Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez mironda 06 sty 2007, 22:34
tak wiem tylko on ostatnio urwal praktycznie kontakt i raczej zdaje sobie sprawe ze on tego nie rozbil bo sie obrazil czy cos takiego tylko nie wiem wstydzi sie czy cos a ja poprastu nie chcialabym byc natretna
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:23

przez ninja71 06 sty 2007, 23:09
aha i pamiętajcie - nerwica swoje nawet dwa lata- aMy co ?
nadal trwamy i tak będzie - świadomość tego wzmacnia duszę do walki!
Walczcie!!!
dozo
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 sty 2007, 01:48

przez marmarc 06 sty 2007, 23:11
W pracy mam prezentację czasami nawet do 100 osób- boję się że nie wydobędę głosu, zemdleję, odfrunę - mimo to wychodzę i nic się nie dzieje!

no cóż - tylko gratulować, gratulować.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwowe odruchy i niepokój

przez odurzony 07 sty 2007, 00:27
Witam! Też jestem osobą, która ma problemy natury psychicznej i chcę zacząć walczyć z moją chorobą. Dotychczas nie interesowałem się tym problemem, bo myślałem, że to minie, a tu jest coraz gorzej. Prawdopodobnie mam nerwicę (tylko nie wiem, jaki rodzaj).
Chciałbym przedstawić Wam mój problem i dowiedzieć się czy to rzeczywiście jest nerwica i jakimi sposobami to leczyć?

W klasie podstawowej byłem normalnym dzieckiem, nie miałem żadnych zmartwień i większych problemów. Moje życie zmieniło się od czasu, wypadku samochodowego, w którym uderzyłem się w głowę i miałem wstrząs mózgu. Lekarze po przepadaniu uznali, że wszystko jest dobrze. Jednak, gdy zacząłem chodzić do gimnazjum, stałem się bardziej nerwowy i wrażliwy na różne sytuacje. Przed wyjściem z domu, miałem problem z wypróżnianiem się, później w czasie lekcji bolał mnie przez to brzuch. Ogólnie w gimnazjum nie miałem żadnych problemów z nauką czy tez z rówieśnikami, ale te moje problemy z wypróżnianiem mówiły już za siebie, że cos jest ze mną nie tak. Też miałem taki problem, że nie mogłem wyjść za drzwi gdy miałem iść do szkol, wychodziłem i zaraz znowu wchodziłem patrząc np. na szafkę, robiłem to tak długo aż nie poczułem ze już nie muszę tego robić. Miałem też ze swoją osobowością tzn. czułem się jakbym był nie sobą a kimś innym, do tego dochodziły obawy na temat śmierci i cierpienia którego się boję.

Kolejny etap moich problemów toczył się w LO, w klasie kilka osób dokuczało mi nie fizycznie, ale psychicznie (obrażając mnie, albo namawiając innych przeciwko mnie), grożono mi też ale nikt mnie nie bił. Starałem się omijać tych ludzi ale to było nie możliwe gdyż chodziliśmy do jednej klasy. Te przeżycia bardzo mocno odbiły się na mojej psychice. Dzisiaj jak widzę jakiegoś „penera” albo kogoś kto wygląda na osobę agresywną to patrząc na niego czuje lęk (że on zaraz powie mi co się patrzę, albo mi coś zrobi złego). Z tym lękiem też wiąże się ból w okolicach sercach, po jakimś czasie on mija ale gdy tylko spojrzę takiej osobie w oczy to od razu to wraca.

Również obawami mojej nerwowości są „nerwowe ruchy” nie są to tiki, bo są to ruchy świadome ale trudno mi nad nimi zapanować. Wszystko zaczyna się od tego że czuje takie napięcie w środku i musze je przez taki od ruch rozładować. Robię to tak długo aż nie dojdę do wniosku że już jest wporządku. To napięcie czuję w klatce piersiowej, a dokładniej to po stronie serca. Czasami zdarza mi się tak że czuje jakby mi serce nie pracowało albo mózg i wtedy przez te nerwowe odruchy robię wszystko aby było tak jak wtedy gdy czułem że jest wszystko dobrze. Innymi obawami moich stanów napięciowych jest napinanie mięśni nóg. To wszystko robię czasami przez długi czas np. 30 min i to mnie bardzo męczy i sprawia że czuję się źle.
Bardzo chciałbym się wyleczyć z tej choroby bo wiem że ona bardzo utrudnia mi życie, proszę tylko abyście powiedzieli czy to rzeczywiście są objawy nerwicy i co musiałbym robić aby się z tego wyleczyć. Mój neurolog zapisał mi tabletki na uspokojenie, ale one pomagają chwilowo. Proszę o Waszą pomoc!!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 sty 2007, 23:39
Lokalizacja
Poznań

