Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez pulver 08 gru 2006, 12:16
cześć Róża. Myśle, że wybraliśmy dobrą drogę- naprawiamy siebie, sami. Moim jedynym lekiem( czasami w zbyt dużej ilości) jest alkohol. Jednak staram sie nie zamykac w pokoju i siedząc przed komputerem zapijać troski. wychodzę gdzieś z ludzmi rozładowuje emocje w rozmowie, śmiechu czasami na parkiecie:) jak na razie utrzymuje mnie to w miare dobrej formie. Staram sie być pogodny czasami na siłę, bo wiem że ludzie odwracaja sie od smutasów. raczej mi sie to udaje. Oczywiście bywa róznie. Za miesiąc mogę być w głębokiej depresji, wszystko zacznie się walić ale staram sie nie dopuścić do tego. Jest pozytywnie i niech tak pozostanie. Co do tabletek ziołowych to w ogóle na mnie nie działają. Próbowałem tez hydroxyzinum( podobno ma działanie przeciwlekowe)-odpada. Typowy środek zamulajacy, nasenny, nie redukuje leków.
a więc pozostaje byc twardym i wyjśc JEJ na przeciw.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
59
Dołączył(a)
29 paź 2006, 18:13

przez Moniczka 08 gru 2006, 13:18
Witajcie po 3 miesiacach odpoczynku od nerwicy.Wiedzialam,ze nie odejdzie na zawsze i wczoraj stalo sie.Polozylam sie spac i dostalam takich dreszczy,ze myslalam ze umre z zimna.Otulona polarem drzalam pod gruba pierzyna,doszedl straszny bol zoladka.I tylko te dwa objawy,drzenie i gniot w brzuchu.Zaraz pojawily sie fatalne mysli:wirus,malaria,zawal,bolerioza.Bo skad te dreszcze...?Dzis rano temperatura 37,1 wiec bez paniki,ale wczorajsze dreszcze ,ktore minely po godzinie nie pozwolily mi juz spokojnie spac i zasialy znow niepokoj:co to bylo???
Moniczka
Offline

przez Grzybek 08 gru 2006, 13:28
Siemka Pulver.Ja mialem to samo co Ty.Dostalem Asentre i mialem po niej tak przesrane,ze o 3 dniach odstawilem.Walcze z tym sam ale nie chce mowic czy jest lepiej czy gorzej,bo zawsze kiedy mysle,ze jest juz troche lepiej i nastepnego dnia bedzie jeszcze,to wszystko sie wali,ale mam nadzieje,ze dam sobie rade i Wy tez!Pozdrawiam Cie!
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Enia7 08 gru 2006, 13:29
Witam ja tez mam ataki polaczone z zimnem, bolem brzucha i wstrętem do jedzenia. Myślę, że to nerwica
:oops:
e7
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 gru 2006, 14:54
Lokalizacja
małopolska

przez kimm 08 gru 2006, 16:00
Myślę że to uczucie zimna to również sprawa niskiego ciśnienia krwi,większość nerwicowców ma niskie ciśnienie i ja też. ;)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lis 2006, 01:24

przez Madzioowataa 08 gru 2006, 16:56
nie psychiatry to ja nie chce. Wolalabym indywidualne spotkanie :? ale dziekuje ze odpisales ;)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
27 lis 2006, 13:25

Avatar użytkownika
przez Bring me to live 08 gru 2006, 18:00
Ja miałem pierwszy atak ok. 10 lat temu. Później szybko się potoczyło. Zrezygnowałem ze studiów, przez rok siedziałem w domu i odizolowałem się od ludzi. Po roku zdobyłem się na pójście do psychiatry, zacząłem brać leki i jakoś zacząłem funkcjonować. Do dziś z przerwami biorę różne medykamenty. Bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej. Od wakacji zacząłem psychoterapię, musiałem praktycznie zrezygnować z leków i czuję się fatalnie. Mam nadzieję, że terapia mi pomoże, jak się nie uda to wrócę do leków:)
192cm, 85kg i zielono-niebieskie oczy, w których czai się lęk...
Posty
47
Dołączył(a)
29 lip 2006, 17:28
Lokalizacja
Karkonosze

