Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

pomocy...

przez korek89 16 paź 2006, 18:03
wiem,że może zawracam wam głowe ale mysle że jesteście w stanie mi pomóc....
powiedzcie mi czy ktoś ma to co ja bo czuje się z tym zupełnie sama...
stale trzęsą mi sie rece.. aż moja mama podejrzewała mnie o jakieś prochy.. po prostu bez powou nawey kiedy jestem bardzo spokojna.. drgania nasilają się w czasie stresu do tego stopnia, że nie da się tego ukryć...
ciagle jestem poirytowana, denerwuja mnie ludzie w tramwaju, w szkole, nauczyciele, denerwuje jesli mnie ktos dotknie przez przypadek, zatrzęsie ławką kiedy pisze, po prostu wszystko w zasadzie....
najgorsze jest to,że ludzie myśla,że jestem spokojną, nieśmiałą osoba... wszystkie te emocje tlumie w sobie az do czasu kiedy juz nie wytrzymuje i zaczynam robic sceny... po prostu wybucham, placze , krzycze, nie moge sie uspokoic, potrafie wtedy nawet kogos uderzyc albo powiedziec pare niemilych slow chociaz wcale tego nie chce....
mam wstet do ludzi... czuje ze nikt mnie nie rozumie..
znalazlam to forum poniewaz od ok pol roku pojawily sie lęki na temat śmierci... nie wiem zupełnie skad to sie wzielo, gdyz nie mialam zadnego przykrego wypadku w rodzinie jak piszą niektorzy na forum.....
najgorzej kiedy wieczorem chce sie wykąpac ... musze rozmawiac z moim chlopakiem przez telefon na głosno-mówiącym bo boje się ze zatruje sie tlenkiem wegla...
kilka razy poczulam sie slabiej w wannie wpadalam w panike , od razu uciekalam z i sprawdzalam sobie puls... moze to brzmi smiesznie ale w takich chwilach to dla mnie tragiczne... czuje ze umieram w glowie pisze scenariusze ze nikt mnie nie znajdzie przez tydzien po śmierci (mieszkam sama w tygodniu)...
kiedys tez podrożowalam samolotami teraz gdy lecialam plakalam cala droge, mialam nerwice, wyobrazalam sobie ze ktos wysadzi zaraz samolot, bylam tego po prostu pewna...

nie wiem co robic.... co sie ze mna dzieje :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 paź 2006, 17:34

Nerwica powoli niszczy moje życie!

