Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 18 paź 2006, 22:31
Stopień uświadomienia społecznego co do chorób dotyczących psychiki jest niestety przerażający.
W naszym społeczeństwie bardziej "akceptowalne", bardziej "porządane" (niż choroby psychiczne), są rak i AIDS :shock: . Tymczasem obie te choroby są uleczalne tylko we wczesnym stadium, a choroby psychiczne w każdym stadium są uleczlne !
Rozumie ktoś z Was takie myślenie społeczeństwa ? :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Agathy 18 paź 2006, 22:39
Uważam że te problemy zaczęły się już w dzieciństwie ale były prawie nieodczuwalne. Te poważniejsze zaczęły się w podstawówce. Szczerze to mam problemy w domu z rodzicami. Tzw. przemoc psychiczna ze strony obojga rodziców a szczególnie matki. I wtedy gdy każdy dzień w domu był dla mnie koszmarem zaczęł się problemy najpierw z sercem, potem dziwny niepokój itd. Teraz mieszkam na stancji na czas trwania nauki i nie myślę tak o domu. Tu jestem spokojna i czuję się bezpiecznie. I wątpie żeby to miało powodować taką nerwicę a szczególnie to że boję się wchodzic do supermarketów itd, co problemy wdomu mają związane z nerwicą?
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
16 paź 2006, 18:53

Avatar użytkownika
przez ewa125 18 paź 2006, 22:56
problemy w domu maja bardzo duzo zwiazku z nerwica. po prostu ja wywoluja (prawdopodobnie w twoim przypadku to problemy w domu sa jej przyczyna).a jak juz cos wywola nerwice to potem sie ma wlasnie takie objawy jak opisujesz (nie mozesz byc w supermarkecie, w szkole itd). dobrze, ze sie odizolowalas od problemow domowych. dobrze by bylo jakbys jeszcze miala najlepiej w rodzinie kogos komu bys ufala (jezeli nie sa to rodzice) i kto by cie wspieral. jezeli tak jest to jestes na dobrej drodze do wyleczenia. glowa do gory
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez JanRO 18 paź 2006, 23:35
Musisz to Patti przetrwac i przemeczyc,tez tak mialem na poczatku terapii,było strasznie,po 6 tygodnisch jest troche lepiej,tez mialem mysli samobojcze cały czas, absolutnie nie rezygnuj z terapii,powodzenia
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez agniecha1 18 paź 2006, 23:49
marto czy chodzisz prywatrnie czy na rejon odpisz pozdrawiam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 paź 2006, 22:59

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 paź 2006, 00:23
Dziękuje Wam bardzo za dobre słowa...jesteście wszyscy niesamowici :smile:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez Nadia 19 paź 2006, 09:24
Czesc wszystkim!Na forum jestem pierwszy raz.Przeczytalam wasze wypowiedzi i musze stwierdzic ze mam podobne objawy jak Wy! Moj lek zacząl sie ponad rok temu.Uderzylam sie w glowe i skierowano mnie na rentgen czaszki na ktorym stwierdzono pekniecie czaszki.Moja neurolg wystawila mi skierowanie do szpitala gdzie mieli mi zrobic szczegolowe badania.Polozyli mnie na sali z dwiema starszymi kobietami ktore caly czas rozmawialy o swoich chorobach.Jedna byla po udarze mozgu a druga po raku piersi.Badania ktore mi zrobiono nie potwierdzily pekniecia czaszki a zle ulozenie nerwu podczas rtg.Musialam wiec blagac lekarzy na obchodzie aby wypisali mnie do domu skoro nic mi nie jest.Udalo sie mialam wyjs juz nastepnego dnia!Moja radosc nie miala konca!Tego samego dnia , wieczorem dostalam pierwszego w zyciu ataku nerwicy.Serce zaczelo walic mi jak oszalale rece sie pocily, dusznosc...Jedna z kobiet lezacych ze mna w sali wezwala pielegniarke.Ta dala mi dozylnie lek na uspokojenie ktory mial po chwili zaczac dzialac.Tak sie jednak nie stalo.Pielegniarka poslala po kardiologa z oddzialu obok ktory nic nie stwierdzil.No i wypisano mnie do domu.Ale to nie koniec.W domu dolegliwosci lekowe nie ustopily balam sie sama zostawac w domu moja mama wziela tydzien urlopu aby mi jakos pomoc.Po jakims czasie dolegliwosci ustapily.Mialam pol roku odpoczynku od nerwow.Pewnego pieknego dnia dowiedzialam sie ze moj narzeczony dostal wezwanie do wojska i zqaczelo sie znowu!Placz kolotanie serca zimne poty.Po miesiacu ustalo!Pewnego razu zaziebilam sie i poszlam do lekarza .On obsluchujac mnie skupil sie na sercu i zaraz kazal mi zrobic ekg.Zrobilam wykazalo 117 uderzen na minute.Chcial juz wzywac karetke ale sie wykrecilam mowiac ze sama pojade do szpitala z ojcem.Zgodzil sie.Po poludniu juz bylam w izbie przyjec gdzie zrobiono mi znowu ekg(juz bylo wszystko ok)i wszczyknieto mi potas i wypisano mnie do domu zalecajac konsultacje u kardiologa.Tacie udalo sie wcisnac mnie w kolejke u znajomego kardiologa.Ten pierwsze co jak mnie zobaczyl spytal czym sie denerwyje ze mnie przeciez nie zje :D Zrobil mi ekg(znow 115u/min)i ech serca ktore niczego nie wykazalo.W zwiazku z tym przepisal mi Magzez i pastylki na uspokojenie.Na troche moje nerwy sie ukoily.W tym roku dostalam sie na studia pedagogiczne i zaczal sie moj koszmar!!Nie jestem w stanie nawet dojechac na uczelnie!W autobusie znow dopadaja mnie dusznosci i wrazenie ze zaraz zemdleje to samo dzieje sie na wykladch.Wszedzie tam gdzie jest duzo ludzi ja slabne :( Jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie zemdlec ale zawsze juz prawie.Kiedys nawet zarejestrowalam sie do psychologa ale ze wstydu nie poszlam.Dzisiaj nawet nie dojechalam na zajecia bo w autobusie byl taki tlok ze pomimo tego ze siedzialam w dodatku przy otwartuym oknie nogi mialam jak z waty i znowu to cholerne kolotanie serca.No i musialam wysiasc.Posiedzialam 20 min na przystanku i wsiadlam w powrotny autobus do domu.To jest straszne!!!Nie umiem juz tak zyc !Mam kochajacego chlopaka ktory stara sie mi pomoc ale juz nie ma pomyslow jak to robic!Do dzis myslalam ze jestem jakas inna ze nie ma innych ludzi z tym problemem ale bylam w bledzie.Przypadkowo znalazlam to forum i troche mi ulzylo.DORADZCIE MI CZY WIZYTA U PSYCHIATRY BADZ PSYCHOLOGA POMAGA?LEKARZE CI PODOBNO PRZEPISUJA LEKI PSYCHOTROPOWE OD KTORYCH MOZNA SIE UZALEZNIC?Z GORY DZIEKUJE ZA POMOCNE RADY.POZDRAWIAM NADIA :oops:
NADIA
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 paź 2006, 08:46
Lokalizacja
bYDGOSZCZ

