Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez samotniczka 11 sty 2007, 13:23
Dobrze to ujęłąś-wszystko zależy od podejścia jednostki. Lepiej nie wkręcać sobie dodatkowo lęków, a jesli zabierasz ze sobą leki, to nie powinnaś stracić kontroli. Nastaw się pozytywnie na wyjazd, zobaczysz będzie ok :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez Monika T. 11 sty 2007, 18:04
Ja się boję tego, że zwariuję, totalnie stracę panowanie nad własnym umysłem a objawy mam takie jak większość, kołotki serducha, ciśnienie rozwala mi mózg chcę uciec sama nie wiem gdzie. Boję się, że zrobię krzywdę mojemu dziecku albo, że się nim nie zajmę. Boję si samotności. Mam wspaniałego faceta, który mnie wspiera i lekarkę, która daję sobie uciąć głowę za to, że nic nikomu nie zrobię tym bardziej własnemu synkowi. Takie są poprostu uroki nerwicy lękowej, totalna panika i wybujała wyobraźnia to wszystko można pokonać!!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 sty 2007, 16:37
Lokalizacja
Poznań

przez kasiek 11 sty 2007, 18:57
Ja czuję sie najgorzej rano.Okropnie.Czesto mam myśli,ze szkoda,ze znów muszę sie obudzic.CZY TO KIEDYŚ MINIE????????????/
To co jest niezwykłe, znajduje sie na drodze zwykłych ludzi.
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez gina 11 sty 2007, 19:11
Eeee, bo to trza rano wstać i na śniadanko wciągnąć coś słodkiego,jakąś bułeczkę z czekoladą albo duże ciacho takie z kremem kakaowym na przykład,potem dopiero kawulec i fajeczki.Pewnie powiecie,że rano nic nie możecie przełknąć,ależ możecie,możecie... Mówię Wam,porządna dawka magnezu i życie jest pięęękne!!!
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

nerwica i leki

przez lidia_29 11 sty 2007, 19:12
przeczytalam wszytkie posty, i tego mi wlasnie brakowalo, poczucia ze niejestem sama, wielu z was ma identyczne objawy lekow ja niemoge jezdzic autobusami boje sie zostac sama w domu ani z niego wyjsc. najgorzej jest jak mąz idzie do pracy zajmuje sie moimi synami (8 i 4 lata) i boje sie wtedy ze umre i ze pozostaną same w domu, martwie sie co w tedy zrobia tak bardzo je kocham i niechce umrzec , chce je wychowac codziennie prosze boga o kolejny dzien zycia, bo ja boje sie ze w kazdej chwili umre, to okropne. lecze sie chodze na psychoterapie raz jest lepiej a raz gorzej, bez przerwy wsluchuje sie w swoj organizm gdy tylko cos mnie zaboli od razu panika, najgorzej gdy boli serce...... a boli czesto, wiem ze marnuje swoj bardzo cenny czas ktory moglabym poswiecic moim dzieciom ze nawet teraz zamiast pisac tego posta moglabym pobawic i porozmawiac z moim synkami ale ostatnio grzebanie w necie na temat nerwicy to moj nalog, bo w sumie czytanie o innych przypadkach daje mi jako taka ulge. pozdrawiam wszytkich serdecznie i zycze wam wytrwalosci w tej strasznej chorobie[/quote]
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

Avatar użytkownika
przez czarnykot 11 sty 2007, 19:54
NO właśnie hipochondria poczytałem Wasze posty i tak, tak już czuję węzły w pachwinach i pod pachami.Teraz kojarzę że przy dużym stresie czułem je bardzo ale sobie wytłumaczyłem że to z nerwów i po kilku dniach spoko ale teraz po przeczytaniu o chłniakach i ttd itp znowu je czuję . Wczoraj robiłem morfologie i mocz na badania wstępne mam czterdziestke a wyniki jak u dwudziestolatka.No i co ....chyba nerwica .
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez gusia 11 sty 2007, 21:19
Czarny kocie nie wkręcaj sobie..wyniki super więc tylko sie cieszyc :P
U mnie te leukocyty...ech...ale i tak sie tym nie przejmuję....chore cio? ;)
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 sty 2007, 22:06
Nigdy nie wstaję z łóżka, ja się z tego łóżka zwlekam... Potem zwykle moje samopoczucie podstawia kłody pod nogi na każdym kroku - senność, rozkojarzenie itp itd utrudniają mi wszystko
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Moniczka 11 sty 2007, 23:15
A czy budzac sie rano macie poczucie ze nic wam sie nie chce, wszystkiego sie obawiacie bo lek jest taki silny?Ja boje sie byc sama w domu,spie z misiem a jak nie ma przy mnie kogos bliskiego to wpadam w panike.Codziennie rano mam tez juz w lozku bolesci jelit i straszny lek,ze wlasnie dzis zwariuje i zamkna mnie w psychiatryku.Czy macie i Wy podobne odczucia?Jak je zwalczyc?Dlaczego te stany lekowe sie po prostu nie odczepia?
Moniczka
Offline

