Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Lusi 13 gru 2006, 10:30
Według mnie to typowe objawy nerwicy. Dlaczego tak uważam? Bo miałam tak samo. Dla świętego spokoju zrób badania - jakie powie Ci lekarz ogólny. I do psychiatry marsz.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez Mis 13 gru 2006, 10:59
pani_eL wolność, dzięki za słowa otuchy:) Cały czas mam poprawny czas. Wczorajszy dzień był taki nierealny... Poczytałem na forum trochę o derealizacji i myślę, że cały wczorajszy dzień to miałem. Przeczytałem też gdzieś, że uczucie nierealności mają schizfrenicy... Wczoraj w nocy moje myśli chciały mnie wyciągnąć z łóżka bo mam do wykonania "misję". Myślę, że to natręctwa myślowe, które się pojawiły, bo przeczytałem, że takie objawy mogą mieć schizofrenicy i wmawiam sobie tą chorobę. Wiem jedno: nie uspokoję się dopóki nie przeprowadzę jakiś testów, czy jestem podatny na schizofrenię oraz na inne choroby psychiczne. To, że jestem podatny na nerwicę to ja wiem:) Ale łatwiej się walczy z nerwicą, gdy wiesz, że to nerwica a nie poważna choroba. O tym pisałem, mówiąć o testach na podatność. Chcę wiedzieć, że nie grozi mi choroba psychiczna, bo to uczucie, że zeświruję, strach o to, roztargnienie, zakręcenie, echo myśli, napady wewnętrznej furii, derealizacja, wypatrywanie urojeń, ciężkie bóle głowy, niemożność koncentracji na niczym wpycha mnie na ten tor myślenia, że wariuję. Aha jeszcze jedno: przeczytałem na forum, że chorzy psychicznie nie boją się, że zwariują bo nie mają świadomości, że wariują, więc ja nagle też przestałem się bać tej choroby, co niby miałoby być dowodoeem na to, że wariuje. Jeszcze te myśli o misji dzisiaj w nocy... Nie spocznę, póki nie zrobię jakiś tesów. Ktoś wie, gdzie takie można zrobić?
Rób jak uważasz, uważaj jak robisz
Mis
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
08 gru 2006, 20:55
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Andhariel 13 gru 2006, 11:18
Witaj tadziktoja.Skad ja to znam, otoz u mnie trwa to od marca po jednym z atakow na drugi dzien do szpitala poniewaz jak pisałes to samo miałem cisnienie 170/120 drgawki zimne rece stopy serce wali jak oszalałe a mam 22 lata.W szpitalu stwierdzili lekkie nadcisnienie ktoire moze powodowac nerwica czyli o podłozu nerwowym gdzy wszystkie inne badania ok:) Chodze dosyc czesto do lekarza bo mam bzika na punkcie serca mieze cisnienie i wzorcowe 120/80 100/75 nigdy wyzsze tak wiec co jest mierze w domu i tez ok chyba ze jestem nakrecony jakims objawem odrazu wzrasta.
Jedyna porada to lekarz i leczyc nerwice!!
Pozdrawiam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 17:57
Lokalizacja
woj. Łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez monika29 13 gru 2006, 16:02
Witaj.Musze ci powiedzieć ze z tym da sie wygrać lub objawy zdominować do minimum,ja w porównaniu do ciebie miałam kilkanaście objawów somatycznych , zrobiłam tysiące badań lezałam kilkanaście razy w szpitalu,i zastanawiam sie teraz po co to było , te tomografie i inne cudaczne badania.Napięcie mięśni pozostało jestem nerwową osobą i tak poprostu organizm reaguje na stres, ale mozna pokonać. Niema sensu czytać o chorobach wynajdywać nowych i myśleć czy ty czasem jej niemasz, muisz sam siebie przekonać i swoje ciało że to co sie z tobą dzieje to tylko nerwica a nie rak czy tam inne choroby.Nie jest to trudne ,nerwica niemoze kierować tobą to ty pokieruj nią.Zapisz sie na siłownie lub basen , niemozesz o tym myśleć nonstop. Masz postawioną diagnoze i wiesz ze niemasz tętniaka czy raka czy zaniku mięśni, swoje złe samopoczucie i strach muisz poprostu zwalic tylko na nerwice , i na te objawy niereagować a one miną.Ja wygrałam z tym bez zadnych terapi a na objawy somatyczne przestałam zwracać uwage bo jeśli sie o tym myśli to to nigdy nieustąpi. Pozdrawiam i zyce zdrówka , jak masz pytania to chętnie na nie odpowiem pisz na moje gg :smile:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 gru 2006, 15:31
Lokalizacja
śląsk

