Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Niewytłumaczlne przypadki

przez adamus 15 gru 2006, 00:42
Cześć. Jestem od jakiegoś czasu na forum, o czym niektórzy z Was może pamiętają. Mam pytanie tego typu: czy podczas Waszych ciężkich stanów depresyjnych bądz nerwicowych spotkało Was coś czego nieda się wytłumaczyć naukowo. Chodzi mi o jakieś przesłania sił nadprzyrodzonych. Jakieś objawienia i tego typu rzeczy. Bardzo proszę o szczere posty.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
26 wrz 2006, 21:21

przez niezapominajka 15 gru 2006, 00:59
Oczywiście, że to ma związek z depresją :( to nie jest kwestia charakteru, bo ja nigdy taka nie byłam. Teraz wszystko jest inaczej, jestem zupełnie inna niż kiedyś. Ja już nawet nie wiem, jaki mam charakter, jaką osobowość :( co do popcornu i filmu- stosuję, jak najbardziej. Ale tak naprawdę od dłuższego już czasu nie ma nic dla mnie na tym świecie, co lubię. Niczego nie lubię. Wszystko jest dla mnie nijakie, obojętne, pozbawione emocji i jakichkolwiek wartości :(
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
26 lis 2006, 21:03

Avatar użytkownika
przez wariott 15 gru 2006, 01:26
Ale tak naprawdę od dłuższego już czasu nie ma nic dla mnie na tym świecie, co lubię. Niczego nie lubię. Wszystko jest dla mnie nijakie, obojętne, pozbawione emocji i jakichkolwiek wartości Sad

Ja na to mówię depresja ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez gusia 15 gru 2006, 01:43
Niezapominjko rozumiem Cie swietnie.Najgorsze jest to spięcie.To bardzo dziwne uczucie :?
Odczówam je codziennie,ale ten"ból".bo mnie to boli jest okropny...
Człowiek chciałby czuc się lużniej ,ale to nie puszcza,,
Wiesz co?Na mnie dziala muzyka,taka którą lubię.
Tez jestem okropna bo bez powodu się denerwuję ,tylko co dziwne ,za 2 min mi przechodzi i po co to wszystko????
Powiedziałby ktoś--furiatka(tak ,taka byłam),teraz nie....ale nadal w nienajlepszej formie.
Pozdrawiiam Cię.
Bądź dzielna...nie daj sie depresji.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Róża 15 gru 2006, 09:09
Mnie spotkało i to nieraz,ale tłumaczę to sobie stanem umysłu,chociaż pewne rzeczy są godne zastanowienia.Jednak wole sie trzymać mocno ziemi-to bezpieczniejsze.
Jeśli możesz-opowiedz,co sie dzieje.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez blackwitch 15 gru 2006, 12:16
Hej maniak, zanam bardzo dobrze wszystko to o czym piszesz. Mam to juz od jakis 2 lat, a jest mi jeszcze trudniej bo dodatkowo pracuje na stanowisku w którym nieustannie jestes obserwowany i koncentrujesz na sobie uwage. :) Mam szczescie ze co jakis czas udaje mi sie wyłaczyc jeszcze ta fobie - rzadko, ale jesli juz to wtedy czuje sie bardzo dobrze. Zdecydowałam z na razie bede starac sie zyc bez lekow. W zamian za to zapisalam sie na psychoterapie i chodze na spotkania raz w tygodniu. Pomaga. Okazuje sie ze wszystko to co nam sie dzieje, i te reakcje o ktorych piszesz, ktore tak dobrze znam, sa zwiazane z obnizonym poczuciem wartosci. Tak jak w moim przypadku pewnie i u ciebie cos musialo ja nadszarpnac. Prawdopodobnie bylo to dawno temu i mozesz juz tego nie pamietac. Wydaje mi sie ze koniecznie powinienes sie wybrac do jakiegos psychologa i zaczac swoja terapie. Jesli wciaz jestes w stanie chodzic do pracy, to pewnie jeszcze nie jest tak zle (doszlam do takiego wniosku po przeczytaniu paru postow w ktorych ludzie pisza ze boja sie np. wyjsc na przystanek i dlatego sama jeszcze nie biore lekow). Wierze ze mam szanse z tego wyjsc. Psychika płata mi figla, a poniewaz sama nie jestem w stanie sobie z tym poradzic, zdecydowalam sie na psychologa. Ty tez powinienes, szkoda marnowac czas na meczenie sie i nicnierobienie. Zwłaszcza ze pewnie i u ciebie jest tak ze te stany rzutuja pozniej na wszystko inne, trudno ci sie cieszyc z czegokolwiek i wszystko wydaje ci sie do bani. Lęki obniżają jakosc zycia. Walczmy z nimi.:) Pozdrawiam