Avatar użytkownika
przez Róża 08 gru 2006, 19:26
Słuchajcie jeszcze nie jest z nami tak źle.mama mojej koleżanki z powodu nerwicy nie wychodziła przez 20 lat z domu!!Nigdzie.Aż do śmierci.Straszne.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez maiev 08 gru 2006, 19:37
czuję się przegrana - dokładnie jak w temacie. nigdy nie pójdę do pracy i jeszcze nie mogę mieć pretensji do nikogo. Tylko do siebie. Cały czas sie oszukuję, że się w końcu odważę, że znajdę jakąś posadę i będzie ok. W tej chwili nie mam na to siły. To że nie mam pracy to dla mnie życiowa porażka. Nie cierpię siebie za to. i tej nerwicy, fobii i całej reszty. Ale mam dziś nastrój. sama nie mogę tego znieść.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Bring me to live 08 gru 2006, 19:54
Róża napisał(a):Słuchajcie jeszcze nie jest z nami tak źle.mama mojej koleżanki z powodu nerwicy nie wychodziła przez 20 lat z domu!!Nigdzie.Aż do śmierci.Straszne.

No to grubo, takie są skutki nie leczenia tego cholerstwa
maiev napisał(a):czuję się przegrana - dokładnie jak w temacie. nigdy nie pójdę do pracy i jeszcze nie mogę mieć pretensji do nikogo.

:(
Też kiedyś myślałem, że nie pójdę do pracy. Pierwsza praca w wieku 24 lat. Przepracowałem 3 lata w tej firmie. Później jeszcze rok wykonywałem inne zajęcie. Obecnie od 1,5 miesiąca nie pracuję, ale wiem, że pójde w końcu do pracy. Czekam na efekty psychoterapii. Jeżeli nie będzie znaczącej poprawy za miesiąc, dwa, zaczynam znów brać leki i szukać pracy. Póki z powodu nawrotu ataków paniki i leków nic z tego.
192cm, 85kg i zielono-niebieskie oczy, w których czai się lęk...
Posty
47
Dołączył(a)
29 lip 2006, 17:28
Lokalizacja
Karkonosze

Avatar użytkownika
przez maiev 08 gru 2006, 20:59
Teraz i tak jest lepiej. Przedtem to uważałam że każde zajęcie jest dla mnie za trudne. Ludzie chodzili do pracy, brali się nawet za rzeczy o których nie mieli pojęcia. A ja, nie potrafiłam sie zdecydować, bo bałam się że zawalę, okaże się że nic nie umiem i wystawię siebie i np. rodzinkę na pośmiewisko. Teraz trochę minęło. Obiektywniej patrzę na to co potrafię , do czego się nadaję. Ale jest nieciekawie. może jeszcze będzie lepiej.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 08 gru 2006, 21:30
Czesć :)
Ja tekże brałam leki Seronil który ponoć nieuzaleznia :) ale moja świadomość sie od niego uzależniła !Gdybymnie daj Bóg zapomniała wziąść tabletki to odchodziłam od zmysłów ,myślalam : Boże za chwile bedzie mi słabo itd... bo zapomnialam o leku. Pozniej zaczełam myslec ze przeciez to cholerstwo jest w mojej krwi do 2-3 miesiecy , gdybym przestała łykać leki... i powolutku zaczełam odstawiac - i powiem szczerze że było to bardzo cieżkie :(
Teraz nie biore leków :) Doraznie łykam perseny forte( ale tez sie od nich uzalezniłam bo niepotrafie wyjść z domu i nie moeć ich w torebce przy sobie :()

Jeśli znacie jakies inne lepsze niż persen leki ziołowe to chetnie spruboje :)

gorąco pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Halo. oto mój przypadek. Pomocy!!

przez Mis 08 gru 2006, 21:34
Hej,

Jestem nowym na forum. Już zdążyłem założyć temat w zakładce "Witajcie".