przez Maniak86 13 gru 2006, 18:17
Telimenka - widze że nie jestem sam. Zastanawiam się skąd te g*** sie bierze, myśl o leczeniu mnie przeraża, po prostu nie przyjmuje tego do wiadomości. Pewnie przyjme to d wiadmości po kolejnym pojsciu do pracy - w piątek zaczynam. Pewnie znowu przeżyje cały dzień w strachu, unikając wzroku innych. Tak to już jest z nami, pojebami :evil:
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
11 gru 2006, 22:15

przez pani_eL 13 gru 2006, 21:48
Mis
udaj się może do lekarza,zrób wszelkie badania,które na bank wykluczą fizyczne podłoże twojego problemu.Jak najszybciej spotkaj się z dobrym psychoterapeutą(uparcie twierdzę,że najlepszym fachowcem jest mężczyzna z długoletnią praktyką,dla którego praca jest pasją)
Teraz zauważasz u siebie tylko niektóre typowe objawy nerwicy.Może poczytaj więcej postów i dowiedz się o wszystkich możliwych.
Mis napisał(a):Aha jeszcze jedno: przeczytałem na forum, że chorzy psychicznie nie boją się, że zwariują bo nie mają świadomości, że wariują, więc ja nagle też przestałem się bać tej choroby, co niby miałoby być dowodoeem na to, że wariuje

Skoro już masz nerwicę warto by było poznać objawy i mięć tą wiedzę na uwadze w sytuacji ewentualnego wystąpienia u ciebie w przyszłości.


Mis napisał(a):Jeszcze te myśli o misji dzisiaj w nocy...

Myślałam,że jestem jedną z niewielu,która miała i ma myśli o misji(u mnie raczej filozoficzne podłoże),ale ja już opanowałam nerwicę.
Z tego co piszesz wnioskuję,że jesteś inteligentnym,ambitnym,pracowitym i ustawionym facetem.Może żeby nie odbiła ci woda sodowa lub żebyś nie dostał autentycznego zawału,otrzymałeś w prezencie od losu nerwicę.Może musisz zatrzymać się na chwilę,może to co robisz nie całkiem pasuje do twojej misji.
Jeżeli już czytasz posty na tym forum, to czytaj wnikliwie,analizuj i oceniaj,wyciągaj wnioski.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
11 lis 2006, 16:35

Nerwica a ambicja

przez Wojteqq 14 gru 2006, 02:00
Jak to jest, czy nerwica częściej atakuje ludzi ambitnych, którzy dużo od siebie chcą?, Czy już sam fakt dużych wymagań co do siebie jest oznaką nerwicy?. Czy żeby wyzdrowieć należy pozbyć się ambicji? Czy jednak nerwica jest wynikiem zupelnie czegoś innego, złego zaprogramowania sameggo siebie i nie ma nic wspólnego z ambicją?

Pozdrawiam wszystkich... :smile:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 lis 2006, 19:24

Avatar użytkownika
przez meskalina 14 gru 2006, 02:07
Ja sobie odpuscilam swoje zycie. Ukladanke pieprznelam o sciane i sie cala rozsypala. Ambitne slowo "musze" zamienilam na "chce" i to byla wlasciwa decyzja, to jedno wiem.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

przez Wojteqq 14 gru 2006, 02:46
No tak, tylko że wczesniej wiele rzeczy "chcialem", teraz nawet "musze" nie jest w stanie mnie zmobilizowac ;/
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 lis 2006, 19:24

przez atrucha 14 gru 2006, 10:24
http://www.forum.nerwica.com/czy-nerwic ... bicja&sid=

http://www.forum.nerwica.com/nerwica-ch ... bicja&sid=


Teoretycznie powinnam zamknąć ten temat,ale ma on w sobie wiele pozytywnych odniesień (czego mało w nerwicy lękowej) ;)
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Jestem załamana.... ;( !!

przez madziek22 14 gru 2006, 12:34
Jestem załamana. Nie chce mi się żyć…
Ale zacznę od początku.

Jestem od roku z chlopkiem który ma nerwice lekową, i nie da się z niej w żaden sposób wyciągnąć. Na nic nie reaguej a kiedy ja proponuje jakies rozwiązanie on je z góry odrzuca i co gorsze proponuje rozstanie.

Nie chce mi się zyć.
Co mam zrobić??
Co powiedziec żeby zareagował??
Dlaczego ja zaczynam powoli „wariować”??

Może ktos miał podobne przezycia.

