Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Poszukiwania lekarza

Avatar użytkownika
przez chory4 06 sty 2007, 10:09
Witam ponownie, poszukuję psychoterapeuty w Rzeszowie, prywaciarza, bo w przychodni to mają świetne terminy: od września ......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 gru 2006, 13:37
Lokalizacja
Rzeszów

Jeżeli mnie rozumiesz - napisz

przez ninja71 06 sty 2007, 11:32
Mam tę myśl. Uczepiłem się jej z całych sił. Podążam za nią nieprzerwanie. Jest jak szklana kulka na szczycie wieży, staczając się na dół po spiralnych schodach - nie pęka lecz nabiera rozpędu. Na górze krucha, mała i niepozorna tak. Na dole potężna, nieubłagana i taka natrętna. Lęk niczym kulka – kulka niczym lęk. Myśl ta zawsze we mnie tkwiła tylko skutecznie potrafiłem ją na boczny tor skierować. Od zawsze się boję czegoś nierealnego. Czegoś nienazwanego. Nawet nie wiem czy to coś w ogóle istnieje. W podświadomości stworzonego strachu nie można okiełznać. A jednak sam strach jest taki realny. Bardzo prawdziwy!
NIGDY NIE MIAŁEM POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA
To wszystko tłumaczy i nic nie wyjaśnia.
Pierwotne zagrożenie.

Dom rodzinny nie jest bezpieczny! Nigdy nie potrafiłem w nim sam pozostać. Spać. Być. A gdy zostawałem – ów pobyt był jak szkoła przetrwania. Walczyłem z armią demonów. Każdy pokonany potwór odradzał się jeszcze większy, silniejszy, straszniejszy. Tykający zegar – skradał się cicho. Falujące firany – próbowały mnie złapać. Licznik gazu stukając cyklicznie – był jak wartownik nieubłagany, sen skutecznie z powiek spędzając. Wszystkie drzwi musiały być pozamykane. Im mniejsza przestrzeń wokół mnie, tym większa oaza spokoju. Okno musiało być zawsze uchylone – a gdybym potrzebował ratunku czy ktoś mnie usłyszy? Dobrze jest mieszkać na parterze, do ziemi taka krótka droga! Samotność i samodzielność a ja pragnąłem by ktoś mnie przytulił. Długo z matką spałem. Długo z domu nocami wychodziłem by się nie bać. Zła dzielnica. Ulice pełne zbirów. Ławki mętami wypełnione były niczym anielskie niebo w porównaniu z domem rodzinnym. Jak ja go teraz nienawidzę. Jak wielką ulgę przynoszą mi te słowa. Olać mój dom rodzinny!!!!!

Ulice nie są bezpieczne! Każdy stanowi potencjalne zagrożenie. Tu gdzie się wychowałem sami alkoholicy. Ich dzieci – to dzieci ulicy. Wtedy po raz pierwszy zapragnąłem uszyć sobie z mięśni garnitur na miarę. Praca ta tym trudniejsza im garnitur bardziej dopasowany. Patrząc w lustro w oczach widzę obłęd latami trenowany. To spojrzenie przerażało prawdziwych morderców. Ta mina i ostro zarysowana szczęka mówiły TO JA JESTEM NIEBEZPIECZNY. Byłem wtedy naprawdę nieobliczalny. Sztuki walki i morderczy trening stawały się jedynymi chwilami wytchnienia. Trening raz w tygodniu. Dwa. Trzy. Codziennie – a strach nie przemija. Postępy coraz większe. Sprawność lepsza, wytrzymałość doskonała, siła olbrzymia we mnie – a on zawsze znajdował słaby punkt, w który uderzał z impetem niszcząc to wszystko, co osiągnąłem. Mimo wielu wyrzeczeń zdaje się że jako wojownik słabo się sprawdzałem w towarzystwie, rozprawiając o wzruszeniach po przeczytaniu poezji MPJ. Samotność dębu – moje motto wtedy, dziś widzę jak do tego dębu starałem się upodobnić . Teraz ciągle jestem gotowy, stale napięty, czujny i uważny. Ty też możesz stanowić zagrożenie. Bój się!!!!!!!!!

Choroby nie są bezpieczne! Podobno chorowitym dzieckiem byłem. Zaczynam to czuć dopiero teraz. To w chorobach lęk jest ukryty. Hipochondria była moją nadzieją na normalność. Zawsze gdy chorowałem ojciec przestawał pić. Matka zaczynała dostrzegać moje potrzeby. Mnie. POJAWIAŁO się poczucie bezpieczeństwa. Wpadało na chwilę jak strudzony gość. By wraz z ozdrowieniem odejść – bo kogo zdrowy obchodziłem? Doskonale pamiętam gdy ospa mnie dopadła – ojciec pozwolił mi telewizor do późna oglądać. Wracał po pracy prosto do domu. Matka nie wy chodziła na ploty. Nagle wszyscy spełniali moje zachcianki, zaspokajali potrzebę miłości. RAJ. Teraz nerwica atakuje w przebraniu wielu chorób i za każdym razem daje jej się nabrać. Ciężko mi tak żyć. Czy strach będzie już zawsze moim gościem? Dziś to ja mam dawać poczucie bezpieczeństwa – a stale okazuję słabość. Obym miał siłę i chęć by pokonać ból i strach, bo teraz już wiem, że ZDROWY JESTEM.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 sty 2007, 01:48