przez pawelcz 19 paź 2006, 13:42
ta bsm na mnie nie podzialala niestety - co prawda tylko tydzien stosowalem ale bez lekow na uspokojenie sie nie dalo w moim przypadku i jeszcze ponoc bsm oslabia organizm i trzeba uzupelniac mikroelementy a ciezko mi z tym bylo bo wolny proces..
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

przez magdalena4 19 paź 2006, 14:25
Cześć!
ja też zawsze marzylam o psychologii, jednak ja nawet nie moglam startowac na psychologie bo nie mialam w szkole sredniej biologii z ktorej byly egzaminy. Studiuje jednak socjologie w zastępstwie ale to nie to samo. teraz jak chodze do psychologa wiem ze bardzo chcialabym pomagac tak jak ona mi pomaga. Myśle Amelko, że lepiej jak skonczysz to prawo (cos juz bedziesz miala), ja tez koncze tą socjologie i pomyśl sobie ze zawsze można isc na psychologie, przeciez nie musi to być teraz. Ja tak sobie myślałam, że może na jakies podyplomowe z psychologii sie wybiore, jest wiele kursów z psychologii, ktore koncentrują są na pomocy ludziom z konkretnym problemem. Więc nie mamy drzwi zamkniętych, pomyśl sobie ze zawsze możesz coś zrobic ze swoim marzeniem, a pomagac ludziom zawsze możesz, bez studiowania psychologii :smile:
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

przez natalunia 19 paź 2006, 17:54
Pewnie, ze mozna zdradzic!Biore Seroxat! Przez dwa tygodnie bralam 20mg a teraz powoli przechodze do 40mg. Jak na razie nie widac poprawy, moze rzeczywiscie musze poczekac, moze dopiero wieksza dawka mi pomoze.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 paź 2006, 17:55

Czy to NERWICA ?? :((

przez carol83inka 19 paź 2006, 18:07
Witajcie. Kolejny post z cyklu czy to nerwica ale mimo wszystko i podobnych objawów proszę o Wasze opinie. Objawy w stylu duszność, nierównomierne oddychanie, nerwowość, strach przed podróżowaniem autobusami, metrem, strach przed pełną aulą czy staniem w kościele - szczególnie z przodu - miałam od dawna ale krótkotwałe i szybko zanikające, co mnie martwi to to że się nasiliły w ostatnim czasie, doszedł strach i myśli że zemdleje, które nasiliły się po wakacyjnej wycieczce gdzie zwiedzając podziemne bunkry prawie zemdlałam w zamkniętej przestrzeni, osłabienie występujące często, apatia, wole chodzić na piechotę niż autobusem jeździć, do kościoła ani na wykłady nie chodze a gdy łapie mnie atak nerwów staram się do kogoś odezwać, wysłać smsa i troszkę to pomaga. Jeszcze walenie serca i drażni mnie ostatnio słońce, czasami zawroty głowy, bo głowa mnie nie boli. Kiedy wracam do domu bo obecnie wynajmuje stancje w innym mieście, jest dużo lepiej, mam więcej siły i radości. I zauważyłam że wypicie dwóch piwek mnie rozluźniai jest lepiej. Staram się funkcjonować normalnie, wczoraj mimo strachu że coś mi się stanie,nie dam rady i wizji tylu ludzi naokoło byłam na koncercie, było 300 osób ale dałam rade :)) odkąd łykam magnez uspokoiłam się troszkę,dziękuje za wasze opinie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 paź 2006, 17:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do