Z góry dziekuje za jakies wskazówki.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 gru 2006, 00:12
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez Róża 14 gru 2006, 12:42
Hm,życie z człowiekiem z nerwicą lękową nie jest ani fajne ani łatwe.On proponuje rozstanie ponieważ nie chce cię męczyć swoja osobą.Poza tym ma zanizone poczucie własnej wartości i mysli,że się przy nim marnujesz,że stać cie na kogoś lepszego.Odrzuca wszelkie rozwiązania(formy pomocy),bo jest mężczyzna i chce sam wziąć hydrę za łeb i wygrać.To tak ogólnie.Nerwica nie jest zaraźliwa,ale z pewnością wpływa na jakość życia partnerów,dlatego zawsze radzę osobom zdrowym,po swoich nieciekawych przezyciach-zastanów się,czy dasz radę,czy naprawdę tego chcesz>?!Czy twoja miłość jest tak pełna,że chcesz poświęcić swoje życie partnerowi,bo duzo wymaga poświęcenia takie trwanie.Jeśli nie-po prostu mu to powiedz i odejdź,litość jest gorsza.
Mam nadzieję,że trochę ci ta wypowiedź wyjaśniła.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Mis 14 gru 2006, 13:15
Wstaje dziś rano i w sumie wszystko gra. W miarę wypoczęty, poranna toaleta, wiadomości na necie sprawdzone, wszystko gra tylko w uszach brzmi mi refren piosenki jakiegoś kolesia (ostatnio, choć jestem fanem Metalliki słucham spokojnych pościelówek, mając nadzieję na relaks). Jem coś, refren piosenki, gole się, refren piosenki, czytam wiadomości na necie, refren piosenki, jakiś fikcyjny dialog między moim znajomym małżeństwem, jeszcze głośniejszy refren, wkurzam się, ubieram do roboty, ale psuje mi sięhumor przez te natręctwa. Teraz w głowie mam jakby ktoś nagrał młot pneumatyczny i to podgłasniał to sciszał jego nagranie, refren głupiej piosejnki. Co ja jestem Janko Muzykant żeby słyszeć takie pierdoły? Głos mojego szefa w głowie. Jakiś cytat ksiązki z dzieciństwa. Boże. Ja wariuje. Żołądek podchodzi mi do gardła. Tylko spokojnie. Kurta. Refren piosenki, Klucze.. Wychodzę. Idę do samochodu a głośne myśli czuje, że mnei opanowują. Jestem chory... ta derealizacja. Świat wokół mnie jest nierzeczywisty. Wsiadam do auta. Dojeżdzam do centrum. Cały czas mam ścisnięty żołądek. Myślę o tym jaki to wstyd gdy okaze się, że jestem chory psychicznie. Refren piosenki i inne głośne mysli. Idę ulicą do pracy, wokół huk i gwar, ale on jest gdzieś tamw tle. Słysze tylko swoje natarczywości, dialogi, jakieś pierdoły sobie przypominam, tą głupią piosenkę. Czesto słysze muzykę i najczęściej jest ona strasznie uciążliwa. Mam numer do psychiatry i musze zadzwonić do niego i po raz piwerwszy się wybrać do niego. Biorę komórkę i dzwonię od arzu zanim jeszcze dojdę do pracy: Termin na 24 stycznia. AAaaa! Nie wyrtrzymam do tego czsu. Reszta drogi do pracy to poczucie totalnego dorealnienia i głośnej kociej muzyki w mojej głowie. Patzrę sobie pod nogi i zasuwam do pracy byle szybciej. Doszedłem do pracy. Cześć wszystkim rzucam ze ściśnietym żołądiem. Na sczzęście w pracy mam samych fajnych ludzi. Troche się uspokajam. Ale ta myśl o tym, że jestem nienormalny została doteraz. Poszukam innego psychiatry na już. Nigdy nie myślałem, że będę miał takie problemy. Całyczas mam przed oczami kumpla, ktorego odwieźli już dwa razy wprost z pracy do szpitala psychiatrycznego choć nie wiem tak naprawdę co mu było (nie pracuję z nim). Całyczas myślę o tym, jak kilka tygodni temu siedziałem przy biurku z myślą, że jeśli zaraz nie wstanę i nie wyjdę to mnie odwiozą do wariatkowa. I do tego zero koncentracji., Minełó południe a ja w pracy nie zrobiłęm NIC! A mam tyle do zrobienia przed Świętami...
Rób jak uważasz, uważaj jak robisz
Mis
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
08 gru 2006, 20:55
Lokalizacja
Kraków

przez kamka 14 gru 2006, 13:39
witam
czytaliscie o tej chorobie Nerwiak nerwu słuchowego. Jest łagodnym nowotworem, powoduje jednak upośledzenie słuchu, szumy w uszach, zaburzenia równowagi. W tym przypadku leczenie jest wyłącznie operacyjne.

pozdrawiam
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 17 gości

Przeskocz do