Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez weronika 08 gru 2006, 22:28
Możesz czekac z nadzieją,że może to samo minie, bo niektórzy tak mieli, chociaż ja w tym stanie nie dawałam rady przetrwać nawet minuty a kazdy dzień był dla mnie koszmarem nie do przejścia, poza tym u mnie czekanie bylo błędem bo mój stan się pogorszył bardzo przez to, ja bym na twoim miejscu poszla po prostu do jakiegos dobrego psychiatry, jest tyle dobrych leków antydepresyjno-antynerwicowych,które działają swietnie przeciwlękowo i nie uzależniaja, bo wiesz xanaks stosowany regularnie może uzależnić, jak będziesz często brał, to póżniej będziesz musiał coraz większe dawki łykać, xanaks to takie dorażne rozwiazanie, w razie nagłej potrzeby, na razie trudno jest ocenić, jak ta praca będzie na ciebie wpływać, na pewno jesteś bardzo przemęczony i potrzebujesz teraz pomocy, a jak pobierzesz troche leków i się uspokoisz, to stwierdzisz wtedy,czy sobie poradzisz czy nie, być może będziesz musiał zmienić zawód, trudno się mówi, zdrowie jest ważniejsze, ja jestem w podobnej sytuacji, jestem nauczycielką i też na razie nie wiem czy nie zrezygnuję, jeśli stwierdze, że mi to bezwzględnie szkodzi to tak zrobie, przeżyje już wszystko byle nie jeszcze raz tą chorobę, na koniec ci napisze, jakbys sie zdecydował na leczenie,ze ja miałam nieustanne lęki i napady paniki i lek effectin wyleczył mnie z tego w 90 %
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Agnes73 08 gru 2006, 22:37
Dziękuję Różo za twoją radę myślę że masz rację kiedyś myślałam że już zamknęłam ten rozdział jednak pewnie zrobię to jeszcze raz tak bardzo chciałabym być wolna od lęków i nerwicy czasami wydaje mi się że te lęki ogarnęły mnie jak jakiś kokon i w nim tkwię no i te ciągłe wsłuchiwanie się w siebie jak ja tego nienawidzę ale nie potrafię się uwolnić mam jednak nadzieję że terapia którą przechodzę przyniesie dobre efekty..Dzięki jeszcze raz :smile:
Agnes73
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 gru 2006, 00:05
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Bring me to live 08 gru 2006, 23:15
Zgadzam się w 100% z Weroniką. Miałem podobnie.
192cm, 85kg i zielono-niebieskie oczy, w których czai się lęk...
Posty
47
Dołączył(a)
29 lip 2006, 17:28
Lokalizacja
Karkonosze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pani_eL 09 gru 2006, 00:37
Mis
przeczytałam dwa razy. Witam bratnią duszę.(te dusze chyba tak mają)
Ja pozostałam pracoholiczką i jestem z tego dumna.Masz pracę,która jest twoją pasją,nie rezygnuj z niej.żyjesz na wysokich obrotach.Ktoś inny może za kilka lat dostałby np zawału,a ty go unikniesz.Dawno czułam i byłam w bardzo podobnej sytuacji.Ktoś,komu ufałam,ktoś kto też był bratnią duszą nauczył mnie,że nerwica może być swoistym darem.Jedni ten dar wykorzystają inni nie.Konkretnie:objaw zawału-szczepionka przeciwko niemu,objaw nowotworu-szczepionka(zauważ,że np.katar nie niepokoi nerwicowca,liczą się tylko śmiertelne choroby)Szczepionka bolesna,ale jeżeli się przyjmie(wykorzystasz ją,uwierzysz w nią)czeka cię życie pozbawione lęku przed chorobami śmiertelnymi.Zostaliśmy zaszczepieni w dzieciństwie na wiele chorób,czy np.siedzi ci w głowie uporczywa myśl,że możesz zapaść na gruźlicę.
Odrębnym problemem jest strach przed postrzeganiem nas przez innych ludzi.Czy miałbyś takie dylematy,gdybyś żył w epoce kamienia łupanego.Może pomyśl sobie czasem,że wszyscy jesteśmy podobni,jemy ,wydalamy,pocimy się,jesteśmy w niedyspozycji fizycznej i psychicznej itd.Nie musimy kreować się na twardzieli.Mądremu powiedz prawdę o swoim problemie,głupiemu wymyśl bajkę np ,że zaszczepiłeś się i przez jakiś czas twój organizm tak reaguje na szczepionkę.
Ja biorąc leki czułam się otępiała i senna(może inni się tak nie czują).Otępienie nie pozwalało mi logicznie myśleć.Wróć do czasów gdy nie "znałeś" terminu nerwica.Wyobraź sobie kolegę,który zwierza ci się,że ją ma i mówi ci o co chodzi.Co byś mu doradził zrobić,mając nie zamulony umysł?
Pozdrawiam Bratnią Duszę i zachęcam do wysiłku.Nie idąc do przodu,cofasz się.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
11 lis 2006, 16:35