Permamentny brak szczescia

przez Aka 07 sty 2007, 02:09
Mam 25 lat. Ponowinie musialam wrocic do brania seroxatu, dzis drugi dzien wiec

poki co efektow brak... za to skutkow ubocznych mnostwo... Generalnie

dol i beznadzieja, tylko leze przed tv i nic wiecej, wszystko poszlo w

kąt...

Prawie 5 rok mecze sie z lękami, przeszlam terapie indywidualne,

grupowe i ciagle jakos brak poprawy. Bardzo bym chciala poczuc sie w

koncu szczesliwa a nie ciagle byc myslami w przeszlosci.

Moje zycie na

dzien dzisiejszy jest ok, moglabym walczyc i realizowac wszystkie swoje

marzenia ale brak mi sił... nie wiem juz nawet nie mam sily na

psychoterapie skoro ona nie przynosi skutkow... moze mam zlego

psychologa? ale wlasciwwie co powinno decydowac o tym, ze jest dobry?

jest psychologiem klinicznym wiec chyba oki? moze ktos zna kogos

super w Krakowie? najlepiej za darmo; chyba, ze jakis rewelacyjny i

sprawdzony, taki ktory kogos wyleczyl, to moze byc za kase...

Chcialabym zeby skonczyl sie w koncu ten koszmar...
Pozdrawiam
Aka
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 15:34
Lokalizacja
Kraków

przez weronika 07 sty 2007, 14:51
A byłeś kiedyś u psychiatry? musisz iść i opowiedzieć to wszystko, całkiem mozliwe że to nerwica , moim zdaniem pierwsze co powinnieneś zrobić to poszukać DOBREGO psychiatry, może lepiej prywatnie albo kogoś kto ma dobrą opinie, moim zdaniem dobry odpowiedni lekarz to podstawa, zwróc uwage, czy dokładnie wypytuje Cie o wszystko, czy chce znać najdrobniejsz szczegóły, czy poświęca ci dużo czasu, powinnien to zrobić żeby postawic własciwą diagnoze i dobrze dobrać ewentualny lek, ja bym się na lek zdecydowała bo mnie leki przywróciły do życia a ty zrób jak uważasz, no i można jeszcze poszukać psychoterapeuty, tylko problem jest taki że musi on również być dobry, bo stracisz pieniądze i czas , pierwszy etap to konieczna wizyta u lekarza a potem bedzie już coraz lepiej, tylko pamietaj lekarze są naprawdę różni, trzeba mieć szczeście albo zrobic dobre rozeznanie
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez odurzony 07 sty 2007, 16:51
Weronika, nie byłem u psychiatry ani u psychologa. Lecze sie u neurologa który stwierdził ze neurologicznie jest ze mna wszystko oki, jedynie zapisał mi leki na uspokojenie (alprazomerck 0.25, aspargin forte oraz gelsemium). Biore te leki, ale jak wezme ich w odpowiedniej godzinie to nerwowosc powraca. Nie wiem czy te leki sa dla mnie odpowiednie, może jest jakis inny sposób leczenia się?
"Popełniaj błędy i naprawiaj je, gdy dotkniesz dna odbijaj się..."
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 sty 2007, 23:39
Lokalizacja
Poznań

przez weronika 07 sty 2007, 17:13
Wiesz co lek na uspokojenie alprazomerk działa dorażnie nie leczy i nie rozwiązuje problemu, gelsemium to chyba lek homeopatyczny, brałam coś takiego bardzo długo i regularnie i gówno mi dalo, [url=http://ranking.abczdrowie.pl/c/27,psychiatra]psychiatra[/url](JEŚLI BĘDZIE DOBRY) ustali gdzie leży twój problem i co masz zrobić, to jedyna osoba która konkretnie moze Ci pomóc ,może leki a może tylko terapia, bedzie dobrze, ja miałam straszne natretne myśli tak jak ty masz natretne czynności i odkąd się lecze ustąpily tak jak i wiele innych objawów, niestety złotej myśli, po której ustępowałyby nasze dolegliwości nie ma, ja kiedyś tez chciałam żeby ktoś mi coś takiego powiedział po czym mogłabym się wziąść w garść, próbowałam przyjąć różne podejścia, mi się to na nic zdało dlatego ja ci doradzam wizyte u lekarza(dobrego)
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Lęk, strach przed wyjazde, podróżami