Mam 27 lat jestem z Krakowa i zawsze byłem nerwowy. Od dawna czułem kłucie w klatce piersiowej czy duszności kiedy miałem stres, ale wszystko mijało. Myślę, że jestem typem wrazliwca, który ma tendencje do łapania depresji. Kiedy skończyłem studia, zacząłem pracę i złapałem ogromnego stresa. Kilka razy łapałem coś takiego jak skok adrenaliny bez wyraźnej przyczyny i raczej szukałem przyczyn somatycznych: niewydolność serca, płuc, itp. Badania jednak są bez zarzutu w tym względzie. Podjąłem dwa lata temu moja wymarzoną pracę naukowo -badawczą. jest świetnie, ale wiąże się to z ogromnym wysiłkiem fizycznym. Psycicznie zawsze czułem się w tej robocie dobrze, bo atmosfera pracy jest fajna. Jednak ilość zobowiązań, które podjąłem w tym roku była ogromna. Pracowałem po kilkanaście godzin dziennie, albo np. 8 godzin w trakcie pracowalem non stop umysłem. Po wakacjach iontensywność zwiększyła się. Stresowała mnie ilość zobowiązań i pamiętam, że zacząłem się budzić w nocy bez wyraźnej przyczyny. Co noc. Zawsze. Robiłem obchód po domu i szedłem spać. Aż tu nagle, miało to miejsce dwa miesiące temu, po imprezie kawaerlskiej kumpla z dużą ilością alkoholu, po południu gdy leczyłem kaca nad jakąś ekspertyzą, dopadł mnie atak lęku. Skoczyłem aż na równe nogi bo nie wiedziałem co to: uczućie skrajnego zagrożenia, ścisk żołądka, migotanie serca i poczucie odpływu świadomości. Aż skoczyłem na równe nogi. Zaraz przeszło, ale strach przed powrotem pozostał. Mój Tato jest bardzo nerwowym człowiekiem i miewał w moim wieku stany lękowe, ale teraz mu przeszły. Stary wyga życiowy łyka jednak Oxazepam jeśli coś go strasznie wkurzy (jest pracoholikiem jakim ja się staję). Dał Wyjeżdzałem wtedy do Włoch i pamiętam, że napad lęku powrócił w nocy przed wyjazdem. Wtedy myślałem, że to jakiś koszmar. Tracę zmysły. Zaraz zwariuję. Jestem schizofrenikiem. Do tej pory stan lęku powtózył się kilkakrotnie. Dwa razy łyknąłem Oxazepam od taty gdy byłem na konferencji we Włoszech i byłem rozdygotany swoim stanem - nie wiedzialem co mi jest. Uczucie napięcia, niepokoju towarzyszy mi cały czas. Do tego szum w uszach., głośne, natarczywe myśli, albo np. głosna muzyka, odgłosy w głowie (ale nie głoy czy urojenia), ból głowy, uczucie zmęczenia i uczucie, że zaraz nastąpi atak, odpływ świadomości - to jest najgorsze.... Byłem u znajomego lekarza. Świetny fachowiec, specjalista od chorób wewnętrznych, kardiolog. opowiedziałem mu wszytsko i potraktował to bardzo poważnie. Zbadał mnie jak kariodolog, porozmawiał ze mną, zrobił mi echo serca (wyszło w porządku) i przepisał Xanax w razie potrzeby. POtrzbę odczuwam cały czas (nawet teraz). Często jestem na granicy ataku lękowego i uważam, że bez problemu mógłbym go sam sobie wywołać, ale cały czas musz czuwać i uważać, żeby lęk nie przyszedł. To jest męczące. Zachowuje się sztucznie przy moich znajomych. Patrzę, czy widzą, że jestem inny. Początkowo uważałem, że za chwilę odwiązą mnie do szpitala psychiatrycznego. Z resztą - nawet teraz nie wiem czy nie jest to początek schizofrenii, alebo załamania nerwowego, głębokiej depresjii, kto wie czego jeszcze... Nie leczę się farmakologicznie. Moa postawa jest taka: mam Oxazepam od taty, mam Xanax od lekarza więc staram się nie pić alkoholu żeby w razie ataku móc zażyć leki. Piwo mnei luzuje, ale ileż można. Jutro jest impreza z wódką z moimi kumplami (wieczór kawalerski przyjaciela) i już się boje co będę czuł rano po imprezie... lęki i napady nerwicy wzmagają się gdy jestem zmęczony lub przepracowany. Jeżeli dodam, że czuje się zmęczony a czasem wręcz wycieńczony cały czas i byle błahostka powoduje u mnie napad nerwicy to wiadomo, że groźba wystąpienia ataku jest realna non stop.... Nie byłem u psychiatry. Mój lekarz kardiolog mówi do mnie spokojnie zuśmiechem, żebym bral