przez __anka__ 11 sty 2007, 23:47
Branie lekow to droga do nikad.
Studiuje farmacje i wiem ze leki tylko kamufluja objawy organizmu, co daje zludna nadzieje wyleczenia. Szok nadchodzi po odstawieniu lekow. Nerwica jest choroba duszy, nie ciala. Dlatego nalezy skupic sie na "leczeniu" wlasnych mysli i psychiki. Proponuje nie myslec o sobie i zajac sie bliskimi, zaczac cos robic dla nich, a na to jak sie czujesz fizycznie nie zwracaj uwagi.
Caly problem zeby odwrocic uwage od lękow. Mi pomogla wiara w Boga, nie boje sie smierci (wierze w zycie pozagrobowe) i cierpienia(zyjemy po to aby cierpiec, bo to nas umacnia w wierze), powoli sobie ukladam wlasna filozofie zyciowa :) Mam 21 lat i jeszcze dlugo bym biegala po dyskotekach i sie malowala, nie myslala o glebszych sprawach gdyby nie nerwica. Dlatego jestem wdzieczna Bogu ze na mnie ja zeslal.

Nie chodzcie po lekarzach bo to naprawde nic nie daje, tylko sie coraz czesciej mysli o sobie. A wiara czyni cuda :)
Jestem juz zdrowa i Wam zycze tego samego.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 sty 2007, 22:28

Avatar użytkownika
przez czarnykot 12 sty 2007, 00:08
Niestety nie zgadzam się z anką . Biorę leki od 1.5 roku i to pozwala mi żyć w komforcie psychicznym. Leki mają w nerwicy podwójne działanie z jednej strony oddziaływują chemicznie z drugiej działają na psychikę chorego dając mu poczucie bezpieczenstwa to doskonały punkt wyjścia do psychterapii.
Hmmm poza tym każdy ma swoje metody radzena sobie z chorobą i nie generalizowałbym stwierdzenia że śr. farmakologiczne nie wspierają w leczeniu nerwicy - nawet jeżeli to działanie objawowe..... też studiowałem farmację......Jednym z moich zawodów jest zawód medyczny...
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

przez __anka__ 12 sty 2007, 00:22
do czarnykot

Jednak jesli dopiero po wzieciu tabletek masz ten komfort psychiczny, to rozumiem ze bez nich sobie nie radzisz. Owszem, zgadzam sie ze leki moga byc punktem wyjscia do psychoterapii. Pod warunkiem ze sie zacznie nad soba intensywnie pracowac, czego wiekszosc nie robi, bo juz sie doskonale czuje po nafaszerowaniu chemia Pracą nad soba nie nazwe rozmow z psychologiem- to tylko ma byc wskazowka. Rozmowa moze byc z samym soba, wylacznie. Nie liczmy na to ze druga osoba samym gadaniem zmieni nasza psychike.
Leki daja jedyne dzialanie- chemiczne. Wlasnie dzieki temu dzialaniu chemicznemu masz komfort psychiczny o ktorym mowisz, ktory jest zludny, bowiem masz go tylko podczas brania lekow.
Bez pracy nad soba nic za pomoca lekow sie nie osiagnie. Chyba ze chcesz brac leki do konca zycia, to caly czas bedziesz czuc sie super lecz przy zwiekszajacych sie dawkach.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 sty 2007, 22:28

Avatar użytkownika
przez maiev 12 sty 2007, 01:21
Kurcze! większość lęków mnie opuściła dzięki lekom ale nie wszystkie. ilekroć zaczynam się czuć duzo lepiej, jestem roześmiana, wesoła i mam poczucie że sprawy idą w dobrym kierunku zaczynam się bać...że niebawem umrę i wszystko sie skończy. Akurat teraz jak zaczyna sie dziać dobrze. Wbiłam takie coś sobie dawno dawno temu - po jednym niezbyt przyjemnym wydarzeniu. i tak mi sie to gdzieś zaczepiło w tym moim łbie. No i jak tu sie wyleczyć? Jak mam wyjść z doła skoro boje się go nie mieć? Strasznie to durne. Nie mogę się pozbyc tej mysli.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez toya75 12 sty 2007, 07:49
AnkaPamiętam jak dziś ,gdy trafiłam na forum i czytałam na takie posty jak Twój.Ale byłam w takim stanie ,że pomimo krytyki leków to była ostatnia deska ratunku.Przy braniu każdej tabletki miałam potworne lęki ,bo tak się nakręcałam co do ich działania.Ale po kilku dniach wszystko się uspokoiło i wtedy napisałam pierwszego swojego posta:"Nie bójcie się leków".Leki wyprowadziły mnie z najgorszego dołka,teraz je odstawiam(sama bez zgody lakarza,ponieważ po ataku jaki małam niedawno stwierdziłam że leki tu juz więcej nie pomogą i nie chcę się nimi faszerować).Ja rozumiem że każdy ma prawo mieć własne zdanie na temat psychotropów, ale zastanów się ile ludzi czyta w ogromnym lęku te posty.Przecież wielu z nich dzięki lekom może powoli zacząć normalnie funkcjonować,aby z czasem zacząć chodzić na psychoterapie.Nie każdy ma to szczęście ,że bliskie osoby znoszą nasze lęki i muszą wszędzie z nami chodzić .Ja sobie nie wyobrazam przechodzić tej choroby w samotności :to musi być straszne.
Monika
toya75
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], MSNbot Media i 32 gości

Przeskocz do