Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 03 gru 2006, 15:13
No to jesteśmy w podobnej sytuacji, ja na przykład najlepiej czuję się w towarzystwie dobrze sobie znanym, wtedy jestem pewna ich sympatii no i czuje się swobodnie. Gorzej jeśli przychodzi mi obcowac z calkowicie nowymi osobami...wtedy pojawiają się schody, u wszystkich dopatruję sie jednego---> ze mnie nie lubią, ze cos im we mnie nie pasuje i nie lubia ze mna gadac(na przykłąd uczelniana grupa), a to przeciez niemozliwe zeby wieksza grupa ludzi koncenrowała swa uwage tylko na mnie, no ale nerwica= egocentryzm, niestety i chociaz zdaje sobie z teg sprawe to i tak ciagle mi sie to w głowie pojawia...A czasami bywa,ze te obawy odchodza i czuje sie wyluzowana, potrafie normalnie pogadac,pozartowac itp itd...ale potem znowu, błedne kolo[sic] eh,zamotane to wszystko
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Co to w ogóle było?? :(

Avatar użytkownika
przez Neśka 03 gru 2006, 15:33
Nie chcę zakładać nowego wątku, więc piszę tutaj...mam nadzieję, że autorka się nie obrazi:)
To, co mi się przydarzyło to napewno objaw nerwicy, ale mimo kłucia serca od jakiegoś czasu, to co stało się ze mną wczoraj w nocy przeszło wszytsko, co dotychczas mnie spotkało! . Nie wytłumaczę tego bólu!!!!
Trwało to około 3,5 godziny od 21. Co dziwne, miałam udany dzień, pojechałam do szkoły, kompletnie się nie denerwowałam. Chciałam się pouczyć, usiadłam sobie na łóżku i zaczęło sie.

Najpierw dziwne pokłuwanie w mostku, coś podobnego, jak ma się chore płuca. Zaczęło narastać. Serce bolało jak diabli i dwie ręce miałam odrętwiałe, dłonie trzęsły mi się makabrycznie. Nie mogłam leżeć, bo bolało mnie bardziej, zasnąć nie mogłam, choć tak bardzo pragnęłam...
Melisa i środki uspokające nie pomogły. Nie było strachu przed śmiercią, choć nawet sobie pomyślałam, że dobrze by było, żeby tylko przestało boleć. Zaczęły mnie boleć na dodatek zęby i cała tchawica!!

Pytanie moje...co to było do jasnej cholery!!!! To przeszłło wszelakie mdlenia, zawroty głowy, drgwki, walenie serca... To bół straszny ból! Tak jakby na żywc ktoś wyrywał mi serce z wszytskim dookoła! Zasnęłam po kilkugodzinnej męczarni, bo nafaszerwoałam się środkami przeciwbólowymi.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez kamka 03 gru 2006, 15:39
bardzo wam dziekuje za slowa ale ja nie daje rady mam dosc naprawde teraz boli mnie lewa strona reka i piers krzyz oczywiscie tez mnie boli i panika na calego ze moze to tez serce i zaraz puls kontrola boze ja mam tego serdecznie dosc co dalej bedzie z tym mojim stanem bo nie ma dnia zeby bylo fajnie ciagle cos chyba nikt tak nie ma jak ja albo maja bardziej nasilone obiawy bardzo sie boje naprawde :cry: :cry: :cry: :cry:
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ventolin 03 gru 2006, 15:47
wiem, chciales napisac cpos madrego...moze nie pisz juz wiecej?
Podpis usunięty przez administratora.
*atrucha
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
22
Dołączył(a)
21 paź 2006, 15:27

Początek nerwicy

Avatar użytkownika
przez Ysa 03 gru 2006, 15:50
Kiedy poszłam do szkoły rozpoczęło się piekło. Każdy ranek zaczynał się histerią i płaczem. Nie wiedziałam, co się za mną dzieje. Pamiętam jak na jednej z lekcji dostałam ataku paniki, myślałam, że umieram. W końcu matka poszła ze mną do pediatry. Lekarz powiedział, że najlepszym rozwiązaniem jest pójście do psychiatry, ale się tak nie stało matka stwierdziła, że nie będzie ze mnie robić wariatki.
Na początku gimnazjum było to samo. Trafiłam do pani psycholog. Dostałam stertę jakiś testów psychologicznych, które musiałam wypełniać przez dosłownie trzy godziny. Zakończyło się to skierowaniem na terapię grupową.
Jestem obecnie w 3 klasie gim. i nadal mam lęki. Boję się nowych miejsc, nowych sytuacji, nie lubię przebywać wśród ludzi, czuję, że wszystko i wszyscy są przeciwko mnie, przejmuję się nawet najmniejszą porażką. Mam już dosyć ataków lęku(jak każdy z was), nie wiem, co się wtedy ze mną dzieje… Czuję się nienormalna
Avatar użytkownika
Ysa
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
22 paź 2006, 17:14
Lokalizacja
Warszawa