przez Agathy 16 paź 2006, 20:00
Witam wszystkich. Jestem tu nowa i zwracam się do Was z prośbą o pomoc, (bo chyba nikt tak dobrze mi nie doradzi jak tylko te osoby, które żyją z lękiem i same z nim walczą).
Mam nerwicę, ale po dokładnym sprawdzeniu swoich objawów w różnych artykułach wynika, że mam nerwice lękową a dokładniej odczuwam lęk przed atakiem paniki.
Dziś w szkole miałam kolejny atak. Wcześniej jakoś sobie radziłam z nimi, ale dzisiaj nie potrafiłam, lęk był górą i sprawił, że teraz odczuwam strach przed chodzeniem do szkoły właśnie przez dzisiejszy dzień. Nie chce już chodzić do szkoły, bo panicznie się boję, że znowu może mnie on dopaść i że znowu nie będę w stanie sobie z nim poradzić. Boję się, że zarwę szkołę przez to. Wiem, że muszę chodzić, ale ten lęk jest ode mnie silniejszy. Nie mam nawet ochoty żeby się uczyć (a jestem w klasie maturalnej). Czuję też jakbym odczuwała lęk przed zatłoczonymi miejscami. Coraz częściej unikam takich miejsc, ale szkoły nie mogę unikać. Objawów chyba nie muszę opisywać, bo są one Wam znane.
Kiedyś mogłam normalnie jeździć pociągami i autobusami nie odczuwałam żadnego strachu, jeździłam nawet na długie wycieczki, a teraz za żadne skarby bym nie wsiadła w pociąg czy autobus a tym bardziej nie pojechałbym na jakąś wycieczkę! W takich środkach transportu odczuwam paniczny lęk, boję się, bo jestem zdana i zależna od kogoś i od czegoś, że „gdyby, co” to nie będę mogła wysiąść, kiedy bym chciała. Nie chodzę już do supermarketów, bo tam mam to samo. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdy czuję, że zbliża się atak to wszystko podchodzi mi do gardła i chce mi się wymiotować. Wtedy jeszcze bardziej się stresuję i myślę tylko o tym gdzie jest toaleta, żebym zdążyła i nie zbłaźniła się przed obcymi ludźmi. I właśnie z tym mam najgorszy problem, jakoś bym ścierpiała to, że dopada mnie lęk, ale z tym uczuciem, że zaraz zwymiotuję jest najgorzej. Brałam Mentoval, który działa przeciw wymiotnie, ale on mi nie pomagał! Biorę też uspakajające leki ziołowe, ale nawet one nie pomagają. Obecnie nie mam żadnych sytuacji stresowych poza szkołą i tym bardziej zastanawiam się skąd i dlaczego pojawił się ten lek. Zawsze byłam zdrowa i nie miałam większych problemów ze zdrowiem.
Mam też problem z jedzeniem. W szkole nie mogę nic przełknąć, mimo tego, że odczuwam głód. Jeżeli coś ugryzę zaraz znowu wszystko podchodzi mi do gardła i chce wymiotować. Nic nie mogę przełknąć. Wcześniej też nie miałam problemów jedzeniem w szkole. Mogłam normalnie jeść i pić. Teraz już nie, a po co mam wpychać na siłę, jaki i tak wiem, czym to się skończy?! Musze wychodzić na powietrze żeby, choć trochę cos ugryźć. I to mnie też bardzo stresuję, a w domu mogę normalnie jeść (może czasem się zdąży, że to mnie dopadnie), i oglądając telewizję też nic nie przełknę.
To by było na tyle z tym. Przepraszam, że się tak rozpisałam. Jesteście moją jedyna deska ratunku i proszę Was o pomoc. Doradźcie mi coś. Nie chcę iść do psychiatry i faszerować się lekami. Może są jakieś inne sposoby radzenia sobie z tym. Jeżeli ktoś ma podobny problem niech napisze jak sobie radzi.
Ja przez to wszystko czuje się inna, gorsza. Codzienne funkcjonowanie sprawia mi ból. Męczę się sama ze sobą, zaczynam znowu mieć myśli samobójcze, codzienność to dla mnie koszmar tym bardziej, kiedy muszę wyjść do ludzi. Boję się czasem nawet wyjść z domu. :cry:
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
16 paź 2006, 18:53

przez polak 16 paź 2006, 20:48
Dlaczego nie pójdziesz do lekarza? Chyba bedzie to najlepsze rozwiązanie w Twoim przypadku.

Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
05 paź 2006, 03:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 16 paź 2006, 21:19
Witaj Agathy :D
Postaraj zdać sobie sprawę, że te leki powstają w Twojej głowie, a więc możesz je opanować. Ignoruj to wszystko i nie myśl o tym, co odczuwasz, a to wszystko zniknie. Najważniejsze, to nie nakręcać się, a tym samym nie potęgować dolegliwości.
Spokojnie, nie martw sie już matura "na zapas". Do matury parę miesięcy jeszcze. Zdystansuj się do wszystkiego, co Cię stresuje. Nastaw się pozytywnie, że to Ty nad wszystkim panujesz, nie nerwica.
poza tym udanie się do psychologa może Ci pomóc ustalić podłoże tego, co Ci jest. Głowa do góry, bedzie dobrze ! ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez kretka 16 paź 2006, 21:43
Emilita, tak nerwica może sie pojawić bez wyraźnej poważnej przyczyny i często tak się dzieje. Tzn. jakaś przyczyna zawsze jest, ale to nie musi być żadne uchwytne zdarzenie.
A drętwienia są jak najbardziej normalne (choć powinnaś oczywiście wykluczyć przyczyny np. krążeniowe). Nie chcę Cię straszyć, ale nerwica- jeśli to ona- pokaże Ci tak wiele swoich zadziwiających twarzy, że nie bedziesz mogła wyjść z podziwu. Żeby Cie przygotować, żebyś się nie wystraszyła, mogę Ci powiedzieć, że do całkiem standardowych objawów należą jeszcze: zawroty głowy, mroczki przed oczami, uczucie słabości, wrażenie bicia serca w całym ciele, monstrualnie przyspieszone tętno, bóle w okolicy serca, trudności z oddychaniem, zimne poty, sensacje jelitowo- żołądkowe, drżenie i drętwienie wszelakich częsci ciała (łącznie np. z powiekami czy językiem), gula w gardle, mdłości, uczucie, że Twoje ciało nie jest Twoje... Jeśli to wszystko będzie Ci się przytrafiać, to najpewniej nerwica. Niestety, ale też TYLKO. Bo-mimo wrażenia strasznej choroby- ona nie jest w stanie Cie zniszczyć. POWODZENIA!!!
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez pajak_leon 16 paź 2006, 21:51
emilita..tradycyjnie powiedziałabym, ze to od kręgosłupa..też mam chory kręgosłup..też tak miałam..kiejś przy wysiłku sparaliżowało mi rękę..lekarz ogólny..(dodam, że całkiem kumata kobita) początkowo stwierdziła, ze ani musi to jest od kręgosłupu/barku