przez kamka 06 sty 2007, 11:54
witam

ja nie chcialam nikogo nakrecic tylko sama sie boje bo nie wiem dlaczego mam te szumy dlamnie to jest tragedia caly czas szumi tylko raz mocniej a raz mniej ale szumi ja mam dosc :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
POZDRAWIAM
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 06 sty 2007, 12:18
Ninja71 uwazam, ze potrzebna jest Ci bliskosc drugiej osoby, szczera rozmowa, moze z psychologiem. Kazdy ma jakies strachy i leki w srodku, ktorych nie potrafi zakwalifikowac do odpowiedniej rubryki. Widze, ze tesknisz za dobrymi chwilami, ale pamietaj, ze to Ty decydujesz w duzej mierze jak beda wygladaly Twoje dni i z kim je spedzisz. Moze troszke zyjesz we wlasnym swiecie, w marzeniach o tym bezpieczenstwie do ktorego dazysz. Powiedz sobie, ze nic Ci nie grozi i mozesz sobie wybierac osoby z ktorymi bedziesz sie czul dobrze.Mysle,ze gdy powoli zaczniesz myslec pozytywnie i olejesz te obawy to moze byc tylko lepiej! Nie zmieniaj sie na sile ale moze dobry psycholog ukierunkuje Twoje mysli na dobry tor.Powodzenia!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez ninja71 06 sty 2007, 12:31
dziękuję za ciepłe słowa - ich nigdy dość!!!!
a teraz zaskoczenie:
mam 36 lat , żonę i synka, moja praca polega na permanentnych kontaktach z ludźmi, od 20 lat uprawiam zawodniczo boks - a nerwica to moja codzienność = raz się nią karmię, innym razem z nią walczę.
jeszcze raz dziękuję i niech moc będzie z nami
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 sty 2007, 01:48

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 sty 2007, 13:35
słyszałem, że psychoterapia jest powolna, ale bardzo skuteczna... jeżeli nie próbowałeś, a nie znosisz twojego lęku - spróbuj! Moim zdaniem to lęk o bezpieczeństwo wywołujący się od lęku przed śmiercią (taka hipoteza). Ale najlepiej spróbuj psychologa albo psychoterapeuty jeśli sam nie możesz sobie z tym poradzić (a jeśli nerwica to twoja codzienność - odpowiedź nasuwa się sama).
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Faun 06 sty 2007, 14:02
Nerwica=napięcie=przykurcze mięśni np karku i mięśni prostych głowy
a to daje nam dolegliwości migrenowo-wegetatywne:
- ból głowy pod potylicą
- zawroty głowy, zaburzenia widzenia, równowagi, zasłabnięcia
- zaburzenia słyszenia - szumy, dźwięki w uszach i w głowie
- uczucie hełmu na głowie i wrażenie ciśnienia w głowie.
itd.

A teraz sio mi z forum i nie nakręcać się jak bączki. Do roboty, życie ucieka.
Kosmaty faun za nimfą biegnie jasnoudą,
Z daleka już w jej ciało wgryza się oczyma
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
20 mar 2006, 15:43
Lokalizacja
z Lasu

przez pikpokis 06 sty 2007, 15:06
Psychoterapia moze tylko Ci pomoc! dobrze ze masz rodzinke:)spojz czasem na zone i synka i pomysl ze z nimi jest Ci dobrze:) Ja na nerwice biore lekarstwo i tez chodze teraz z lękiem w srodku- takim nieuzasadnionym po czesci, bede musiala chyba zwiekszyc dawke bo biore najmiejsza z mozliwych:P Wal ze tak powiem tą nerwice w koncu jestes bokserem :) zapomnij o przykrych incydentach z przeszlosci i badz dumny ze zalozyles rodzine i pomysl ze jest Ci dobrze!Trzymaj sie!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Witajcie Krzyż Niosący!