Xanax jak będzie potrzeba, spotkamy się po Nowym Roku i wszystko się ułoży. Czy jest szansa, że to przejdzie smao? Pewnie nie.... Jakoś mam awersję do łykania psychotropu... Ta nerwica to wciąż świeża dla mnie sprawa. Dwa miesiące od pierwszego lęku. Choć przyzwyczaiłem się do jej obecności to czuej się zmęczony psycicznie nią i musze pwoeidzieć, że nerwica przez te dw amiesiące rozwinęła się we mnie. Teraz napięty jestem cały czas. Najlepiej jest rano gdy jestem jeszcze "świeży", ale w pracy gdy coś mnie wyprowadzi z równowagi to od razu czuję, że zaraz zeświruję albo się położe i rozpłaczę. Boje się ubezwłasnowolnienia, że zacznę wyć albo biegać z furią i brakiem świadomości i odwioza mnie do szpitala w kaftanie....
Co mi radzicie? Mam przyjmowac Xanax? Mam go brać w razie potrzeby, a teraz potrzebę czuję permanentną... MOi rodzice wiedzą o sprawie i moja dziewczyna również, choć myślę, że nie zdają sobie sprawy ze skali problemu.. Poza tym czuję, że zawodzę moich kochanych rodziców opowiadając im o tym. Mówiąc krótki: dziś gdy rozmaiwałem ponad godzinę na temat mojego projektu z profesorem z USA, rozmawazaczęła mnie meczyć. Zacząłem słyszeć swoje myśli i natręctwa typu: "niech on już kończy", potem wulgrayzmy, potem w głowie krzyk, zgrzyt, głośna nieprzyjemna muzyka jakbym miał za głośno radio, potem żołądek mi się ścisnął bo pomyślałem, że tracę swiadomość, wariuję. Potem wróciłem do pracy, ale uczucie strachu i paniki przed ześwirowaniem i atakiem lęku nie minął mi do teraz. Boje się tego, że stanie się to mieddzy ludźmi i będzie wstyd... Tyle na teraz. Przepraszam za chaos wypowiedzi. Przepraszam za przydługawą historię. Czy ktoś to w ogóle przeczyta? Aha jeszcze jedno: mam jeden z projektów finansowanych z UE gdzie wspieramy psychicznie chorych. powiem szczezrze, że widzialem firmę gdzie pracują lduzie, którzy przyszli do pracy ze szpitali psychiatrycznych: schizofreników jest najwięcej ale ldzui po przejściach innych też trochę. Dyrektorka firmy mói, że jakiś większy stres spowoduje w tych lduziach że wracają z powortem na leczenie. W mojej pracy cały czas jest stres i boje się, że jak coś we mnie tąpnie to mnie zawiozą do szpitala a potem już będę pracować w firmie społęcznej jako psychicznie chory z przerwą na leczenie. Dodam, że jednego z moich znajomych pracującego w podobny sposób już dwa razy leczyli w szpitalu psychiatrycznym z przerwą 1,5 roku pomiędzy...włąsnie nie wiem co mu było (jest). Czy jest schiozfrenikiem czy jest mu to co mnie i mnie czeka tosamo. Gdyby teraz przyszedł większy stres to nie wiem.....
Rób jak uważasz, uważaj jak robisz
Mis
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
08 gru 2006, 20:55
Lokalizacja
Kraków

przez weronika 08 gru 2006, 21:55
Janeczka a jaki lek bierzesz? ja testowałam na sobie sporo to może Ci cos podpowiem, każdy decyduje sam jaką formę leczenia wybiera i ja nie chce nic narzucać, ale w moim przypadku decyzja o braniu leków była najlepszym co mogłam zrobić, szkoda tylko,że tak długo czekałam i zwlekałam z tym, okłamując siebie,że sobie jakos poradze, przez to mój stan sie pogorszył drastycznie, odkad biore leki zaczełam powoli funkcjonować, skończyłam dzieki temu studia, teraz pracuje i lęków nie mam już w ogóle a miałam nieustanne 24 godziny na dobę, żyłam tak ponad rok a nieq spałam prawie w ogóle przez rok czasu nawet jak przedawkowywałam leki nasenne, a teraz prawie wszystko minęlo , tak więć możesz mieć nadzieję,że u ciebie też będzie lepiej, musisz tylko poczekać 3 tygodnie, jak uznasz,że efekty są niewielkie, możliwe ,że bedzie trzeba zwiększyć dawkę albo spróbować innego leku, czasami trzeba po prostu trafić w dobry lek, napisz jaki specyfik ty bierzesz
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot], nefretis i 38 gości

Przeskocz do