przez Nonenow 09 gru 2006, 01:57
Ja mam nieco inna sytuacje, ale widze pewne podobienstwa. Mam stanowisko naukowo-dydaktyczne a do tego koncze jeszcze drugi kierunek. Ale to wszystko mnie calkiem niezle trzyma przy zyciu, bo nie mam czasu na zaglebianie sie w jakies autoanalizy. Jako ze jestes zupelnie swiezy w calej tej nerwicy, podejrzewam ze duzo rzeczy moze byc dla Ciebie nowych i przerazajacych, ale wszystko co napisales jest znane i ludzkie. Idziesz juz wyjezdzonymi koleinami i wiele osob przez to przeszlo i wyszlo z tego.
Na schizofrenie jestes nieco zbyt stary, wybacz:) Tzn bylby to nieczesty przypadek w tym wieku, choc z tego co czytalem to jeszcze mozliwy. Zapewne uderzyla w Ciebie nerwica z pelna sila, czego wspolczuje bo sam mam ja w duzym stopniu (mam nadzieje) za soba, ale pamietam jak to jest.
Troche niepokojacy jest moze ten opis radia w glowie i slyszenia swoich mysli, ale nie sadze zeby bylo to cokolwiek poza natrectwami. Poczytaj zreszta sam jak to bywa - http://forums.stuckinadoorway.org/ i tutaj, na tym forum. Zgodnie z tym do czego sie doszukalem w sieci, tzw. 'glosy' ktore slysza schizofrenicy to zupelnie ale to zupelnie inna historia. Sa dla nich czasem bardziej realne niz rzeczywistosc i nie postrzegaja ich jako czesci siebie (stad przekonania o telepatii, nasylaniu mysli itp). Bardzo wielu nerwicowcow boi sie ze zwariuje, ale trzeba wiedziec ze w tym przypadku jest to 'woz albo przewoz' - tzn jesli nie zwariujesz po stosunkowo niedlugim czasie od poczatku nerwicy (nie znam sie, wiec nie powiem po jakim) to nie zwariujesz w ogole.

A, i jeszcze dodam, ze schizofrenicy pracuja nie tylko w zakladach pracy chronionej (na zachodzie). Malo kto sie do tego przyznaje, oczywiscie, ale w firmach, instytutach, na uczelniach i w wielu innych miejscach jest sporo osob po okresie wariactwa. Ja wyznaje zasade ze wrog znany to wrog pokonany w przypadku chorob. Przeczytalem ile sie dalo n/t schizofrenii i doszedlem do wniosku, ze
1) raczej mi to nie grozi,
2) nie jest to zadna apokalipsa, bo z tego sie wychodzi albo z tym sie jakos da zyc w wiekszosci przypadkow,
3) blisko 100% ludzi ktorzy zwariowali nie mialo swiadomosci choroby, wiec nie ma sie co zamartwiac bo jest to bezuzyteczne,
4) stereotypy sa nieprawdziwe - schizofrenicy nie sa wcale z reguly agresywni. Jesli agresja sie pojawia w chorobie, to jest to przede wszystkim autoagresja. Pisze to, jesli planujesz sobie wyrobic natrectwo strachu ze kogos skrzywdzisz jak zwariujesz (popularne).