przez daytek 07 sty 2007, 18:41
Czesc
Chcialbym sie Was zapytać czy macie może też taki problem jak ja, od kilku ladnych lat nie ruszyłem sie z domu dalej niż ok 150km, a mam żone i dziecko i chcielibysmy gdzies dalej sie wyrwać, teraz np w góry bo mieszkamy nad morzem.
Poprostu mam lęk, strach przed wyjazdami (podróże), w domu i okolicach jest wszystko ok, ale jak sobie zaplanuje jakis wyjaz to zaczynam miec głupie myśli.
Mówie tu o wyjazdach własnym autem, a nawet przez mysl mi nie przechodzi co by to było jak bym musial jechać powiedzmy pociągiem, a bardzo byśmy chcieli wyjechać gdziś do ciepłych krajów a tu wchodzi w gre samolot i co ? No właśnie ten strach.
Siedząc w domu już myśle ile to jest kilometrów do celu a potem ewentualnie jak wrucic spowrotem.
Mam też lęk przed tym czy dam rade przenocować gdzieś tam daleko od domu

Mam jakby strach przed tym że coś może mi się stać i nie znajde gdzieś tam pomocy, przeważnie chodzi o serce, ale badam sie i jestem zdrowy, jakis czas temu miałem też lęk przed wypadkami samochodowymi.

No i tak, zaraz po wyjezdzie (zawsze ja prowadze)zaczynam myśleć jaka mnie czeka odległość, ile godzin może trwać ta podróż ile już przejechałem, czy dam rade dojechać do celu itd.

Po prostu przeraża mnie ilość godzi i kilometrów i nie wiem czemu tak to jest, tłumacze sobie że to tak samo jak bym siedział w domu ale nie wiele to pomaga


Od ok 7 miesiecy biore fluoksetyne i widze ze to dużo pomogło bo wczesniej to miałem lęki różnego rodzaju tak jak to inni piszą

Także chodzi mi głównie o to aby muc zacząć wyjeżdzać i podróżować, prosze Was poradzcie coś na to

Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 sty 2007, 17:52

Avatar użytkownika
przez ewa125 07 sty 2007, 18:51
proponuje ci zrobic tak jak ja zrobila. mianowicie zadzwonilam do najwiekszego panstwowego osrodka psychiatrii w moim miescie i spytalam sie pielęgniarek zeby mi polecily psychologa ktory jest najlepszy w nerwicach i ktory ma najwieksze doswiadczenie. mysle ze zwykly psycvholog kliniczny to nie jest wystarczajace. musi to byc ktos specjalizujacy sie w nerwicach i leczacy nerwice od dlugiego czasu. poza tym prawda jest taka ze psycholog ma za zadanie uswiadomic ci jakie sa twoje problemy, konflikty. on zadaje ci pytania, czasami naprowadza na wlasciwa droge, ale to ty mowisz i celem nie jest powiedzenie ci jak masz postepowac i co masz robic. celem jest abys sama wypowiedziala co cie martwi i blokuje przed normalnym zyciem. ja jak chodzilam na psychoterapie to mi np powiedziala psycholozka zebym narysowala swoj problem. ja juz doszlam do powodu mojej nerwicy wiec nie chodze wiecej na psychoterapie. jak juz dojdziesz do tego, to niestety ale wszystko zalezy od ciebie, od tego czy bedziesz miala odwage stanac twarza w twarz z problemem, co nie bedzie latwe. na pewno przyniesie ci wiele lez bo zeby sie z czegos oczyscic trzeba najpierw stanac z tym czyms twarza w twarz, a nerwica dowodzi ze wiele lat cos spychalismy na bok i nie chcielismy o tym myslec ani sie z tym zmierzyc. wiec trzeba sie z tym zmierzyc, uswiadomic to sobie no a potem miec odwage i sile zeby to zmienic, wyeliminowac, pogodzic sie, zaakceptowac. ja postawilam wszystko na 1 karte. po prostu nie chce zyc jak kaleka zyciowy, za duzo mam marzen, za duzo pragne od zycia, mam wspanialego faceta, moge miec wspaniala przyszlosc. dlatego powiedzialam sobie ze pieprze wszystko!! bede robic to co bym robila jakby nerwicy wogole nie bylo, no i podjelam bardzo radykalne kroki w celu rozwiazania swojego problemu, naprawde powazne, bo bez powaznych decyzji sie nie obejdzie. ale teraz czuje sie oczyszczona i walcze o swoje zycie. co moze mi sie stac?? umre?? a nawet jak umre to przynajmniej umre starajac sie zyc normalnie. zycie w nerwicy i ciagle zle samopoczucie to nie jest zycie. wiec juz teraz wszystko mi jedno. postawilam na 1 karte - swoje zycie, bo mam tylko jedno a problemy same nie znikna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez nikla 07 sty 2007, 19:39
Ja tez odczuwam lek przed podruzami a mimo tego nie rezygnuje z nich ,bo gdybym zrezygnowala to bym sie czula jeszcze bardziej choro .Miewam chwilowe ataki paniki ale radze sobie z nimi.Jak juz jestem na miejscu to jest spokojnie nigdy mi sie nic zlego nie przytrafilo ,bo nowe miejsca dobrze na mnie dzialaja.Najgorszy jest ten lek przed lekiem w czasie podruzy .To jest wszystko w naszych glowach ,musisz sobie powiedziec ze nic ci sie nie stanie albo po prostu ,ze co ma byc to bedzie. Nie rezygnuj z podruzy dla nerwicy szkoda zycia.Moze na pierwszy raz udaj sie gdzies blizej na wycieczke zobaczysz ze bedzie dobrze i nic ci sie nie stanie,a wtedy uwierzysz w siebie i nastepnym razem wybierzecie sie w gory,a pozniej to juz samolot pewnie nie bedzie ci straszny.Trzymam za ciebie kciuki .
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 paź 2006, 16:51
Lokalizacja
z daleka

