśli chodzi o rodziców, to niewiele możesz zrobić: są dość starzy i nie da się ich za bardzo zmienić. Takie jest przynajmniej moje zdanie. Najlepiej zmienić własny stosunek do nich i do tego, co mówią (chociaż to trudne, bo to w końcu rodzina). Nie wiem, ile znaczy dla ciebie zdanie ojca - najpierw napisałeś, że w przeszłości go olewałeś, ale potem - że przez 2 dni nie wychodziłeś z pokoju, więc chyba jednak znaczy dla ciebie więcej NIŻ BYŚ CHCIAŁ. Wydaje mi się, że on niekoniecznie chce cię zgnoić - jego po prostu przeraża i przerasta twoja sytuacja. Faktycznie - możesz z nim porozmawiać, ale po to, żeby powiedzieć mu, że nie podoba ci się sposób, w jaki cię traktuje i że chciałbyś, żeby przestał i powiedział, dlaczego tak się do ciebie odnosi. Ale nie licz na to, że nagle on cię zrozumie. Mimo, że jest w twoim domu 'panem i władcą", nie ma żadnego powodu, żebyś "tolerował" (bo chowając się w pokoju tolerujesz jego zachowanie i się mu poddajesz, a on pewnie w ogóle nie pamięta co ci jeszcze przed chwilą powiedział) jego poniżające komentarze. Mów mu wprost, że sobie tego nie życzysz i na to nie zasługujesz. Ja tak robię. Nie radzę zamykać się w pokoju i nie odzywać się. W ten sposób dajesz sobą manipulować, a "oprawca":) czuje się lepiej. Wiem, że pewnie nie powinnam dawać takich rad przez internet nieznajomym, ale to, co napisałam, chyba nie powinno zaszkodzić, nie? Poza tym - psycholog na pewno też ci coś w tej sprawie może doradzić. Powodzenia.
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

Avatar użytkownika
przez arla 15 sty 2007, 13:48
gonitwa myśli nie jest mi obca .....szczególnie w nocy jakos bardziej to sie nasila bleeeeeeeee nie lubie tego i mam wtedy wrazenie jakby głowa mi puchła
'Zacząć jest łatwo. Wytrwać jest sztuką'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
06 sty 2007, 18:19

przez Moniczka 15 sty 2007, 14:33
Stale mam cos takiego jak gonitwa mysli.Zwykle dotycza one tego,czy zwariuje,strace zmysly lub jeszcze przetrwam jeden dzien.mam wrazenie,ze z mozgu wychodza mi drozdze,ktore pecznieja,te napiecia w glowie sa straszne.Lekarz mnie uspokaja,ze to normalne,ale ja mu nie wierze.Boje sie,ze kiedys to na serio doprowadzi do obledu.Przy tych natrectwach myslowych robie sie drazliwa,kazdy dzwiek czy slowo podrywaja mnie na nogi,czasem nie potrafie sie nawet wyslowic,bo sie jakam,zapominam slow.Tragedia :cry:
Moniczka
Offline

przez Moniczka 15 sty 2007, 14:38
Wczoraj przezylam wieczorem cos strasznego,nagle lezac nie moglam przelknac sliny,zaczelam sie dusic,na sile szybko przepychalam miesniami gardla te sline ale szlo tak ciezko i przy tym moim cialem wstrzasal taki niepokoj.Wzielam validol ale z tabletka w gardle bylo jeszcze gorzej.Pilam wode,ale malo pomagalo.Dopiero polowka alproxu pozwolila mi zasnac,dzis od rana jednak znow to samo,jakis opor przy przelykaniu sliny.To jakas infekcja,nowotwor,gula w krtani czy tylko nerwicowe?Jak sobie w tym pomoc?
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do