Mysle ze bedzie dobrze, ale nie odzegnuj sie tak na zawsze od wizyty u psychiatry albo psychologa.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez Al 09 gru 2006, 12:39
Czesc Mis. Wiesz kiedy dopada nas nerwica?? wtedy kiedy jestesmy najbardziej szczesliwi. tak jak ty dostales swoja wymazona prace i fajnie....dzieje sie tak gdyz nadmierna ilosc nagromadzonych zlych emocji sprzed lat odpada z nas jak kora z drzewa. mialam taki sam przypadek nagle napad panicznego leku, nie wiem co sie dzieje umieram cos jest nie tak, obzydliwe uczucie. z mojej strony nie radze brac cos doraznego lepiej skontaktuj sie z psychatro opowiedz co i jak i lepiej brac cos długotrwałego (kilka miesiecy) niz na chwile bo to nie pomaga. jeszcze jedno nawet jak zaczniesz brac lekarstwa to pamietaj jak bedziesz osłabiony czyli np. przepracowany, niewyspany, przeziebiony jezeli chodzi o kobiety to podczas okresu, leki mają mniejsza skutecznosc ale dzialaja na tyle dobrze, ze nie masz koszmarnego ataku jaki nerwicowcy potrafia miec ale bardzo lagodna forme.
kolejna rzecz, pracoholizm....jest pewna grupa nerwusow wsrod nas taka jak ty i ja ze maja przypadlosc pracoholizmu i zadnego dobrego sposobu na relaks. poprostu jakbys my zapomnieli jak sie trzeba relaksowac albo to robimy w niewłasciwy sposob np. idziemy na impreze, bawimy sie i pijemy i nam sie wydaje ze przeciez sie relaksuje, nie pracuje nie mysle o pracy, w konsekwencji okazuje sie to nie dokonca sprawdzona metoda. dalej jestesmy zmeczeni itp.
stres jak ty to okreslasz w pracy...........wiesz ze ja tez myslałam ze przezywam stres w pracy. jak powiedziałam jak mi sie to objawia psychiatrze, wiesz jaka była odp. ze nie przezywam stresu to jest moj zywiol i bez tego jeszcze gorzej bym funkcjonowała. stres to glebokie pojecie i czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego ze wcale nie przezywamy stresu. zalezy co sie wowczas objawia, moze i masz stresa ale zeby okreslic czy to stres nalezy porozmawiac ze specjalista.
moze jestes bardzo zmeczony, moze powinienes nieco wyluzowac, wychamowac, stanac na chwile i sie rozejzec.......... to pomaga, mnie pomogło. troche wyluzowałam w pracy nic za wszelka cene to ja jestem wazniejsza a nie praca. prace moge sobie znaleźc inna a zdrowie nie wroci. Pomysl nad tym. Powodzenia.
Al
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 lis 2006, 14:49
Lokalizacja
Katowice

ważne!!!!!

przez ewa2120 09 gru 2006, 13:09
cześć
od paru dni czytam o waszych problemach.niektóre wiadomości mnie przerażają a niektóre podnoszą na duchu.
o tym że choruje na nerwice
dowiedziałam się 3 miesiące temu, pierwszym objawem były tzn. kluski w gardle.potem było coraz gorzej.
jeżeli możecie to mi odpiszcie bo mam pewien problem.
mianowicie;
od niedawna moja ciocia zachorowała na raka oskrzeli-dużo paliła .
ja też paliłam (od tego czasu nie pale), a moja mama ciągle ni docinała że jeśli będe paliła to skoćcze jak ona-zaczęło mnie to przerażać.
mój problem to mianowicieto że od paru dni zaczęłam odczówać te same objawy co ona (straszny ból kręgosłupa) niewiem czy to psychika czy coś innego
czekam na odpowiedzi
dzięki
nerwuska
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 gru 2006, 15:03
Lokalizacja
zGÓR

Avatar użytkownika
przez maiev 09 gru 2006, 13:21
ewa2120 napisał(a):niewiem czy to psychika czy coś innego