Avatar użytkownika
przez ewa125 07 sty 2007, 20:08
nie rezygnujcie z podrozy, prosze was nie dajcie sie zastrzaszyc!!! ja ostatnio postawilam wszystko na 1 karte- postanowilam ze polece SAMA do MEDIOLANU do mojego chlopaka PIERWSZY RAZ SAMOLOTEM !! wyobrazacie sobie jak musialam sie bac?? sralam w gacie. czasami sie pukalam w glowke co ja wyrabiam?? boje sie wyjsc z domu a tu decyduje sie sama leciec samolotem, nawet nie wiem jak tam zareaguje, czy dostane ataku paniki, czy zobi mi sie niedobrze, a potem sama w obcym panstwie (oczywisci e byl tam moj chlopak ale i tak ) , ale sie zdecydowalam wlasnie po to zeby sie sprawdzic zeby sobie udowodnic i sie przekonac co bedzie jak tak zrobie. i wiecie co? to byl najlepszy pomysl mojego zycia, lot mi sie podobal, jakos sobie poradzilam ze wszystkim i opkazalo sie ze wcale nie jest to takie straszne jak ja sobie w glupiej glowce wyobrazalam. nie mialam zadnego ataku paniki, czasami robilo mi sie slabo ale to olalam i swietnie sie bawilam i czulam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Aka 07 sty 2007, 20:59
Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Bardzo się ucieszylam, ze zareaogowalas na moje pisanie ;))
Faktycznie zrobie tak jak napisalas, nr 1 znajde psychologa od nerwic, bo bardzo chce narmalnie zyc i funkcjonowac a nie ciagle siedziec w domu.
Trzymaj sie cieplutko i zycze Ci wszystkiego dobrego;)
Aka
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 15:34
Lokalizacja
Kraków

Dziwne

przez tomal 07 sty 2007, 22:25
Mysle że mogłem miec nerwice lekową(nap[ady lęku) i natręctw(mysli o zrobieniu komus krzywdy). Myslałem, że to mi przeszlo, ale chyba wrociło, ponieważ codziennie przed pojściem spać ogarnia mnie lęk, strach. Nie wiem jak sie go pozbyć....

Ostatnio czytając na przykład cos o medycynie czy itp. wydaje mi się, że to jest jakieś wspaniałe, wzbudza u mnie jakis ogromny podziw, nie wiem nie potrafie tego opisać, jakieś dziwne uczucie. Czy to może być nerwica, czy to już coś gorszego? napiszcie, bo to mnie chyba zamęczy :(
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do