przez ninja71 06 sty 2007, 16:29
Witajcie Krzyż Niosący!
Dotyka Nas to ponieważ jesteśmy inni- bardziej wrażliwi, romantyczni, z wielką wyobraźnią. Jesteśmy lepsi - bo silniejsi!
Nie poddawajcie się bo wszystkie objawy któe Was mieżdżą - to tylko silna, potężna chęć życia. Pierwotne pragnienie każdego z Nas.
Więc dziś zmieńmy coś w sobie.
Spacery. Bieganie. Poezja. Muzyka. Film.
Pamiętajcie zamykanie się w sobie to tylko pożywka dla nerwicy!!!
Badania dowodzą że przez wysiłek fizyczny 90% nerwicy zostaje opanowanej w pierwszym kwartale psychoterapii.
Pomyślicie łatwo słowa pisać działać trudniej!!!
Pomyślicie co on o nerwicy wie!!!
Mam każdą jej somatyzacycjną postać!
W kinie - tętno spoczynkowe 140 uderzeń na minutę - mimo to kocham kino.
Słuchając muzyki - skacze mi ciśnienie na 170/100 i płacze jak dziecko - mimo to kupuję nowe płyty.
Trenując boks - walczę z lękami, przeciwnikiem i swoim ciałem - mimo to dwie walki w tygodniu.
Biegając - umieram i walczę z oddechem i kołatającym sercem - mimo to raz w roku kończę maraton.
W pracy mam prezentację czasami nawet do 100 osób- boję się że nie wydobędę głosu, zemdleję, odfrunę - mimo to wychodzę i nic się nie dzieje!
WIARA WALKA SIŁA
nie pytajcie dlaczego to właśnie JA?
cieszcie się że to właśnie Ja?
Inni nawet smaku życia nie poczują!!! a MY znamy smak każdej sekundy!!!!
Citius Altius Fortius
PS
Martwi mnie tylko że czasami moja żona ma dwójkę małych dzieci!!!!
PS 2
Piszcie do mnie - nie zabrzmi to skromnie ale od 7 lat pracuję w służbie zdrowia - także z psychiatrami - Trochę nerwicę pojmuję!!!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 sty 2007, 01:48

przez atrucha 06 sty 2007, 17:02
ninja71 Skup się na jednym swoim temacie i dopisuj tam własnie swoje uwagi. Dostałeś już od innego moderatora wiadomość odnośnie tego.. Przyspażasz nam sporo pracy. Ciągle kasujemy lub przenosimy Twoje tematy.. Liczymy na Twoją wyrozumiałość. Pozdrawiam.


Ps.Temat zostaje doklejony do Twojego poprzedniego tekstu.
Ostatnio edytowano 06 sty 2007, 17:42 przez atrucha, łącznie edytowano 1 raz
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez Kasia30 06 sty 2007, 17:09
cierpie od osmiu lat na ta straszną przypadłośc.Bardzo dobrze was rozumie bo przeżywam wszystko to samo :smile:
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
05 sty 2007, 15:17

przez kamka 06 sty 2007, 17:54
dzieki ale to mnie uspokoji na pare min a zachwile dalej swoje dziwne jest mi to ze mam to codzienie klade sie z szumem i wstaje z szumem naprzyklat dzisiaj mam straszne i ciagle mam leki o swoje zdrowie dlamnie te szumy sa straszne no horror

dzieki za pocieszenie ze to tylko nerwy

POZDRAWIAM :P
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

potrzebuje waszej pomocy

przez mironda 06 sty 2007, 20:43
mam do wszystkich ogromna prosbe. ze mna jest wszystko wporzadku jednak jest pewna osoba na ktorej mi zalezy ktora z pewnoscia potrzebuje pomocy. Jedyne co mi ta osoba powiedziala zanim sie zamknela w sobie na temat swojej horoby to to iz jest to nerwica. z tego co mi owpowiadal ma to do dziecka tylko zaczelo sie to ujawniac jakies 3 lata temu. zwlascza na jesien i zime. jednak nikt tak naprawde tego nie zauwazyl. dopiero we wrzesniu cos zaczelo sie z nim dziac az pewnego dnia poprostu stracil przytomnosc. bardzo bolała go glowa nie mogl spac, rano poprostu zemdlał. potem wizyty u lekarza, badania, przez 2 tyg praktycznie zerwał kontakt z ludzmi, zamknal sie w domuwkoncu sam sie odezwal poprosil o rozmowe i wtedy mi to wszystko wyjasnil. potem bylo juz tylko gorzej nasz kontakt stawał sie coraz gorszy. wogole sie nie odzywal. dostał indywidualne nauczanie to jeszcze bardziej go przybilo. na dzien dzisiejszy wyglada na człowiek az głeboka depresja. z tego co widze zerwał kontakt z wieszoscia znajomych albo ten kontakt wyraznie ograniczyl ze mna tez. wogole sie nie usmiecha. tak jakby bylo mu wszystko jedno czy zyje czy nie.
rozpisalam sie wiem ale poprostu nie wiem gdzie mam szukac pomocy, przeczytalam juz duzo literatury na ten temat, ale chcialabym poznac jeszcze opinie kogos kto na ten temat wie wiecej
jezeli jest to mozliwe oto moj numer gg7763241 jezeli ktos moze pomoc prosze sie odezwac
naprawde dziekuje!!!!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:23

przez Lena 06 sty 2007, 21:49
jesli jestes dla niego kims bliskim, to po prostu badz przy nim. o nic nie pytaj, nie pocieszaj na sile, nie wyrazaj wspolczucia, tylko badz blisko. upewnij go, ze moze na ciebie liczyc, moze ci zaufac i sie zwierzyc w razie potrzeby.
wiem cos o tym, bo moj partner rowniez choruje i mimo leczenia, wcale nie jest lepiej.
Lena
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do