Re: na boku

Avatar użytkownika
przez Ysa 03 gru 2006, 16:03
Mam nadzieję, że spotkasz ludzi z sercem. Według mnie są tacy, ale jest ich niewielu. Odwagą jest żyć, samobójstwo jest tchórzostwem.
Pozdrawiam :-)
Avatar użytkownika
Ysa
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
22 paź 2006, 17:14
Lokalizacja
Warszawa

przez Oliwka333 03 gru 2006, 17:00
Witam Neska,mam nerwice trzy miesiace i czegos takiego nie mialam a uwierz mi mam duzo dolegliwosci.Przy nerwicy zaczelo sie klucie serca i byc moze serce ci zaczyna chorowac od napadowych atakow lekow bo to napewno ma jakis wplyw,radzilabym Ci zrobic badania.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
02 gru 2006, 13:35

przez Madzioowataa 03 gru 2006, 17:25
o wlasnie tez mam cos takiego:/i to mnie martwi nie wiem czy nie wybrac sie do psychologa,ehh.Ja nie potrafie z obcym dla mnie towarzystwem nawiazac kontaktu :/
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
27 lis 2006, 13:25

do kogo sie zwrócić

przez kupidyni_z_vegas 03 gru 2006, 17:46
mam problemy ze snem, zaburzenia łaknienia, samooceną, moje życie to jedna wielka obojętność, w głowie siedzi mi dziewczynka - Alicja, która zostawić mnie nie chce, silne napady lękowe, fobie i patrząc na przeguby nadgarstków corac częściej myśle " wystarczy przeciąć".
Mówiłam mamie żeby poszła ze mną do psychologa, a najlepiej do psychiatry, ale jak zawsze moje problemy zostały zbagatelizowane.
W wyniku usłyszałam "od lekarzy też można sie uzależnić".
Jest jeszcze psycholog szkolny, ale nie zaufała bym komuś takiemu jak ta kobieta.
Co jeszcze mam zrobić żeby zwrócić uwage innych na to że boli mnie życie?
Do kogo, jeśli tak niewielu można zaufać, i tak nie wielu chce słuchać?

na prawde wystarczy tylko przeciąć?
Jej językiem jest hałas, dźwięk którego nie można zanucić
Posty
11
Dołączył(a)
03 gru 2006, 17:35

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 03 gru 2006, 17:54
Sorry że zapytam....ale o co chodzi Ci z tą dziewczynka w głowie (Alicją)? Nie kumam.....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez andek 03 gru 2006, 18:11
Naciskaj rodziców, mimo wszystko zwróć się też do psychologa szkolnego. Nie musisz mieć do niego zaufania, bo on cię leczyć nie będzie. Jego zadanie to zwrócić uwagę rodziców na twój stan.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lis 2006, 16:07
Lokalizacja
Warszawa

przez Oliwka333 03 gru 2006, 18:24
kupidyni radze ci samej zapisac sie do psychologa jest powiedzenie jezeli umiesz liczyc to licz na siebie, nie mozesz siedziec i rozmyslac przeciac czy nie,wez sie w garsc wkoncu chodzi o twoje zycie a masz je tylko jedno,pamietaj nie ma sytuacji bez wyjscia.TRZEBA TYLKO CHCIEC!!! uzalanie sie nad soba to najgorsza rzecz,musimy byc silni.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
02 gru 2006, 13:35

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 03 gru 2006, 18:25
DarkAngel napisał(a):Sorry że zapytam....ale o co chodzi Ci z tą dziewczynka w głowie (Alicją)? Nie kumam.....



no,z ta Alicją to chodziło chyba o to,ze dziewczyna może jakos nie potrafi wyjsc spoza swojego swiata, bo ten prawdziwy dookoła niej jest zbyt bolesny, no nie wiem, ja to jakos tak mniej wiecej pojęłam ;)
A co do pomocy.Wiesz co? Postaraj si eprzekonac do swojej szkolnej psycholog, one tylko wydaja sie byc takie do niczego.W moim liceum była babka, o której chodziły ploty,ze rozpowaida wszystkim nauczycielom historie z którymi przychodza do niej uczniowie, okazało sie to totalna bzdura.Wiem,ze pomogła wielu osobom.Poza tym rozumiem,ze pewnie czujesz,ze nikt sie twoimi problemami nie przejmuje, poszukaj pmocy raz jeszcze,a zobaczysz,ze jest inaczej.Nie poddawaj sie;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 03 gru 2006, 18:31
Ja swoje ataki paniki kojarze najczesciej z fala gorąca, przyspieszonym biciem serca, potwornym lekiem w środku, jakby miał mi zaraz wyskoczyc z klatki piersiowej i oczywiscie zawroty głowy i tez bywało,ze sprawdzałm czy serce mi bije i czy mam wyczuwalne tętno :shock:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do