dowiesz się jak zrobisz badania, więc marsz do lekarza. rozwiejesz swoje wątliwości. Nie nakręcaj się - być może to nic złego.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez janeczka84 09 gru 2006, 14:25
weronika - ja biore seroxat. Czytałam o tym leku w sekcji leki i wiem ze na działanie trzeba dużo poczekac. a go biore tydzien i po 4 dniach mnie "odmuliło", przestałam sie czuć jak ogłuszona...mam nadzieje ze bedzie lepiej bo juz mam serdecznie dosc...
Juz o tym raz pisałam ja sie panicznie ale toPANICZNIE boje stwardnienia rozsianego.Ostatnio byłam u pschologa (zupełnie przypadkowej osoby) i sie okazało ze ona pracuje z ludzmi chorymi właśnie na tą chorobe (ale zbieg okoliczności...) i od niej dowiedziałam sie ze dokładnie wszystkie moje objawy są charakterystyczne zarówno dla nerwicy lekowej jak i tej choroby.Powiedziała mi tez ze poniewaz jakiś czas temu miałam rezonans magnetyczny głowy (wyszedł dobry) to wg. jej praktycznej wiedzy przy tak silnych objawach jakie ja mam mialabym juz wyrazne zmiany widoczne w rezonansie i powiedziała ze jej zdaniem to tylko nerwica.Tak tez uwaza neurlog (ale jego podejscie wogole srednio mi sie podoba)
Ale ja juz nie wiem? Czy moze byc az taki zbieg okolicznoości? a z drugiej strony przy SM leki na nerwice by na mnie wogóle nie dzialaly.
Strasznie sie boje...Bo ta choroba jest dla mnie gorsza niz wyrok śmierci.
Jestem jedynaczka, mam małą rodzine. Zostałabym sama z tym wszystkim i powoli traciłabym sprawnosc.Przeciez ta choroba konczy sie inwalidztwem...Moje zycie by sie skonczylo zanim by sie na dobre zaczeło.

[ Dodano: Sob Gru 09, 2006 2:29 pm ]
zapomnialam o jednym...jak wszyscy tutaj ja mam leki, boje sie wyjsc , totalnie paralizuja mnie markety (kiedys chodzialam tam z przyjemnoscia) a taki stan nie wystepuje przy SM, jesli juz to wtorna reakca na diagnoze jest depresja.
Weroniko mas moze jakies doswiadczenia z tym lekiem?
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

Co czujesz?

przez Grzybek 09 gru 2006, 14:41
Czesc!Nie wiem doslownie jak zaczac ten topik.Zawsze mam z tym problem i nie tylko z tym,ale ze wszystkich,smieszne...Chodzi mi dokladnie o to,co czujecie teraz,a co czuliscie kiedys,przed nerwica?Wiem,ze ten temat jest zawarty w kazdym z postow zamieszczonych na forum,ale nie ma chyba jeszcze takiego jednego,ktory bedzie mowil wylacznie o tym jak bylo przed a jak jest po?A jak sie myle,to zamknij ten topic,i tak napisze swoje bo musze.Na poczatku chce powiedziec,ze oddalbym tyle,zeby cofnac czas,czego zrobic jednak nie moge i nie dotknac nigdy narkotykow i papierosow,nawet alkoholu!Wole Zyc bez tego,niz z nerwica.Wracajac do tego co czulem.Kazdego dnia,gdy wychodzilem z domu,zachwycalem sie nad wszystkim,nad pieknem deszczowych dni,slonecznych czy tych pochmurnych,czlowiek byl dla mnie istota taka wspaniala,pelna uczuc,niepowtarzalna i nieprzewidywalna.Kazdy podmuch wiatru wywolywal u mnie szczescie,kontakty z przyjaciolmi,ale nie z Rodzina.Nie chce ich za nic obwiniac,bo to ja jestem zalosny.Zaczalem sobie cpac,no i dupa.7 miesiecy i bum!Dopadlo mnie.Jakich ja to chorob sobie nie wymyslalem,nie nawkrecalem.Teraz jestem pusty w srodku,mam klopoty z Mysleniem,koncentracja,boje sie,placze mi sie jezyk,mieszaja slowa.Jestem ciagle zmeczony,nawet jesli cos ma sens to za chwile wypchniety kolejna mysla znika.Wyciagam dziwne wnioski,boje sie tego,to jest chore!Juz pisalem o tym tyle razy,wiem,ale musze to robic,bo to forum jest tak jakby czyms,gdzie moge wszystko wyrzucic,zapytac o zdanie.Odpisujcie prosze...
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