na wszelki wypadek wysłała mnie do neurologa, zwłaszcza, ze sama przyznałam się, ze mam nerwicę, neurolog do kardiologa..ten znowu do ortopedy...

i faktycznie..jak byłam mała, razem z bratem cierpieliśmy na skoliozę, 10 lat gimnastyki korekcyjnej, basenu, ćwiczeń w domu, w końcu diagnoza - NIEDBAŁA SYLWETKA

teraz wszystko wychodzi..lewostronna skolioza kręgosłupa piersiowego, dyskopatia kręgów szyjnych..a po mnie nic nie widać..tylko lekarz ogólna zauważyła, że mam lewą stroną niżej od prawej.. :|

polecam zrobić rtg kręgosłupa

czytałam też, że jeżeli chodzi o kręgosłup, to jest właśnie tak, że jeżeli chorują jakieś kręgi, to te obolałe miejsca mają tendencję do drętwienia...
i ja tak mam, śpię na lewej stronie - budzę się ze zupełnie zdrętwiałą kończyną..odrętwienie rozlewa mi się (kiedy próbuję poruszyć) od strony chorego barku w okolice serca..i mam wrażenie, że zaraz dostanę martwicy serca... ;) i tak noc w noc.., no chyba że poćwiczę z 3 dni

moja mama, mówi też, że jej znajoma..też tak miała całe życie..drętwiała w nocy...ręce, nogi..kaplica ogólnie...i to ani paraliż senny, ani kręgosłup tylko nerwica... :?

w tej chwili ta kobieta ma ponad 50 lat, cierpi na nerwicę od ok 30 lat...i zyję..
najważniejsze to w takim przypadku, poruszać ręką, nogami, wstać..pospacerować..a wieczorami i rano, trochę poćwiczyć...;) żeby było lepsze krązenie
A nad tym wszystkim kto panuje?

Jak to kto??

Pająk Leon :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
06 paź 2006, 21:39
Lokalizacja
zewsząd

przez Moniczka 16 paź 2006, 21:52
A mnie sie wydaje,ze nerwice trudno pokonac,zwalczyc,wypluc z naszego umyslu.Mozna sie co najwyzej probowac z nia zaprzyjaznic,albo raczej tolerowac ja ale zawsze plus bedzie po jej stronie.Nie oszukujmy sie.To nie jest choroba jak grypa czy rozyczka.To powazne zaburzenie emocji.Kazdy ma co innego poukladane w glowie i tylko on sam zyje z tymi demonami.Chocby nie wiem jak bardzo chcial,to i tak nie pokona wszystkich objawow,nie zapanuje nad swoim umyslem.Czy ktos ma az na tyle sil psychicznych?A jezeli ma to paradoksalnie czemu dopadla go nerwica?Wiec chyba jednak nie mial tych sil...Im wiecej atakow paniki mnie dotyka tym zauwazam,ze bardziej sie martwie,zamykam w sobie,dziczeje,jestem smetna i zmeczona psychicznie.Mnie nerwica nie wzmacnia.Nie umiem w takim stanie mowic sobie,ze wszystko bedzie dobrze,ze zle mysli odejda.Nie odejda,a jesli nawet to tylko na jakis czas bo jezeli ktos ma juz taka konstrukcje psychiczna to nerwica bedzie go atakowac w chwili zalamania,bolu,stresu.Mam ja rok i widze juz jak to jest.Poza tym nie rozmawialam do tej pory z nikim kto by chorowal na nerwice krocej niz 5 lat.Wiecie dlaczego?Bo na nerwice sie nie choruje.Ja sie niestety po prostu MA...
Moniczka
Offline