[ Dodano: Pią Gru 15, 2006 11:19 am ]
Telimena, jesli moge zapytac, czy chodzisz na jaks terapie? Jaki lek bierzesz? Prosze, daj znac. Pozdrawiam ciepło:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez marmarc 15 gru 2006, 12:56
no -tak, rzekłbym typowe - na początku wiesz że nikt cię nie zna, więc nie obawiasz się o to co o tobie sądzą inni. Z czasem obawy narastają, bo sumują się (w twojej głowie) różne mniejsze czy większe słowa, zachowania, o których myślisz że cie kompromitują czy choćby ośmieszają w oczach innych. I wychodzi że zamiast bardziej oswajać się z otoczeniem i być w nim swobodnym - jest coraz trudniej. Fobia społeczna chwyta najsilniej właśnie w czasie oficjalnych spotkań, tak przynajmniej jest w moim wypadku, choć możliwe są takie ekstrema, że nie da się jeść zupy nawet przy rodzinie.

na temat lekarstw i terapii się nie wypowiadam - sam się nie leczę.
Na pewno trzeba przemyśleć, skąd się może brać niskie poczucie własnej wartości z jednej strony, a z drugiej - trzeba przestać przejmować się opinią ludzi i zacząć oceniać siebie i swoje postępowanie w świetle wyznawanych przez siebie wartości. Tak mi się wydaje. Czasem działa - czasem nie.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez Moniczka 15 gru 2006, 14:30
Witam wszystkich.Rozumiem was i podpisuje sie pod kazdym zdaniem.U mnie po setkach badan zdiagnozowano nerwice lekowa z napadami.Od tej pory codziennie chodze z kartka od lekarza psychiatry,zaswiadczajaco ze cierpie wlasnie na to.Przerazajace objawy somatyczne juz mnie nawet nie mecza.W kazdej chwili gdy tylko wychodze na dwor czuje drzenie rak i nog,glos jest jakby nie moj,fale goraca,mdlosci.Juz nawet nie wiem jak udawac przed ludzmi ze wszystko jest ok.Moimi jedynymi przyjaciolmi sa ludzie z forum,tylko oni to rozumieja...Ostatnio mialam cudowny okres remisji,trwal az 2,5 miesiaca,co dla mnie bylo duzo,pozwolilo wypoczac i przypomniec sobie o tym,ze swiat moze byc piekny.Trzy dni temu TO sie stalo.Straszny atak paniki trwajacy ponad 4 godziny i znowu nawrot mysli o szalenstwie,schizofrenii,smutna twarz w lustrze,rozszerzone zrenice,nerwy,agresja ze znowu sie nie udalo.Czy ja szazuje jak mozg mi puchne,znow nasluchuje odglosow,czy to tylko nerwy?Czy ja juz zaczynam tracic zmysly...?Prosze,pomozcie mi...
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 15 gru 2006, 15:58
Moniczka nie tracisz zmysłow ja cierpie na nerwice już ponad 3 lata. Mysłam że umieram robilam najrózniejsze badania. Moja nerwica pojawila sie dokładnie rok po zaczadzeniu w łazience. A najgorszym taki przełomowym momentem dla nasilenia sie nerwicy była w sumie glupia sytuacja :mianowicie jechałam do szkoły tramwajem i obok mnie na przystanku stała dziewczna która nagle straciła przytomność.Wtedy dostałam takiego ataku ze nie mogłam oddychac! ledwo dojechałam do szkoły naszczecie ktos inny udzielil tej dziewzynie pomocy bo ja sama bym zaraz zemdlala!Od tej chwili boje sie ze mnie spotka to samo! chociaz wiem ze zemdlenie nie jest takie zle i lepiej sie po tym czujesz :P a czlowiek jest taki bezwladny i jest tak lekko i przyjemnie .Moze glupio gadam ale ja tak to odczylam kiedy sie przewrocilam pozaczadzeniu .Troszke sie potukłam i w dodatku pociełam stluczona szklanka ..ale przezylam!
Traz czuje sie lepiej niz 3 lata temu .Raz jest lepiej raz gorzej.Bralam leki chodzilam na psychoterapie.Ale tak naprawde trzeba liczyc tylko na siebie.A ta choroba wymaga naprawde duzo poświecenia!!! i odwagi!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