Avatar użytkownika
przez maiev 09 gru 2006, 14:55
na razie to moę napisać co czułam przed: akceptowałam siebie i ludzi, nie potrzebowałam chlania, radziłam sobie sama ze wszytkim, dobrze sie uczyłam, dużo czytałam, umiałam lepiej słuchać, byłam mniej przewrażliwiona, miałam gdzieś co ludzie o mnie myslą i łatwiej mi było odróznić kiedy są złośliwi a kiedy nie, nie byłam taka zgorzkniała, nie wmawiałam sobie chorób, nie myślałam o śmierci. to było chyba całe wieki temu.
Resztę dopisze jak sobie przypomnę, a co do tego co czuje teraz to też uzupełnię może kiedyś.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez gore 09 gru 2006, 15:16
Lubiłam chodzić na spacery, jeździć nocą autobusem i przyglądać się życiu miasta.Snułam rozległe plany na przyszłość i dążyłam do ich realizacji. Chciałam być bardzo wpożądku, zwłaszcza wobec osób mi bliskich.Cieszyłam się z życia.Tak mi się przynajmniej wydaje. Byłam wesoła i dowcipna. A teraz? Szkoda gadać, ledwo sobie przypominam kim byłam. Starałam się ładnie wyglądać, często się uśmiechałam. Teraz jestem jakimś cieniem człowieka. Znajomi sie poobrażali, myślą ze się odsunełam bo zadzieram nosa, bo wyszłam za mąż.Gówna prawda, ja poprostu z trudem mogę wyjść z domu.Ot i tyle koniec kropka.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
09 paź 2006, 13:52
Lokalizacja
stolica

Avatar użytkownika
przez meskalina 09 gru 2006, 16:28
Trzeba zrobic wszystko zeby znowu bylo tak jak wczesniej.
Nie bede opisywala jak bylo jeszcze miesiac temu, bo nie widze w tym wiekszego sensu. Uzalanie sie nad soba i tkwienie w tym bagnie tylko poglebia stany depresyjne czy tez nerwice. Wazne zeby isc do przodu. Patrzenie wstecz nic tu nie daje. Potrzebna jest pomoc i chec pracy nad soba.
Powiem wam jak jest teraz, po miesiacu kiedy zdecydowalam sie poprosic o pomoc: zaczelam wychodzic z domu, znowu potrafie sie cieszyc najmniejszymi rzeczami, zadbalam o siebie, zadzwonilam do znajomych i okazalo sie ze nadal maja taki sam stosunek do mnie jak mieli i wszyscy sie o mnie martwili i tesknili (to bardzo mile), nie unikam ludzi, potrafie sie usmiechac i zaczelam szukac pracy, nie pije alkoholu (od miesiaca ani kropli) a przez ostatnie dwa tygodnie wypalilam moze 4 papierosy. I co najwazniejsze poznalam tutaj cudownych ludzi, ktorzy mimo wszystko wiedza, ze mozna normalnie zyc, smiac sie, czasem tez plakac i nauczyli mnie jednego:
Nie ma sensu czynic z choroby tresci swojego zycia.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

przez Mis 09 gru 2006, 16:51
Dzięki wielkie za wszystkie słowa. Jednak dziś chodziłem z moją dziewczyną po sklepach, słowem fajny dzień wolny, a w uszach dźwięczała mi myśl, że zaraz zwariuje. To nie był rodzaj paniki tylko pewnego ogromnego napięcia i towarzyszące mu ścisk żołądka, uczucie strachu, wrażliwość na dźwięki i jaskrawe kolory, rozmazanie obrazu.... Rozmawiałem o tym z moją kobietą, która uważa, że za dużo o tym myślę i analizuję swój stan, ale ciężko się żyje myśląc, że zaraz na ulicy zacznę wyć, albo stracę świadomość i zacznę coś gadać bez sensu albo biegać po ulicy w amoku... Nie dostałem ataku lęku, ale nie chcąc martwić dziewczyny ukryłem swoje lęki wewnątrz i choć nic nie dawałem po sobie poznać, to wewnątrz mnie się gotowało. W ogóle myślę, żełatwiej jest tym, którzy potrafią się wykrzyczeć, wyrzucić z siebie stres, napięcie, nerwy, strach... Ja to duszę w sobie i im więcej o tym myślę, tym gorzej. Najgorsze, że sam sobie stawiam diagnozy na podstawie wiedzy z internetu (jak już napisałem mój lekarz-kardiolog stwierdził nadpobudliwość emocjonalną i serię badań rozpoczął od badań serca oraz przepisał mi w razie potrzeby Xanax). Chciałbym wiedzieć co mi naprawdę jest. To znaczy czy to jest coś poważniejszego niż nerwica. Czy stracę zmysły? Czy jestem schozofrenikiem? Czy ja zwariuję? Gdybym wiedział, że to tylko nerwica byłoby mi dużo łatwiej...
Rób jak uważasz, uważaj jak robisz
Mis
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
08 gru 2006, 20:55
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do