przez Agathy 16 paź 2006, 22:32
Nie korzystam ale chyba powinnam bo sama nie dam sobie rady. Chciałabym pójść najpierw do psychologa ale nie wiem jaki może zajmować się takimi sprawami. Wiem że inni mają gorsze problemy od moich ale ten lęk tak mnie przerasta że nie radzę sobie. Boje się iść jutro do szkoły. I będę się bać że znowu może mnie to złapać. A nie myślenie o tym nie da rady. Denerwują mnie te mdłości i to że nie mogę nic zjeść w szkole. Wstyd mi o tym pisać, nawet czuję się jak małe dziecko. Ale naprawdę to wszystko odbiera mi chęci do życia.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
16 paź 2006, 18:53

przez Magnolia 16 paź 2006, 22:56
Moniczko ten post jest chyba pierwszym logicznie napisanym przez Ciebie...masz w nim dużo racji,ale z nie wszystkim się zgadzam.Nikt Ci nigdy zapewne nie obiecał że przyjdzie taki magiczny moment,że bedziesz czuć się zupełnie zdrowa i szcześliwa.Takiego momentu po prostu nie bedzie.Ale jest różnica pomiędzy czuciem się tak sobie a wmawianiem sobie paranoicznych urojeń tak jak Ty to robisz.Mam wrażenie że Twoja nerwica jest Twoim alibi,może myślisz że wszyscy będą Cię głaskali po główce i mówili,że bedzie dobrze a jak to robią to twierdzisz,że nie mają racji!.Twoje lęki biorą się z tego,że nie chcesz czegoś przyjąć do świadomości,bo jak sama widzisz jak narazie nie zwariowałaś.Nie wiem czego tak bardzo nie chcesz przyjąć może czegoś z dzieciństwa itd.Moim zdaniem powinnaś zrezygnować z tego forum zanim zamęczysz siebie i innych.Użalanie się nad sobą jest "fajne"do któregos momentu,ale później już nic dobrego nie przynosi,więc lepiej wziąść się w garść.Napewno masz rodzine,chyba czytalam że narzeczonego i spróbuj nie zmarnowac swojego dalszego życia na głupoty.Mnie by było wstyd tak ciągle "rozwodzić się" nad moimi dolegliwościami.Jak to ktoś napisał może pomogłaby Ci 12 godzinna orka w polu,żebyś nie myślała o głupotach bo z tego co widze,nie posiadasz zdrowej ambicji żeby wygrać z chorobą....

P.S.Zastawnów się dobrze nad tym co napisałam,a nie szukaj słów na to,żeby rzucić mi celną riposte!
"Okłamali mnie z nadzieją,że uwierzyłem i przestanę chcieć.Muszę leczyć się na ból i strach.Gdzie jest człowiek,który z siebie sam pokaże mi jak...." (Coma-Leszek Żukowski)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

przez emilita 16 paź 2006, 22:56
Dziekuje wszystkim za odpowiedz!! Przyznam, ze troche sie boje dzis isc spac :( Nie mniej jednak dobrze,ze wiem jakie objawy moge ewentualnie miec,zeby nie popasc w totalna paranoje.
Ale na pewno sie za to wezme, moze faktycznie cos z kregoslupem,bo prosto to ja sie nie trzymam :) W kazdym razie pozdrawiam goraco ze slonecznej Hiszpanii i trzymam kciuki za wszytkich ¨nerwicowcow¨ i przesylam dawke hiszpanskiej energii 8) (tylko sie od nich uczyc, jacy to wyluzowani ludzie, ach!)
emi
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 paź 2006, 15:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do