przez wpr82 15 gru 2006, 16:50
W moim przypadku najgorsz jest to,że całe dnie jestem osłabiony, jest mi non stop gorąco , widzę jak chudnę , mimo tego , żę jem i sypiam normalnie i te przesladujące mnie mysli ,żę jestem Chory na raka lub zanik mięśni
Wpr82
Wyścig Szczurów dopadnie nas wszystkich
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 paź 2006, 16:43
Lokalizacja
Pruszków

Avatar użytkownika
przez ewa125 15 gru 2006, 17:20
ja mysle ze taka ciagla zlosc wynika z tego ze cos robimy wbrew sobie albo cos nam przeszkadza w osiagnieciu naszych celow albo nie lubimy siebie. ja pamietam tez bylam taka jak jeszcze studiowalam na znienawidzonych studiach. z jednej strony nie rezygnowalam bo chcialam juz "dociagnac do konca" a z drugiej strony bylam taka zla ze tam chodze, ze i nni studiuja to co chca itd a ja jestem z takiej "wspanialej wyksztalconej rodziny" i jestem skazana na zmuszanie sie do czegos. pamietam ze wtedy w szkole bylam milutka i sie wysilalam jak moglam zeby nie pokazywac mojej zlosci, bo wtedy ludzie przestaliby mnie akceptowac, ale jak tylko wracalam do domu............pierwsza rzecz jaka mnie choc troche zdenerwowala (moi biedni rodzice) a ja juz sie wyzywalam i wyladowywalam calusienka zlosc z calego dnia na nich.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez Radek 15 gru 2006, 18:02
daablenart napisał(a):w głowie zaczeły mi biegać rózne mysli bezsensowne nie umiem nawet okresli były bezsensowne. Miałem cały czas świadomość siebie. Te mysli przebiegały mi przez głowę jak jakies flesze i niemogłem nad tym zapanować,boję się że to jakas ozanaka schiozofreni i niedługo zaczne widzieć jakies dziwactwa i słyszec jakies głosy.

Też tak mam dosyć często, a kiedy zasypiam jest to najbardziej nasilone.
Przez głowę przelatują mi chaotyczne myśli lub pojedyńcze słowa/zwroty które nie mają związku z sytuacja w której się znajduje i z czynnością którą w danej chwili wykonuję. Też obawiam się że mi odbija. Dodam że mam depersonalizację, depresję i niewiadomo co jeszcze...
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Avatar użytkownika
przez blackwitch 15 gru 2006, 18:58
Patti, to normalne ze sa nawroty. Raz lepiej raz gorzej - i rzeczywicie nic innego nie mozna zrobic jak tylko starac sie leczyc w ten czy inny sposob i jednoczesnie starac sie akceptowac to ze nam sie to wydarza. Jak mam swoj kolejny napad leku to mysle sobie ze to tylko nastepny dołek, i że tak juz musi być. Dodatkowe nawet podswiadome obwinianie sie tylko pogarsza sprawe. Gratuluje ze przebrnelas przez terapie:). Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do